• Zegarki marki Hanhart
  • Zegarki marki Alpina
  • Zegarki marki Tissot
  • Zegarki marki G-SHOCK
  • Zegarki marki Seiko
  • Zegarki marki Atlantic
  • Zegarki marki Michel Herbelin
  • Zegarki marki Luminox
  • Zegarki marki Citizen
  • Zegarki marki Perrelet
  • Zegarki marki Vostok Europe
  • Zegarki marki Festina
  • Zegarki marki Swiss Military
  • Zegarki marki Frederique Constant
  • Zegarki marki Fiyta
  • Zegarki marki Aviator Swiss Made
  • Zegarki marki Bulova
  • Zegarki marki Omega
  • Zegarki marki Roamer
  • Zegarki marki Orient Star
  • Zegarki marki Edifice
  • Zegarki marki Eberhard
  • Zegarki marki Epos
  • Zegarki marki Yema
  • Zegarki marki Rado
  • Zegarki marki Aerowatch
  • Zegarki marki Junghans
  • Zegarki marki Nomos
  • Zegarki marki Orient
  • Zegarki marki Oris
  • Zegarki marki Vario
  • Zegarki marki Certina
  • Zegarki marki Ball
  • Zegarki marki Mudita
  • Zegarki marki Davosa

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver. Debiut spektakularny i bezkompromisowy


Odsłuchaj ten artykuł:
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Absolutna cisza. Kolor nieba nad głową blaknie, przechodząc najpierw w chłodny błękit indygo, potem w gęsty granat, aż wreszcie wokół Ciebie rozwija się nieprzenikniona, aksamitna czerń. Jesteś głęboko pod poziomem morza, woda wokół Ciebie napiera z siłą, kilkudziesięciu kilogramów na każdy centymetr kwadratowy Twojego kombinezonu. 

W tym obcym, ale fascynującym świecie, pozbawionym naturalnego światła i punktów orientacyjnych, ludzkie zmysły zawodzą. Zostajesz sam z mechanicznym partnerem, którego niezawodność decyduje o Twoim przetrwaniu i bezpiecznym powrocie do krainy słonecznego światła na górze. Gdy unosisz dłoń, w mroku nocy oceanicznej rozbłyskuje intensywne neonowe światło luminescencji Junghansa Aquaris Diver z soczyście pomarańczowymi akcentami.

Esencja ludzkiej natury i kraina legend

Dlaczego tam schodzimy? Co takiego kryje się w tej nieprzeniknionej, słonej otchłani, że od tysiącleci człowiek rzuca wyzwanie potężnemu ciśnieniu, które z każdym metrem próbuje zmiażdżyć jego płuca i uwięzić go na zawsze?

Odpowiedź kryje się w esencji ludzkiej natury – w tym nieuchwytnym, niemal szaleńczym genie odkrywcy, który nie pozwala nam usiedzieć w miejscu. Jesteśmy synami i córkami lądu, istotami stworzonymi do oddychania powietrzem i chodzenia po twardej ziemi, a jednak to właśnie ocean – ta potężna, zajmująca ponad siedemdziesiąt procent naszej planety wodna pustynia – od zawsze rozpalał naszą wyobraźnię najbardziej. To ostatnia prawdziwa granica na Ziemi. Znamy mapy powierzchni Księżyca i Marsa lepiej, niż topografię głębin własnego domu. Ta niewiedza nie jest jednak powodem do strachu; jest najsilniejszym afrodyzjakiem dla ludzkiej ciekawości.

Schodzenie pod wodę to powrót do początków. To chęć zerwania zasłony z tajemnicy, którą Neptun tak zazdrośnie skrywa przed promieniami słońca. Pcha nas tam pragnienie dotknięcia świata, gdzie czas płynie inaczej, a grawitacja przestaje istnieć, ustępując miejsca hipnotyzującemu, trójwymiarowemu tańcowi w nieważkości. Idziemy tam dla morskich stworzeń, które wyglądają, jakby przybyły z sennych wizji surrealistycznych malarzy – od majestatycznych, sunących z anielskim spokojem wielorybów i płaszczek, po mikroskopijne, bioluminescencyjne organizmy rozświetlające czarną toń niczym żywe konstelacje gwiazd.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Głębiny to także kraina legend. To tam, w bezpiecznym uścisku rafy i mułu, spoczywają wraki hiszpańskich galeonów po brzegi wypełnione złotem, potężne pancerniki z czasów wielkich wojen i zapomniane cywilizacje, które pochłonął kataklizm. Każdy nurek schodzący pod wodę jest w głębi duszy archeologiem własnych marzeń, liczącym na to, że w załamaniu koralowca dostrzeże zarys starożytnej amfory lub zatopionego masztu.

Ale jest też druga, mroczniejsza i bardziej magnetyczna strona tego powołania: chęć przesunięcia granicy tego, co możliwe. Walka z własnym strachem, z azotową narkozą, która mąci zmysły niczym najmocniejszy alkohol, i z przeszywającym chłodem termoklin. To historia szaleńców i geniuszy – od pierwszych śmiałków w mosiężnych, nitowanych hełmach zasilanych ręcznymi pompami, przez Jacques’a Cousteau, aż po współczesnych gladiatorów nurkowania ekstremalnego, którzy ryzykując życie, biją kolejne rekordy głębokości, schodząc poniżej trzystu metrów w absolutną ciemność.

W tym obcym, fascynującym świecie, pozbawionym naturalnego światła i punktów orientacyjnych, ludzkie zmysły zawodzą. Zostajesz sam na sam z własnym oddechem, biciem serca w miejscu, gdzie jeden błąd w kalkulacji czasu oznacza wyrok. 

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Czas przestaje być abstrakcją – staje się najcenniejszą walutą.

Choć marka ze Schrambergu od ponad 160 lat współtworzy światowy teatr zegarmistrzostwa, model Aquaris Diver stanowi jej pierwszy, pełnokrwisty zegarek dla nurków głębinowych, certyfikowany do niszczycielskiej wartości 50 barów. Nowy Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver to spektakularny, bezkompromisowy debiut. To skok na głęboką wodę (dosłownie) i nowa karta w kronikach Schwarzwaldu, gdzie narodziła się ta niesamowita legenda. 

Ośmioramienna gwiazda ze Schwarzwaldu

Zanim dokładnie przyjrzymy się temu ciekawemu zegarkowi, osadźmy go w historii tej niemieckiej marki. Cofnijmy się jeszcze na moment do roku 1861, kiedy to Erhard Junghans, wraz ze swoim szwagrem Jakobem Zellerem-Toblerem, zakłada w malowniczej, lecz surowej dolinie Lauterbachtal w Schrambergu małą fabrykę komponentów do zegarów ściennych. Początki nie były imponujące – produkowano tam drewniane obudowy, wahadła, wskazówki i drobne elementy metalowe dla lokalnych rzemieślników produkujących słynne zegary z kukułką. Jednak Erhard nosił w sobie wizjonerską iskrę. Zamiast polegać wyłącznie na tradycyjnych, powolnych metodach rzemieślniczych, postawił na nowoczesne techniki wytwarzania, co pozwoliło na drastyczne obniżenie kosztów przy zachowaniu niespotykanej dotąd powtarzalności i precyzji.

Niestety, Erhard Junghans odchodzi przedwcześnie w 1870 roku, pozostawiając firmę w rękach swojej zdeterminowanej żony oraz synów – Erharda juniora i Arthura. To właśnie Arthur Junghans staje się architektem potęgi marki. Pod koniec XIX wieku podróżuje do Stanów Zjednoczonych, gdzie podpatruje tamtejsze linie montażowe i innowacyjne technologie masowej produkcji w amerykańskich fabrykach zegarków kieszonkowych. Wraca do Niemiec z głową pełną pomysłów, które natychmiast wdraża w życie. W 1888 roku manufaktura rejestruje znak handlowy -   pięcioramienną gwiazdę z literą „J” w centrum, która w 1890 roku ewoluuje w kultową formę ośmioramienną. W tym samym niezwykłym roku powstaje legendarny mechanizm Calibre 10. Jego konstrukcja okazała się tak genialna, trwała i bezawaryjna, że w niezmienionej formie stanowiła fundament oferty Junghansa przez kolejne pięć dekad!

Na przełomie stuleci Schramberg staje się zegarkowym pępkiem świata. 



W 1903 roku Junghans z dumą ogłasza status największej fabryki zegarków na globie, zatrudniającej tysiące pracowników i produkującej ponad 3 miliony czasomierzy rocznie. Architektonicznym pomnikiem tego sukcesu staje się wybudowany na stromym zboczu doliny, wielopoziomowy, tarasowy budynek fabryczny, zaprojektowany tak, aby każde stanowisko zegarmistrza miało optymalny dostęp do naturalnego światła dziennego.

Junghans od zawsze był również pionierem w dziedzinie, która dla zegarka nurkowego ma znaczenie fundamentalne: widoczności w ciemności. Już w 1912 roku fabryka jako jedna z pierwszych na świecie zaczęła eksperymentować z masami luminescencyjnymi bazującymi na radzie, rozświetlając tarcze zegarków wojskowych i domowych w ciemnościach i w nocy.

Lata trzydzieste XX wieku przynoszą pierwsze własne mechanizmy (m.in. kaliber J80 z centralną sekundą z 1936 r., którego luksusowe wersje zdobiono pasami genewskimi), a po II wojnie światowej firma urasta do rangi trzeciego największego producenta chronometrów na świecie, rywalizując ramię w ramię z potęgami z Genewy i Biel. 

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Kamieniem milowym dla wizerunku marki staje się rok 1956 i rozpoczęcie współpracy z Maxem Billem – genialnym uczniem Bauhausu. Jego purystyczne zegarki stały się synonimem niemieckiego minimalizmu. Gdy w 1961 roku firma świętuje stulecie istnienia, jej 6 000 pracowników za pomocą 10 000 maszyn produkuje 20 000 zegarków… dziennie, eksportowanych do 100 krajów świata. Nie zapominajmy też o rewolucji kwarcowej: w 1970 roku Junghans prezentuje Astro-Quartz – pierwszy niemiecki kwarcowy zegarek naręczny, a w 1972 roku jako oficjalny chronometrażysta Igrzysk Olimpijskich w Monachium rewolucjonizuje sportowy pomiar czasu za pomocą nowoczesnych finisz-kamer i aparatury cyfrowej. Oczywiście to tylko niektóre z najważniejszych momentów w dziejach tej marki, której historia jest długa i imponująca. 

Teraz, w roku 2026, ta niesamowita historia zatacza koło. Marka Junghans bierze całe swoje dziedzictwo – innowacyjność techniczną, unikalną architekturę kopert i bezkompromisowe podejście do utylitaryzmu – i rzuca je prosto w morską otchłań. Wynikiem tego eksperymentu jest model 1972 Aquaris Automatic Diver, którego mamy okazję recenzować. Pierwszy w dziejach zegarek nurkowy Junghansa nie jest przypadkowym tworem, nie naśladuje znanych modeli i nie jest modną obecnie reedycją, ponieważ marka nigdy wcześniej nie stworzyła typowego divera

Nie przeciągajmy zatem wstępu i zajmijmy się naszym bohaterem.

Pierwsze spotkanie i kręgi na powierzchni wody

Kiedy pierwszy raz założyłem na rękę Junghansa Aquaris Diver o numerze referencyjnym 27/4668.44 miałem wrażenie, że w Niemczech korzystają z innych suwmiarek niż u nas. Czytając specyfikację techniczną, dowiedziałem się, że średnica koperty wynosi aż 46,9 milimetra. Logika podpowiadała, że na nadgarstku wyląduje nieporęczny, stalowy budzik, który będzie zahaczał o każdy mankiet i ciążył niczym ołowiany odważnik. Nic bardziej mylnego. 

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Projektanci ze Schrambergu dokonali tu prawdziwego majstersztyku ergonomicznego, stosując kopertę typu cushion, czyli o poduszkowatym kształcie. Długość koperty od końca do końca ucha wynosi zaledwie 46 milimetrów. Oznacza to, że zegarek jest w rzeczywistości krótszy, niż wynosi jego szerokość! 

Ucha koperty zostały zintegrowane z jej monolitycznym korpusem w taki sposób, że natychmiast schodzą drastycznie w dół, są krótkie, ale bardzo masywne, dzięki czemu zegarek nie „lewituje” nad nadgarstkiem, lecz idealnie się na nim układa. Średnica 46,9 milimetra mierzona jest od brzegu obudowy na godzinie 9. do zewnętrznej krawędzi zintegrowanej osłony koronek po prawej stronie. Wizualnie zegarek na nadgarstku sprawia wrażenie o wiele mniejszego, bardziej zwartego i zbalansowanego. Zmierzona bez wystającego barku szerokość koperty wynosi 42 milimetry, czyli bardzo standardowo. Ot i cała tajemnica wymiarów Aquarisa.

Sama koperta została wykonana ze stali nierdzewnej 316L, a wykończenie jej powierzchni jest typowe dla zegarka narzędziowego. Niemal cała powierzchnia koperty została poddana procesowi precyzyjnego, głębokiego satynowania. Szczotkowanie biegnie promieniście, naśladując kręgi na powierzchni wody. Ta matowa faktura ma cel czysto praktyczny – po pierwsze nie odbija refleksów słonecznych, które mogłyby oślepiać nurka na łodzi lub tuż pod lustrem wody, po drugie sprawia, że nie widać na zegarku drobnych rys. Jedyne polerowane elementy to boczna, pionowa powierzchnia nieruchomego pierścienia lunety oraz czoła koronek.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Wysokość koperty wynosi 14,5 milimetra. To sporo, ale przy wodoszczelności na poziomie 500 metrów (50 barów) jest to wartość absolutnie akceptowalna. Konstrukcja ta nawiązuje do klasycznych, niemal pancernych zegarków typu „compressor” z lat 70. XX wieku, gdzie masywność obudowy gwarantowała strukturalną odporność na implozję pod wpływem ciśnienia hydrostatycznego.

Wewnętrzny pierścień nurkowy

Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver nie ma klasycznego, zewnętrznego pierścienia obrotowego, zamiast tego zastosowano tu bardziej zaawansowane technicznie rozwiązanie w postaci wewnętrznego pierścienia nurkowego, ukrytego bezpiecznie pod grubą taflą szkła. Do jego obsługi służy dedykowana, potężna, zakręcana koronka umieszczona na godzinie drugiej. Aby zmienić ustawienia czasu dekompresji, musimy ją najpierw odkręcić. Ruch pierścienia odbywa się wyłącznie w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara (jednokierunkowo) – to kluczowa cecha bezpieczeństwa, zapobiegająca przypadkowemu, wydłużeniu czasu nurkowania poza zaplanowany bezpieczny zakres. Czoło tej koronki zdobi misterna, głęboko grawerowana płaskorzeźba przedstawiająca zorganizowaną ławicę ryb – będąca jednocześnie oznaczeniem funkcji, jaką pełni ten element. Podobnie jak w przypadku tradycyjnych pierścieni, tutaj również mamy wyraźne „kliki” podczas obracania wewnętrznego ringu za pomocą koronki, w sumie 120 skoków dających pełny obrót.

Druga koronka, ulokowana na godzinie 4., odpowiada za klasyczne nastawy czasu, szybką korektę daty oraz manualne dokręcanie sprężyny napędowej mechanizmu. Na jej czole wygrawerowano tradycyjną, ośmioramienną gwiazdę Junghansa. Obie koronki mają głębokie, nacięte poprzecznie ząbkowanie, ułatwiające ich pewny chwyt nawet w grubych, neoprenowych rękawicach nurkowych.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Przyznam, że na początku byłem sceptyczny co do układu koronek jak w zegarkach typu „compressor”, głównie przez doświadczenia z innymi takimi modelami, ale w Junghansie takie rozwiązanie pierścienia nurkowego bardzo mi się podoba. Ma to dwie wielkie zalety – po pierwsze, praktycznie niemożliwe jest zmienić ustawienie przypadkiem, i mimo, że ewentualne przesunięcie jednokierunkowego ringu nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa, to jednak może implikować konieczność ponownego zejścia pod wodę, żeby dokończyć przerwaną pracę. 

Po drugie – na skutek kontaktu ze słoną wodą lub podnoszonym z dna mułem, jeśli dobrze nie wypłuczemy zegarka po nurkowaniu, istnieje spore prawdopodobieństwo, że z czasem pierścień zacznie się zacinać lub co najmniej działać ze sporym oporem. Podobnie w przypadku dostania się pod niego brudu czy plażowego piasku. Rozwiązanie z wewnętrznym pierścieniem jest wolne od tego problemu, wszystko jest zamknięte w hermetycznej kopercie, odizolowane od wpływu czynników zewnętrznych.

Dynamiczna ławica ryb

Odwracając zegarek, stajemy twarzą w twarz z pełnym, stalowym dekiem. 

Zapomnijcie o przeszklonych witrynach – zdaniem niemieckiego producenta, rasowy instrument, który można zanurzyć na 500 metrów potrzebuje litej, stalowej grodzi. Dekiel jest solidny, mocno wkręcany w korpus koperty, a jego centralną część zajmuje majestatyczny, głęboki medalion wykonany techniką tłoczenia z matowym wykończeniem tła. Przedstawia on dynamiczną ławicę ryb płynących w jednym kierunku przez oceaniczne odmęty. To piękny, artystyczny wręcz detal, który uświadamia nam, że trzymamy w ręku dzieło sztuki inżynieryjnej stworzone do symbiozy z morską fauną i florą. Wokół medalionu, na polerowanym ringu, wygrawerowano laserowo najważniejsze parametry techniczne: dumną sygnaturę „Made in Germany”, numer referencyjny oraz informację o niebagatelnej klasie wodoszczelności: 50 BAR / 500 M.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Ja też lubię czasem spojrzeć przez szkło w deklu na pracujący mechanizm, ale ma to sens w przypadku zaawansowanych konstrukcji z komplikacjami lub pięknie dekorowanych mostków czy rotorów, w większości jednak patrzymy na dość standardowe rozwiązania i zwykle po kilku takich razach zapominamy o tym i patrzymy na zegarek wyłącznie od strony cyferblatu. 

Zresztą do zegarka nurkowego – w mojej opinii – bardziej pasuje pełny, stalowy dekiel niż przeszklony, mimo, że dziś technicznie nie ma przeszkód, żeby zegarki nawet o wyższych klasach wodoszczelności miały dekle ze szklanym bulajem.

Od frontu kopertę zegarka zamyka płaska, gruba tafla szkła szafirowego. Szafir ten został obustronnie pokryty zaawansowaną powłoką antyrefleksyjną, dzięki czemu w sprzyjających warunkach oświetleniowych szkło dosłownie znika, dając złudzenie, że moglibyśmy dotknąć wskazówek palcem. Ponadto wewnętrzny „antyrefleks” eliminuje lustrzane odbicia wody pod kątem, co pod wodą bywa barierą nie do pokonania w tanich konstrukcjach.

Ciemnoszary mat i pomarańczowa eksplozja energii

Tarcza „mojego” Aquarisa to absolutny wzór czytelności, a zegarków nurkowych miałem w życiu niemniej niż piętnaście, więc mam skalę odniesienia i mówię to z pełną odpowiedzialnością. 

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Możecie zapomnieć o gładkich, nudnych lakierowanych powierzchniach albo upstrzonych cyferblatach, które nie spełniają swojej najważniejszej, pierwotnej funkcji. Marka Junghans zastosowała tutaj tarczę o kolorze i strukturze głębokiej, matowej, ciemnoszarej powłoki grafitowej. Faktura cyferblatu jest drobnoziarnista, przypominająca w dotyku i wyglądzie bazaltowe skały wulkaniczne spotykane na dnie oceanicznych rowów. Taki zabieg doskonale pochłania światło padające pod dowolnym kątem, eliminując jakiekolwiek blaski i tworząc idealne, aksamitne tło dla elementów wskazujących czas.

Na tej surowej powierzchni osadzono potężne, nakładane i szczotkowane indeksy godzinowe. Indeksy ćwiartkowe (12., 6., 9.) wyróżniają się unikalną  architekturą – to szerokie, podwójne bloki o ściętych końcówkach. Pozostałe godziny oznaczono nieco węższymi markerami - znacznik na godzinie trzeciej jest szerszy i krótszy, z uwagi na koegzystujące z nim okienko datownika. Każdy z tych elementów został precyzyjnie wycięty ze stali, wyszczotkowany i głęboko wypełniony najnowszą generacją substancji Super-LumiNova w klasie X1 (Green Light). W świetle dziennym masa ma czysty, śnieżnobiały kolor, świetnie kontrastując z grafitowym tłem. W mroku eksploduje ona jaskrawą, intensywną zielenią o wydłużonym czasie emisji fotonów.

Nad bazaltową tarczą krążą monstrualne, wskazówki: godzinowa i minutowa. Ich kształt to kwintesencja brutalistycznego futuryzmu. Godzinowa jest szeroka, przypominająca ścięty miecz, minutowa zaś długa, ostro zakończona, dominująca nad całym cyferblatem. To celowy zabieg – dla nurka to minuty, a nie godziny, decydują o życiu. Obie wskazówki zostały obficie pokryte masą Super LumiNova X1 Green Light. Dodatkowo, aby zapobiec jakiejkolwiek pomyłce w odczycie w ekstremalnych warunkach, potężna wskazówka minutowa otrzymała trójkątne zakończenie z grubą, lakierowaną obwódką w kolorze neonowego pomarańczowego. Wskazówka sekundowa została celowo odchudzona i sprowadzona do roli dyskretnego indykatora pracy mechanizmu. Ma postać cienkiej, białej igły, na połowie długości pokrytej masą Super-LumiNova. Sunie ona płynnie po tarczy, dając nurkowi natychmiastową pewność, że „serce” zegarka bije bez zakłóceń.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Na godzinie trzeciej wycięto prostokątne okienko datownika. Ramka okienka została sfazowana, a dysk daty ma kolor czarny z białymi, czytelnymi cyframi, dzięki czemu idealnie wtapia się w kompozycję tarczy, nie zaburzając jej militarnego minimalizmu.

Prawdziwy spektakl wizualny rozgrywa się jednak na obrzeżach tarczy, gdzie rezyduje wspomniany, wewnętrzny pierścień obrotowy. Jest on nachylony względem tarczy, tworząc niesamowity efekt trójwymiarowego amfiteatru. Na jego czarnym tle nadrukowano białe, wielkie cyfry arabskie oznaczające minuty (10, 20, 30, 40, 50) oraz wyrazisty, odwrócony trójkąt na godzinie 12. Wszystkie oznaczenia naniesione są substancja luminescencyjną.

Najważniejszy element tej referencji zegarka to strefa pierwszych 15 minut (kluczowa dla kontrolowania tempa wynurzania i przystanków dekompresyjnych). Została ona pokryta jaskrawym, energetycznym pomarańczowym lakierem. Kiedy światło słoneczne pada na ten pierścień przez szkło szafirowe, pomarańcz dosłownie płonie, korespondując idealnie z obwódką wskazówki minutowej. Ta gra barw – surowy grafit tarczy, zimna stal koperty, śnieżna biel indeksów i jedna, bezkompromisowa linia pomarańczowego ognia – tworzą unikalny kod genetyczny tego modelu. To design zorientowany na misję, gdzie estetyka wynika bezpośrednio z funkcji. 

Pomiędzy obrotowym pierścieniem nurkowym a tarczą jest jeszcze jeden stopień – nachylona flansza ze skalą minutową, która sprawia, że cyferblat jest jeszcze ciekawszy i bardziej „trójwymiarowy”.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Celem nadrzędnym nie było stworzenie pięknego cyferblatu, ale centrum wskazań, które bez żadnego „ale”, perfekcyjnie realizuje swoją funkcję, i to udało się Junghansowi wprost idealnie.

Co więcej – ten projekt może się podobać – w mojej opinii jest to bardzo ładny, nurkowy zegarek mechaniczny, który już na pierwszy rzut oka wygląda tak solidnie, jak jest w istocie zbudowany.

Mechanizm Kaliber J830

Przejdźmy pod stalowy pancerz. Niemiecki producent wyposażył model Aquaris Diver w jeden ze swoich najbardziej prestiżowych mechanizmów z naciągiem automatycznym – Kaliber J830. Dla prawdziwego pasjonata zegarmistrzostwa ta konstrukcja to fascynujący temat do dyskusji. Nie mamy tu bowiem do czynienia z pospolitym i spotykanym w co drugim zegarku produktem marek ETA czy Sellita. Baza tego mechanizmu to elitarny, japoński Grand Seiko kaliber 9S51.

Wybór ten jest genialny w swojej pragmatyczności, mechanizm Grand Seiko z linii 9S to synonim trwałości, legendarnej precyzji i inżynieryjnego zaawansowania, które bez problemu wytrzymuje konkurencję z topowymi szwajcarskimi manufakturami. Junghans nie ograniczył się jednak do prostego zakupu gotowych surowych „ebauches”. W szwarcwaldzkich warsztatach w Schrambergu mechanizm przechodzi metamorfozę techniczną i estetyczną, przeprowadzaną przez wyspecjalizowanych, niemieckich zegarmistrzów. Specjaliści z Junghansa opracowali i wdrożyli własne, autorskie komponenty, które zmieniają jego charakterystykę pracy i wygląd:

• Mostek przekładni chodu– przeprojektowany w celu optymalizacji ułożenia łożysk rubinowych, co zmniejsza tarcie i podnosi efektywność transferu energii ze sprężyny napędowej na wychwyt.

• Dedykowany wahnik – ciężki, centralny rotor automatycznego naciągu o unikalnym kształcie, zaprojektowany tak, aby efektywnie naciągać sprężynę przy najmniejszym ruchu nadgarstka, wykończony szlachetnym rodowaniem.

• Własny mostek balansu – element kluczowy dla stabilizacji pracy koła balansowego, gwarantujący zwiększoną odporność na wstrząsy i wibracje, na jakie zegarek jest narażony podczas pracy pod wodą lub na motorówce.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Mechanizm J830 pracuje z częstotliwością oscylacji balansu wynoszącą 28 800 wahnięć na godzinę (4 Hz), co przekłada się na bardzo płynny ruch wskazówki sekundowej dzielący każdą sekundę na 8 idealnych interwałów. Oferuje niezłą i w pełni wystarczającą rezerwę chodu wynoszącą 48 godzin.

Cały mechanizm został poddany luksusowemu wykończeniu rodowaniem, a powierzchnie mostków i rotor (choć w Aquarise niewidoczne za pełnym deklem) ozdobiono pasami genewskimi. Oczywiście nie otwierałem koperty, ponieważ w diverze nie robimy tego bez istotnego powodu, gdyż po każdorazowym otwarciu należy wymienić uszczelki i przeprowadzić testy szczelności koperty – po prostu dostałem zdjęcia mechanizmu od producenta.

Jeszcze jeden, niewidzialny wróg

Na profesjonalny zegarek mechaniczny przeznaczony do eksploracji głębin czyha jeszcze jeden, niewidzialny wróg - magnetyzm. Współczesny świat, pełen głośników, laptopów czy innego specjalistycznego sprzętu, generuje pola magnetyczne, które mogą błyskawicznie namagnesować delikatną, stalową sprężynę balansu, powodując drastyczne drgania dokładności chodu lub całkowite zatrzymanie zegarka, co pod wodą oznacza śmiertelne niebezpieczeństwo.

Dodatkowym źródłem pola magnetycznego są kadłuby i nadbudówki statków oraz urządzenia okrętowe, dlatego inżynierowie ze Schwarzwaldu rozwiązali ten problem bezkompromisowo, budując wokół mechanizmu kaliber J830 prawdziwą klatkę Faradaya wykonaną ze specjalnego stopu miękkiego żelaza. System ochrony antymagnetycznej składa się z trzech idealnie dopasowanych elementów: pierścienia otaczającego mechanizm z boków, specjalnego dysku z miękkiego żelaza umieszczonego pod tarczą zegarka oraz drugiego dysku z miękkiego żelaza ulokowanego bezpośrednio pod stalowym deklem.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Ta trójwymiarowa, magnetyczna zbroja zatrzymuje pole magnetyczne na zewnątrz, nie pozwalając na wniknięcie do wnętrza i namagnesowanie istotnych dla działania zegarka komponentów. Dzięki temu Aquaris Diver staje się pełnoprawnym, profesjonalnym instrumentem pomiarowym odpornym na najcięższe nawet warunki.

Jak to się nosi?

Zegarek potrzebuje mocowania, które nie tylko utrzyma go na nadgarstku, ale dopełni jego unikalną formę. Junghans podszedł do tematu z rozmachem godnym mistrzów inżynierii, oferując w fabrycznym zestawie dwa skrajnie różne, perfekcyjnie wykonane systemy mocowania.

Pierwszym wyborem jest monumentalna, trójogniwowa bransoleta wykonana ze stali nierdzewnej, jej konstrukcja to pokaz czystej siły. Bransoleta jest trzyrzędowa, a jej szerokie ogniwa zostały poddane procesowi głębokiego szczotkowania (satynowania), natomiast ich krawędzie zostały wypolerowane, co tworzy spójną całość z architekturą koperty. Bransoleta integruje się z kopertą za pomocą pełnych ogniw końcowych (end-links), eliminując jakikolwiek luz i sprawiając wrażenie, jakby zegarek i bransoleta były rzeźbione z jednego bloku stali.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Prawdziwym majstersztykiem technologicznym jest tu jednak autorskie zapięcie motylkowe z potężną klapą zabezpieczającą. Zapięcie to wyposażono w unikalny system blokady oraz dwa rodzaje regulacji. Zapięcie jest bardzo masywne, jego powierzchnia jest szczotkowana, boczne płaszczyzny są nachylone w stosunku do powierzchni czołowej, co poprawia ergonomię. Klapka zabezpieczająca zatrzaskiwana jest za pomocą ceramicznych kulek, które nie wyrabiają się tak łatwo jak stalowe i dopiero pod nią, po bokach ukryte są dwa boczne przyciski zwalniające właściwą blokadę. Są one wypolerowane, a swoim kształtem przywodzą na myśl złącze USB-C.

Regulacji długości bransolety możemy dokonywać na dwa sposoby. Pierwszy z nich to opatentowany przez markę system mikroregulacji pozwalający na wysunięcie zapięcia o dodatkowe 22 milimetry. Co genialne, regulacji tej można dokonywać płynnie, za pomocą kliknięć, bezpośrednio na nadgarstku, bez konieczności zdejmowania zegarka! To idealne rozwiązanie, gdy w upalny dzień nadgarstek delikatnie puchnie i zwiększa średnicę, wówczas wystarczy wcisnąć dwa przyciski z boków zapięcia, aby móc dokonać regulacji.

Drugi, to klasyczne przedłużenie nurkowe – niezależny system blokowany ceramiczną kulką, dodający kolejne 26 mm długości, pozwalając na natychmiastowe założenie zegarka na gruby mankiet neoprenowego skafandra.

Bransoleta jest bardzo masywna, przy uchach jej szerokość wynosi 23 milimetry, zaś w stronę zapięcia zwęża się do nadal znaczących 20 milimetrów.

Jeśli jednak chcesz uwolnić prawdziwą, morską naturę modelu Aquaris, zdejmujesz bransoletę, co dzięki zastosowaniu systemu szybkiej zmiany trwa dosłownie kilkanaście sekund i nie wymaga użycia żadnych specjalistycznych narzędzi, mogących porysować ucha zegarka.

W dedykowanym zestawie jest pasek wykonany z najwyższej jakości, hipoalergicznego kauczuku syntetycznego w kolorze głębokiego, soczystego, pełnego energii pomarańczu. 

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Pasek ten jest gruby przy uchach, zwężając się plastycznie w stronę klamry, co zapewnia wysoki komfort noszenia. Kauczuk jest całkowicie odporny na destrukcyjne działanie słonej wody morskiej oraz promieniowanie UV, nie parcieje i nie przyjmuje nieprzyjemnych zapachów. W komplecie dostajemy pasek od razu na goły nadgarstek i do założenia na piankę, bez konieczności regulowania – po prostu producent przewidział przedłużenie nurkowe paska. Pozwala to na rozszerzenie obwodu paska z maksymalnych 205 milimetrów dla gołego nadgarstka do aż 300 milimetrów, co pozwala objąć nawet najbardziej mięsisty, profesjonalny kombinezon suchy do nurkowania w lodowatych wodach.

Wizualnie, na pomarańczowym gumowym pasku Aquaris Diver przechodzi niesamowitą metamorfozę. Satynowa, stalowa kapsuła koperty zostaje ujęta w jaskrawe ramy, a pomarańczowy pierścień obrotowy wokół tarczy zyskuje potężnego partnera. Zegarek staje się ultra współczesny, świeży i widowiskowy w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. 

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

O ile bransoleta to dla mnie waga ciężka, choć oczywiście doceniam jej solidność, spójny z kopertą design i świetny mechanizm regulacji, o tyle pasek jest w mojej opinii idealny – lekki, wytrzymały i bardzo pasujący do charakteru zegarka. Przede wszystkim zaś jest niesamowicie wygodny. Brawo!

Nasza opinia o zegarku Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver

Nowy zegarek marki Junghans to nie jest kolejny, generyczny model dla nurków, jakich setki znajdziemy na półkach salonów zegarmistrzowskich. Niemieccy inżynierowie z Schrambergu podeszli do tematu z szacunkiem dla własnej, bogatej historii i z niespotykaną bezkompromisowością. Zamiast skopiować utarte schematy, stworzyli unikalną hybrydę – zegarek o nieprzeciętnej wytrzymałości instrumentu głębinowego, który jednocześnie zachowuje architektoniczną finezję, z jakiej ten niemiecki producent słynie na całym świecie.

Połączenie japońskiego geniuszu mechanicznego spod znaku Grand Seiko w postaci mechanizmu J830 z niemiecką precyzją modyfikacji i rygorystycznym montażem w Schwarzwaldzie zaowocowało produktem godnym zaufania. Z kolei tarcza i gra pomarańczowych kontrastów w recenzowanej przez nas referencji 27/4668.44 udowadniają, że w Schrambergu design wciąż stoi na najwyższym, światowym poziomie.

To zegarek mechaniczny o dwóch twarzach. Na stalowej bransolecie, skryty pod mankietem lnianej koszuli, jest wyrazistym, męskim i dość eleganckim czasomierzem sportowym, jednak wystarczy chwila, ruch palców zwalniający teleskopy Quick Release i założenie pomarańczowego kauczuku, by Aquaris Diver stał się wspaniałym kompanem weekendowych przygód – bez względu na to, czy skaczesz z burty łodzi motorowej na pełnym morzu, czy po prostu walczysz z miejską dżunglą w letni, upalny dzień.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Ten debiutancki model jest dopracowany, nie ma tu nic przypadkowego, jest po niemiecku solidny, ma wszystko, co mieć musi i nic zbędnego. Kiedy wziąłem go do ręki, wydał mi się wielki, ale po założeniu na nadgarstek „zmalał” i zlał się z moją ręką w jedną całość. To w dużej mierze zasługa krótkich uch i poduszkowatej koperty.

Zegarek daje bardzo przyjemne poczucie solidności, zarówno optycznej jak i odczuwanej zmysłem dotyku. Jego masa jest spora, ale patrząc na niego spodziewałem się większej wagi, więc jestem przyjemnie zaskoczony. Jest męski, ma prawo być ciężki, a nawet taki być powinien. „Luma” to kolejny jasny i to dosłownie punkt – Aquaris Diver ma jedną z najlepszych luminescencji, jakie dane mi było widzieć.

Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver ma swój własny, unikalny styl, nie jest w mainstreamie diverów, nie naśladuje ani Submarinera, ani Seamastera, ale jest klasą sam dla siebie. Jego surowy design bardzo mi odpowiada, nie jest szpanerski, nie epatuje swoim wyglądem, ale rzuca się w oczy. Ta narzędziowa surowość jest wyrazem charakteru i przeznaczenia – to zegarek, który charakterem przypomina mi Panerai Submersible, ale jest bardziej zwarty i „cywilny”, zapewniając jednocześnie najwyższej klasy parametry nurkowe.

Na pomarańczowym pasku, nawet jeśli nie nurkujecie, to idealny zegarek na wakacyjne wyjazdy. Jest oczywiście droższy od wielu konkurentów z grupy Swatch, ale pamiętajcie, że w standardzie dostajecie jeden z najlepszych mechanizmów na świecie. Nigdy nie byłem fanem zegarków z dwoma koronkami, ale temu zegarkowi jest z nimi bardzo do twarzy i przyznaję, ze to rozwiązanie jest bardzo sensowne i praktyczne. Fani nurkowania powiedzą, że co z tego, że jest 50 barów, skoro nie ma zaworu helowego i tutaj przekornie zapytamy – czy to faktycznie konieczne? Jeśli nie jesteś profesjonalnym nurkiem, wykonującym nurkowania saturowane, nie ma takiej potrzeby. 

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Recenzja: Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver.

Junghans kazał nam czekać niezwykle długo na swój pierwszy, prawdziwy profesjonalny "diver". Ale patrząc na model 27/4668.44 z żywą tarczą, możemy z pełną merytoryczną odpowiedzialnością stwierdzić jedno: warto było czekać na każdą minutę tego dekompresyjnego przystanku. Cena modelu 1972 Aquaris Automatic Diver w 2026 roku to 12 800 złotych.

Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver - plusy i minusy
Co nam się podoba? Co można poprawić?
 + design: żywy, nurkowy, wakacyjny   - system szybkiej zmiany (zdarzało nam się widzieć lepsze rozwiązania)
 + wykończenie niemal w całości szczotkowaniem – typowy "toolwatch"   
 + wysoka klasa wodoszczelności (500 metrów)  
 + świetna czytelność  
 + fenomenalna luminescencja  
 + wewnętrzny pierścień nurkowy (układ typu "compressor")  
 + znakomity mechanizm  


Sprawdź też nasze pozostałe publikacje o nowościach tej marki: zegarki Junghans.


Tagi:

Certina - Premium

REKLAMA

Dołącz teraz - zaloguj się!

Dołącz teraz - zaloguj się!

ZEGARKI I PASJA NA YOUTUBE

Atlantic 420

REKLAMA

G-SHOCK 420

REKLAMA

Luminox 420

REKLAMA

Alpina 420

REKLAMA

Bulova 420

REKLAMA

Epos 420

REKLAMA

Recenzja: Davosa Ternos Professiona...
Recenzja: Davosa Ternos Professiona...
01.07.2026

Podstrony producentów

Zegarki marki Aerowatch
Zegarki marki Alpina
Zegarki marki Atlantic
Zegarki marki Aviator Swiss Made
Zegarki marki Ball
Zegarki marki Bulova
Zegarki marki Certina
Zegarki marki Citizen
Zegarki marki Davosa
Zegarki marki Eberhard
Zegarki marki Edifice
Zegarki marki Epos
Zegarki marki Festina
Zegarki marki Fiyta
Zegarki marki Frederique Constant
Zegarki marki G-SHOCK
Zegarki marki Hanhart
Zegarki marki Junghans
Zegarki marki Luminox
Zegarki marki Maurice Lacroix
Zegarki marki Michel Herbelin
Zegarki marki Mudita
Zegarki marki Nomos
Zegarki marki Omega
Zegarki marki Orient
Zegarki marki Orient Star
Zegarki marki Oris
Zegarki marki Perrelet
Zegarki marki Polpora
Zegarki marki Rado
Zegarki marki Roamer
Zegarki marki Seiko
Zegarki marki Swiss Military
Zegarki marki Tissot
Zegarki marki Vario
Zegarki marki Vostok Europe
Zegarki marki Yema
Dołącz do naszego newslettera
i bądź zawsze na bieżąco