Gdybyśmy mogli drastycznie zwolnić bieg filmu otaczającej nas rzeczywistości, usłyszelibyśmy dźwięk, który w świecie zegarmistrzostwa jest odpowiednikiem ryku silnika bolidu Formuły 1 na prostej Monza. To nie jest miarowe, leniwe „tik-tak” tradycyjnego zegarka mechanicznego, przypominające bicie serca zmęczonego wędrowca. To gwałtowny, metaliczny szmer, gęsta i hipnotyzująca symfonia 36 000 wahnięć balansu na godzinę.
W roku 1969 w Le Locle, pośród surowych, szwajcarskich zim, narodziła się legenda: El Primero. Uważany za pierwszy zegarek ze zintegrowanym stoperem z kołem kolumnowym i naciągiem samoczynnym. Gdy świat przeżywał tak zwaną kwarcową rewolucję, marka Zenith rzuciła wyzwanie fizyce, oferując mechaniczną precyzję zdolną mierzyć ułamki sekund z dokładnością, o której wówczas inni mogli jedynie marzyć. Ponad pół wieku później, na prestiżowych targach Watches and Wonders, manufaktura postanowiła zerwać zasłonę, która skrywała to mechaniczne arcydzieło i zamiast klasycznej, nieprzeniknionej tarczy, pokazano światu model Zenith Chronomaster Sport Skeleton, w którym mechanika nie ukrywa się przed wzrokiem właściciela. Ona staje się głównym bohaterem spektaklu.


Usiądźcie wygodnie. Zabieramy Was w podróż przez mikroskopijny wszechświat, gdzie czas nie płynie – on pędzi z częstotliwością pięciu herców.
Czterej muszkieterowie
Nowa, tegoroczna kolekcja Chronomaster Sport Skeleton to cztery zegarki o wspólnym rodowodzie oraz mechanice, różniące się jednak charakterem.
Spójrzmy zatem na referencję bazową – wersja wykonana ze stali szlachetnej o surowym, głębokim połysku, zestawiona z ceramicznym ringiem lunety w kruczoczarnym kolorze. Koperta o uniwersalnej i doskonale wyważonej średnicy 41 milimetrów to pokaz kunsztu obróbki metalu. Gdy przesuniemy palcem po jej powierzchni, a mieliśmy okazję zrobić to w Genewie, natychmiast wyczujemy fascynującą grę faktur.



Płaskie, górne powierzchnie uch zostały poddane precyzyjnemu satynowaniu. Te drobne, równoległe linie idealnie pochłaniają i rozpraszają światło, nadając zegarkowi rasowego, technicznego i sportowego zarazem stylu.
Wystarczy jednak minimalnie obrócić nadgarstek, by dostrzec ostre jak brzytwa, lustrzane, polerowane fazowania, które biegną wzdłuż linii bocznej koperty. Te lśniące krawędzie odcinają satynowaną górę od równie perfekcyjnie wypolerowanych na wysoki połysk boków. To klasyczna, geometryczna szkoła manufaktury Zenith, nawiązująca do najlepszych tradycji jej dynamicznego designu z przełomu lat 60. i 70. Ubiegłego wieku.



Ucha koperty opadają zdecydowanie ku dołowi, dzięki czemu zegarek doskonale "przytula się" do nadgarstka, niwelując wrażenie masywności.
Po prawej stronie koperty chronografu dumnie prężą się klasyczne przyciski typu pump-style, służące do obsługi stopera. Ich grzybkowa forma przywodzi na myśl mechaniczne stopery z czasów, gdy czas mierzono stojąc przy krawędzi torów wyścigowych. Między nimi osadzono masywną, karbowaną koronkę z precyzyjnie wybitą, wypukłą gwiazdą Zenith na czole – symbolem przewodnim marki. Koronka nie wykazuje luzów, jej obsługa, a więc odciąganie i dokręcanie, dają opór godny precyzyjnego przyrządu inżynieryjnego.
Nad wszystkim dominuje pierścień wykonany z ultra twardej, odpornej na zarysowania ceramiki w głębokim odcieniu czerni, z naniesioną unikalną podziałkę. Nie znajdziemy tu klasycznej skali tachometrycznej, służącej do mierzenia prędkości średniej.

Marka Zenith umieściła tu dumną sygnaturę: 1/10TH OF A SECOND. Skala wyskalowana jest od 1 do 10 sekund. To bezpośredni komunikat: ten zegarek mechaniczny potrafi rozbić każdą sekundę na dziesięć równych molekuł czasu.
Dymna iluzja i trójwymiarowy cyferblat
Tarcza modelu Chronomaster Sport Skeleton to wielowarstwowa konstrukcja bazująca na szafirowym szkle, które poddano subtelnemu procesowi barwienia.
Na zewnętrznych obrzeżach szafirowy dysk ma głęboki, przydymiony, niemal czarny odcień. Przechodząc ku środkowi, gradient delikatnie zanika, stając się niemal całkowicie transparentny i otwierając przed naszymi oczami głęboki, mechaniczny teatr.



Na tej dymnej powierzchni zawieszono potężne, nakładane indeksy godzinowe. Każdy z nich został wycięty z metalu, pokryty warstwą rodu, a następnie wielokierunkowo sfazowany i wypolerowany. Dzięki temu „łapią” one nawet najsłabsze promienie światła, gwarantując znakomitą czytelność. W ich centralne rowki wtłoczono białą substancję luminescencyjną Super-LumiNova C1, która po zmroku emanuje czystym, zielonkawym
Geniusz projektowy ujawnia się jednak w sposobie, w jaki marka Zenith zachowała swoją najważniejszą sygnaturę wizualną z 1969 roku – kultowe, zachodzące na siebie trójkolorowe liczniki. Zamiast pełnych tarczek, zastosowano tu ultracienkie, matowe ringi w trzech historycznych odcieniach. Widzimy więc jasnoszarą subtarczę małej sekundy czasu bieżącego na godzinie 9., antracytowy totalizator na godzinie 6., odmierzający upływające minuty włączonego stopera, oraz niebieski licznik 60-sekundowy tej funkcji na godzinie trzeciej. Wszystkie te pierścienie lewitują nad szkieletowym mechanizmem, nie zasłaniając go, a jednocześnie porządkując wizualnie strukturę cyferblatu. Wskazówki godzinowa i minutowa, podobnie jak indeksy, są rodowane, fasetowane i obficie wypełnione substancją luminescencyjną.


Prawdziwym jastrzębiem tego zestawu jest centralna wskazówka stopera - długa, smukła, polerowana na błysk i zakończona charakterystyczną przeciwwagą w kształcie gwiazdy. Gdy naciśniemy górny przycisk, ta wskazówka nie rusza dostojnie do przodu, ale dosłownie wystrzeliwuje, wykonując pełny obrót wokół własnej osi w zaledwie 10 sekund! Jej płynny, szybki ruch przypomina szaleńczy pęd po torze wyścigowym i pozwala na bezpośredni odczyt dziesiętnych części sekundy na ceramicznym pierścieniu lunety.
Wszystkie wskazówki związane z funkcją stopera mają czerwone markery na swoich końcach, pozwalając łatwo przypisać je do pełnionej funkcji, nawet gdy nie są w ruchu
Mechanizm El Primero 3600SK
Rzut oka przez szafirowy, zakręcany dekiel odsłania przed nami manufakturowy mechanizm El Primero 3600SK, gdzie "SK" pochodzi oczywiście od słowa „Skeleton”. Nie pierwszy raz mamy do czynienia z tym mechanizmem, mieliśmy okazje poznać go dokładnie podczas recenzji modelu Zenitha Defy Skyline Chronograph Skeleton.
Szkieletowanie tego mechanizmu to majstersztyk inżynierii. Usunięcie zbędnego materiału z mostków i płyty głównej nie mogło wpłynąć na sztywność konstrukcji – przy częstotliwości 5 Hz siły działające na osie przekładni są znaczące.


Zegarmistrzowie z Le Locle poradzili sobie z tym bezbłędnie. Mostki pokryto ciemną, galwaniczną powłoką, która tworzy kontrast z lśniącymi kołami zębatymi, niebieszczonymi śrubami i rubinowymi kamieniami łożyskowymi, których jest aż 35. Oczywiście zmiana nie była prosta, ażurowanie mechanizmu nie polegało wyłącznie na usunięciu części materiału przesłaniającego wgląd w mechanikę. W rzeczywistości mechanizm został gruntownie przeprojektowany, dość powiedzieć, że w wersji standardowej El Primero 3600 składa się z 311 części, a w wersji SK ma ich jedynie 163, nie tracąc nic ze swojej funkcjonalności.
Dzięki szkieletowaniu możemy podziwiać między innymi koło kolumnowe w kolorze nasyconego błękitu, czy krzemowy wychwyt, a żeby jak najmniej elementów przesłaniało ten widok również ażurowy wahnik został zaprojektowany na nowo. Ma kształt wielkiej gwiazdy Zenith, jego powierzchnie są szczotkowane, a szczeliny wycięte tak szeroko, że niemal w ogóle nie zasłania on misternej struktury mechanizmu znajdującej się pod nim.

Mimo tak ekstremalnego tempa pracy balansu i ogromnego zapotrzebowania na energię potrzebną do wprawiania mechanizmu w ruch, inżynierom udało się zoptymalizować zapotrzebowanie na energię tak, że do dyspozycji mamy aż 60 godzin rezerwy chodu.
ZENCLASP. Rewolucja na nadgarstku
Wraz z premierą linii Chronomaster Sport Skeleton w stali, manufaktura Zenith zadebiutowała także z autorskim projektem zapięcia o nazwie ZENCLASP™. Między innymi o tym rozwiązaniu Maciek wspominał w swojej relacji z tegorocznych targów: Watches & Wonders 2026. W skrócie: “Bigger, Better & Bolder”.
Projektowanie tego elementu trwało aż trzy lata i pochłonęło 1 800 godzin badań inżynieryjnych. Zamiast kanciastej, prostej blachy, otrzymujemy ergonomiczną, płynną formę o obłych liniach, która idealnie układa się na spodzie nadgarstka. Całość składa się z 41 pieczołowicie spasowanych komponentów.


Zapięcie bransolety ma w zewnętrzną, unoszoną klapkę zabezpieczającą, ozdobioną trójwymiarową gwiazdą. Prawdziwa rewolucja ukrywa się pod spodem - system ryglowania bazuje na 10 miniaturowych, ceramicznych kulkach. Kulki te nie ścierają się tak jak tradycyjny metal, co gwarantuje, że kliknięcie przy zamykaniu będzie tak samo pewne, ostre i wyda taki sam dźwięk pierwszego dnia, jak i po dziesięciu latach intensywnego użytkowania. Trwałość potwierdzono testami obejmującymi 600 000 cykli – nie sięgajcie po kalkulator, już to policzyliśmy – jeśli zdejmujecie i zakładacie zegarek trzy razy dziennie, dojdziecie do tej liczby już w 274… roku użytkowania.
Zintegrowany system mikroregulacji to wzór funkcjonalności. Bez użycia jakichkolwiek narzędzi, wykałaczek czy spinaczy biurowych – bezpośrednio na nadgarstku – możemy unieść wewnętrzną blokadę i regulować bransoletę w skokach co 2,5 milimetra, uzyskując maksymalnie aż 10 milimetrów całkowitego zakresu regulacji.
Gdy w upalny dzień Twój nadgarstek naturalnie zwiększy swoją objętość, dostosowanie bransolety zajmie Ci nie więcej niż trzy sekundy.


Stalowa bransoleta składa się z trzech rzędów ogniw. Zewnętrzne ogniwa są matowe (satynowane), natomiast środkowy rząd został wypolerowany na wysoki, lustrzany połysk, co idealnie koresponduje z wykończeniem samej koperty. Warto dodać, że w pudełku z wersją stalową znajdziemy dodatkowy, miękki pasek wykonany z wysokogatunkowego kauczuku, który idealnie integruje się z linią koperty.
Od głębokiej czerni po blask diamentów
Zenith doskonale wie, że współczesny kolekcjoner i kolekcjonerka poszukują indywidualizmu. Dlatego obok bazowej, na wskroś klasycznej wersji z czarnym ceramicznym pierścieniem lunety, szwajcarska manufaktura przygotowała alternatywne, równie spektakularne kreacje. Spójrzmy na różnice.
Stalowa koperta z zieloną lunetą (ref. 03.3131.3600/01.M3130)
Koperta i bransoleta pozostają stalowe, jednak czarna ceramika lunety ustępuje miejsca głębokiej, soczystej zieleni. Zielona ceramika ma niesamowitą głębię; w cieniu wydaje się niemal oliwkowo-czarna, w pełnym słońcu eksploduje szmaragdowymi refleksami.

Przydymiony gradient szafiru cyferblatu współgra tu z rygorystycznie dobranymi odcieniami szarości na ringu podziałek, dzięki czemu zegarek ma bardziej nowoczesny charakter. Do tej wersji producent dołącza dedykowany, zielony kauczukowy pasek o nazwie „Emerald Galaxy”.
Królewskie Złoto (ref. 18.3130.3600/01.R951)
Koperta wykonana jest z 18-karatowego, różowego złota o ciepłym, luksusowym odcieniu i została wykończona tak samo, jak wersja stalowa. Złoto tworzy potężny, kontrastowy mariaż z głęboką czernią ceramicznego pierścienia oraz dymnym, szafirowym wnętrzem.



Ten Chronomaster Sport Skeleton dostarczany jest seryjnie na zintegrowanym pasku gumowym w kolorze czarym, zwieńczonym potężnym, bezpiecznym zapięciem motylkowym wykonanym z 18-karatowego różowego złota. To definicja stylu sport-luxury.
Haute Joaillerie (ref. 22.3130.3600/01.M3100)
Ta wersja będąca dziełem sztuki biżuteryjnej i zegarmistrzowskiej zarazem ograniczona jest limitacją do zaledwie 10 egzemplarzy na całym świecie. Koperta, pełna bransoleta z ogniwami oraz zapięcie wykonane są z litego, 18-karatowego różowego złota.


Lunetę wysadzono 52 nieskazitelnymi diamentami o szlifie bagietkowym o łącznej masie około 5.00 karatów. Diamenty ułożone są w idealny, lśniący krąg, który rozsyła wokół światło z siłą supernowej. Zwykłe, rodowane indeksy ustąpiły miejsca znacznikom z 18-karatowego różowego złota, w które również wpasowano lśniące diamenty.
W zestawie, oprócz złotej bransolety, właściciel otrzymuje czarny pasek z kauczuku ze złotym zapięciem. To zegarek, który łączy techniczną doskonałość mechanizmu El Primero 3600 z absolutnym, bezkompromisowym luksusem.
Nasza opinia o zegarku Zenith Chronomaster Sport Skeleton
Jeśli rozważacie zakup zegarka Zenith Chronomaster Sport Skeleton to nie jest decyzja czysto racjonalna. To deklaracja miłości do mechaniki w jej najbardziej czystej, wręcz pierwotnej formie. Zakładając ten prestiżowy chronograf, obserwujesz upływ czasu, widzisz jak krzemowe koło wychwytowe pulsuje z szaleńczą prędkością, jak mechanizm stopera reaguje na naciśnięcie przycisku i jak sekundnik pędzi niczym wyścigówka. To reportaż z pierwszej linii frontu walki człowieka z czasem, pisany ruchem kół zębatych.


Cena Zenith Chronomaster Sport Skeleton zależy od wersji. W 2026 roku stalowe wersje tego modelu kosztują 16 500 Euro, wariant z kopertą ze złota jest w cenie 31 200 Euro, a limitowana wersja z diamentami jest w cenie 111 400 Euro.
09:15 29.07.2026Zegarki
Prezentujemy: Zenith Chronomaster Sport Skeleton. Anatomia wysokiej częstotliwości
Odsłuchaj ten artykuł:
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...
Tagi:
luksusowe zegarkizegarki automatycznezegarek męski na bransoleciezegarek mechanicznyzegarki męskie mechanicznezłoty zegarekzegarki sportoweprestiżowe zegarkizegarki szwajcarskiezegarek na prezentchronografzegarek do garnituruzegarek męski na paskuzegarek szkieletowy
REKLAMA
Zegarki i Pasja
24 tys. obserwujący
5 kultowych modeli zegarków do nurkowania (ok, niech będzie 6!)
Zegarki do nurkowania są jednymi z najbardziej popularnych, odzwierciedlając pewien kanon wzorniczy i funkcjonalny. Prezentowane poniżej modele (za wyjątkiem jednego o cz ...
Jak powstaje pasek do zegarka zamówiony i wykonany na miarę?
Zapewne większość z nas odpowiedź na tak zadane pytanie zacznie od próby wyobrażenia sobie początku procesu produkcji przedmiotu jakim jest pasek. To, co jest najważniejs ...
Książka „Czas pod czerwoną gwiazdą” - oferta specjalna dla Społeczności ZiP
Gdy pierwsze egzemplarze „Czasu pod czerwoną gwiazdą” trafiały do czytelników i czytelniczek, towarzyszyło temu nie tylko moje i grona osób zaangażowanych w pojawienie si ...
Dusza hypercara w szafirowej klatce! Jacob & Co. Bugatti Tourbillon Sapphire Crystal
Wyobraź sobie, że światło przestaje być jedynie elementem tła, a staje się głównym budulcem struktury. Wyobraź sobie materię tak twardą, że ulega jedynie diamentom, a jed ...
Rado Captain Cook High-Tech Ceramic Chronograph w dwóch znakomitych kolorach
Kolekcja Rado “Captain Cook” od wielu lat stanowi kluczowy filar w portfolio tej prestiżowej marki, będąc synonimem zaawansowanej inżynierii i charakterystycznego designu ...
Max Twelve Zurich. 100% niezależna, szwajcarska marka zegarków (AuroChronos 2026)
Przyzwyczailiśmy się, że małe, niezależne marki zegarkowe to najczęściej producenci z Dalekiego Wschodu lub też z innych, niekoniecznie kojarzonych z zegarmistrzostwem kr ...
Wideo recenzja: Zenith Defy Skyline Chronograph Skeleton. Marzenia się spełniają
Zapraszamy do obejrzenia video recenzji zegarka Defy Skyline Chronograph Skeleton marki Zenith. Nasz redakcyjny kolega Marcin prezentował ten model niedawno w formie klas ...
Jak płynie czas w Wenecji? Zegarki gwiazd podczas 82. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego
W tym roku festiwal filmowy w Wenecji, czyli 82. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji, ruszył 27 sierpnia i potrwa do 6 września 2025. To takie wielkie święto kina n ...
Edifice EFV-160D. Przystępny cenowo zegarek z tarczą z wzorem „Clous de Paris”
Ryk ośmiocylindrowego silnika powoli cichnie w alei serwisowej, ustępując miejsca metalicznemu staccato stygnącego wydechu. Nad torem Monza słońce zaczyna powoli chować s ...
Prezentujemy: Hublot Big Bang Reloaded Usain Bolt. Ślady mistrza i ziemia z jamajskiego toru treningowego
Istnieją chwile, które rozrywają continuum historii sportu na „przed” i „po”. Berlin, 16 sierpnia 2009 roku. Finał Mistrzostw Świata w Lekkoatletyce. Mężczyzna w błękitno ...
Wyniki Grupy Swatch w pierwszym półroczu 2026, Royal Pop i perspektywy na drugą połowę roku
Zysk netto Grupy Swatch w pierwszym półroczu 2026 r. wyniósł 16 mln franków wobec 17 mln franków w pierwszym półroczu 2025 r. Grupa tłumaczy, że spadki były spowodowane s ...
Atlantic Worldmaster Prestige Manufacture LE 188. Klasyk w awangardowym wydaniu
Świt nad szwajcarskim Lengnau nadchodzi powoli, rozpuszczając nocne mgły nad wzgórzami Jury. W ciszy pracowni, zanim jeszcze odezwą się pierwsze maszyny i gwar codziennyc ...









greenlogic.eu