Kamień jest czymś, czego zegarmistrz nie może do końca kontrolować. Może go wybrać, pociąć, wypolerować i dopasować do wymiarów koperty, ale nie może zdecydować, gdzie natura umieści w nim żyłę, przebarwienie czy charakterystyczną inkluzję. Mechanizm zegarka jest jego przeciwieństwem. Tutaj niemal każdy element ma swoje określone miejsce, każdy ząb koła musi współpracować z następnym, a odległość pomiędzy poszczególnymi częściami liczona jest w ułamkach milimetra. The Elements Collection 2026 Edition powstała właśnie na styku tych dwóch światów: nieprzewidywalnej natury i uporządkowanej mechaniki.
Trzej muszkieterowie
Pierwsza edycja The Elements Collection, o której także pisaliśmy i cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, została zaprezentowana w 2025 roku z okazji 37-lecia firmy Frederique Constant i składała się z aż pięciu zegarków z serii Manufacture. Był to swoisty pokaz możliwości marki: w jednym zestawie znalazły się zegarki mechaniczne oferujące różne komplikacje zegarmistrzowskie, a ich wspólnym mianownikiem były naturalne kamienie wykorzystane do wykonania tarcz. Powstało wtedy zaledwie 37 kompletów.
W 2026 roku Frederique Constant zdecydował nadać zestawowi znacznie bardziej wyrazisty charakter. Z pięciu zegarków pozostały trzy, a każdy reprezentuje inną, manufakturową komplikację konstrukcji mechanizmu: Classic Moonphase Date Manufacture, Classic Tourbillon Manufacture oraz Classic Perpetual Calendar Manufacture. Każdy otrzymał również własny kamień - odpowiednio onyks, heliotrop i turkus. Całość ograniczono do 88 zestawów, a liczba ta nie jest przypadkowa, ponieważ nawiązuje do roku powstania marki Frederique Constant - 1988.
Co ważne, trzy zegarki znajdujące się w jednym pudełku mają ten sam, indywidualny numer.

To rozwiązanie bardzo mi się podoba, ponieważ zmienia sposób, w jaki należy patrzeć na ten zestaw. Nie jest to po prostu pudełko zawierające trzy niezależne limitowane zegarki. W pewnym sensie otrzymujemy jeden obiekt kolekcjonerski, złożony z trzech rozdziałów, a wspólny numer sprawia, że te trzy zegarki pozostają ze sobą związane na zawsze. Można oczywiście powiedzieć, że to marketingowy zabieg, ale dla kolekcjonera znaczenie ma właśnie to, co pozwala danemu egzemplarzowi zachować własną historię, a wspólna numeracja całego kompletu tę historię tworzy.
Co więcej, Frederique Constant przygotował specjalny zestaw oznaczony numerem 01, który jest oferowany jako pojedynczy egzemplarz poprzez sprzedaż internetową, według kolejności zgłoszeń. Ale liczby i limitacja to dopiero początek tej historii.
Onyks i noc, która nigdy się nie kończy
Pierwszym zegarkiem jest Classic Moonphase Date Manufacture FC-716ONB3H6, czyli najbardziej klasyczny wizualnie członek całej trójki. Jego stalowa koperta ma 40 milimetrów średnicy i 11,98 milimetrów grubości, a jej forma została utrzymana w charakterystycznym dla linii Classic stylu. Jest to konstrukcja trzyczęściowa, wykonana z polerowanej stali nierdzewnej, z wypukłym szkłem szafirowym z nałożoną na nie powłoką antyrefleksyjną, oraz przeszklonym, zakręcanym deklem. Wodoszczelność określono na 5 ATM.

Sama koperta jest interesująca właśnie dlatego, że nie próbuje odwracać uwagi od tarczy. Nie ma tutaj agresywnych krawędzi ani skomplikowanej geometrii. Polerowane powierzchnie mają przede wszystkim odbijać światło, a za każdym razem, kiedy nadgarstek zmienia położenie, na kopercie pojawiają się krótkie, jasne refleksy. W moim odczuciu jest to właściwa decyzja projektowa, ponieważ przy tak charakterystycznym materiale tarczy każda dodatkowa ozdoba mogłaby jedynie wprowadzić wizualny chaos.
Najważniejszy jest oczywiście onyks. Naturalny czarny kamień sprawia, że tarcza nie jest po prostu czarną powierzchnią. W dobrze oświetlonym pomieszczeniu może wydawać się niemal idealnie gładka i jednolita, ale gdy światło przesuwa się po jej powierzchni, pojawia się subtelna głębia charakterystyczna dla polerowanego minerału. To zupełnie inne doświadczenie, niż patrzenie na czarny lakier czy klasyczny matowy cyferblat.

Na tej powierzchni narka Frederique Constant umieściła nakładane, niklowane indeksy o diamentowym szlifie oraz polerowane wskazówki godzinową i minutową. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się bardzo spokojne, ale właśnie dzięki temu czarna powierzchnia kamienia pozostaje głównym bohaterem.
Księżyc zawieszony na gwiaździstym tle
Najciekawszy fragment tarczy znajduje się jednak na godzinie szóstej, gdzie umieszczono wspólne wskazanie fazy Księżyca i daty. Na niewielkim dysku widać Księżyc zawieszony na ciemnym, gwiaździstym tle, podczas gdy data jest wskazywana przez centralną wskazówkę poruszającą się po zewnętrznej skali od 1 do 31.

Frederique Constant wykorzystuje więc jedną strefę tarczy do pokazania dwóch rytmów: krótkiego, codziennego rytmu daty oraz znacznie wolniejszego cyklu księżycowego.
Mechanicznym sercem zegarka jest mechanizm kaliber FC-716 z naciągiem samoczynnym, który manufaktura Frederique Constant opracowała jako ewolucję swojej wcześniejszej platformy FC-715. Producent podkreśla, że nowy mechanizm zachowuje ponad 90 procent wspólnych komponentów z wcześniejszą konstrukcją, ale otrzymał przede wszystkim nowy bęben sprężyny głównej, pozwalający zwiększyć rezerwę chodu do pełnych 72 godzin. To pozornie niewielka zmiana, ale z punktu widzenia użytkownika jest bardzo praktyczna. Mechanizm pracuje z częstotliwością 4 Hz, czyli 28 800 wahnięć balansu na godzinę, i ma 26 kamieni łożyskujących.
Dzięki trzydniowej rezerwie chodu można odłożyć zegarek w piątkowy wieczór i - o ile był odpowiednio nakręcony - wrócić do niego w poniedziałek bez konieczności ponownego ustawiania czasu.

Mechanizm składa się ze 156 komponentów, a przez szafirowe szkło w deklu można oglądać dekorowane powierzchnie mostków, na których zastosowano między innymi charakterystyczne dla tego mechanizmu wachlarzowe Côtes de Genève oraz perłowanie powierzchni.
Heliotrop i wirujący czas
Drugi zegarek to Classic Tourbillon Manufacture FC-980HE3H6, który jest mniejszy od pozostałych dwóch modeli, ponieważ jego koperta ma 39 milimetrów średnicy i 11,14 milimetrów wysokości. Wykonano ją z polerowanej stali nierdzewnej, a klasyczny, trzyczęściowy kształt ponownie uzupełnia wypukłe szkło szafirowe z antyrefleksem. Od spodu zastosowano zakręcany, przeszklony dekiel, a wodoszczelność wynosi 5 ATM.

Naturalny heliotrop może wyglądać jak fragment zielonej skały przeciętej ciemniejszymi plamami, a miejscami również czerwonymi akcentami. W tym przypadku Frederique Constant pozostawił naturalną zmienność materiału widoczną na tarczy, dzięki czemu każdy egzemplarz będzie miał nieco inny układ kolorów i inkluzji, to swoisty patchwork czerni, zieleni i czerwieni.
To jeden z tych elementów, które najlepiej ogląda się na żywo, ponieważ na zdjęciu możecie zobaczyć kolor, ale na nadgarstku podziwiamy materiał. Gdy światło przesuwa się po powierzchni heliotropu, jego poszczególne obszary zaczynają mieć różną głębię, a ciemne inkluzje sprawiają wrażenie, jakby zostały zamknięte wewnątrz kamienia. To nie jest zielona tarcza, lecz cienki, wypolerowany fragment naturalnego minerału, którego kolor jest tylko jednym z jego elementów.

Na godzinie szóstej pojawia się natomiast otwór „Heart Beat”, wyłom w nieruchomej powierzchni kamienia, w którym coś bezustannie się porusza.
60-sekundowy tourbillon
Pierwszy własny tourbillon tej marki, FC-980, został opracowany w 2008 roku, a współczesny FC-980-4 jest jego rozwinięciem. Mechanizm ten składa się ze 183 części, ma 33 kamienie, pracuje z częstotliwością 28 800 wahnięć balansu na godzinę i oferuje 38 godzin rezerwy chodu. Ma naciąg automatyczny, a jego średnica wynosi 30 mm przy wysokości około 5,7 mm.
Najważniejszym elementem jest oczywiście 60-sekundowy tourbillon. Jego klatka wykonuje pełny obrót w ciągu minuty, a dzięki otworowi w cyferblacie ruch ten można obserwować bezpośrednio od strony tarczy.


Sekundy są wskazywane przez smukłą wskazówkę umieszczoną na konstrukcji tourbillona, dzięki czemu dodatkowa wskazówka nie zasłania zbyt mocno tego, co znajduje się pod nią. Jest to bardzo klasyczne rozwiązanie, ale jego wizualna siła bierze się z kontrastu.
Z jednej strony mamy nieregularną, naturalną strukturę heliotropu, z drugiej - perfekcyjnie uporządkowany układ mechaniczny, który obraca się w rytmie jednej minuty.
Turkusowy kalendarz
Trzeci zegarek w kolekcji, najbardziej imponujący pod względem zakresu prezentowanych informacji, to Classic Perpetual Calendar Manufacture FC-776TU3H6 w 40-milimetrowej stalowej obudowie o grubości 12,25 milimetrów, z wypukłym szkłem szafirowym z nałożoną powłoką antyrefleksyjną, przeszklonym deklem oraz wodoszczelnością na poziomie 50 metrów. Pod względem architektury pozostaje więc blisko dwóch pozostałych modeli, ale jego tarcza natychmiast zdradza, że pod spodem pracuje znacznie bardziej złożony technicznie mechanizm.

Naturalny turkus ma zupełnie inną prezencję niż onyks i heliotrop. Jest jaśniejszy, bardziej świetlisty, a jego niebiesko-zielona powierzchnia natychmiast przyciąga wzrok. Co istotne, Frederique Constant nie traktuje kamienia jedynie jako dekoracyjnego tła. Naturalne różnice w kolorze sprawiają, że każdy cyferblat jest nieco inny. Na turkusie umieszczono nakładane indeksy o diamentowym szlifie, których geometryczna regularność kontrastuje z naturalnością kamienia.
Na godzinie trzeciej znajduje się wskazanie daty, na dziewiątej — dzień tygodnia, na dwunastej - miesiąc oraz informacja o roku przestępnym, natomiast na godzinie szóstej umieszczono fazę Księżyca. Nad wszystkim znajdują się oczywiście wskazówki godzinowa i minutowa.

W sumie zegarek przekazuje informacje dotyczące godzin, minut, daty, dnia tygodnia, miesiąca, roku przestępnego i fazy Księżyca, a mimo to tarcza nie sprawia wrażenia przeładowanej informacjami. To właśnie jest trudna część projektowania zegarka ze wskazaniem wiecznego kalendarza. Samo skonstruowanie mechanizmu jest oczywiście ogromnym wyzwaniem, ale później trzeba jeszcze sprawić, aby człowiek mógł wszystkie te informacje szybko odczytać.
W tym modelu jest to wprost perfekcyjnie zrealizowane.
Kalendarz wieczny
Mechanizm FC-776 jest już trzydziestym czwartym mechanizmem „in-house” opracowanym przez markę Frederique Constant. Konstrukcja ta ma 203 komponenty, 26 kamieni łożyskujących, automatyczny naciąg i częstotliwość pracy na poziomie 4 Hz, czyli 28 800 wahnięć balansu na godzinę. Najważniejszym parametrem jest jednak 72-godzinna rezerwa chodu.

FC-776 jest rozwinięciem wcześniejszej konstrukcji o oznaczeniu FC-775, przy czym Frederique Constant znacząco zwiększył tu rezerwę chodu — z 38 do 72 godzin. Mechanizm musi „wiedzieć”, że nie wszystkie miesiące mają tę samą liczbę dni, a dodatkowo musi rozpoznać cykl lat przestępnych. Dlatego tradycyjny kalendarz wieczny nie ogranicza się do prostego przesuwania wskazówki daty o jeden dzień. W jego wnętrzu pracuje układ mechanicznych elementów, który przechowuje informację o długości poszczególnych miesięcy i odpowiednio steruje zmianą wskazań.

W przypadku FC-776 każdy z podstawowych elementów kalendarza — data, dzień tygodnia, miesiąc, rok przestępny oraz faza Księżyca — może być korygowany za pomocą dedykowanych przycisków zintegrowanych z kopertą. To jeden z tych momentów, w których łatwo zapomnieć, jak niezwykłe jest to urządzenie, ale patrzymy na zegarek, który pokazuje „29” w lutym, a potem po chwili przechodzi do kolejnego miesiąca, podczas gdy gdzieś głęboko pod tarczą działa system pamięci „zaprogramowanej” w kołach zębatych.

Bez baterii i mikroprocesora, tylko sprężyny, koła, krzywki, dźwignie i precyzyjnie wyliczone zależności geometryczne, a jednak zegarek „wie”, że rok 2028 będzie rokiem przestępnym. Dla mnie właśnie w tym tkwi jedna z największych fascynacji klasycznym zegarmistrzostwem.
Frederique Constant The Elements Collection – 2026 Edition
Dopiero, kiedy zestawi się te trzy zegarki wyposażone w opisane mechanizmy obok siebie, zaczyna być widoczne, jak dobrze Frederique Constant dobrał bohaterów tegorocznej kolekcji.
FC-716 pokazuje czas w jego najbardziej poetyckim wydaniu, łącząc codzienny rytm daty z miesięcznym cyklem Księżyca, FC-980-4 pokazuje czas jako ruch. Tutaj można niemal fizycznie obserwować jego przepływ dzięki obracającej się klatce tourbillona, zaś FC-776 traktuje czas jak informację. Mechanizm musi zapamiętać strukturę kalendarza i wykorzystać tę wiedzę w odpowiednim momencie.
Dlatego nie postrzegam tych trzech zegarków jako przypadkowego zestawu modeli oferujących trudne do wykonania komplikacje konstrukcji mechanizmów. One opowiadają trzy różne historie, ale wszystkie trzy robią to, wykorzystując materiał, który powstał na długo przed Frederique Constant, przed zegarmistrzostwem, a nawet przed pojawieniem się człowieka.

Zwróćcie też uwagę na wspólną architekturę obudowy. Wszystkie trzy zegarki korzystają z klasycznej, okrągłej koperty z polerowanej stali nierdzewnej, wypukłego szkła szafirowego z powłoką antyrefleksyjną oraz przeszkolonego, zakręcanego dekla. Różnice wymiarowe są niewielkie: 39 mm dla tourbillona oraz 40 mm dla Moonphase Date i Perpetual Calendar. Gdyby każdy otrzymał inną kopertę, cała kolekcja straciłaby spójność. Tymczasem tutaj zasadnicza konstrukcja pozostaje wspólna, a różnicę tworzą przede wszystkim kamień oraz komplikacja.
Frederique Constant dobrał do każdego zegarka inny kolor paska wykonany ze skóry aligatora. Do onyksu zastosowano czerń, do heliotropu ciemny brąz, a do turkusu niebieski pasek. Wszystkie mają przeszycie ton w ton i składane zapięcia. To detal, ale idealnie obrazuje sposób myślenia producenta o tej kolekcji. Czarny pasek pozwala Moonphase Date pozostać najbardziej monochromatycznym i spokojnym zegarkiem całej trójki. Ciemny brąz przy heliotropie wprowadza cieplejszy akcent, który dobrze współgra z czerwonymi inkluzjami kamienia. Niebieski pasek przy turkusie natomiast niemal przedłuża kolor tarczy poza kopertę.

Gdybym miał wybrać zegarek wyłącznie na podstawie zestawienia kolorów, prawdopodobnie właśnie turkus najbardziej przyciągałby moją uwagę, jednak gdybym miał zdecydować o czasomierzu do codziennego noszenia – moim faworytem byłby heliotrop.
Trzy to więcej niż pięć
Czy trzy zegarki w kolekcjonerskim zestawie wystarczą? Moim zdaniem tak. Właściwie uważam, że trzy są tutaj lepsze niż pięć. Pierwsza edycja z 2025 roku miała charakter demonstracji możliwości. Tegoroczna jest bardziej selektywna i przez to bardziej osobista. Zamiast pokazywać szerokie spektrum manufakturowych komplikacji, Frederique Constant wybrał trzy mechanizmy, które można ze sobą zestawić nie tylko pod względem technicznym, ale również narracyjnym.
Moonphase Date to astronomia, Tourbillon reprezntuje czystą mechanikę a Perpetual Calendar konstrukt czasu jako systemu. Do tego dochodzą trzy cyferblaty wykonane z minerałów o różnych właściwościach i trzy zestawienia kolorystyczne. Dzięki temu kolekcja The Elements Collection 2026 Edition wygląda jak przemyślany tryptyk i właśnie dlatego nazwa „The Elements” nabiera głębszego sensu.

Ale to nie żywioły ani klasyczny podział na ogień, wodę i powietrze. W tym projekcie „elementami” są raczej trzy różne materiały oraz trzy różne sposoby mierzenia czasu. Kolekcja Elements 2026 to – moim zdaniem - próba pokazania, jak bardzo różne mogą być rzeczy, które służą w swej podstawowej formie do tego samego celu. To materia, której nadano rytm czasu.
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje o nowościach tej marki: zegarki Frederique Constant.
11:05 12.10.2026Zegarki
Skrzynia skarbów Frederique Constant powraca! The Elements Collection 2026 Edition
Odsłuchaj ten artykuł:
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...
Tagi:
zegarki męskie eleganckieeleganckie zegarkiprestiżowe zegarkizegarek męski na paskuzegarki szwajcarskieluksusowe zegarkizegarek mechanicznyzegarki męskie mechanicznezegarki męskie klasycznesrebrny zegarekzegarki automatyczneczarny zegarekzegarek do garnituru
REKLAMA
Zegarki i Pasja
24 tys. obserwujących
Zegarki demoludów. Historyczne firmy zegarkowe w powojennej Europie Wschodniej
Demokracja ludowa, komunizm, socjalizm to ciężki okres w życiu ludzi w Europie Wschodniej, jednak nawet ten niełatwy czas trzeba było czymś… mierzyć. Po zakończeniu II wo ...
Warto chronić swój zegarek. Uderzenia, upadki i wstrząsy
Zegarki jako urządzenia techniczne są stworzone do pracy przez dziesiątki i setki lat. Doskonałymi dowodami prawdziwości takiego twierdzenia są wiekowe czasomierze, jakie ...
Jaeger-LeCoultre Powermatic 481 – wskazanie rezerwy chodu dla każdego!
Stawiam odważną tezę, iż dzisiejsi użytkownicy i miłośnicy naręcznych zegarków mechanicznych nie w pełni zdają sobie sprawę, w jak wspaniałych czasach mają szczęście żyć. ...
Seiko 5 Sports x HUF Limited Edition. Techniczna przejrzystość Seiko i kreatywny talent HUF
Współczesne zegarmistrzostwo to już nie tylko odmierzanie czasu, to również, a może przede wszystkim sztuka wyrażania tożsamości. Kiedy japońska legenda, marka Seiko, łąc ...
Vario VERSA Reversible Dual Time. Dwa czasy, zupełnie niezależne od siebie
Jeśli kogoś fascynuje model Reverso od manufaktury Jaeger LeCoultre, a jak mniemam, to niemal każdego miłośnika i miłośniczkę zegarków, ale jest to opcja kosztowo poza za ...
Debiut spektakularny i bezkompromisowy! Wideo recenzja Junghans 1972 Aquaris Automatic Diver
Zapraszamy do obejrzenia video recenzji zegarka 1972 Aquaris Automatic Diver marki Junghans. Nasz redakcyjny kolega Marcin prezentował ten model niedawno w formie klasycz ...
Orient World Map 75th Anniversary. Symbol aspiracji i marzeń o odkrywaniu świata
Marka Orient, od momentu powstania w 1950 roku, budowała swoją rynkową pozycję jako jeden z najbardziej kreatywnych i zarazem niezależnych producentów zegarków mechaniczn ...
Wehikuł Czasu. Limitowany zegarek Casio Outatime CA-500WEBF-1AER
W świecie, gdzie smartwatche mierzą tętno i nawigują po kosmicznych autostradach informacyjnych, japoński gigant Casio udowadnia, że prawdziwa nostalgia nigdy nie wychodz ...
Skrzynia skarbów Frederique Constant powraca! The Elements Collection 2026 Edition
Kamień jest czymś, czego zegarmistrz nie może do końca kontrolować. Może go wybrać, pociąć, wypolerować i dopasować do wymiarów koperty, ale nie może zdecydować, gdzie na ...
Zegarki dla niewidomych w czasach ZSRR
Dla osób dobrze widzących korzystanie z zegarka jest czynnością tak naturalną i prostą, że wykonywaną często niemal nieświadomie – szybkie spojrzenie na nadgarstek i już ...
Alpina x Route du Rhum. Zegarki na miarę odważnych, transatlantyckich wojaży
Karaiby pod względem podróży i wypoczynku chyba każdemu kojarzą się bardzo pozytywnie, nawet jeśli nie miał okazji ich odwiedzić. Mam przyjemność bywać tam i mam nadzieję ...
Hanhart 417 ES Steve McQueen Limited Edition No. 1. Doskonale spójny i przemyślany zegarek
Piąty września 1964 roku, Erfurt, Niemiecka Republika Demokratyczna. W ciasnej hali, w której pachnie mokrą wełną i benzyną, trzydziestoczteroletni Amerykanin niesie flag ...









greenlogic.eu