Muszę przyznać, że do wielu marek zegarkowych pochodzących z Chin, a krążących obecnie w sieci, na grupach społecznościowych czy forach internetowych, podchodzę z dużą rezerwą. Tak naprawdę wszyscy doskonale wiemy, że to są często jakieś zmyślone marki, które powstają tylko po to, aby sprzedawać zegarki identyczne lub podobne do znanych, cenionych modeli popularnych producentów. Często wychwalane za wysoką jakość i niską cenę. Ale ja tam żadnego twórczego wkładu w branżę zegarmistrzowską absolutnie nie widzę. Zwykła powtarzalność i kompletna nuda, produkcja dla szybkiego zysku. Niemniej co jakiś czas pojawiają się zegarki i marki, które potrafią zrobić naprawdę spore wrażenie.
I takie właśnie zrobiły na mnie zegarki CIGA design.
Design w nazwie, nie tylko dla dobrego brzmienia
Najpierw w Internecie, a potem na żywo, ponieważ mieliśmy razem z Maćkiem okazję odwiedzić stoisko tej chińskiej marki na targach Inhorgenta 2026 w Monachium. Okazało się, że zegarki te mają sporo do zaoferowania. Po pierwsze, w zakresie jakości wykonania. Oczywiście w połączeniu z ceną. Ale także sporo innowacyjnych pomysłów. Estetyka w zasadzie wszystkich modeli CIGA design wykracza zdecydowanie poza klasyczne ramy, czy typowe, nieraz nieco sztampowe podejście. Co ciekawe, zegarki tej marki można już bez większego problemu kupić w Polsce, i to w oficjalnej dystrybucji, czyli firma ta podeszła do polskiego rynku oraz klientów z pełnym profesjonalizmem, tak by od początku wzbudzać zaufanie.

Twórcą tej marki jest Zhang Jiamin. Pierwsze modele zegarków pojawiły się w 2013 roku, od razu zdobywając nagrody za styl, takie jak Red Dot Award. Założycielowi firmy od samego początku przyświecało inne spojrzenie na zegarki, które według Zhanga nie są już tylko narzędziem do wskazywania czasu. Sami pisaliśmy niejednokrotnie, że czas dzisiaj jest wskazywany wszędzie wokół nas - w samochodzie, w radio, w mikrofalówce, w telefonie i bardzo wielu innych, nieraz zaskakujących miejscach. Więc zegarek naręczny nie jest dziś koniecznością, jak kiedyś. Jest nadal praktyczny, niemniej dziś to także ozdoba, podkreślenie naszego stylu, trochę biżuteria, oraz sposób afirmacji - podkreślenia tożsamości, charakteru czy zainteresowań. CIGA design chce być postrzegana przez projekt, tworząc zegarki, które się wyróżniają, i to w sposób bardzo wyraźny, co ewidentnie widać w ewolucji jej modeli. Począwszy od tych pierwszych z 2013 roku, po te współczesne i najnowsze, które dawniej podstawową funkcję, jaką jest wskazanie czasu, traktują tylko jako dodatek.
17 międzynarodowych nagród
Zegarki z kolekcji Blue Planet nadały rozpędu tej chińskiej marce. To model, w którym miniaturowy globus umieszczono na nadgarstku. Zegarki te otrzymały nagrodę GPHG Challenge. Projekt CIGA design pojawił się z wielkim przytupem na międzynarodowej scenie prestiżowego zegarmistrzostwa. Zrobili wrażenie nie tylko jako nowicjusz i pretendent, ale od razu jako firma, która zaznaczyła swoje znaczenie i ma swój głos w branży.

Na tę chwilę CIGA Design może pochwalić się już siedemnastkowa międzynarodowymi nagrodami dotyczącymi w głównej mierze docenienia strony projektowej jej zegarków. Design w nazwie tego producenta ma nie tylko dla dobrego brzmienia. To fakt.
Seria Everest
Przedstawiając pokrótce ofertę tej marki zacząłem od wspomnianego modelu Blue Panet, który doczekał się różnych wersji, bazujących na tej samej koncepcji projektowej. Kolejna, moim zdaniem arcyciekawa seria zegarków tego producenta to modele Everest, z bardzo innowacyjnymi komplikacjami konstrukcji mechanizmów.


Ciekawa jest także cała seria szkieletowanych zegarków z kolekcji Hunter, opisywanych przez nas niedawno, robiących duże wrażenie, tym bardziej, że jest tam nawet model z tourbillonem. A w portfolio tego producenta są też inne modele, w tym seria damska.
Biorąc pod uwagę to, co zegarki CIGA design oferują, to trzeba przyznać, że są bardzo korzystne wyceniane - z tourbillonem na czele, który w przypadku modelu Hunter kosztuje jedynie 2 000$. U nas wyceniony na kwotę około 7 290 złotych. Zegarki pięknie szkieletowane czy też z nietypowymi komplikacjami możemy kupić w przedziale od 1 200 złotych do 7 000 złotych, kończąc na kwocie około 15 000 złotych za prawdopodobnie najdroższy model z tourbillonem, co wydaje się być cenami okazyjnymi. Tu też warto przyznać, że jeżeli chodzi o mnie, to zegarki te nie są wpisane moją estetykę, co nie zmienia faktu, że robią naprawdę ogromne wrażenie.
My dzisiaj zajmiemy się konkretną kolekcją, którą zresztą już wymieniłem - chodzi o linię Everest. To trzy zegarki, których cechą wspólną jest sposób wskazywania czasu.

Ale to także zegarki, w których zastosowano ciekawe komplikacje konstrukcji mechanizmu, w tym taką, która wzbudza chyba najwięcej emocji - tourbillon.
My przyjrzymy się dwóm modelom dostępnym w Polsce, a przy okazji poznacie inspiracje i ciekawostki dotyczące całej serii.
CIGA design Central Tourbillon Everest Summit
Mount Everest to góra, która łączy wszystkie zegarki prezentowanej linii. Mount Everest to dach świata, najwyższy szczyt naszej planety, który wprawdzie nie jest najtrudniejszy do zdobycia, ale zawsze budzi ogromne emocje. Prezentowany zegarek mechaniczny to też w pewnym sensie szczyt. Oczywiście szczyt możliwości technicznych tej całkiem młodej firmy.


Tourbillon to wyjątkowo precyzyjna mikro mechanika, która od lat fascynuje miłośników i miłośniczki tradycyjnego zegarmistrzostwa. Jeszcze całkiem niedawno taka komplikacja konstrukcji mechanizmu zarezerwowana była dla manufaktur, które miały swoje miejsce na szczycie zegarkowej piramidy prestiżu. I cen oczywiście też. Teraz to się zmieniło.
Wracając do naszego bohatera. Na stronie producenta możemy przeczytać: W 1953 roku Mount Everest wciąż panował jako ostatni niezdobyty szczyt. Przez dekady opierał się każdej próbie, z nieustannymi burzami, nagle pojawiającymi się lawinami i powietrzem tak rzadkim, że odbierało wspinaczom dech. Jednak 29 maja Edmund Hillary z Nowej Zelandii i Tenzing Norgay z Nepalu dokonali tego, co niemożliwe. Wczesnym rankiem rozpoczął się ostatni atak z ich obozu na prawie 28 000 stóp.
Krok po kroku, w świecie, gdzie samo przetrwanie było niepewne, wspinali się do historii. O godzinie 11:30 stanęli na najwyższym punkcie na Ziemi — 29 029 stóp nad poziomem morza, wyżej niż jakikolwiek człowiek kiedykolwiek osiągnął. Ich triumf nie był dziełem jednego człowieka czy jednego narodu, lecz samej ludzkości: dowodem, że odwaga, wytrwałość i jedność mogą nas wyciągnąć poza granice strachu.

Kiedy myślimy o patrzeniu w niebo i zegarkach, to pewnie pierwsze, co przychodzi na myśl łączy się z zegarkami dla pilotów czy nawet tymi, związanymi z podróżami kosmicznymi. Tutaj, patrząc w górę, patrząc na bardzo odległy szczyt, okazuje się, że ta wyjątkowo wysoko położona inspiracja jest ciągle przytwierdzona i to bardzo solidnie do naszej planety. Wielka góra, monumentalna i inspirująca, stała się motywem powstania bardzo ciekawego zegarka.
Koperta, której wykonanie zajmuje 70 dni
Koperta modelu Central Tourbillon Everest Summit została wykonana z tytanu klasy 5. Dzięki temu obudowa ta łączy wytrzymałość z lekkością, która ma znaczenie przy 45 milimetrach średnicy i 11,65 milimetrów grubości. Warto wspomnieć, co oczywiście widać na zdjęciach, że zegarek ten ma bardzo duże predyspozycje, aby dobrze układać się nawet na szczupłych nadgarstkach, ponieważ jego ucha są bardzo małe i krótkie. Co oznacza jednocześnie, że pasek jest przy samej kopercie, a tak dokładnie to nawet lekko wsuwa się pod nią, powodując, że wymiar od ucha do ucha jest bardzo niewielki w porównaniu do średnicy koperty, a to z kolei ma kluczowe znaczenie w kwestii jak zegarek ten ułoży się na nadgarstku.


Koperta jest wyszukana i skomplikowana w aspekcie jej kształtu. Wedle informacji od firmy, jej powstawanie trwa przez 70 dni cięcia, grawerowania, trawienia, piaskowania i ręcznego polerowania. Może to prawda, a może lekka koloryzacja, ale wykończenie ukazuje warstwowe faktury - widoczne są elementy, których powierzchnie wykończone są na połysk i obszary matowe. Kształt koperty jest techniczny, surowy, a jednocześnie wyrafinowany. Tę precyzję i jakość wykonania widać na zdjęciach, a ja potwierdzam ją na bazie tego, co widziałem osobiście.
Wam polecam krótkie wideo, które ukazuje ten model:
Omawiając kopertę chyba pierwszy raz dotyczyć to będzie także… indeksów godzinowych. Otóż zamiast tradycyjnych indeksów pod szkłem, wyryto drobne nacięcia, łącząc strukturę metalu i koperty z pomiarem czasu. Koperta staje się więc nie tylko obudową zegarka, ale także elementem tego, co dzieje się we wnętrzu, dając w efekcie konkretne wskazanie do odczytu. Kanty na kopercie, które wydają się być tylko dodatkami stylistycznymi, w rzeczywistości pełnią także funkcję niejako punktów orientacyjnych, zastępujących brakujące indeksy.
Elementy nawiązujące do Mount Everest
No, ale jakie jest nawiązanie w tym modelu zegarka do Mount Everestu?
Pierwsze, co widzimy od razu, to wycinany techniką CNC zarys tego szczytu i masywu góry na godzinie 12., wraz z wysokością: 8848 metrów i 86 centymetrów. Pełna wysokość.

Elementy te pokryto substancją luminescencyjną. Kolejne elementy to wskazówki. To znaczy standardowy zegarek miałby wskazówki. W CIGA design Central Tourbillon Everest Summit są dwa ramiona, których kształt wzorowany jest na czekanach, jakich używał Edmund Hillary i zapewne Tenzing Norgay. Jeden z czekanów jest nieco krótszy, drugi dłuższy, co oczywiście odpowiada wskazówkom godzinowej i minutowej. Oba mają przed końcami, jeszcze na części będącej styliskiem w prawdziwym czekanie, wkomponowane podłużne elementy wypełnione substancją luminescencyjną Super LumiNova. I znowu, krótszy na wskazówce godzinowej i dłuższy na minutowej. To pozwala na odczyt czasu także w ciemności. Nota bene wtedy jest chyba nawet łatwiej, bo to wąskie elementy, a w dobrych warunkach oświetlenia musimy przyzwyczaić się do szerokiej głowicy, która nie wskazuje intuicyjnie, ale zapewne łatwo się przyzwyczaić. Poza tym wracamy do początku – wskazanie czasu przecież nie jest najważniejsze. Tu pierwsze skrzypce gra monumentalizm, góry, skała i symbolika.
Tarcza to odrębna historia
A tarcza tego zegarka? Tarcza to odrębna historia, która zaczyna się u samego podnóża góry. Pierwszą jej obróbkę dokonują ostre wiatry, mróz, lód i rzadkie powietrze.

Jiang Xin, główny projektant marki CIGA desing, przemierzył ścieżkę wspinaczy na Everest, zbierając fragmenty skał. Kamień nigdy nie był powszechnym wyborem w kwestii materiału na tarcze zegarków. Jest kruchy, trudny w kształtowaniu i trudny do zdobycia na dużych wysokościach. Przecież trzeba tam… wejść. Jednak w CIGA Design to, co kiedyś było surową skałą, teraz ucieleśnia wytrzymałość, przeniesioną do zegarka naręcznego, by zbudować trwałą więź między szczytem, zegarkiem i jego właścicielem.
Kamień poddawany jest cięciu i formowaniu laserowemu, aby zdefiniować kontury, a grawerowanie CNC podkreśla naturalne struktury skały. Zabiegi techniczne zachowują kolory, odcienie, jednocześnie podkreślając głębię, fakturę i subtelny kontrast. Choć kamień jest kruchy, gdzie nawet najmniejsza korekta grozi pęknięciem, dzięki cierpliwemu dopracowywaniu przez 30 dni część skały z Everestu zostaje przekształcona w precyzyjnie wykończoną tarczę zegarka. To wszystko oznacza, poza samą świadomością noszenia cząstki najwyższej góry na naszej planecie, że każda tarcza jest inna. Każdy zegarek jest niepowtarzalny.

W centralnej części tarczy widoczny jest duży otwór wykończony okrągłą i głęboką ramką, która otacza zegarmistrzowskie clou tego projektu. Jest ona jednocześnie swoistym stelażem dla nietypowych wskazówek. A w środku znajduje się nieczęsto spotykany, centralny tourbillon.
Manufakturowy mechanizm kaliber CD-05
Surowa natura spotyka prawdziwego ducha klasycznego zegarmistrzostwa, wyeksponowanego w samym centrum kamiennej tarczy. Ta wielka zegarmistrzowska komplikacja jest elementem samodzielnie opracowanego mechanizmu kaliber CD-05.


Cztery sprężyny zapewniają rezerwę chodu na poziomie aż 120 godzin. Pełne pięć dni pracy. Mechanizm pracuje z częstotliwością 21 600 wahnięć balansu na godzinę, a łożyskowany jest na 33 kamieniach. Jego elementy mają fazowane krawędzie oraz polerowane i piaskowane wykończenia. Tourbillon to tak naprawdę jedyny tak doskonale wyeksponowany element mechanizmu, bo mimo dekla przeszklonego szkłem szafirowym nie widzimy od spodu za wiele, ponieważ mechanizm tak skonstruowano, że płyta tam umieszczona zasłania wszystko, mając tylko centralny otwór w osi tourbillonu.
Dekiel przykręcany jest czterema śrubkami. Niewiele informacji umieszczono na nim, ponieważ większość tych podstawowych umieszczono na prawie pełnej płycie mechanizmu.

Ostatni element zegarka to pasek. Dobrano tu sportowy pasek w kolorze czarnym, wykonany z gumy FKM, zapiany na podwójnie składana klamrę.
Cena zegarka CIGA design Central Tourbillon Everest Summit to 2 699 dolarów, a więc około 10 000 złotych.
CIGA Design Automaton Everest China 65th Anniversary
Drugi z serii Everest to model CIGA design Everest China. To zegarek mechaniczny, który nie ma tego spektakularnego otworu pośrodku tarczy, w którym pracuje tourbillon, ale to nie znaczy, że nie ma w nim ciekawej komplikacji konstrukcji mechanizmu.



Otóż jest i to bardzo nietypowa. Koperta tego modelu jest w zasadzie taka sama, jak pierwszego zegarka z tourbillonem, czyli modelu Everest Summit. Nieco inny jest tylko dekiel, choć również przykręcany czterema śrubkami, no i zupełnie inny jest widok przez przeszklenie.
Wspinacz, który w miarę upływu czasu… podąża do góry
W tym zegarku tarcza również wykonana jest ze skały pochodzącej z Mount Everest, również czekany jako wskazówki pozwalają odczytać czas, i to w lekkim przybliżeniu, bo znów indeksy to elementy na kopercie, konkretnie na lunecie, otaczającej szafirowe szkło. A te czekany mają w tym przypadku dość nowoczesny kształt - są niejako dwustronne, czyli mają długie ramiona po obu stronach osi. Jednak nie ma tutaj już rozróżnienia za pomocą ich długości.


Wskazówkę godzinową od minutowej odróżniamy tym, że minutowa ma czerwoną głowicę, a obie mają po środku trójkąciki, pozwalające na precyzyjniejszy odczyt czasu, oczywiście wypełnione substancją luminescencyjną. Natomiast to, co jest bardzo charakterystyczne w tym modelu i od razu zwraca uwagę, to znajdujące się mniej więcej na godzinie 7:30 malutkie zgromadzenie. Widać tam bowiem cztery postacie, przy czym te trzy niżej jakby asekurują tę osobę wyżej, a jest to wspinacz, który w miarę upływu czasu… podąża do góry.
Mieliśmy okazję widzieć ten model na żywo i wykonaliśmy film ukazujący ten moment:
Naprawdę świetnie to wygląda. Robi ogromne wrażenie. I żadną przesadą nie jest nazwanie tego wyjątkowo rzadko spotykaną, nietypową komplikacją zegarmistrzowską. To także zobrazowanie wspólnej walki z naturą, by osiągnąć szczyt.
65 lat od wejścia na szczyt
W modelu CIGA Design Automaton Everest China 65th Anniversary, przy zarysie Mount Everestu na godzinie 12., nie mamy jego wysokości, ale mamy oznaczenie dotyczące jubileuszu 65 lat od wejścia na szczyt Mount Everest północną granią.
W dniu 25 maja 1960 roku trzej członkowie chińskiej wyprawy stanęli na szczycie Mount Everestu, stając się pierwszymi przedstawicielami swojego narodu, którym się to udało.



Dzień wcześniej dalsza droga okazała się nie do przebycia w rejonie tzw. Drugiego Stopnia – niemal pionowej ściany lodu i skał, wznoszącej się na wysokość od 8 700 do 8 750 metrów.
To właśnie tam Liu Lianman posłużył kolegom za żywy stopień, podstawiając im własne ramiona i pomagając wspiąć się w stronę szczytu, do którego on sam nie miał już dotrzeć. I to właśnie tę swego rodzaju ludzką drabinę przedstawia scenka na tarczy zegarka Everest China.


Mechanicznym sercem zegarka jest samodzielnie opracowany mechanizm kaliber CD-10, który pracuje z częstotliwością 21 600 wahnięć balansu na godzinę, jest łożyskowany na 21 kamieniach i oferuje 42 godziny rezerwy chodu.
Nie wspina się samotnie
Scenka wspinania jest bardzo ciekawa. Himalaista ustawicznie, równomiernie pnie się pod górę i osiąga szczyt o godzinie 12:00 i 00:00 każdego dnia. Po pięciu minutach wraca do punktu startowego, by rozpocząć wznoszenie się od nowa. Z każdym cyklem wraca wiadomość: nie wspina się samotnie, lecz poprzez siłę przekazywaną przez współtowarzyszy. Super sprawa.



Zegarek CIGA Design Everest China jest dostarczany - tak jak poprzednie z tej serii - na pasku wykonanym z gumy FKM. Na jego powierzchni znajdziemy także detale nawiązujące do wejścia Chińskiej ekspedycji. Trasa wspinaczkowa od podstawy na wysokości 5 200 metrów do szczytu Everestu o wysokości 8 848,86 metrów meandruje niejako na jednej części gumowego paska, a na drugiej towarzyszy jej emblemat 65-lecia. Zegarek ten w Polsce kosztuje 6 199 złotych.
Dwa nietypowe zegarki, ukazujące zegarmistrzowski kunszt
Cała seria Everest marki CIGA design to z jednej strony świetne, przepełnione zegarmistrzowskim kunsztem zegarki mechaniczne tej młodej firmy, a z drugiej strony modele bardzo nietypowe. Można powiedzieć, że w ciekawy sposób ukazują ducha eksploracji, przygód, zdobywania szczytów i przełamywana ludzkich słabości wyrażony poprzez kunszt mechaniczny. Tak w opcjach z tourbillonem, jak i w tym zegarku upamiętniającym chińską wyprawę, gdzie widzimy wspinacza podążającego dwa razy na dobę na sam szczyt Everestu.



Everest, mimo upływu wielu lat od pierwszego zdobycia, to nadal wielka przygoda i nieprawdopodobne przeżycie. Te zegarki starają się ukazać tą przygodę, dać jej kawałek każdemu, łącząc jednocześnie ducha eksploracji i zdobywania najwyższego szczytu na ziemi z wielką komplikacją zegarmistrzowską, jaką jest tourbillon, czy w drugiej opcji pokazując za pomocą nietypowej komplikacji mechanizmu, że współpraca, poświęcenie to nieodłączna cześć odkrywania, zdobywania, eksploracji i przekraczania ludzkich możliwości.
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje dotyczące tej marki tu: zegarki CIGA design.









greenlogic.eu