Listopad 2023 roku, Nowy Jork. Na zamkniętej, oświetlonej nastrojowym światłem wystawie „Planet Omega” pojawia się Daniel Craig. Oficjalny ambasador marki i dla wielu ikoniczny, współczesny James Bond, przechadza się niespiesznie między gablotami, rozmawiając z kolekcjonerami. Ma na sobie nienagannie skrojony, ciemny garnitur, lecz to nie elegancja brytyjskiego aktora elektryzuje zgromadzonych w sali purystów. Gdy Craig unosi dłoń, spod mankietu koszuli błyska charakterystyczna, asymetryczna koperta Speedmastera. Jednak jej tarcza nie jest w kolorze czarnym jak kosmiczna otchłań. Jest jaskrawa, mleczna, niemal magnetyczne.
Internet zalała fala spekulacji. Czy to unikat stworzony na specjalne zamówienie gwiazdy? Nowy, niebotycznie drogi model Omegi wykonany z platyny lub białego złota?
Dopiero marzec 2024 roku przyniósł oficjalną odpowiedź, która zelektryzowała środowisko fanów – szwajcarska marka zaprezentowała seryjny model Speedmaster Professional z lakierowaną tarczą w kolorze białym.

Dla zegarka, który przez niemal siedem dekad definiował kanon monochromatycznego, czarnego narzędzia nawigacyjnego, była to wolta porównywalna z odwróceniem biegunów magnetycznych Ziemi.
Oto czasomierz, który rzuca wyzwanie własnemu mitowi.
Od torów wyścigowych do przestrzeni kosmicznej
W 1957 roku zespół projektantów Omegi, pod przewodnictwem Pierre’a Moinata, stworzył model o referencji CK2915. Pierwotne przeznaczenie zegarka nie miało nic wspólnego z przestrzenią kosmiczną czy misjami NASA. Speedmaster narodził się jako rasowy chronograf sportowy, dedykowany kierowcom wyścigowym, inżynierom oraz sportowcom, uzupełniając dynamiczną linię „Professional” obok zaprezentowanych równolegle modeli Seamaster i Railmaster. To właśnie ta torowa geneza zrodziła rewolucyjne posunięcie projektowe: przeniesienie skali tachometrycznej z płaszczyzny tarczy bezpośrednio na zewnętrzny pierścień lunety. Zabieg ten drastycznie poprawił czytelność wskazań stopera i zdefiniował architekturę sportowego zegarka na kolejne dziesięciolecia. Charakterystyczne wskazówki „Broad Arrow” i surowy kontrast miały służyć mierzeniu osiągów bolidów na torach takich jak Monza czy Spa Francorchamps.
Wraz z nadejściem referencji ST105.012 oraz ST145.012, koperta Speedmastera uległa asymetrycznemu powiększeniu do 42 milimetrów. Dodatkowa masa stali po prawej stronie koperty nie była kaprysem estetycznym – stanowiła zintegrowaną osłonę dla koronki oraz przycisków stopera, które w warunkach ekstremalnych były narażone na ścięcie lub uszkodzenie.

To właśnie te modele, wyposażone w legendarny mechanizm Omega kaliber 321 z kołem kolumnowym, przeszły rygorystyczne testy NASA w 1965 roku. Poddawane temperaturom od -18 do +93 stopni Celsjusza, potężnym wibracjom, dekompresji oraz przeciążeniom, jako jedyne przetrwały próbę i zostały oficjalnie certyfikowane do wszystkich misji załogowych programu Gemini i Apollo.
Gdy 21 lipca 1969 roku Buzz Aldrin postawił stopę na powierzchni Srebrnego Globu (podczas gdy Speedmaster Neila Armstronga pozostał w module lądownika jako zapasowy system nawigacyjny), zegarek ten stał się „Moonwatchem”.
Przez lata fundamentem tego modelu była matowa, głęboka czerń tarczy, sparowana z białymi, kontrastującymi wskazówkami. Układ ten gwarantował doskonałą, natychmiastową czytelność w ciasnym kokpicie statku Apollo oraz w otwartej przestrzeni kosmicznej, gdzie światło słoneczne nie jest filtrowane przez atmosferę. Wprowadzenie tarczy w śnieżnobiałym kolorze do regularnej kolekcji Professional było więc nie tylko odświeżeniem palety barw – to głęboki ukłon w stronę rzadko spotykanych, niszowych prototypów z historii tej marki oraz zupełnie nową interpretacją użytkowej ergonomii.
Biel z Biel
Tarcza białego Speedmastera – pozwólcie, że tak w skrócie będę o nim mówił - to popis współczesnej inżynierii materiałowej i rzemiosła. Marka Omega zdecydowała się na zastosowanie lśniącego, gęsto lakierowanego wykończenia, które upodabnia tarczę do klasycznej, szlachetnej emalii flinqué.


Jej powierzchnia ma niesamowitą wizualną głębię - patrząc na nią pod odpowiednim kątem, odnosi się wrażenie, że patrzymy na taflę czystego, górskiego lodu lub polerowaną, chińską porcelanę. Światło nie ginie w matowej strukturze, jak miało to miejsce w czarnym pierwowzorze, lecz odbija się od niej, tworząc subtelne, mleczne refleksy, które jednak nie wpływają niekorzystnie na czytelność wskazań.
Konstrukcja tarczy zachowuje historyczną architekturę typu „stepped dial”. Oznacza to, że zewnętrzny pierścień z podziałką sekundową oraz minutową opada wyraźnym, precyzyjnie ściętym uskokiem w stronę zewnętrznej części cyferblatu. Ten trójwymiarowy zabieg geometryczny nadaje całości strukturalnej głębi i sprawia, że tarcza niemalże żyje własnym życiem pod wpływem światła. Żeby uniknąć efektu paralaksy przy odczycie czasu, końcówki wskazówki minutowej i dużego sekundnika stopera zostały również delikatnie zagięte w dół.


Trzy subtarcze: mała sekunda na godzinie 9., licznik 30-minutowy na godzinie 3. oraz licznik 12-godzinny na godzinie 6., zostały delikatnie wpuszczone w głąb tarczy. Ich wnętrza ozdobiono drobnym szlifem ślimakowym. W zależności od kąta padania promieni słonecznych, te okrągłe rejestry mienią się subtelną, satynową teksturą, odcinając się od gładkiej, błyszczącej płaszczyzny centralnej sekcji.
Największym i najbardziej spektakularnym odejściem od standardowej wersji Moonwatcha jest rezygnacja z nadrukowanych indeksów godzinowych na rzecz elementów nakładanych. Każdy indeks to fasetowany, polerowany na wysoki połysk bloczek, pokryty czarną powłoką PVD. Kontrast, jaki te kruczoczarne, lśniące elementy tworzą z białą płaszczyzną lakieru jest wręcz hipnotyzujący. Na końcach indeksów, tuż przy uskoku tarczy, umieszczono niewielkie prostokątne punkty z substancji luminescencyjnej Super LumiNova, która w ciemności emituje mocne, zielone światło.
Jest to drugi czynnik, po kolorze cyferblatu, który przesądza o przewadze tego modelu nad klasycznym, czarnym Speedy’m. Nakładane indeksy na lakierowanej na biało tarczy wspaniale budują plastykę cyferblatu tego zegarka, nie tracąc nic z jego legendarnej, wzorcowej czytelności.



Wskazówki – charakterystyczne dla linii Moonwatch, o prostym, ołówkowym kształcie – również zostały wykończone na czarno metodą PVD i wypełnione luminoforem.
Zwróćcie uwagę na detale kolorystyczne, które dla wprawnego oka są niczym poezja. Napis „Speedmaster” w górnej części tarczy został nadrukowany w kolorze krwistej czerwieni. To nie jest przypadkowy zabieg stylistyczny. Czerwień ta odwołuje się projektu „Alaska” – tajnych prototypów budowanych przez Omegę dla NASA w latach 60. i 70. Miały one wytrzymać ekstremalne temperatury na ciemnej stronie Księżyca i posiadały charakterystyczne, zewnętrzne aluminiowe obudowy w kolorze czerwonym oraz białe tarcze dla lepszego odbijania promieniowania termicznego. To także nawiązanie do czerwonych oznaczeń na skafandrach astronautów, stosowanych od misji Apollo 13.
Końcówka centralnej wskazówki sekundowej stopera jest w kolorze czerwonym, idealnie komponując się z napisem Speedmaster, a kultowe, nakładane logo marki Omega widoczne na godzinie 12. wieńczy całą kompozycję.
Koperta i pierścień lunety
Koperta zegarka to klasyczna, asymetryczna konstrukcja o średnicy 42 milimetrów, która wykonana została ze stali szlachetnej 316L. Jej architektura bazuje na słynnych uchach liry, które płynnie skręcają się do wewnątrz, łącząc ostre krawędzie z obłymi płaszczyznami. To, co podoba mi się w wykończeniu Speedmastera, to rygorystyczna dyscyplina w naprzemiennym stosowaniu powierzchni polerowanych i szczotkowanych.



Górne płaszczyzny uch są satynowane wzdłuż linii koperty, podczas gdy szeroka, boczna faza biegnąca wzdłuż całej obudowy została wypolerowana na idealne, lustrzane odbicie. Granica między tymi dwoma rodzajami wykończenia jest ostra jak cięcie skalpela. Boczne powierzchnie koperty są satynowane poziomo.
Nad tarczą góruje pierścień lunety z czarnym, aluminiowym wkładem. W erze, gdzie większość producentów przechodzi na bezkompromisową, odporną na zarysowania ceramikę, Omega świadomie pozostała przy aluminium w swojej flagowej linii Professional. Wybór ten ma podłoże historyczne i estetyczne – aluminium ma cieplejszy, bardziej matowy charakter i z czasem patynuje się w unikalny sposób.
Dla koneserów i kolekcjonerów najważniejszym elementem pierścienia jest detal podziałki tachometrycznej. Mowa o słynnym układzie „Dot Over Ninety” (DON), gdzie kropka wskaźnika nadrukowana jest dokładnie nad cyfrą „90”, a nie obok niej. Jest to bezpośrednia reinkarnacja projektów sprzed 1970 roku. Dodatkowo, po przekątnej przy wartości 70, kropka znajduje się na dole po prawej stronie cyfry (Dot Diagonal to Seventy). Te drobne niuanse stylistyczne pokazują, z jak wielkim pietyzmem projektanci traktują dziedzictwo tego modelu.


Zegarek w wersji referencyjnej 310.30.42.50.04.001 to tzw. „sapphire sandwich”, co znaczy, że od frontu tarczę chroni wypukłe, silnie sferyczne szkło szafirowe „glassbox” z wewnętrzną powłoką antyrefleksyjną. Konstrukcja szkła idealnie imituje dawne, hesalitowe profile z tworzywa sztucznego. Szafir nadaje jednak zegarkowi współczesnego sznytu i niezrównanej odporności na zarysowania.
Odwracając zegarek, naszym oczom ukazuje się zakręcany dekiel z szafirowym oknem, wokół którego wygrawerowano dumne inskrypcje: „Co-Axial Master Chronometer” oraz „The First Watch Worn On The Moon”.



Widok elementów pracującego mechanizmu przez przeszklenie dekla jest spektaklem samym w sobie – mostki ozdobione pasami genewskimi, polerowane ścięcia krawędzi oraz koła i grawerunki w kolorze złotym tworzą krajobraz technicznej doskonałości.
Ergonomia przede wszystkim
Przez lata bransolety w Speedmasterach bywały przedmiotem konstruktywnej krytyki – zarzucano im zbyt masywny charakter, brak finezji oraz zbyt grube ogniwa końcowe.
Wraz z wprowadzeniem nowej generacji Moonwatcha w 2021 roku, marka Omega zaprezentowała zupełnie nową, pięcioogniwową bransoletę wykonaną w całości ze stali. Architektura ta składa się z naprzemiennie szczotkowanych, szerokich ogniw głównych oraz wąskich, polerowanych elementów pośrednich. Całość nawiązuje stylistycznie do bransolet z referencji ST145.022 z lat 70. XX wieku, lecz jej wykonanie stoi na poziomie odpowiadającym współczesnemu rzemiosłu najwyższej próby.
Kluczem do niezrównanej wygody noszenia tej bransolety jest jej znaczące zwężenie. Przy uchach koperty bransoleta ma standardową szerokość 20 milimetrów, by przy zapięciu osiągnąć zaledwie 15 milimetrów.


Taka geometria powoduje, że bransoleta niezwykle plastycznie układa się wokół nadgarstka, nie krępuje ruchów i sprawia, że zegarek wydaje się znacznie lżejszy i smuklejszy, niż wskazują na to jego surowe wymiary techniczne. Ogniwa są relatywnie krótkie, co pozwala na idealne, anatomiczne dopasowanie do nadgarstka.
Zapięcie bransolety jest wykonane ze szczotkowanej stali, ozdobione pionowymi, eleganckimi pasami oraz wygrawerowanym logo marki, wyposażone jest w dwuprzyciskowy system zwalniający blokadę.
Co najważniejsze, Omega zaimplementowała tu system mikroregulacji. Za pomocą naciśnięcia wewnętrznego przycisku ukrytego w zapięciu, użytkownik może natychmiast wydłużyć lub skrócić bransoletę o około 2-3 milimetry.




Jest to funkcja zbawienna szczególnie podczas upalnych dni, gdy nadgarstek naturalnie zwiększa swoją objętość pod wpływem temperatury i ciśnienia.
Mechanizm Omega Calibre 3861 – ewolucja doskonałości
Biały Speedmaster wyposażony jest w manufakturowy mechanizm Omega kaliber 3861 z ręcznym naciągiem. Bezpośrednim przodkiem był mechanizm kaliber 1861 (oraz jego luksusowa wersja 1863), który stosowano w Moonwatch’ach przez ponad ćwierć wieku. Z kolei 1861 ewoluował z mechanizmu kaliber 861 wprowadzonego w 1968 roku, rezygnującego z droższego w produkcji koła kolumnowego na rzecz prostszego technicznie i tańszego, ale bardziej niezawodnego systemu krzywkowego. Wszystkie te mechanizmy czerpały jednak fundament z konstrukcji legendarnego kalibru 321 z lat 40. – arcydzieła stworzonego przez Alberta Pigueta w manufakturze Lemania.

Wprowadzony po kilku latach intensywnych prac rozwojowych mechanizm Omega kaliber 3861 nie jest jedynie lekką modyfikacją starego mechanizmu. To całkowicie nowa konstrukcja, w której zmieniono ponad 50% komponentów, zachowując jednak tradycyjną architekturę wizualną. Najważniejszą zmianą technologiczną było zaimplementowanie flagowego rozwiązania marki Omega – wychwytu współosiowego Co-Axial, wynalezionego przez genialnego angielskiego zegarmistrza George'a Danielsa. Wychwyt ten drastycznie redukuje tarcie między paletami kotwicy a kołem wychwytowym, co przekłada się na znacznie większą stabilność chodu w długim okresie oraz pozwala na wydłużenie interwałów serwisowych do 5, a nawet 8 lat.
Kolejną istotną innowacją było zastosowanie krzemowego włosa balansu (Si14). Krzem, jako materiał całkowicie amagnetyczny i odporny na odkształcenia termiczne, pozwolił na uodpornienie mechanizmu na destrukcyjne działanie pól magnetycznych. Współczesny świat jest nasycony magnesami oraz urządzeniami generującymi słabsze lub silniejsze pola elektromagnetyczne – znajdują się one w niemal wszędzie wokół nas.
Mechanizm Omega Kaliber 3861 wykazuje całkowitą niewrażliwość na pola magnetyczne o sile nieprzekraczającej 15 000 gausów. To parametr, który stawia go w ścisłej czołówce światowego zegarmistrzostwa i eliminuje najczęstszą przyczynę wizyt zegarków w serwisach (namagnesowanie włosa powodujące gwałtowne spieszenie chodu).


Dzięki tym modyfikacjom zegarek przeszedł pełną certyfikację niezależnego, szwajcarskiego instytutu METAS (Federalny Instytut Metrologii), uzyskując prestiżowy tytuł Master Chronometer. Aby go otrzymać, każdy egzemplarz musiał przetrwać 10-dniowy maraton testów sprawdzających dokładność w 6 pozycjach, przy różnych poziomach naciągu sprężyny oraz w ekstremalnych temperaturach. Dopuszczalna odchyłka dobowa dla mechanizmu Master Chronometer wynosi od 0 do +5 sekund na dobę. Oznacza to, że zegarek nie ma prawa się spóźniać (co jest filozofią Omegi – lepiej spóźnić się na spotkanie z winy człowieka niż zegarka), a jego precyzja chodu zbliża się do parametrów zegarków kwarcowych, zachowując duszę czystej mechaniki.
Częstotliwość pracy balansu wynosi 21 600 wahnięć na godzinę (3 Hz), a rezerwa chodu po pełnym nakręceniu sięga komfortowych 50 godzin. Ponieważ Omega kaliber 3861 ma ręczny naciąg, wystarczy nakręcać go raz na dwa dni.
8 dni z białym Moonwatchem
Z białym Moonwatch’em spędziłem 8 dni, to prawie tyle samo, ile ze swoimi Speedmasterami spędzili członkowie misji Apollo 11 – dokładnie 8 dni, 3 godziny, 18 minut i 35 sekund od zapłonu silników głównych rakiety Saturn V do wodowania na Pacyfiku, 1460 kilometrów na południowy zachód od Hawajów.
Jak nowy Speedmaster spisuje się w codziennej eksploatacji? Co mi się w nim podoba?
Pierwszym, co zauważyłem, to niesamowita uniwersalność tego modelu. Tradycyjny Moonwatch z tarczą w kolorze czarnym jest esencją stylu „tool-watch” – surowy, wojskowy, techniczny, momentami może nieco ponury. Wersja z białym cyferblatem przesuwa środek ciężkości w stronę sportowej lekkości i letnich, żywych stylizacji.



Zegarek ten doskonale komponuje się z casualowym ubiorem, jeansami i lnianą koszulą, ale dzięki nakładanym, lśniącym indeksom bez problemu odnajdzie się pod mankietem eleganckiej marynarki. Można zaryzykować stwierdzenie, że biała tarcza nadała temu modelowi świeży i bardziej luksusowy charakter, nie odbierając mu jednocześnie nic z jego historycznej powagi ani profesjonalnego wizerunku.
Czytelność wskazań jest po prostu wzorowa. Połączenie głębokiej, błyszczącej bieli tarczy z kruczoczarnymi elementami sprawia, że odczyt godziny pod dowolnym kątem trwa ułamek sekundy. Kontrast jest tak wysoki, że nawet w pełnym słońcu, gdy na zewnętrznej powierzchni szkła szafirowego pojawiają się odblaski, tarcza pozostaje idealnie ostra i czytelna, nawet bardziej niż w modelach z czarnym cyferblatem, z uwagi na trójwymiarowe indeksy.



Praca stopera to czysta, mechaniczna przyjemność. Przyciski działają z wyraźnym, sprężystym oporem – kliknięcie startu wymaga zdecydowanego nacisku, co eliminuje ryzyko przypadkowego uruchomienia stopera, a powrót wskazówek do pozycji zero, czyli reset, odbywa się błyskawicznie i precyzyjnie. Przyznam, że już dawno nie miałem w ręku chronografu, w którym ot tak, dla frajdy uruchamiałem stoper mierząc różne interwały czasowe, jak chociażby czas podróży na stację benzynową.
Manualny naciąg mechanizmu to codzienny, intymny rytuał, który zbliża właściciela do zegarka. Brak systemu samoczynnego naciągu sprawia, że koperta jest smuklejsza (całkowita grubość wraz z mocno wypukłym szafirem wynosi zaledwie 13,2 milimetra), a sam proces kręcenia koronką raz na dwa dni buduje unikalną więź z tradycją zegarmistrzowską. Koronka jest częściowo schowana w asymetrycznym boku koperty, co chroni ją przed uderzeniami, ale jednocześnie sprawia, że jej uchwycenie wymaga nieco wprawy. Powierzchnia koronki ma jednak głębokie nacięcia, dzięki czemu palce nie ślizgają się podczas nakręcania.
Black or White?
Wprowadzenie Moonwatch’a z tarczą w białej wersji naturalnie rodzi pytania o jej pozycję w stosunku do klasycznego, czarnego kanonu. Czarny Speedmaster Professional to ikona, wzorzec z Sèvres zegarka kosmicznego. Jest wierny historii, purystyczny i surowy. Jeśli szukasz zegarka, który jest najbliższy temu, co astronauci misji Apollo mieli na rękach, wersja czarna (szczególnie w opcji z tradycyjnym szkłem hesalitowym i pełnym, stalowym deklem z grawerem konika morskiego) pozostaje jedynym słusznym wyborem.
Biały Speedmaster reprezentuje zupełnie inne podejście. Jest bardziej nowoczesny, lifestyle’owy i widoczny na nadgarstku.



Nakładane indeksy zamiast malowanych drastycznie zmieniają dynamikę tarczy – cyferblat żyje, reaguje na najmniejsze promienie światła i przyciąga wzrok z daleka. Co niezwykle ciekawe, biała lakierowana tarcza całkowicie eliminuje optyczny problem „mlecznego pierścienia” szafiru – krawędź szkła jakby wtapia się w jasne tło.
Warto też zauważyć, że biała tarcza optycznie powiększa zegarek. Choć obie wersje mają identyczne wymiary koperty, model z białym cyferblatem sprawia wrażenie nieco większego i bardziej obecnego na ręce. Dla wielu kolekcjonerów, którzy posiadają już klasyczne chronografy z ciemnymi tarczami, ta premiera stała się idealnym uzupełnieniem kolekcji, oferującym legendarną niezawodność w zupełnie nowej, odświeżającej estetyce.
Ciekawy jestem Waszych preferencji. Ja „czekałem” na tę wersję zupełnie nie mając jeszcze pojęcia, że powstanie, ale kiedy ją zobaczyłem – stałem się jej zdeklarowanym fanem i przedkładam ten model nad tradycyjny, czarny.
Co nam się podoba (+)
• Zjawiskowa, lakierowana tarcza. Wykończenie o głębi przypominającej szlachetną emalię nadaje zegarkowi unikalny, luksusowy charakter i świetnie współgra ze szkłem szafirowym.
• Wybitna czytelność. Połączenie śnieżnobiałego tła z czernionymi wskazówkami i nakładanymi indeksami gwarantuje doskonały odczyt godziny pod każdym kątem.
• Mechanizm Omega Calibre 3861. Dopracowana konstrukcja i spełnienie wymagań Master Chronometer zapewniają bezwzględną precyzję chodu oraz kompletną odporność magnetyczną.
• Świetna bransoleta. Mocne zwężenie bransolety zapewnia niespotykaną wygodę na nadgarstku, a system mikroregulacji rozwiązuje problem dopasowania ad-hoc.
• Detale stylistyczne. Pierścień „Dot over Ninety”, tarcza typu „stepped dial” oraz czerwone akcenty nawiązujące do legendarnego projektu Alaska.
• Prestiż. Model o ugruntowanej pozycji rynkowej, dobrze utrzymujący wartość w czasie oraz podkreślający styl, status i dobry gust właściciela.
Co można by poprawić (-)
• Wodoszczelność. Poziom 50 metrów to wartość w zupełności wystarczająca do użytkowania zegarka na co dzień, jednak w nowoczesnym modelu sportowym w tej klasie cenowej wielu użytkowników oczekiwałoby standardu 100 metrów.
• Zapięcie bransolety. Zakres mikroregulacji mógłby być większy niż jeden skok.
Nasza opinia o zegarku Omega Speedmaster Professional „White Dial”
Omega Speedmaster Professional Moonwatch z tarczą w kolorze białym, model o numerze referencyjnym 310.30.42.50.04.001, to w naszej ocenie jeden z najważniejszych i najbardziej udanych debiutów zegarmistrzowskich ostatnich lat i jeden z najlepszych chronografów, jakie możecie znaleźć na rynku.
Omega dokonała rzeczy niemal niemożliwej – wzięła na warsztat ikonę absolutną, zegarek-pomnik, którego struktura wydawała się nienaruszalna, i poprzez zaawansowany technologicznie zabieg zmiany barwy cyferblatu, tchnęła w niego zupełnie nowe życie.



To nie jest kolejny model limitowany zegarek mechaniczny, stworzony głównie po to, żeby napędzić sprzedaż. To pełnoprawny, seryjny członek rodziny Moonwatch, który udowadnia, że prawdziwa legenda nie boi się ewolucji.
Łącząc romantyzm manualnego naciągu, kosmiczne dziedzictwo eksploracji oraz bezwzględną, nowoczesną precyzję inżynieryjną, biały Speedmaster z dumą kroczy ku przyszłości. To czasomierz, który nie tylko mierzy czas, ale przede wszystkim – opowiada fascynującą historię ludzkiej odwagi i dążenia do doskonałości.
Witajcie po jasnej stronie Księżyca.
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje o nowościach marki Omega - zegarki Omega.







greenlogic.eu