Zegarki z kolekcji Worldmaster są od lat filarem oferty marki Atlantic. Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli powiem, że w Polsce niemal każdy zna tę markę, a dla osób obecnie 40-letnich, może 50 plus i starszych, to marka, która swego czasu była wręcz synonimem szwajcarskiego zegarka. Dlaczego? Ponieważ kilka dekad temu, w czasach komunistycznych, była powszechnie dostępna w polskich sklepach. Dziś seria Worldmaster to nadal wizytówka firmy Atlantic, zakorzeniona w zegarmistrzowskim rynku Polski od lat. Ostatnio nawet mnie naszło, by poszukać fajnego egzemplarza z lat 70. lub 80. ubiegłego wieku do swojej kolekcji.
A jak jest dziś? Myślę, że można śmiało powiedzieć, że marka Atlantic odnajduje się na rynku całkiem dobrze, choć lata po przemianach u nas nie były łatwe. Kolekcje tego producenta są urozmaicone, poszerzają się, a co roku pojawiają się nowe modele. Oczywiście nie dziwi na pewno nikogo fakt, że kolekcja Worldmaster jest nadal mocno eksploatowana. Linią pokazującą natomiast zegarmistrzowskie możliwości Atlantic jest linia Manufacture.

Oczywiście bazuje ona na modelu Worldmaster. W 2022 roku mieliśmy okazję testować cztery wersje modelu Atlantic Worldmaster Manufacture utrzymanego w stylu „pilot“, z mechanizmem o ręcznym naciągu sprężyny. Jeden z nich występował w wersji limitowanej z mechanizmem opracowanym przez markę Atlantic. Czytając moje recenzje pewnie zauważyliście, że staram się zwykle zaprezentować nieco historii danej firmy, której zegarek opisuję. Tym razem się powstrzymam. Zegarkomaniacy znają tę historię na wylot, a czytelników i czytelniczki, którzy dopiero zagłębiają się w nasz świat, odsyłam do artykułu naszego kolegi Beniamina Czapli, prezentującego dzieje tego producenta: historii marki Atlantic.
Dumny napis na tarczy
Przechodzę więc do naszego głównego bohatera. Gdy piszę te słowa, na stole przede mną leży Atlantic Worldmaster Prestige 52957.41.21, z dumnym napisem „Manufacture” na tarczy.



Zegarek mechaniczny nieco trudny o kwalifikacji. Worldmastery, pierwotnie, to były eleganckie klasyki. Dziś pojawiają się zegarki Atlantic bazujące na tym kanonie, ale o zmodyfikowanym charakterze. Uatrakcyjnione. Nasz bohater jest dość duży, i ma cechy tak związane z tradycyjną elegancją, jak i takie, które mają wpływ na inny odbiór, bardziej nowoczesny, uniwersalny.
Zegarek ten ma również tzw. „open heart”, czyli od strony tarczy w otworze widzimy pracujący balans, a nawet nieco więcej, bo jest kolejny otwór, ukazujący elementy mechanizmu. Wskazówki są nowoczesne, ażurowane i nieco futurystyczne nawet. Ich ramiona mają też dość wyraziste wypełnienie substancją luminescencyjną.

Biorąc pod uwagę te wszystkie cechy, myślę, że zegarek ten można zakwalifikować jako model casualowy, który doskonale sprawdzi się w codziennym użytkowaniu, w warunkach biurowych, oferując jednocześnie klasyczne cechy zegarmistrzostwa, o których jeszcze napiszę. A wspomnę teraz tylko o najważniejszej z nich, dającej poczucie bliskości ze swoim zegarkiem, czyli ręczny naciąg sprężyny napędowej.
Stylistyczne urozmaicenie
By uwypuklić uniwersalność Worldmasterów w wydaniu Prestige Manufacture LE 188, zacznę opis tej tegorocznej nowości od koperty, która została wykonana oczywiście ze stali szlachetnej.




Jej kształt, możemy go określić mianem klasyczny, bazuje na utartych branżowych kanonach, czyli okrągły korpus i bardzo łagodnie wyprowadzone ucha, które zwężają się w końcom. Pozwolono sobie jednak na stylistyczne urozmaicenie obudowy - widoczny jest delikatny uskok, biegnący wzdłuż górnej, bocznej krawędzi koperty, od końca górnego do końca dolnego ucha, po obu stronach oczywiście.
Koperta ma 42,2 milimetra średnicy i 12 milimetrów grubości, choć nawet nieco mniej, gdyż jej część to lekko wypukłe szkło, oraz 51,7 milimetra wysokości od ucha do ucha. Podane wymiary pokazują, że mamy do czynienia z zegarkiem dość dużym, czyli odbiegającym od kanonów modeli eleganckich, ale też z drugiej strony wyraźnie widać, że zegarek ten ma świetne proporcje. Ma bardzo harmonijną budowę, a niewielka grubość - mimo większej średnicy - pozwala na stosunkowo łatwe wsunięcie go nawet pod mankiet koszuli. To takie subtelne, stylistyczne nawiązanie do charakterystycznych dla firmy Atlantic, ponadczasowych rozwiązań modnych dawniej, modnych dziś i na pewno modnych w przyszłości.


Nuta elegancji podkreślona jest dodatkowo w ten sposób, że cała powierzchnia koperty została wypolerowana na wysoki połysk, a krawędzie są dość łagodne, nie są ostro zaznaczone. Górną część koperty wieńczy wąska luneta. Ma ona średnicę odrobinę mniejszą niż sama koperta, lekko zaokrąglony kształt i jest polerowana na wysoki połysk.
Choć Atlantic Worldmaster Prestige Manufacture LE 188 nie jest mały, to jego wymiary mieszczą się w przedziale, który ja określam jako „uniwersalny”. Tym bardziej warto ocenić je pozytywnie, gdyż mamy tu do czynienia z mechanizmem, który właśnie w zakresie wymiarów obudowy zegarka stawia „pewne wymagania”, ponieważ jest po prostu dość duży.
Kontynuując wątek koperty, przejdę do koronki. Wygoda operowania nią jest konieczna, bo recenzowany zegarek trzeba nakręcać ręcznie, mechanizm ma manualny naciąg. Koronkę przyozdobiono na czołowej części logo marki Atlantic, czyli wizerunkiem cyrkla „przenośnika”.



Jest ona odpowiednio duża, a jej boki mają nacięcia ułatwiające pewny chwyt i dodatkowo jeszcze część bliższa koperty zwęża się w jej kierunku, tworząc taki jakby uskok, który zdecydowanie poprawia łatwość odciągania koronki do pozycji, w której ustawiamy czas.
Numer w limitacji
Po drugiej stronie koperty znajduje się element związany z limitacją tej edycji. W związku z tym muszę wspomnieć, że ten model Atlantic powstał w limitowanej serii, ograniczonej do 188 sztuk. A świadczy o tym tabliczka przykręcona śrubkami do boku koperty, widoczna na pozycji godziny 9., z okrągłymi końcami, na której wygrawerowano numer w limitacji.


Tabliczka znajduje się w odpowiednio ukształtowanym zagłębieniu obudowy, dzięki czemu jej górna powierzchnia jest niemalże zlicowana z boczną linią koperty zegarka.
Dekiel i atrakcyjnie wyglądający mechanizm
Ostatni element, który uzupełnia kopertę, to wkręcany dekiel. Tworzy go nad wyraz wąski pierścień, na którym zmieszczono nacięcia na klucz i wygrawerowano całkiem sporo podstawowych informacji o tym modelu zegarka.
Dekiel ma zaokrągloną powierzchnię i jest polerowany na wysoki połysk. Tak wąski, stalowy element pozwala na zastosowanie bardzo dużej powierzchni przeszklonej. W tym przypadku jest to w pełni uzasadnione, ponieważ szkło odkrywa niemalże cały, atrakcyjnie wyglądający mechanizm.


No to do dzieła. To, co wysuwa się na pierwszy plan, to dość nietypowy kolor, który mają widoczne elementy ażurowych płyt i mostków tej konstrukcji. Tu w pełni widać, że mamy do czynienia ze szkieletowanym mechanizmem, przy czym sposób ażurowania jest bardzo nowoczesny. Nie znajdziemy tu często stosowanych zdobień we florystycznym stylu. Nie ma krągłości. Utworzone kształty oparto na prostych liniach, gładkich, surowych powierzchniach, choć krawędzie są fazowane, a w wielu miejscach wymuszone są zaokrąglenia, jak wokół kół naciągu czy zegarkowego serca, czyli balansu. Na wygląd całości bardzo pozytywnie wpływają srebrzyste i złociste koła zębate, rubinowe kamienie łożyskujące, jak i srebrzyste, polerowane łebki śrubek, stanowiąc kontrastowe akcenty na matowo czarnych elementach.
Ogólnie to nowoczesny wygląd tradycyjnego mechanizmu z ręcznym naciągiem. Jest to mechanizm, który marka Atlantic nazwała „Caliber ATL-4”. Powstał on na bazie istotnie zmodyfikowanego mechanizmu Eta Unitas 6498. Wręcz legendarnego, klasycznego zegarkowego serca, wywodzącego się jeszcze z czasów zegarków kieszonkowych.



Naprawdę fajnie wygląda. Mechanizm ten pracuje z częstotliwością 3 Hz, a po pełnym naciągu sprężyny napędowej zapewnia 53 godziny rezerwy chodu, co jest również bardzo dobrym wynikiem. Atrakcyjnie wygląda także dzięki wielkości szkła zastosowanego w deklu, ale także z powodu otworów w tarczy. Mechanizm ten jest jednym z głównych bohaterów związanych ze stylem i z wizerunkiem tego zegarka. I w tym miejscu nie mogę się powstrzymać jeszcze przed dwiema uwagami. Pierwsza, to sam proces nakręcania, który w przypadku tego mechanizmu jest bardzo przyjemny, bo mamy do czynienia z wyraźnym oporem, ale też odczuwamy dużą precyzję tych działań, nie martwiąc się, że zrobimy coś za mocno.
Tu bardzo pomaga opisana wcześniej koronka. Natomiast druga sprawa, to dźwięk pracy zegarka. Gdy jesteśmy w ciszy, nawet w dużym pomieszczeniu, to rytmiczne tykanie bardzo dobrze słychać. Obie cechy są odziedziczone ewidentnie po bazowym mechanizmie Unitas.


Bardzo go lubię i cenię, dlatego każdy zegarek w niego wyposażony ma u mnie kredyt zaufania.
Głębia i ekskluzywny charakter
No to na koniec przyjrzymy się dokładnie tarczy modelu Worldmaster Prestige Manufacture LE 188. To element często decydujący o tym, czy wybierzemy dany zegarek i go kupimy.
Tarcza w tym limitowanym Atlantiku jest świetna, z jedną poprawką - szczególnie dla osób lubiących zegarki typu „open heart”. Ja zwykle nie przepadam za tym rozwiązaniem stylistycznym, ale tutaj nie stanowi to dla mnie specjalnie dużego problemu.


Srebrna tarcza została wykończona subtelnym, pionowym fakturowaniem, które nadaje jej głębi i ekskluzywnego charakteru. To wzór pasów genewskich. Szlachetne i lubiane zdobienie, które zazwyczaj widzimy na elementach mechanizmu. Ale tutaj stanowi ono skądinąd atrakcyjne tło, bo centralnym elementem projektu jest efektowne okno „otwartego serca”, umożliwiające obserwację pracy mechanizmu, a dokładnie balansu, który mnie zawsze kojarzy się z bijącym, mechanicznym sercem tradycyjnego zegarka. Dzięki temu użytkownik może podziwiać kunszt szwajcarskiego zegarmistrzostwa każdego dnia, przy każdym spojrzeniu.
Obok tego okna funkcjonuje drugie okienko. Również okrągłe, ale nieco mniejsze. Otoczone jest ono kołnierzem, który stanowi jednocześnie ramkę i wykorzystano go do niesienia skali sekundowej, ponieważ w tym miejscu znajduje się również mały sekundnik. W okienku widzimy mostek koła sekundowego i koło sekundowe, a na jego osi pracuje sekundnik ze wskazówką w kształcie wydłużonego, spłaszczonego rombu wypełnionego masą luminescencyjną.


Niemal równie ważne w tym obrazie tarczy jaki widzimy są nowoczesne indeksy i wskazówki. Indeksy godzinowe są wyraziste, nakładane i dość duże, a przez to widoczne i o wielopłaszczyznowym kształcie. Także ich wykończenie jest różnorodne, bo mamy ukośne powierzchnie polerowane, a górne części szczotkowane.
W górnej części również wygospodarowano miejsce na wypełnienie białą substancją luminescencyjną. Indeksy godziny 7. i 5. są skrócone, natomiast indeksu na godzinie 6. nie ma wcale, ponieważ tam znajduje się ramka otworu, będącego jednocześnie tarczą małego sekundnika. Bardzo fajnie wyglądają indeksy godziny 8. i 9., które są umieszczone ponad pracującym balansem i sprawiają wrażenie zawieszonych w przestrzeni. Wokół indeksów widać jeszcze pierścień, na którym nadrukowano skalę minutową w postaci kreseczek i oznaczeń liczbowych co 5.
Kolejny element niezbędny do odczytu czasu, to wskazówki centralne - godzinowa i minutowa, obie polakierowane w kolorze czarnym. To także ażurowane elementy. Utworzono dwie części każdej wskazówki, przy czym ta bardziej zewnętrzna ma wypełnienie substancją świecącą w kolorze białym. Tu dodam, że wskazówki są zdecydowanie odpowiedniej długości. Tak jak lubię.


Ramię godzinowej sięga prawie do indeksów, a minutowa wręcz nachodzi na wspomniany pierścień ze skalą minutową. Pod godziną 12. nadrukowano historyczne logo firmy Atlantic wraz z rokiem powstania, czyli nazwę marki pisaną pochyloną czcionką, stylizowaną na pismo ręczne. Na godzinie 3. zaś drukowanymi literami umieszczono informację o limitowanej edycji, a także o tym, iż zegarek ten należy do prestiżowej kolekcji Manufacture.
To wszystko podkreśla i wzmacniania wspomniane wcześniej tło, które stanowi srebrzysta tarcza z bardzo pięknie odwzorowanymi pasami genewskim po prowadzonymi pionowo. Te wielopłaszczyznowe indeksy oraz czarne wskazówki pozwalają na bardzo łatwy odczyt czasu z powodu kontrastowego zestawienia.


Odczyt wskazań w ciemności ułatwia wspomniana substancja luminescencyjna, zapewniająca tuż po naświetleniu mocne, zielone światło, którego w miarę upływu czasu oczywiście intensywność słabnie. Odczyt jednak dokonać nawet można po wielu godzinach w ciemności. Tarczę chroni szkło szafirowe, lekko wypukłe i odporne na zarysowania.
Bardzo dobrze układa się na nadgarstku
Do zegarka Atlantic Worldmaster Prestige Manufacture LE 188 dobrano gładki, matowy pasek wykonany z naturalnej skóry, zapinany na składaną klamrę typu motylkowego z wygrawerowaną nazwą marki. Ale w przypadku prezentowanego modelu ten pasek stanowi dodatek, ponieważ zegarek oferowany jest bazowo na stalowej bransolecie.


Ma ona dość skomplikowaną, siedmiorzędową konstrukcję, ale dzięki temu naprawdę bardzo dobrze układa się na nadgarstku i dopasowuje do jego kształtu. Zapinana jest na klamrę składaną, która jest klamrą ukrytą, to znaczy zakończenia bransolety, które schodzą się nad klamrą, tak naprawdę ukrywają ją pod sobą, a my widzimy tylko dwa delikatne przyciski, które służą do zwalniania tej klamry. Ogniwa są oczywiście pełne i składają się z czterech szerszych elementów i trzech wąskich ułożonych naprzemiennie.
Co ciekawe, wszystkie górne powierzchnie są polerowane natomiast wszystkie dolne są szczotkowane tam, gdzie stykają się z nadgarstkiem. Tu też warto wspomnieć, że bransoleta ma system bez narzędziowego zdejmowania i zakładania, co pozwala na wymiany z dołączonym do zestawu paskiem w każdym momencie, kiedy mamy na to ochotę.
Nasza opinia o zegarku Atlantic Worldmaster Prestige Manufacture LE 188
Nie wyczytałam nigdzie informacji związanych ze specjalną regulacją mechanizmu zastosowanego w Atlantic Worldmaster Prestige Manufacture LE 188. W przypadku egzemplarza tego modelu, który trafił do mnie do recenzji, obserwowałem jego pracę przez pełne trzy doby i przez ten czas przyśpieszył o około 9 sekund, co jest wynikiem naprawdę dobrym. Zegarek, a w zasadzie zestaw, otrzymujemy w eleganckim pudełku, które ma szarą, jakby szczotkowaną powierzchnię, a wewnątrz - również w szarej, aksamitnej wyściółce - znajduje się otwór na poduszkę, a także dwie gumki, mocujące dodatkowy pasek.



Na koniec cena – za jeden egzemplarz modelu Worldmaster Prestige Manufacture LE 188 musimy zapłacić 13 000 złotych. Niemało. Ale limitacja, modyfikowany mechanizm, porządne wykonanie, atrakcyjny wygląd, szkieletowanie i „swiss made” mogą tę cenę tłumaczyć.
| Plusy (+) | Minusy (-) |
| + atrakcyjny wygląd | - cena |
| + zmodyfikowany i jednocześnie ceniony, niemal legendarny mechanizm | |
| + pasy genewskie na tarczy | |
| + komfortowa w użytkowaniu bransoleta | |
| + pasek w zestawie | |
| + wysoka jakość wykonania |
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje dotyczące nowości tej marki tu: zegarki Atlantic.









greenlogic.eu