Wenecja to miejsce, które kojarzy się wielu osobom z pięknymi zabytkami, kanałami z turkusową wodą, z romantycznymi przeżyciami i gondolami oczywiście. Ale mało komu Wenecja kojarzy się z zegarami. Jednak Wenecja to precyzja zaklęta w zegarmistrzostwie. Najstarsza wenecka manufaktura zegarmistrzowska powstała w 1877 roku, ale przez kryzys gospodarczy nie przetrwała trudności, upadła, zaprzestając produkcji.
„Sposób bycia weneckim”
Meccaniche Veneziane powstała między innymi po to, by wskrzesić tradycję projektowania i produkowania zegarków właśnie w Wenecji. Biorąc pod uwagę historię najsłynniejszych firm zegarmistrzowskich, Venezianico to bardzo młoda marka. Mimo tego producent ten już zdążył zmienić swoją nazwę, bo jak pewnie zauważyliście, powstała jako Mecchaniche Veneziane, a dziś jest to Venezianico. Oznacza to „sposób bycia weneckim”. Można byłoby przyjąć to za jakiś marketingowy zabieg, ale ta „weneckość” widoczna jest w tej marce niemal w każdym aspekcie, począwszy od tego, że siedziba jest w Wenecji. Może nie dokładnie w samym mieście Wenecja, na wyspie, ale tuż obok, w regionie Veneto w San Donà di Piave. To tam funkcjonuje, a wszystkie elementy, które wiążą się z inspiracją dla tworzenia kolejnych zegarków, takie jak architektura, sztuka, osiągnięcia i technika związane z Wenecją są motywem przewodnim.


Ale to nie wszystko, bo mimo owej „młodości” mamy do czynienia z marką, która ma już na koncie swoich osiągnięć mechanizmy „in-house” z etykietą „Made in Italy”, czyli coś, o czym my, polscy miłośnicy i miłośniczki zegarków póki co możemy tylko pomarzyć.
Niemal od początku istnienia, ambicją twórców było stworzenie własnego, włoskiego mechanizmu „in-house”, tak, żeby zegarek w całości był wytwarzany we Włoszech. Zadanie to zostało wykonane dzięki współpracy z zegarmistrzami Fausto Berizzim i Andreą Menegazzo, którzy zaprojektowali mechanizm, zaś jego wytwarzaniem zajmuje się OISA, „odrodzony” włoski producent mechanizmów. Dziś firma Venezianico we flagowych modelach stosuje mechanizm Venezianico Calibro V.5000 i jego „ewolucję” - Venezianico Calibro V.5001.
Firma została założona w 2017 roku. Bardzo szybko podbiła rynek świeżym podejściem do tworzenia zegarków, bazując jednak na wspaniałej tradycji, tak zegarmistrzowskiej jaki i związanej z włoskim wzornictwem. Co istotne dla nas, Venezianico ma w Polsce oficjalne przedstawicielstwo. Marka ma w ofercie kilka kolekcji zegarków i bez kompleksów, całkiem nieźle poczyna sobie na niełatwym przecież zegarkowym rynku.

Dziś prezentujemy jej nowy zegarek z jednej z najbardziej charakterystycznych i chyba najbardziej powiązanych z włoskimi tradycjami militarno-morskimi kolekcji. Jednocześnie to reprezentant linii, która do mnie przemawia najbardziej, zastępując na tej pozycji Arsenale.
Doskonała inspiracja dla nurkowej kolekcji Venezianico
Inspiracją kolekcji Nereide jest okręt podwodny o tej nazwie „Nereide”, zbudowany w stoczni Arsenale w Wenecji. Stępkę okrętu położono 1 sierpnia 1911 roku, a zwodowany został 12 lipca 1913 roku. Był pierwszym okrętem we włoskiej flocie noszącym tę nazwę. To był niewielki okręt przeznaczony do służby w przybrzeżnym obszarze. Jego długość to 40,96 metrów, szerokość 4,3 metra i zanurzenie 2,93 metrów. Wyporność normalna w położeniu nawodnym wynosiła 225 ton, a w zanurzeniu 303 tony. Gdy płynął na powierzchni wody napędzały go dwa silniki diesla, dające 600 KM mocy, a pod wodą za napęd śrub służyły silniki elektryczne, generujące 320 KM. Dzięki temu na powierzchni okręt osiągał prędkość 13,2 węzła i 8 węzłów w zanurzeniu. Dopuszczalna głębokość zanurzenia wynosiła 40 metrów. To nie są imponujące parametry, ale pamiętajmy, że mówimy o okręcie z początku XX wieku.

Zdjęcie: łódź podwodna „Nereide”, Wikipedia
Jako, że Nereide powstał w stoczni Arsenele Di Venezia, jest tym samym doskonałą inspiracją dla nurkowej kolekcji Venezianico. W ramach tej serii powstał w tym roku nowy zegarek Nereide Verdigris, który dzięki kontrolowanemu procesowi utleniania w wyjątkowy sposób oddaje hołd sugestywnym patynom weneckich metali wystawionych na działanie czasu i warunków, jakie tworzy laguna wenecka. Jeśli śledzicie nasze publikacje, to pamiętacie pewnie, iż niedawno opisywałem ten model jako nowość, która ma się pojawić na ryku.
A teraz trafił on do naszej redakcji i mam go do dyspozycji na czas testów.
Venezianico Nereide Verdigris
Tak się ciekawie złożyło, że zabrałem właśnie ten zegarek na wakacje, gdzie w ramach wypoczynku postanowiliśmy zwiedzić również Wenecję, miasto, które urzeka, inspiruje i które zmienia się dzień po dniu, w ciszy, z biegiem czasu.



Wody laguny weneckiej, słone powietrze i wilgoć kształtują także metale wkomponowane w architekturę tergo przepięknego miasta. Dachy, rzeźby, posągi, detale. W przypadku wielu z nich, takich szczególnie podatnych na widoczne procesy, jak miedź i mosiądz, ich powierzchnie stają się żywe, zmieniając się niesamowicie i stanowiąc podstawę swoistego utrwalania historii i upływu czasu, wzbogacając się fascynującymi odcieniami zieleni i turkusu, który jest w tym zegarku kolorem dominującym. To swego rodzaju klisza, na której zapisywana jest w wyjątkowy sposób historia.
Cicha i nieustanna, ale i niepowstrzymana metamorfoza, która z jednej strony jest procesem degradacji, ale z drugiej tworzy ślady, które potrafią być piękne, a na pewno są wyjątkowe. Chcąc uchwycić te procesy, wykorzystać ich piękną naturę, bracia Alberto i Alessandro Morelli - twórcy i właściciele firmy Venezianico, od dawna zafascynowani swoim miastem, zaprezentowali Nereide Verdigris, nową interpretację swojego bardzo udanego zegarka nurkowego, która przenosi urok tych weneckich metali jak i procesów ich starzenia na tarczę. Tarczę – jak twierdzą - wyjątkową i niepowtarzalną. Ocenię czy tak jest. Zdjęcia i rendery często dają nam nierzeczywisty obraz, odbiegający od efektu „na żywo”.


Zanim przejdę do zegarka to wspomnę, że to już kolejny raz, co mnie oczywiście bardzo cieszy, kiedy to model opisywany przeze mnie w ramach prezentacji nowości, a przez to budzący też jakieś oczekiwania, trafia do naszej redakcji, co pozwala zweryfikować na żywo te wspomniane oczekiwania. Może powinienem ująć to dopiero w podsumowaniu, ale powiem Wam od razu, że zaraz po wyjęciu z opakowania poczułem, że te oczekiwania są w pełni zaspokojone, więc pod tym względem obraz rzeczywisty nie odstaje od marketingowych prezentacji.
Zegarek robi doskonałe wrażenie, a jak wiemy - można zrobić je tylko raz 😉.
Niewymuszona (włoska?) elegancja
Moim zdaniem, na dziś kolekcja Nereide jest jedną z najbardziej atrakcyjnych linii w ramach oferty marki Venezianico. Zegarki te mają klasyczne nurkowe cechy, ale ich stylistyka i wygląd zostały opracowane tak, że śmiało można uznać je za wypracowany, charakterystyczny styl tego producenta.
Popularność tych zegarków, ale też ich uroda i wyjątkowość wynikają według mnie z tego, że udało się umiejętnie połączyć cechy „divera” - zegarka sportowego, z całkiem sporym poziomem uniwersalności, z cechami zegarka do codziennego użytkowania, ale i nawet nadać mu pewien poziom niewymuszonej (włoskiej?) elegancji.


Zegarki Nereide mają taki styl i wygląd, że bez problemu można dopasować je nawet do formalnych stylizacji, stosując na przykład odpowiednio dobrany pasek. W kwietniu 2026, w artykule o tej nowości pisałem, że dopatrywałbym się w tej kwestii podobieństwa do Rolexa Submarinera, i na żywo mogę potwierdzić ten stan, choć oczywiście ta opcja kolorystyczna tarczy bardziej wymyka się kanonom elegancji.
Recenzowany Venezianico Nereide Verdigris o numerze ref. 4521549 to zegarek mechaniczny, w którym jako motyw przewodni wykorzystano fascynującą ewolucję metalu na przestrzeni czasu. Jednak ta ewolucja, ten proces dotyczy tarczy zegarka, a my zaczniemy od jego koperty.
Architektura i zegarmistrzostwo
Stalowa koperta Nereide Verdigris ma średnicę 42 milimetrów, jej grubość to 12,45 milimetrów, a wysokość od ucha do ucha wynosi 49 milimetrów. To wymiary ukazujące nam zegarek spory, ale według mnie mieszczący się w zakresie, jaki można określić uniwersalnym. Szczególnie, że ostatni parametr jest utrzymany w ryzach, przez co model ten powinien wyglądać dobrze na nadgarstkach nawet sporo różniących się obwodem.



Jak przystało na divera, od góry kopertę wieńczy jednokierunkowo obrotowa luneta. By właściciel mógł się długo cieszyć dobrym wyglądem zegarka, wkładkę tej lunety, czyli miejsce bardzo narażone na różnego rodzaju otarcia i uszkodzenia, a jednocześnie mocno stanowiące o tym, jak odbieramy wizualnie zegarek i jego stan, wykonano z wolframu. To bardzo twardy metal, który doskonale wywiąże się z tego zadania, a dodatkowo wolfram ma fajny, intrygujący kolor, odróżniając się od stalowej lunety i koperty.
Oczywiście na wkładce tej wygrawerowano skalę nurkową. To dość subtelna, minimalistyczna skala. Standardowo jest to podziałka minutowa i mamy tutaj oznaczenia cyfrowe: 15, 30 i 45 minut, a na godzinie 12. jest widoczny trójkącik z punktem luminescencyjnym, zaprojektowany w ciekawy sposób. To trójkąt odwrócony grotem do środka tarczy, który jest wyraźnie i głęboko wygrawerowany. Widzimy tam turkusową ramkę, a wewnątrz niej jest mniejszy trójkącik, który ma polerowane obramowanie, a powierzchnia wewnątrz niego - również o trójkątnym kształcie - jest wypełniona białą substancją luminescencyjną.



Pozostałe oznaczenia skali co 5 minut to wygrawerowane kreski. Dzięki temu mamy niezbędną podziałkę, w razie rzeczywistej konieczności nurkowania z tym zegarkiem, ale na tyle delikatną, że nie zaburza tej nuty elegancji, o której już wspominałem, a którą ten zegarek niewątpliwie ma. Krawędź obrotowej lunety jest ząbkowana, a uzyskano ten efekt poprzez równomierne, dość głębokie nacięcia na jej krawędzi.
Koperta o klasycznym kształcie, czyli ogólnie okrągłym, ale wzmocnionym solidnymi, masywnymi uchami, które są płynnie wyprowadzone z jej boków, jest powierzchniowo wykończona szczotkowaniem, a jej fazowane krawędzie są polerowane na wysoki połysk. To bardzo atrakcyjnie prezentujący się układ. Taki sposób wykończenia, który daje nam potem bardzo ostre, wyraźne krawędzie, oddzielające powierzchnie o innym rodzaju wykończenia. Podkreśla wysoką jakość wykonania tej zegarkowej obudowy.



Na godzinie 3. jest koronka z logo marki na czole, czyli krzyżem Venezianico, chroniona wypustkami z obu jej stron. Podsumowując kopertę nie sposób pominąć odczucia, jakie mi towarzyszyły, gdy na nią patrzyłem. Zachowując wszelkie klasyczne zasady dotyczące tworzenia kopert zegarków, dzięki sposobowi wykończenia oraz kształtowi uch, osłonek i ogólnemu efektowi, jaki uzyskano, mamy poczucie, iż jest to zegarek ze wszech miar współczesny i wykonany na bardzo wysokim poziomie.
Co do logo wspomnianego przy okazji koronki, występuje ono jeszcze na tarczy, a jest inspirowane krzyżem znajdującym się na szczycie wieży zegarowej, która stoi po północnej stronie Piazza San Marco, politycznego serca miasta, i łączy je z Mercerie, czyli historyczną ulicą kupiecką. Położona na skrzyżowaniu polityki i handlu, od XV wieku wieża wyznacza rytm życia miasta. Ten krzyż jest syntezą wielu symetrii, zaprojektowany tak, aby reprezentować standard ponadczasowego piękna. Zamknięty w idealnym okręgu, składa się z czterech identycznych ramion z zaokrąglonymi końcami, wykonanych zgodnie z proporcjami geometrycznymi, które odzwierciedlają ideał harmonijnej równowagi.

To zasady doskonale znajdujące zastosowanie tak w architekturze, jak i zegarmistrzostwie.
Trwały, solidny i wytrzymały
Venezianico Nereide Verdigris to zegarek oczywiście w pełni zachowujący nurkowego ducha tej kolekcji, z wodoszczelnością do 200 metrów oraz charakterystycznym grawerem na pełnym deklu. Znajdziemy tam wizerunek legendarnego okrętu podwodnego Nereide, symbol weneckiej tradycji podwodnej, która inspiruje całą linię i o którym pisałem na wstępie. Mimo wspomnianych już przeze mnie zabiegów stylistycznych, mających na celu wniesienie tej nity elegancji, zegarek ten sprawia wrażenie trwałego, solidnego i wytrzymałego. A to w przypadku zegarków sportowych, szczególnie tych przeznaczonych do nurkowania, w mojej ocenie podnosi poziom zaufania do parametrów danego zegarka.
Co ciekawe, wspomniany dekiel nie jest wkręcany.



To element o zaokrąglonych, polerowanych krawędziach, który przykręcany jest do korpusu koperty sześcioma śrubkami. Ostatni detal, to elementy chroniące koronkę. To masywne, solidne wypustki na prawym boku koperty, pomiędzy którymi chowa się niemal cała koronka, przez to jest naprawdę bardzo dobrze chroniona.
Wykańczanie powierzchni płomieniem
Przejdźmy więc do clou programu, czyli tarczy. Jak ona wygląda? Widzicie to na zdjęciach.
Oczywiście pokuszę się o jej własny opis, ale zacznę od tego, by wyjaśnić, jak takie tarcze powstają. Już wiemy, że chodzi o proces „starzenia” się metalu. Starannie opracowany proces rzemieślniczy rozpoczyna się od mosiężnej podstawy, materiału dobranego właśnie ze względu na jego zdolność do reagowania z utleniaczami i tworzenia głębokich, złożonych patyn. Dzięki kontrolowanej technice utleniania, w połączeniu ze specjalnymi fazami obróbki i wykańczaniem powierzchni płomieniem, metal stopniowo nabiera charakterystycznej patyny w kolorze grynszpanu. To mozaika barw, łącząca ze sobą zieleń, turkus i błękit.


To kolor, który często widzimy w architekturze w przypadku elementów wykonanych właśnie z mosiądzu lub miedzi. W Wenecji, wystawionej na działanie laguny, tworzącej bardzo specyficzny mikroklimat, to szczególnie łatwe do zaobserwowania procesy.
To także barwa wody w weneckich kanałach, którą mocno uwydatnia słoneczna pogoda. Podczas cyklu tworzenia tarczy metal reaguje w nieprzewidywalny sposób. Pojawiają się mikrozmiany temperatury, natlenienia i składu powierzchni, które generują stale zmieniające się wzory, tworząc powierzchnie i trójwymiarowe tekstury na niej, które zmieniają się pod wpływem światła. Z tego powodu żadna tarcza nie jest identyczna z inną, dzięki unikalnym śladom pozostawionym przez proces utleniania.



W mojej ocenie, ale pewnie nie tylko, to bardzo uatrakcyjnia ten zegarek, ponieważ wielu z nas wybierając model dla siebie poszukuje przecież jak największej dozy indywidualności i niepowtarzalności, a taka tarcza zapewnia ją w sposób wyjątkowy.
Rezultatem tego wieloetapowego procesu jest głęboko teksturowana, niemal organiczna tarcza, gdzie powierzchnia zdaje się być niemal żywa pod szkłem, odsłaniając wielobarwne niuanse, które urzekają wzrok. Pod wspomnianym szkłem widzimy oczywiście opisywaną tarczę. Tu przybliżę jej użyteczne aspekty. Na jej krawędzi jest turkusowy, opalizujący pierścień, na którym nadrukowano podziałkę minutową. Tuż za nim umieszczono nakładane indeksy godzinowe. Eleganckie, wielopłaszczyznowe, z nałożonym pośrodku każdego z nich paskiem substancji luminescencyjnej. To Super-LumiNova BGW9 – standardowo w kolorze białym, a po naświetleniu emitująca bardzo atrakcyjnie wyglądające błękitne światło.


Tu trzeba zauważyć, że indeksy nałożone są na pierścieniu wspomnianym wcześniej, a ich większa część, która znajduje się nad tarczą, niejako unosi się w powietrzu. To naprawdę świetnie wygląda.
Zastosowane wskazówki są proste, dwusektorowe i również wypełnione masą świecącą. Indeks godziny 12. jest podwójny, a tego na godzinie 3. nie ma wcale, ponieważ tam znajduje się okienko datownika otoczone delikatną, lśniącą ramką. Pod godziną 12. widzimy nakładane logo, wspomniany wcześniej krzyż, i nadrukowaną nazwę firmy. Po drugiej stronie, pod osią wskazówek, jest nadrukowana nazwa linii i tego konkretnego modelu - Nereide Verdigris.
Tarczę chroni płaskie szkło szafirowe z nałożoną powłoką antyrefleksyjną.
Świeży zestaw i spójna estetyka
Mechanicznym sercem zegarka jest doskonale znana Sellita SW200-1 z automatycznym naciągiem sprężyny napędowej, która zapewnia niezawodność i precyzję.
Gumowy, włoski pasek jest w tym samym odcieniu co tarcza, dopełniając spójną estetykę tego modelu, a jednocześnie czyniąc cały zestaw świeżym i modnym. Nowoczesny styl wzmacnia zintegrowanie paska z kopertą, dzięki odpowiedniemu jego ukształtowaniu przy mocowaniu między uchami. Pasek ma zaimplementowane elementy pozwalające na szybką wymianę bez użycia narzędzi, a do modelu tego możemy dokupić również stalowe bransolety.



Tak oto, w efekcie skomplikowanego procesu, który opisałem wyżej, stworzono zegarek mechaniczny z tarczą, która nie tylko efektownie wygląda z racji koloru i wzorów, które utworzyły się przez ten skomplikowany proces, ale też stanowiącą znów odniesienie do Wenecji. Taki element, który każdemu z odrobią wyobraźni będzie ją przypominał, bo każdy, kto tam był bez problemu powiąże tę barwę nie tylko z zaśniedziałymi powierzchniami dachów różnego typu budynków, nieraz cudów architektury w tym pięknym mieście, ale także z mniejszymi detalami, posągami i oczywiście z często bardzo turkusowymi wodami, które delikatnie falują w weneckich kanałach.
Zegarek Venezianico Nereide Verdigris jest już dostępny w Polsce, a jego cena to 5 700 złotych.
| Plusy (+) | Minusy (-) |
| + atrakcyjna stylistyka | trudno mi jakiś znaleźć – do mnie zegarek ten w pełni przemawia |
| + ciekawa, spójna inspiracja | |
| + wyjątkowa, niepowtarzalna tarcza | |
| + wakacyjna kolorystyka | |
| + wysoka jakość wykonani | |
| + bardzo wygodny pasek |
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje o nowościach tej marki: zegarki Venezianico.








greenlogic.eu