Marka Tissot zawsze kojarzyła mi się z elegancją, i mimo tego, że tworzyła też świetne modele o silnie motoryzacyjnych konotacjach, takie jak chociażby PRS, to klasyczne zegarki tego szwajcarskiego producenta zawsze były dla mnie tym, co stanowiło o tożsamości producenta z Le Locle.
I właśnie taki model, który znamy już z historii, dołączył do portfolio Tissot w 2026 roku.
Klasyka datownika
Są ludzie, którzy nie muszą krzyczeć, by zostać zapamiętani, wystarczy im osobowość, konsekwencja w działaniu i pewność siebie. Z zegarkami w sumie jest podobnie - Tissot Visodate należy właśnie do tej kategorii. To model, który od początku był projektowany nie jako ozdoba na jeden sezon, lecz jako praktyczny, elegancki towarzysz codzienności.


Jego historia sięga lat 50. XX ubiegłego wieku, kiedy marka Tissot postanowiła połączyć przejrzyste wskazanie czasu z funkcją datownika w formie czytelnej, nowoczesnej i estetycznie wyważonej. W 2026 roku model ten wraca w nowej odsłonie, ale bez zrywania więzi z własnym dziedzictwem.
Warto przypomnieć, iż wczesne zegarki naręczne wskazywały jedynie czas i było to wystarczające dla użytkowników, jednak w pewnym momencie klienci zapragnęli więcej. Chcieli, żeby ich zegarek mechaniczny stał się narzędziem jeszcze bardziej dopasowanym do rytmu nowoczesnego życia. Tissot „wszedł” w ten trend już w latach 40. XX wieku, kiedy zaprezentował model Calendrier — pierwszy zegarek na rękę z datownikiem, w którym data była wskazywana dodatkową wskazówką w kształcie strzałki, pokazującą czerwone cyfry rozmieszczone na tarczy (date poionter).
Kilka lat później, w 1953 roku, Tissot uczcił setną rocznicę powstania marki modelem Centenary, z datownikiem w formie dyskretnego okienka na godzinie 3. Te dwa kroki przygotowały grunt pod Visodate, który oficjalnie zadebiutował w 1954 roku jako pełniejsze, dojrzalsze i bardziej nowoczesne rozwinięcie idei wskazania datownika, realizowanego w czytelny sposób. Jako pierwszy, takie rozwiązanie wprowadził Rolex wraz z modelem Datejust w 1945 roku.


Właśnie w tej prostocie tkwiła siła Visodate. Chodziło o rozwiązanie praktyczne, ale dopracowane w detalach. Czas i data miały być odczytywane jednym rzutem oka, bez chaosu i bez kompromisu w kwestii elegancji. Visodate z 1954 roku miał mechanizm z natychmiastowym przeskokiem daty, która zmieniała się płynnie o północy, a w połowie lat 50. było to rozwiązanie bardzo nowoczesne.
Model odniósł rynkowy sukces, zaś sama koncepcja Visodate przeniknęła do innych rodzin zegarków marki Tissot. Producent rozwijał ten motyw w takich liniach jak Visodate Camping, Visodate Seastar Automatic, Visodate Seastar Seven czy Visodate T12.
Warto zobaczyć krótką reklamę telewizyjną z 1959 roku, ukazującą przeskok daty o północy:
Tissot Visodate zapoczątkował opowieść o tym, jak w zegarmistrzostwie łączyć funkcję kalendarza z atrakcyjną formą. Zegarek szybko stał się ulubieńcem nowego pokolenia, a kampanie reklamowe z epoki (widoczne powyżej) odwoływały się do ambicji, postępu i kariery.
Współczesny Tissot Visodate – nie tylko odświeżenie
Nie trzeba mówić, że moda na reedycje, recrafty i revivale trwa w najlepsze. Nowa odsłona Visodate również zachowuje najważniejsze DNA tego modelu, ale mówi już językiem współczesnego designu. Sam producent podkreśla, że nowa edycja łączy retro-elegancję z dzisiejszymi oczekiwaniami.
Kluczowe pozostają trzy elementy: wypukła tarcza, smukła sylwetka i charakterystyczny datownik. To właśnie one budują wrażenie zegarka klasycznego, ale nie staroświeckiego.


Koperta nowego Tissot Visodate ma 39 milimetrów średnicy, więc jest jak najbardziej „vintage”, jeśli chodzi o rozmiar, a zarazem wpisuje się w obecny trend tworzenia mniejszych zegarków. Naszym zdaniem to rozmiar bardzo trafiony – wystarczająco duży, żeby zegarek był czytelny, a jednocześnie sprawiający, że model ten jest dla każdego: młodszych i starszych, kobiet i mężczyzn.
Pierwszy Visodate nie spełniał tego warunku, nie dlatego, że był za duży, po prostu w latach 50. był inny kanon, jeśli chodzi o zegarki damskie. Smukłość tej koperty także wpisuje się w ogólną filozofię Visodate — nic nie jest tu przypadkowo „rozdmuchane”. Wszystko ma służyć komfortowi noszenia i wizualnej harmonii.

W praktyce oznacza to zegarek mechaniczny, który dobrze odnajduje się zarówno w formalnym stroju, jak i założony do bardziej swobodnego ubioru. To model stworzony do noszenia, nie do oglądania w gablocie. Jego siła tkwi w proporcjach: koperta nie dominuje nad tarczą, tarcza nie przytłacza funkcji datownika, a całość zachowuje wyraźnie klasyczny charakter.
Światło ślizga się po powierzchni
W nowym Visodate tarcza nie jest płaską, jednowymiarową powierzchnią. Składa się z dwóch, nachylonych do siebie powierzchni – centralny obszar jest płaski, szczotkowany pionowo, zaś okalający go pierścień opada ku krawędziom i ma kołowe linie szczotkowania. Światło ślizga się po powierzchni cyferblatu wydobywając subtelne niuanse tekstury.
Zewnętrzny pierścień, łączący tarczę ze szkłem, jest mocno nachylony, a pudełkowe szkło powoduje, ze wygląda jakby był zaokrąglony. Na nim naniesiona jest skala minutowo-sekundowa z krótkimi i dłuższymi kreskami, oraz oznaczeniami liczbowymi co 5 działek.



Na szczotkowanym kołowo obszarze tarczy nałożone są długie i wąskie indeksy godzinowe, a przy ich zewnętrznych końcach kropki Super Lumi-Nova łapią światło dnia, czekając na nadejście zmroku.
Ramiona wskazówek, w odróżnieniu od wcześniejszych edycji Visodate, są typu obelisk. W pierwszej chwili byłem nieco zawiedziony, że producent odszedł w tym modelu od wskazówek typu dauphine, jednak ostatecznie uznałem, że te lepiej pasują do charakteru Visodate A.D. 2026.
Na części swojej długości są wypełnione substancją luminescencyjną, co jest oczywiste, bo jaki byłby sens nanoszenia na cyferblat kropek bez markerów na wskazówkach. To również odróżnia tę edycję od poprzednich, które nie miały luminescencji pozwalającej na odczyt czasu w ciemności.
Datownik. Najważniejszy element tarczy
Najbardziej stylowym, a zarazem jednym z najważniejszych elementów tarczy jest okienko daty umieszczone na godzinie 3. Jest to jeden z lepiej zaprojektowanych datowników, a już na pewno w tej klasie cenowej. Widać tu dbałość o szczegóły i celowość działań. Zastępuje on indeks na pozycji godziny trzeciej, ale zostawiono luminescencyjny marker.
Przede wszystkim kształt okienka nie jest przypadkowy – jest to wycinek pierścienia o łukowych brzegach po lewej i prawej stronie, zwężający się ku centrum cyferblatu. Tło, ramka, wszystko tu gra, niczego nie pozostawiono przypadkowi. Brawo!


Charakterystycznym elementem nowej odsłony modelu Visodate jest szkło szafirowe o pudełkowym kształcie, czyli glassbox, które nadaje zegarkowi wyraźnego, lekko „nostalgicznego” profilu, przywołując klimat klasycznych modeli z połowy XX wieku. Jest ono oczywiście zaopatrzone w warstwy zapobiegające powstawaniu odblasków.
Luneta obejmująca szkło jest wypolerowana, podobnie jak fazowane przejścia między powierzchniami, reszta koperty jest szczotkowana, zachowując spójność z cyferblatem. Proporcjonalne ucha rozstawione są na 20 milimetrów, a stożkowa koronka ozdobiona jest od frontu logo Tissot.
Trzy wersje kolorystyczne
Zegarek Tissot Visodate dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych cyferblatu – czarnej, niebieskiej i srebrnej. Dwie pierwsze mają srebrne indeksy oraz wskazówki i są „fabrycznie” zestawione z bransoletą o wzorze ziaren ryżu, zwężającą się ku motylkowemu zapięciu i wyposażoną w system szybkiej wymiany. Najbardziej elegancki i zarazem nawiązujący do klimatu pierwszych Visodate’ów jest wariant ze srebrną tarczą, złotymi wskazówkami i indeksami, oraz na brązowym pasku wykonanym z naturalnej skóry o wzorze skóry aligatora, zapinanym na klasyczną klamrę.



W mojej opinii gładki, brązowy pasek pasowałby lepiej do stylu tego zegarka.
Na klamrze paska, na deklu i rotorze znajdziemy logo marki Tissot, jakie było używane przez tego szwajcarskiego producenta w czasach, gdy debiutował model Visodate, jednak na tarczy i koronce jest już logo, które było wykorzystywane pomiędzy 1978 a 1998 rokiem. To chyba próba nawiązania do całej historii marki, co jest ciekawym pomysłem, choć wydaje się to nieco niespójne.
Mechanizm Powermatic 80
Współczesny Visodate otrzymał częściowo transparentny dekiel, więc można podziwiać mechanizm Powermatic 80 z samoczynnym naciągiem, który jest jak najbardziej współczesny i nowoczesny.


To konstrukcja zarezerwowana dla producentów należących do grupy Swatch, która wyewoluowała z doskonale znanej ETY 2824-2. Zmiany objęły obniżenie częstotliwości pracy z 4 Hz do 3 Hz, zastosowanie dłuższej, krzemowej sprężyny głównej, dzięki czemu uzyskano rezerwę chodu na poziomie aż 80 godzin, a także rezygnację z tradycyjnego systemu regulacji na rzecz śrub na wieńcu koła balansowego. Wzorem konstrukcji z lat 50. XX wieku mechanizm nie jest jakoś specjalnie zdobiony, zachowując swój prosty, techniczny i użytkowy charakter.
Tissot Visodate 2026 – podsumowanie, dostępność i cena
Siła modelu Visodate nie polega wyłącznie na tym, że nawiązuje do przeszłości. Prawdziwa wartość tego modelu tkwi w tym, że jego pierwotna idea nadal pozostaje aktualna – czytelna tarcza, ciekawe wskazanie daty i dobrej jakości szwajcarski mechanizm tworzą współczesny zegarek mechaniczny, który nie potrzebuje nadmiaru ozdobników, by być interesujący.
Tissot Visodate jest przykładem zegarka, który zbudowano na bardzo dobrym pomyśle i nigdy z niego nie zrezygnowano. Jego korzenie sięgają pionierskich rozwiązań marki Tissot z lat 40. i 50., a współczesna odsłona tego modelu zachowuje wszystko to, co najważniejsze: czytelność, elegancję, wyważone proporcje i praktyczny oraz stylowy datownik na godzinie trzeciej.


Jednocześnie nowy Visodate idzie z duchem czasu - ma szkło szafirowe o pudełkowym kształcie, przeszkolony dekiel i nowoczesny mechanizm. Trzy wersje kolorystyczne pozwalają dobrać styl do preferencji. To właśnie dlatego Visodate nie jest tylko „kolejnym zegarkiem w katalogu”. To elegancki, przemyślany i bardzo „tissotowy” sposób połączenia tradycji z nowoczesnością, bez utraty tożsamości.
Cena zegarków Tissot Visiodate zależy od wersji - wariant na pasku jest w cenie 3 600 złotych, a wersje na bransolecie w kwocie 3 900 złotych. Model ten jest już dostępny w Polsce.
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje dotyczące nowości tej marki tu - zegarki Tissot.








greenlogic.eu