Zegarki ze szkieletowanymi tarczami zwykle kosztują więcej niż ich odpowiedniki z pełnymi cyferblatami i jest to jedna z tych sytuacji, w których mniej znaczy więcej. Niejednokrotnie zastanawiamy się dlaczego tak jest i odpowiedź pewnie Was nie zaskoczy – ponieważ taki zegarek wymaga więcej nakładu pracy.
Przede wszystkim konieczna jest większa dbałość o szczegóły. O ile w przypadku pełnego cyferblatu nie ma wielkiego znaczenia czy mechanizm wygląda dobrze, czy jest ładnie dekorowany, czy jest zaprojektowany w atrakcyjny dla oka sposób, o tyle w przypadku otwartej tarczy ma to wielkie znaczenie. Zwykle projektując mechanizm zegarmistrz skupia się na jego funkcjonalności i doskonałości technicznej, aspekty estetyczne nie mają takiego dużego znaczenia, bo nawet jeśli zastosujemy przeszklony dekiel, to widać zwykle płytę główną, mostki, balans i wahnik, jeśli mechanizm ma naciąg automatyczny. Jeśli jednak „otworzymy” cyferblat, projekt mechanizmu wymaga więcej staranności, żeby jego praca stanowiła atrakcyjny spektakl dla odbiorcy, czyli posiadacza zegarka. To dlatego bardzo często oferowane są wersje „open heart”, gdzie widać tylko pracujące koło balansowe, reszta jest zasłonięta, bo nie jest już tak atrakcyjna w odbiorze.
O ile w przypadku haute horlogerie szkieletowane tarcze są powszechne, a zegarki z takim rozwiązaniem wzbudzają podziw i mają sporo zer na metkach, o tyle w przypadku marek popularnych nie jest to tak częste. Założona w 1888 roku w Solothurn firma Roamer przez dekady budowała swoją reputację na fundamencie hasła „Quality Time”.


Dziś przyjrzymy się modelowi Roamer Pro Auto ze szkieletowaną tarczą, który stanowi interpretację nowoczesnego podejścia do klasycznego zegarmistrzostwa.
Połączenie solidności i elegancji
Jak już zapewne zorientowaliście się czytając moje dotychczasowe artykuły, nie jestem fanem modeli szkieletowanych, głównie za sprawą mojego pragmatycznego i tradycyjnego podejścia do zegarka i jego przeznaczenia – uważam, że forma powinna służyć realizacji podstawowej i najważniejszej, pierwotnej funkcji tego typu urządzenia, czyli wskazaniu czasu. Choć dziś ta najpierwotniejsza funkcja straciła nieco na znaczeniu. Niemniej jednak zegarek powinien wskazywać czas, nawet jeśli traktujemy go bardziej jak przedmiot sztuki użytkowej niż czasomierz. Zobaczmy zatem, co oferuje Pro Auto.


Pierwszy kontakt z modelem Roamer Pro Auto wskazuje na to, że mamy do czynienia z przedmiotem o wysokiej kulturze technicznej i estetycznej. Koperta zegarka to fundament, na którym opiera się cała konstrukcja, a w tym przypadku inżynierowie Roamera postawili na sprawdzone, klasyczne rozwiązanie.
Wykonana ze stali koperta ma 42 milimetry średnicy, czyli jest to kompromis, dzięki któremu zarówno osoby o masywniejszych jak i szczuplejszych nadgarstkach będą czuły się z tym zegarkiem dobrze. Nie jest to zegarek przesadnie duży, co czyniłoby go niewygodnym w noszeniu pod mankietem koszuli, ale jednocześnie na tyle wyraźny, że nie ginie na ręce, manifestując swoją obecność. Średnica 42 milimetry to wymiar, który pozwala na czytelne rozplanowanie tarczy i, co ważne w przypadku modelu typu skeleton – na odpowiednią ekspozycję pracującego mechanizmu.
Koperta ma łagodnie zakrzywione w dół ucha, a jej powierzchnie zostały poddane szczotkowaniu, z wyjątkiem części znajdującej się pomiędzy uchami. Polerowana jest również luneta o skośnym profilu, obejmująca szkło szafirowe z powłokami minimalizującymi refleksy światła.



Koperta jest na wskroś klasyczna, pozbawiona ekstrawagancji, i bardzo dobrze, ponieważ to co ma przyciągać uwagę znajduje się pod szafirowym szkłem. Jak najbardziej tradycyjnie umieszczona też została proporcjonalna koronka – na pozycji godziny trzeciej. Jest ona zakręcana i w duecie z wkręcanym, przeszklonym deklem zapewnia 100 metrów wodoszczelności zegarka. To predestynuje go do roli zegarka codziennego i kompana wakacyjnych wypraw.
Odwracając zegarek, naszym oczom ukaże się zakręcany dekiel typu „see-through”. Przeszklony spód pozwala podziwiać pracę mechanizmu oraz rotora, co dla pasjonatów mechaniki jest miłym akcentem wizualnym.
Ukazując pracujący mechanizm
Tarcza to element, który definiuje charakter tego zegarka. Mamy tu do czynienia z kompozycją w jednym z trzech kolorów: niebieskim, zielonym i czarnym, przy czym ten ostatni może być zestawiony ze srebrnymi lub złotymi akcentami.


Cyferblat jest tutaj wielopoziomowy, najniższy poziom stanowi srebrny pierścień, którego położenie względem mechanizmu jest ustalone trzema wkrętami. „Leży” on na szkle pokrywającym moduł mechanizmu, zaś bezpośrednio nad nim jest pierścień z naniesioną skalą minutową. Elementem łączącym te dwie warstwy są nakładane indeksy godzinowe typu „baton”, przy czym indeks na pozycji godziny dwunastej został zdublowany. Ostatnią, zewnętrzną warstwę stanowi flansza, będąca pomostem pomiędzy tarczą a szkłem, na której namalowane są oznaczenia minut co 5, stanowiące zresztą jedyne cyfrowe oznaczenia na tarczy.
Centralna cześć cyferblatu jest otwarta, ukazując pracujący szwajcarski mechanizm Soprod P24OH z kołem balansowym umieszczonym na pozycji godziny 12. Złote koło balansowe i koła zębate nadają mechanizmowi eleganckiego sznytu i przyciągają wzrok. Srebrne wskazówki godzinowa i minutowa mają dodatkowo naniesione warstwy powłoki luminescencyjnej, ułatwiające odczyt wskazań w nocy. Wąski sekundnik ma przeciwwagę w kształcie logo marki Roamer.
U dołu, nad godziną szóstą, na szkle pokrywającym mechanizm umieszczono masywne logo producenta. Moim zdaniem mogłoby być ciut mniejsze. Delikatniejsze, bardziej ażurowe oznaczenia, a najlepiej samo logo w postaci małej litery „r” i cyferblat zrobiłby na mnie większe wrażenie, ale jest to wyłącznie moja opinia.



Pierścień ze skalą minut i flansza, jak wspomniałem wcześniej, mogą być w kolorach czarnym, niebieskim lub zielonym. Czarna wersja tarczy może być zestawiona również ze złotymi indeksami i wskazówkami oraz bransoletą bi-color. W tej wersji także koronka jest w kolorze złota.
Spektakl czasu
Przejdźmy do aspektu, który dla fanów skeletonów jest najważniejszy – mechanizmu. Marka Roamer w modelu Pro Auto sięgnęła po wspomniany już szwajcarski mechanizm Soprod P24OH, wytwórcy należącego do Festina Group i mającego ambicję konkurować z ETA i Sellita. Kaliber P24OH to konstrukcja zaprojektowana specjalnie pod kątem widocznego balansu, stąd zresztą oznaczenie w nazwie – "OH" pochodzi od słów Open Heart.



Mechanizm ma naciąg samoczynny i jest łożyskowany na 25 kamieniach, z których część jest widoczna od strony cyferblatu, podobnie jak balans, oscylujący z częstotliwością 28 800 wahnięć na godzinę. W pełni naciągnięta sprężyna główna zapewnia ok. 40 godzin działania zegarka, do czasu zatrzymania się mechanizmu, oczywiście jeśli nie jest on regularnie noszony. Można go też oczywiście nakręcić ręcznie. Zakres funkcji tej konstrukcji jest ograniczony do wskazania czasu – godzin, minut i sekund, zaś w celu ułatwienia precyzyjnego ustawienia czasu mamy tu również funkcję stop sekundy, czyli zatrzymanie pracy sekundnika po odciągnięciu koronki do pozycji nastawczej.
Brak jest datownika, ale to plus, bo dzięki temu mamy „czystą” konstrukcję, pozwalającą cieszyć się wglądem w pracujący układ mechaniczny.
Warto w tym miejscu zobaczyć krótkie wideo prezentujące montaż zegarka:
Według danych technicznych na stronie producenta, gwarantowana dokładność mechanizmu Soprod P24OH zawiera się w przedziale od -7 do +7 sekund na dobę, czyli niemal spełnia on normę przewidzianą dla chronometru, choć takiego certyfikatu nie posiada. To niewątpliwie kolejny duży plus dla użytkownika.
Bransoleta
Dopełnieniem klasycznej koperty jest bransoleta wykonana z tej samej stali szlachetnej (Stainless Steel). Roamer zastosował tutaj konstrukcję o pięciu ogniwach, o szerokości przy uchach wynoszącej 22 milimetry, zwężającą się delikatnie do 20 milimetrów przy zapięciu. Najwęższe ogniwa są polerowane i w wersji bi-color złote, pozostałe są szczotkowane. Zapięcie jest składane, trzyczęściowe, solidne, z centralnym trzpieniem ryglującym oraz dwoma bocznymi przyciskami zwalniającymi i ozdobione grawerowanym logo Roamer 1888. Trochę szkoda, że zabrakło systemu szybkiej zmiany bransolety, bo zegarek znakomicie prezentowałby się też na pasku, a takie rozwiązanie ułatwiłoby jego personalizację.
Roamer Pro Auto – dostępność i cena
Model Roamer Pro Auto został wyceniony na 3 490 złotych w wersji jednokolorowej i 3 670 złotych w wersji bi-color, dostępnej wyłącznie z czarną tarczą. Za tę cenę dostajemy bardzo dobrze wykonany zegarek z dość unikalnym designem. Połączenie 100-metrowej wodoszczelności, mechanizmu o naciągu samoczynnym z bardzo dobrą dokładnością chodu, szkła szafirowego i oryginalnego stylu czyni go zegarkiem za bardzo rozsądne pieniądze, który sprawdzi się w codziennym użytkowaniu.



W mojej ocenie Roamer Pro Auto ma dowieść, że marka ta nadal ma świeże pomysły i kreatywnie podchodzi do klasycznego zegarmistrzostwa, jak również, że w XXI wieku tradycyjny zegarek mechaniczny wciąż ma rację bytu. Nie jako narzędzie do sprawdzania godziny, bo to mamy przecież w telefonach, ale jako symbol statusu, gustu i zamiłowania do inżynieryjnego piękna. Widok pulsującego balansu wkomponowanego w cyferblat to spektakl, który nigdy się nie nudzi.
Sprawdź nasze pozostałe publikacje o nowościach tej marki tu: zegarki Roamer.









greenlogic.eu