Dnia 11 marca 1965 roku NASA wydała oficjalny werdykt podpisany przez Jamesa Ragana. Omega Speedmaster uzyskała status "Flight Qualified for all Manned Space Missions" – stała się oficjalnym instrumentem zatwierdzonym do lotów kosmicznych dla wszystkich misji załogowych. Już 23 marca tego samego roku referencja 105.003 zadebiutowała na nadgarstkach Virgila „Gusa” Grissoma i Johna Younga podczas misji Gemini 3.
Prawdziwy chrzest bojowy w otwartej przestrzeni nastąpił jednak 3 czerwca 1965 roku podczas misji Gemini 4. Edward White opuścił bezpieczną kapsułę statku, stając się pierwszym Amerykaninem, który odbył spacer kosmiczny (EVA).


Na rękawie jego skafandra ciśnieniowego, przymocowany długim, surowym paskiem z nylonowego rzepu Velcro, spoczywał Speedmaster 105.003. Przez 23 minuty, gdy White unosił się nad błękitną planetą od Oceanu Spokojnego aż po Zatokę Meksykańską, zegarek był bezpośrednio wystawiony na działanie kosmicznej próżni i bezlitosnego promieniowania słonecznego. Szkło hesalitowe, elastyczne i odporne na pęknięcia, dzielnie znosiło naprężenia wywołane różnicą ciśnień, a mechanizm kaliber 321 pracował miarowo, dowodząc, że szwajcarska inżynieria jest gotowa na podbój wszechświata.
Tę oraz inne historie związane z podbojem kosmosu opisaliśmy w pierwszej części opracowania tu: Omega Speedmaster i droga do gwiazd. Historia kultowego zegarka.
Teraz pora przyjrzeć się, jak zmieniał się ten model na przestrzeni lat i jak wygląda dziś.
Ewolucja ku asymetrii. Narodziny Moonwatcha
Równolegle z kosmicznymi sukcesami trzeciej generacji Speedmastera, w biurach projektowych Omegi trwała nieustanna ewolucja formy zewnętrznej zegarka. Choć wersje ST 105.003 charakteryzowały się prostymi, symetrycznymi uchami koperty (tzw. Straight Lugs), konstruktorzy marki zdawali sobie sprawę, że w warunkach bojowych i ekstremalnych koronka oraz przyciski chronografu są narażone na uderzenia, które mogłyby skrzywić ich osie i rozszczelnić wnętrze.
Odpowiedzią na to wyzwanie stała się zaprezentowana w latach 1963–1964 czwarta generacja Speedmastera, reprezentowana przez dwa modele, oznaczone referencjami ST 105.012 oraz późniejszą ST 145.012. To właśnie te modele zdefiniowały architekturę, którą współczesny świat bezbłędnie identyfikuje jako kanoniczny wzór „Moonwatcha”.

Zdjęcie: Omega Speedmaster ST 105.012, 1964 rok

Zdjęcie: Omega Speedmaster ST 105.012, 1964 rok
Koperta uległa powiększeniu z 39 milimetrów do 42 milimetrów, a jej prawa strona zyskała subtelne, asymetryczne wybrzuszenie. Ta zintegrowana osłona częściowo otulała koronkę i charakterystyczne „pushery”, chroniąc je przed przypadkowym ścięciem podczas uderzenia o twarde powierzchnie. Jednak to, co najbardziej zachwyciło koneserów formy, to wprowadzenie skręconych, „lirycznych” uszu koperty, zwanych w nomenklaturze zegarmistrzowskiej Lyre Lugs (lub Twisted Lugs). Ta finezyjna linia, gdzie polerowana płaszczyzna góry ucha płynnie przechodziła w satynowany boczny profil poprzez geometrycznie załamaną, lustrzaną krawędź, nadała zegarkowi optyczną lekkość i elegancję, nie ujmując nic z jego surowej wytrzymałości.
Na tarczy „Speediego” również zaszły doniosłe zmiany. Matowa powierzchnia zyskała strukturę określaną jako Step Dial (tarcza stopniowana). Jej obwód, na którym nadrukowano podziałkę sekundową stopera, znajdował się o ułamek milimetra niżej niż centralna część cyferblatu. Ten trójwymiarowy uskok tworzył piękny, architektoniczny detal, załamując światło na granicy płaszczyzn. Pod logo marki Omega dumnie zadebiutował napis, który miał stać się symbolem profesjonalnego przeznaczenia instrumentu: „Professional”. Wskazówki utraciły swój agresywny kształt grotu „Broad Arrow” na rzecz smukłych, prostych, białych wskazówek typu „Baton”, które perfekcyjnie kontrastowały z czernią tarczy i nie zasłaniały wskazań subtarcz.

Zdjęcie: Omega Speedmaster ST 145.012
Aluminiowa wkładka pierścienia lunety zyskała status kultowego, dzięki drobnym detalom topograficznym, które po latach spędzały sen z powiek kolekcjonerów na aukcjach. Mowa o tzw. DON (Dot Over Ninety) – kropce umieszczonej bezpośrednio nad liczbą „90” na skali tachometrycznej, oraz specyficznym ułożeniu kropki po przekątnej przy liczbie „70”. Te subtelne niuanse typograficzne odróżniały rzadko spotykane, wczesne egzemplarze od późniejszych, bardziej masowych produkcji.
Pod względem mechanicznym referencja 105.012 oraz wczesne partie Omeg o nr referencyjnym 145.012 wciąż wyposażone były w niezrównany mechanizm kaliber 321. Była to jednak łabędzia pieśń tej legendarnej dziś konstrukcji z kołem kolumnowym. Omega poszukiwała rozwiązania prostszego w seryjnej produkcji, łatwiejszego w serwisowaniu i jeszcze bardziej odpornego na błędy regulacji, a przy tym tańszego.

Zdjęcie: mechanizm Omega kaliber 321
Niemniej to właśnie te dwie referencje zegarka Omega Speedmaster: 105.012 i 145.012, zapisały się w annałach ludzkości złotymi zgłoskami, lecąc w kierunku Srebrnego Globu na pokładzie misji Apollo 11.
Mały krok człowieka – wielki dzień Speedmastera
Dnia 21 lipca 1969 roku oczy całego świata zwrócone były na mały, szary punkt w uniwersum. Moduł księżycowy Eagle misji Apollo 11 osiadł bezpiecznie na pylistej powierzchni Morza Spokoju. Chwilę później Neil Armstrong otworzył właz i zszedł po drabince, by wypowiedzieć słowa o małym kroku człowieka i wielkim skoku ludzkości.
Wokół tego historycznego momentu narosła jedna z najbardziej fascynujących opowieści zegarmistrzowskich. Na nadgarstku Armstronga nie było zegarka. Oficjalny, pokładowy czasomierz elektroniczny modułu LM uległ awarii tuż po lądowaniu. Armstrong, wykazując się zimną krwią astronauty, zdecydował o pozostawieniu swojego Speedmastera (referencji 105.012) wewnątrz lądownika, aby służył jako niezawodny, można by rzec - stacjonarny instrument zapasowy odmierzający czas misji.

Dlatego to Buzz Aldrin, wychodząc na powierzchnię Księżyca kilkanaście minut później, nosił swój egzemplarz Speedmastera ST 105.012 z mechanizmem Omega kaliber 321 na grubym rękawie skafandra. W tym dokładnie momencie, w warunkach jednej szóstej ziemskiej grawitacji, pośród kosmicznego pyłu, gdzie temperatura w słońcu sięgała powoli 120 stopni Celsjusza, a w cieniu spadała drastycznie poniżej -150 ⁰C, Omega Speedmaster stała się oficjalnie i bezapelacyjnie pierwszym zegarkiem noszonym na Księżycu – Moonwatch’em.
Wizualizacja tego momentu zapiera dech w piersiach: surowe, czarno-białe zdjęcia NASA ukazują matową, głęboką czerń tarczy Speedmastera odcinającą się od oślepiająco białego materiału skafandra kosmicznego. Pod wypukłym hesalitowym szkłem, które pod wpływem ekstremalnego nasłonecznienia nie rzucało oślepiających blików, dzięki unikalnym właściwościom tworzywa, miarowo poruszała się długa, biała wskazówka sekundowa stopera tego chronografu. Każde drgnienie balansu mechanizmu kaliber 321 było triumfem mechaniki nad wrogim, surowym środowiskiem kosmosu.

Zdjęcie: Apollo 11, Buzz Aldrin, źródło: NASA

Zdjęcie: Apollo 11, Buzz Aldrin, źródło: NASA
Zegarek ten towarzyszył ludzkości we wszystkich sześciu udanych lądowaniach na Księżycu, aż do misji Apollo 17 w 1972 roku, gdy Eugene Cernan zostawił ostatnie ludzkie ślady w księżycowym regolicie.



Czasomierz stał się niemym świadkiem wielkich chwil: od momentu, gdy Charles Duke z misji Apollo 16 złożył na powierzchni Srebrnego Globu rodzinne zdjęcie zalaminowane w folię, aż po momenty ekstremalnego zagrożenia.
Zmiana warty. Od mechanizmu Omega kaliber 861 do 1861
Podczas, gdy Speedmaster zdobywał kosmos, w manufakturze w Bienne w 1968 roku dokonała się fundamentalna rewolucja techniczna. Legendarny, wspomniany już przeze mnie wcześniej mechanizm Omega kaliber 321, aczkolwiek genialny, był skomplikowany i drogi w produkcji ze względu na konieczność ręcznego dopasowywania elementów koła kolumnowego. Zastąpił go nowy mechanizm – Omega kaliber 861.
Przejście z konstrukcji o oznaczeniu 321 na 861 było krokiem milowym w kierunku nowoczesnego zegarmistrzostwa przemysłowego. Najważniejszą zmianą konstrukcyjną było zastąpienie koła kolumnowego systemem krzywkowym (Cam-Actuated). Zamiast misternie wyciętej stalowej wieżyczki z kolumnami, pracą stopera sterowała płaska, precyzyjnie wytłaczana i wycinana krzywka. Choć naciśnięcie przycisków straciło nieco ze swojego legendarnego, „maślanego” charakteru na rzecz bardziej surowego, twardego, metalicznego kliknięcia, to system krzywkowy okazał się znacznie bardziej odporny na zużycie, łatwiejszy w regulacji i odporniejszy na silne wstrząsy.

Zdjęcie: mechanizm Omega kaliber 861
Częstotliwość pracy mechanizmu została podniesiona z dostojnych 18 000 do 21 600 wahnięć balansu na godzinę, co przełożyło się na większą dokładność chodu i stabilność balansu. Tradycyjny włos Bregueta zastąpiono płaskim włosem poziomym, a koło balansowe utraciło zewnętrzne śrubki regulacyjne na rzecz nowoczesnej konstrukcji gładkiej. Zmieniła się również estetyka: lśniące powłoki z różowego złota ustąpiły miejsca surowszemu, technicznemu rodowaniu, a w późniejszych wersjach (Omega kaliber 863 przeznaczony do wersji z przeszklonym deklem) – wyrafinowanym pasom genewskim i polerowanym fazom na mostkach.
Wraz z wprowadzeniem mechanizmu Omega 861 na tarczach Speedmasterów, oznaczonych teraz jako referencja 145.022, zaszła jeszcze jedna, subtelna zmiana wizualna. Pod koniec lat 60. Omega zrezygnowała z nakładanego, metalowego logo marki na rzecz logo drukowanego białą farbą.
Tarcze typu Step Dial zaczęły powoli ustępować miejsca całkowicie płaskim cyferblatom, co uprościło proces produkcyjny, zmieniając jednak percepcję „głębi” tarczy zegarka.

Zdjęcie: Omega Speedmaster referencja 145.022

Zdjęcie: Omega Speedmaster referencja 145.022
W 1996 roku mechanizm przeszedł kolejną subtelną metamorfozę, zyskując oznaczenie kaliber 1861. Zmiana polegała głównie na zastosowaniu rodowania o wyższym stopniu czystości i odporności na korozję oraz wprowadzeniu jednego z elementów (dźwigni hamulca stopera) wykonanego ze specjalnego tworzywa syntetycznego (delrinu) w celu zminimalizowania tarcia i eliminacji zużycia delikatnych zębów koła sekundowego stopera.
Wersje z szafirowym deklem, pozwalające podziwiać pracę mechanizmu, otrzymały mechanizm Omega kaliber 1863, w którym delrinowy hamulec zastąpiono estetycznym elementem metalowym, dbając o purystyczne doznania wizualne użytkownika.

Zdjęcie: mechanizm Omega kalibre 1861
To właśnie ta rodzina mechanizmów (861/1861) stosowana była w Speedmasterach przez niemal pół wieku, towarzysząc m.in. historycznemu spotkaniu amerykańskich astronautów i radzieckich kosmonautów podczas misji Apollo-Sojuz w 1975 roku, cementując status zegarka jako globalnego instrumentu ponad podziałami politycznymi.

Zdjęcie: Omega Speedmaster 3590.50

Zdjęcie: Omega Speedmaster 3590.50
Speedmastery Professional wyposażone w mechanizmy 1861 oznaczane były referencjami 3590.50 / 3592.50 do roku 1997 i 3570.50 w latach 1997-2021.
Przełom technologiczny. Mechanizm kaliber 3861 i era Master Chronometer
Świat zegarmistrzostwa XXI wieku postawił przed inżynierami Omegi zupełnie nowe wyzwania. Otaczająca nas rzeczywistość została zdominowana przez urządzenia emitujące silne pola magnetyczne – smartfony, laptopy, głośniki czy ładowarki indukcyjne. Dla klasycznego zegarka mechanicznego pole magnetyczne jest niewidzialnym wrogiem: potrafi namagnesować stalowy włos balansu, powodując gwałtowne sklejanie się jego zwojów i drastyczne przyspieszenie chodu zegarka, co w konsekwencji wymaga wizyty w serwisie.
W 2019 roku, po czterech latach rygorystycznych prac badawczo-rozwojowych, Omega zaprezentowała mechanizm, który połączył historyczną architekturę legendarnego Moonwatcha z najbardziej zaawansowaną technologią materiałową trzeciego tysiąclecia – Omega kaliber 3861.
| Parametr / produkcja | Kaliber 321 (1957) | Kaliber 861 / 1861 (1968/1996) | Kaliber 3861 (od 2019) |
| Sterowanie stoperem | koło kolumnowe | krzywka | krzywka |
| Częstotliwość pracy | 18 000 vph (2,5 hz) |
21 600 vph (3 hz) |
25 200 vph |
| Wychwyt | szwajcarski kotwicowy | szwajcarski kotwicowy | współosiowy Co-Axial |
| Włos balansu | stalowy / bregueta | stalowy / płaski | krzemowy si14 |
| Odporność magnetyczna | brak specyfikacji | podstawowa (normy iso) | do 15 000 gausów |
| Certyfikacja | brak | brak | Metas Master Chronometer |
| Rezerwa chodu | ok. 44 godziny | ok. 48 godzin | 50 godzin |
Wprowadzenie konstrukcji o oznaczeniu kaliber 3861 nie było rewolucją polegającą na odrzuceniu przeszłości, lecz genialną ewolucją struktury krzywkowej znanej z mechanizmu Omega kaliber 1861. Inżynierowie zmienili aż 50% komponentów mechanizmu, aby zintegrować w nim sztandarowe innowacje Omegi.

Zdjęcie: mechanizm Omega kaliber 3861
Sercem układu regulacji stał się rewolucyjny wychwyt współosiowy Co-Axial, wynaleziony przez genialnego angielskiego zegarmistrza George'a Danielsa. Dzięki radykalnemu zmniejszeniu tarcia między paletami kotwicy a kołem wychwytowym, mechanizm ten wymaga minimalnego smarowania, zapewniając długotrwałą stabilność chodu i niezrównaną precyzję chronometryczną. Częstotliwość pracy została ustalona na nietypowym poziomie 25 200 wahnięć balansu na godzinę, która stanowiła kompromis między dokładnością a długością rezerwy chodu.
Drugim filarem technologicznego skoku było zastosowanie całkowicie antymagnetycznych materiałów nieżelaznych do budowy organu regulacyjnego, na czele z krzemowym włosem balansu Si14. Dzięki temu mechanizm Omega kaliber 3861 stał się całkowicie niewrażliwy na działanie pól magnetycznych o natężeniu do 15 000 gausów – co odpowiada poziomowi generowanemu przez medyczne skanery MRI.
Zwieńczeniem tych starań było poddanie gotowego zegarka procedurze certyfikacyjnej Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Metrologii (METAS). Każdy egzemplarz z nowym mechanizmem przechodzi przez 8 rygorystycznych prób trwających ponad 10 dni, badających dokładność w 6 pozycjach, rezerwę chodu, wodoszczelność oraz odporność magnetyczną w warunkach pełnego namagnesowania. Wynik?

Certyfikat Master Chronometer gwarantujący odchyłkę chodu w granicach od 0 do +5 sekund na dobę – standard znacznie surowszy niż klasyczny certyfikat COSC.
Mechanizm zyskał również piękne wykończenie: mostki pokryte lśniącym rodowaniem, ozdobione pasami genewskimi, z grawerunkami wypełnionymi czerwonym lakierem i misternie fazowanymi krawędziami.
Współczesna kolekcja Moonwatch’a
Współczesna linia modeli Omega Speedmaster Professional Moonwatch Master Chronometer to majstersztyk projektowy, w którym każdy milimetr konstrukcji krzyczy o szacunku do historycznego dziedzictwa referencji ST 105.012. Przyjrzyjmy się detalom, które tworzą unikalną tożsamość tych nowoczesnych instrumentów.
Nowa tarcza to powrót do historycznej formy Step Dial. Jej trójwymiarowy, schodkowy profil sprawia, że światło ślizgające się po matowej powierzchni tworzy głęboki, aksamitny cień w miejscu uskoku.


Najbardziej fascynującym detalem technologicznym jest modyfikacja toru minutowego. Na skali sekundowej między każdą kreską minutową znajdują się teraz tylko dwie małe kreski, dzieląc sekundę na 3 części. Ta subtelna zmiana wynika bezpośrednio z matematycznej precyzji: mechanizm Omega kaliber 3861 pracuje z częstotliwością 3,5 Hz, co oznacza, że wskazówka sekundowa wykonuje dokładnie 7 skoków na sekundę, idealnie trafiając w tak zaprojektowaną podziałkę.
Pierścień zewnętrzny i powrót DON
Anodyzowany z aluminium pierścień lunety to ukłon w stronę purystów. Omega przywróciła legendarną kropkę nad dziewięćdziesiątką (Dot Over Ninety) oraz kropkę umieszczoną diagonalnie przy liczbie 70. Głęboka, matowa czerń aluminiowego pierścienia pięknie komponuje się ze srebrzystym blaskiem stalowej koperty, nadając całości vintage’owego sznytu, który nie stara się udawać nowoczesnych ceramik.
Dylemat współczesnego kolekcjonera: hesalit czy szafir?
Omega oferuje współczesnego Moonwatcha w dwóch diametralnie różnych wersjach wykończenia, które dzielą kolekcjonerów na dwa obozy:
1. Frakcja hesalitowa, hołdująca Omedze Speedmaster z tradycyjnym szkłem. Model o referencji 310.30.42.50.01.001 to wybór ortodoksyjny.


Przód zegarka chroni wypukłe szkło z tworzywa sztucznego (hesalitu), na którego środku pod odpowiednim kątem można dostrzec mikroskopijne, laserowo grawerowane logo Omega. Hesalit charakteryzuje się ciepłym, plastycznym blaskiem i miękkim rozpraszaniem refleksów świetlnych na krawędziach tarczy.
Co najważniejsze – w przypadku uderzenia szkło to nie odpryskuje i nie kruszy się na drobne igiełki, co w kosmosie mogłoby zanieczyścić kabinę lub zagrozić zdrowiu astronautów a co za tym idzie, bezpieczeństwu misji (stąd wymóg NASA).


Odwracając zegarek, napotykamy lity, stalowy dekiel z potężnym, głęboko tłoczonym wizerunkiem konika morskiego (Seamaster Seahorse) oraz historycznymi napisami potwierdzającymi kwalifikację NASA. Bransoleta w tej wersji jest całkowicie szczotkowana, co podkreśla surowy, narzędziowy charakter zegarka.
2. Frakcja szafirowa, wybierająca rozwiązanie nowoczesne. Model Speedmastera Professional o numerze referencyjnym 310.30.42.50.01.002 to ukłon w stronę nowoczesnego luksusu i codziennej użyteczności.


Z przodu zastosowano silnie wypukłe szkło szafirowe z wewnętrzną powłoką antyrefleksyjną, niezwykle twarde i odporne na jakiekolwiek zarysowania. Tarczę w tej wersji zdobi nakładane, trójwymiarowe, polerowane logo z metalu, które błyszczy przy każdym ruchu nadgarstka. Prawdziwy spektakl zaczyna się jednak po obróceniu zegarka: dekiel z przeszkleniem z szafiru odsłania pełną architekturę mechanizmu kaliber 3861.

Możemy godzinami obserwować ruch balansu, pracę systemu krzywkowego stopera i grę światła na rodowanych mostkach. Bransoleta w tej wersji zyskuje dodatkowy blask, dzięki polerowanym na wysoki połysk wąskim ogniwom pośrednim, tworząc bardziej biżuteryjny i luksusowy wizerunek.
3. Jest też trzecia wersja Speedmastera Moonwatch z białą tarczą i szafirowym szkłem – "Lacquered White" (Ref. 310.30.42.50.04.001). Chyba najbardziej spektakularna współczesna premiera, która przełamuje wieloletnią dominację czarnych cyferblatów w linii Professional. Zegarek, który akurat mamy w redakcji w celu zrecenzowania.


Model ten stanowi nawiązanie o historycznych eksploracji kosmicznych (w tym projektu ALASKA z białymi osłonami termicznymi) oraz kombinezonów astronautów. Tarcza nie jest zwykłym, płaskim matem – została pokryta gęstym, lśniącym lakierem, który daje niesamowity efekt głębi i przypomina gładką fakturę białej porcelany.
Pod silnie wypukłym szkłem szafirowym czysta biel tarczy kontrastuje z nakładanymi, czarnymi indeksami oraz wskazówkami. Elementy te zostały wypełnione masą Super-LumiNova o subtelnej, seledynowej emisji w ciemności. Wyjątkowym detalem wyróżniającym tę referencję jest jaskrawoczerwony napis „Speedmaster”, który natychmiast przyciąga wzrok i nawiązuje do czerwonych akcentów kapsuł oraz historycznych projektów inżynieryjnych.


Podobnie jak w czarnej wersji „szafirowej”, znajdziemy tu nakładane metalowe logo marki Omega, bransoletę z polerowanymi ogniwami pośrednimi oraz przeszklony szafirowym szkłem dekiel, eksponujący perfekcyjnie wykończony mechanizm Omega Co-Axial Master Chronometer cal. 3861.
Bransoleta – kosmiczna ergonomia
Nowo zaprojektowana bransoleta ze stali szlachetnej to powrót do stylistyki z epoki Apollo (inspirowana referencją ST 105.012 oraz modelem Apollo 11 50th Anniversary). Składa się z pięciu łukowatych, krótkich ogniw w każdym rzędzie, co sprawia, że bransoleta jest niezwykle elastyczna i doskonale opina nadgarstek, dopasowując się do jego anatomii z niespotykaną gładkością.


Konstrukcja mocno zwęża się od 20 milimetrów przy uszach koperty do zaledwie 15 milimetrów przy zapięciu. Samo zapięcie to miniaturowe dzieło sztuki: satynowana osłona z pionowymi pasami została ozdobiona polerowanym logo marki Omega i wyposażona w dwa ergonomiczne, owalne przyciski zwalniające blokadę.
Królestwo Sedna™ i Canopus™ Gold
Dla osób poszukujących absolutnej wyjątkowości, marka Omega przeniosła kultową formę Moonwatcha w wymiar kruszców szlachetnych, stosując własne, opatentowane stopy złota o unikalnych właściwościach fizycznych i estetycznych.
Pierwszy z nich to złoto Sedna™ (ref. 310.60.42.50.01.001), autorska interpretacja 18-karatowego różowego złota, w którym stop miedzi i palladu gwarantuje, że metal nigdy nie straci swojego głębokiego, ciepłego, czerwonego odcienia pod wpływem czynników zewnętrznych.


Gra światła na szczotkowanych i polerowanych powierzchniach koperty zrobionej ze złota Sedna™ nadaje Speedmasterowi niemal barokowy, niezwykle nasycony blask, który rewelacyjnie kontrastuje z czernią tarczy.
Druga szlachetna opcja to złoto Canopus™ (ref. 310.60.42.50.02.001), czyli unikalny, 18-karatowy stop białego złota charakteryzujący się nieskazitelną, jasno białą barwą, wysokim połyskiem i niebywałą trwałością.

Wersja ta wyróżnia się srebrzysto-białą, promieniście szczotkowaną tarczą, na której jasne, wskazówki i akładane indeksy tworzą obraz o niezwykłej czystości estetycznej, przypominający lodowate krajobrazy ciał niebieskich.
Wreszcie trzecia, której nazwa nawiązuje do modelu zegarka, to Moonshine™ Gold (ref. 310.20.42.50.02.001). Zaprezentowany w 2019 roku, autorski 18-karatowy stop żółtego złota inspirowany jest blaskiem lśniącego na nocnym niebie Księżyca.


Dzięki unikalnej kompozycji z dodatkiem srebra, miedzi i palladu, kruszec ten charakteryzuje się znacznie jaśniejszym, subtelniejszym odcieniem niż tradycyjne żółte złoto, a ponadto wykazuje ekstremalną odporność na blaknięcie oraz utratę blasku wraz z upływem lat. W flagowej wersji stop Moonshine™ tworzy hipnotyzujący duet z tarczą o promienistym szlifie, na którą nałożono lekko kontrastujące, złote indeksy, nadając całości głęboki, luksusowy charakter, który idealnie balansuje między dawnym, historycznym duchem a nowoczesną elegancją.
Poza horyzont czasu
Omega Speedmaster Professional Moonwatch przestał być jedynie przedmiotem użytkowym; stał się kulturowym artefaktem, ikoną ludzkiego geniuszu, która bez szwanku przetrwała próbę czasu trwającą niemal siedem dekad.
Przechodząc spektakularną drogę od mechanizmu Omega kaliber 321, poprzez surową erę konstrukcji o oznaczeniach 861 i 1861, aż po współczesny „high-tech” w postaci mechanizmu Omega kaliber 3861 z certyfikatem Master Chronometer, chronograf ten dokonał rzeczy z pozoru niemożliwej. Ewoluował technologicznie w sposób bezwzględny i bezkompromisowy, nie tracąc przy tym ani miligrama ze swojej legendarnej, historycznej duszy.


Gdy patrzymy na współczesnego Moonwatcha spoczywającego na nadgarstku, jego czarna, głęboka tarcza pochłania światło dokładnie tak samo, jak robiła to w lipcu 1969 roku w Morzu Spokoju. Polerowane, krawędzie skręconych uch koperty błyszczą w słońcu, odbijając otaczający nas świat, a podziałka sekundowa, dostrojona do precyzyjnego rytmu współosiowego wychwytu, nieustannie odlicza ułamki sekund.
To nie jest po prostu zegarek vintage stworzony na nowo. To żywy pomnik mechaniki, narzędzie zatwierdzone przez NASA, używane przez astronautów, które udowadnia, że prawdziwa doskonałość formy nie potrzebuje rewolucji wizualnych, a jedynie kolejnych usprawnień i konsekwentnego dążenia do absolutnej perfekcji wykonania.

Dziedzictwo trwa, gotowe na kolejne misje, gdziekolwiek człowiek postanowi rzucić wyzwanie nieskończoności.
Zapraszamy do zapoznania się także z pierwszą częścią tego opracowania: Omega Speedmaster i droga do gwiazd. Historia kultowego zegarka - Część 1.
A także ciekawego porównania dwóch wersji współczesnego modelu Speedmaster: recenzja Omega Speedmaster Moonwatch w dwóch wersjach – podobieństwa i różnice.







greenlogic.eu