Lipcowe południe w Warszawie potrafi przytłoczyć miejskim żarem. Betony śródmieścia akumulują ciepło, a pęd powietrza na Wybrzeżu Gdańskim zdaje się rozmywać w gęstej, letniej atmosferze. Jednak wystarczy skręcić w stronę rzeki, tuż za budynkami klubu sportowego „Spójnia”, by zasady miejskiego pędu przestały obowiązywać. Nagle krajobraz gwałtownie łagodnieje. Szary asfalt ustępuje miejsca gęstej, niemal podzwrotnikowej zieleni, a z oddali dobiega cichy, spokojny szum Wisły.
To tutaj, w słoneczny czwartek, 23 lipca 2026 roku o godzinie 12:00, rozpościerała się oaza znana nielicznym jako Letnisko Żoliborz. Miejsce absolutnie nieoczywiste – dzika, kameralna plaża schowana w samym sercu stolicy, gdzie natura nie dała się skolonizować miejskiej infrastrukturze. Właśnie tę przestrzeń szwajcarska marka Tissot wybrała na tło dla swojego flagowego wydarzenia Tissot Summer Club, promującego najnowszą kolekcję „ Tissot Summer”, którego motywem przewodnim jest "Enjoy Every Hour".
Przekraczając bramę Letniska, wchodziło się w zrealizowany z niezwykłą dojrzałością kadr z wakacyjnego snu. Zapach palonej kawy mieszał się z delikatną nutą morskiej bryzy przenoszonej przez wiatr od strony rzeki, a spod stóp miękko usuwały się drobiny złocistego piasku.



Przed oczami gości wyrosła sceneria przeniesiona wprost z nadmorskiego kurortu: podesty z surowego drewna, leżaki rozsiane pod parasolami, a w powietrzu unoszący się słodki aromat świeżo wypiekanych gofrów, zapach dojrzałych owoców i rzemieślniczych lodów.
Sztuka pierwszego wrażenia
Zanim jeszcze zdołaliśmy zanurzyć się w świecie szwajcarskiej precyzji, uwagę zwracał pierwszy, doskonale przemyślany akcent organizacyjny. Zamiast standardowych, plastikowych identyfikatorów na smyczach, które często psują estetykę dopracowanych stylizacji, każdy z przybyłych gości otrzymywał opaskę wejściową zaprojektowaną na wzór zegarka Tissot Seastar, dając jasny sygnał - dziś to czas gra główną rolę, ale w wersji pozbawionej presji i pośpiechu.

W progu wydarzenia gości witał zespół marki Tissot. Nicol Dębicka, odpowiedzialna za E-commerce & Digital Marketing, z niezwykłą energią wprowadzała przybyłych w cyfrowy świat kampanii, podczas gdy Monika Gajewska z perfekcją dbała o to, by każdy z zaproszonych ekspertów, dziennikarzy i twórców ze świata mody czy lifestylu poczuł się od pierwszej minuty jak oczekiwany domownik.
„Filozofia 'Enjoy Every Hour' to nie tylko chwytliwy slogan marketingowy. To próba przywrócenia właściwej proporcji naszemu obcowaniu z czasem. Zegarek na nadgarstku nie ma przypominać o uciekających minutach spotkań, lecz celebrować chwile, w których decydujemy się po prostu być” – zauważyła w swobodnej rozmowie Agnieszka Ławniczak – Czajkowska (Brand Director Tissot Poland), która z klasą nadawała ton całemu spotkaniu.


Towarzysząca jej Anna Urbańska – Kozorys, PR & Marketing Manager Tissot, z pasją opowiadała o koncepcji Tissot Summer Club, a my zdaliśmy siebie sprawę jak kluczowe dla tego wydarzenia było znalezienie w Warszawie miejsca, które naturalnie współgra z duchem swobody, elegancji i autentyczności.
Centralnym punktem opowieści wizualnej Tissot Summer Club stały się specjalnie zaaranżowane, pomysłowe „budki plażowe”. To w nich, osłoniętych od słońca i otoczonych nadmorską stylistyką, wyeksponowano najnowsze dzieła szwajcarskich zegarmistrzów. Za ich koncepcję wizualną i doborową oprawę odpowiadała Agnieszka Andruszaniec - Visual Merchandiser Manager, przy wsparciu Agnieszki Pałki z agencji TESTA. Dzięki jej wyczuciu przestrzeni, miniaturowe gabloty nie wyglądały jak tradycyjne ekspozycje sklepowe – przypominały raczej małe, marynistyczne mikrogalerie sztuki, w których światło i faktura naturalnego drewna doskonale podbijały blask polerowanej stali, ceramiki i masy perłowej.




Mieliśmy tam okazję obcować z zegarkami, które stanowią odpowiedź marki Tissot na potrzeby współczesnych miłośników i miłośniczek zegarków naręcznych – od dynamicznych modeli typu „diver” po wszechstronne klasyki.
Czasomierze w centrum uwagi
Przegląd najnowszych propozycji marki Tissot w plażowych budkach był prawdziwą ucztą dla oka, a każdy model bronił się estetyką i idealnym dopasowaniem do letniego klimatu.
Mogliśmy obejrzeć i przymierzyć, między innymi:
Tissot Seastar 36 mm, model przyciągał spojrzenia szmaragdowozieloną tarczą ze szlifem słonecznym. Koperta o średnicy 36 mm z solidną, stalową bransoletą to majstersztyk proporcji – idealna propozycja na mniejsze nadgarstki, która mimo wyrazistego charakteru zegarka nurkowego (wodoszczelność do 300 metrów) zachowuje subtelność i wyrafinowanie.


Zielony cyferblat w świetle żoliborskiego słońca mienił się niczym odblaski na tafli oceanu.
Tissot PRC100 Solar z tarczą z masy perłowej, którego dwukolorowa konstrukcja łączy surowość stali z ciepłym odcieniem złocenia powłoką PVD. Tarcza wykonana z naturalnej masy perłowej sprawia, że nie ma dwóch identycznych egzemplarzy tego zegarka.



Kąt padania światła zmieniał jej barwę od mroźnej bieli po iryzujące, różowo-seledynowe refleksy. To klasyk lifestylowy, który bez wysiłku przechodzi z dziennego plażowania w wieczorną, elegancką kolację. Wyeksponowany był też ten wariant z tarczą w kolorze czarnym. Ten model testowaliśmy w 2025 roku, możecie poczytać tu Tissot PRC Solar.
Tissot PR516 Chronograph dla pasjonatów motoryzacji i stylu retro. Czysta, śnieżnobiała tarcza tego chronografu nawiązuje do bogatej historii marki Tissot w sportach motorowych.



Charakterystyczna koperta i dynamiczne wykończenie bransolety nadawały mu sportowej elegancji, idealnie pasującej do męskich, letnich lnianych garniturów.
Tissot Seastar Chronograph z niebieskim cyferblatem to zegarek sprawiający wrażenie stworzonego do skoków do wody i żeglowania. Głęboko niebieski cyferblat zestawiony z wytrzymałym, granatowym paskiem z kauczuku czyni z tego modelu ultra funkcjonalne narzędzie.


Subtarcze stopera wkomponowano w tarczę w taki sposób, iż jest ona harmonijna i bardzo czytelna, a indeksy pokryte warstwą substancji luminescencyjnej Super-LumiNova gwarantują doskonałą czytelność w każdych warunkach, także w ciemności.
Tissot Seastar 2000 Professional - prawdziwa gwiazda podmorskiej eksploracji. Diver w dwóch wersjach, z kopertą pokrytą powłoką PVD w kolorze czarnym i granatową tarczą, oraz z tarczą w kolorze pomarańczowym i stalową kopertą. To model, którego po prostu nie dało się przeoczyć. Soczysta, energetyczna barwa cyferblatu to czysta ekspresja letniej swobody. Odwołujący się do historycznych zegarów nurkowych z lat 70. XX wieku, gdzie pomarańczowy kolor tarczy zapewniał optymalną widoczność pod wodą, ten model wzbudzał mnóstwo uśmiechu i entuzjazmu.


Wewnątrz koperty tego zegarka Tissot Seastar 2000 Professional osadzono mechanizm Powermatic 80 ze sprężyną Nivachron, zapewniający aż 80 godzin rezerwy chodu. Zegarek na kauczukowym pasku łączy tradycyjne zegarmistrzostwo mechaniczne z bezkompromisowym, wakacyjnym stylem.
Ekspercka wiedza z pierwszej ręki
Obok pięknie zaaranżowanych budek plażowych można było zatrzymać się na dłuższą rozmowę z praktykami, którzy na co dzień obcują z klientami szukającymi idealnego zegarka dla siebie. Daniel Borkowski oraz Anna Dudek z Tissot Boutique Złote Tarasy dzielili się swoją wiedzą techniczną i praktycznymi spostrzeżeniami na temat tego, jak poszczególne modele sprawdzają się na nadgarstkach w codziennym użytkowaniu.
Ta obecność ekspertów z flagowego butiku tej szwajcarskiej marki w Polsce nadawała wydarzeniu aspektu merytorycznego, a goście mogli nie tylko podziwiać zegarki za gablotą, ale przymierzyć każdy egzemplarz, poczuć jego wagę czy sprawdzić działanie mechanizmu.
Kiedy letni deszcz zmienia reguły gry
Około godziny 13:00 letnia sielanka zyskała nagły, dramatyczny zwrot akcji, który tylko przypomniał nam o nieprzewidywalności natury. Niebo nad Żoliborzem, dotychczas lazurowe, w kilka minut przybrało barwę głębokiego, ołowianego granatu – niemal kropka w kropkę przypominającą tarcze zegarków z linii Seastar.
Nad Wisłę nadciągnęła gwałtowna, letnia ulewa.


Pierwsze ciężkie krople deszczu uderzyły o liście żoliborskich drzew i piaszczysty brzeg rzeki. W wielu sytuacjach podobne załamanie pogody oznaczałoby koniec plenerowej imprezy i popłoch wśród gości. Jednak marka Tissot oraz jej polski zespół udowodnili, że perfekcyjna organizacja polega na przewidywaniu każdego scenariusza.
W mgnieniu oka zespół marki ruszył z pomocą, wręczając uczestnikom firmowe parasole. Zamiast ucieczki, goście przenieśli się pod zadaszoną część drewnianej altany Letniska Żoliborz. Bębniący o dach deszcz, umiarkowany chłód i zapach zroszonej wodą ziemi nie tylko nie zepsuły atmosfery, ale wręcz dodały jej unikalnego, kameralnego uroku.
Zebrani pod zadaszeniem uczestnicy – reprezentanci mediów, styliści, zegarmistrzowscy pasjonaci oraz influencerzy – przy szumie spadających kropli deszczu i aromacie gorącej kawy kontynuowali pasjonujące rozmowy. Deszcz zatarł granice i stworzył idealne warunki do jeszcze głębszej integracji.



„Nawet deszcz ma swój własny rytm. Najważniejsze to nie pozwolić, by aura podyktowała nam nastroje. W końcu slogan 'Enjoy Every Hour' odnosi się do każdej godziny – niezależnie od tego, czy świeci słońce, czy pada deszcz” – śmiała się Anna Urbańska – Kozorys.
Popołudnie pasjonatów
Zegarek naręczny od dawna przestał być jedynie narzędziem wskazującym godzinę – stał się pełnoprawnym elementem stylizacji, nośnikiem wartości i osobistej ekspresji. Na żoliborskiej plaży doskonale widać było tę synergię. Modele Tissot Seastar znakomicie komponowały się z luźnymi, lnianymi koszulami, plecionymi torbami, a nawet bardziej formalnymi, letnimi kreacjami.
Goście z entuzjazmem testowali nowe zegarki przed obiektywami telefonów i aparatów, wykorzystując zroszoną deszczem roślinność i surowe drewno Letniska jako idealne tło fotograficzne. Powstające na miejscu kadry do mediów społecznościowych i prasy modowej naturalnie oddawały ducha miejsca – bez sztucznego pozowania, z autentycznym uśmiechem i luzem.


Dopełnieniem atmosfery Tissot Summer Club była przemyślana w najmniejszym detalu strefa gastronomiczna. Przez cały czas trwania eventu goście mogli korzystać z letniego menu przygotowanego specjalnie na tę okazję w formie kanapek, sałatek czy słodyczy.
Hitem stały się świeżo wypiekane na miejscu gofry z chrupiącą skórką i miękkim wnętrzem, podawane z owocami i rzemieślniczą bitą śmietaną oraz tradycyjne lody i sorbety o unikalnych, letnich smakach – od orzeźwiającej mango-marakui po kremową pistację z nutą soli morskiej. Dbałość o to, by smaki i zapachy uzupełniały wrażenia wizualne, była kolejnym dowodem na to, że zespół marki Tissot podszedł do organizacji wydarzenia całościowo.
„Enjoy Every Hour”
Gdy około godziny 14:00 niebo nad Warszawą zaczęło się ponownie rozchmurzać, a pierwsze promienie podeszczowego słońca zagrały na mokrych deskach pomostu Letniska Żoliborz, stało się jasne, że Tissot Summer Club osiągnął swój cel.
Marka nie ograniczyła się do tradycyjnej konferencji prasowej czy chłodnej prezentacji produktowej. Stworzyła żywy, oddychający ekosystem, w którym szwajcarskie dziedzictwo zegarmistrzowskie połączyło się z wakacyjną beztroską i miejskim stylem życia.


Tissot pokazał, że potrafi tworzyć nie tylko precyzyjne zegarki, ale także niezapomniane doświadczenia. Modele z linii Seastar czy PR516 przestały być jedynie rekwizytami na półce – stały się towarzyszami letnich przygód, odpornymi zarówno na falę morską, jak i na niespodziewaną ulewę w środku miasta.
Wyjeżdżając z Żoliborza i włączając w pędzący rytm wielkiego miasta, w pamięci zostało nam przede wszystkim przemożne poczucie, że czas nie jest naszym wrogiem. Jeśli tylko nauczymy się nim odpowiednio zarządzać i doceniać pojedyncze, ulotne momenty – spędzone na leżaku, przy zapachu kawy, w gronie przyjaciół – każda godzina może stać się naszym małym azylem spokoju.
Tissot Summer Club w Letnisku Żoliborz pokazał, że prawdziwy luksus to umiejętność powiedzenia sobie w odpowiednim momencie – "Enjoy Every Hour". Polskiemu zespołowi marki Tissot gratulujemy świetnie zorganizowanego eventu, a równocześnie dziękujemy za zaproszenie i możliwość udziału w nim.
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje dotyczące nowości tej marki tu - zegarki Tissot.








greenlogic.eu