Zegarki RP (RP Watches) to ambitny projekt typu microbrand, stanowiący markę własną twórcy sklepu i platformy „Zegarki z Polski”. Geneza przedsięwzięcia wynika bezpośrednio z wieloletniej pasji do rodzimego zegarmistrzostwa. Przez lata założyciel dystrybuował i promował dzieła innych polskich twórców, jednak w głębi duszy nosił marzenie o stworzeniu w pełni autorskiego czasomierza, który realizowałby jego własną, bezkompromisową wizję.
Droga od marzenia do gotowego produktu była wyboista i trwała wiele lat. Na drodze stawały typowe dla niezależnych twórców przeszkody: początkowo brak wystarczającej specjalistycznej wiedzy technologicznej, ograniczenia kapitałowe, a w nowszej historii – globalne zawirowania, takie jak pandemia COVID-19 oraz wybuch wojny za wschodnią granicą, które regularnie odsuwały realizację projektu na dalszy plan. Czas ten został jednak wykorzystany na krystalizację idei oraz rygorystyczne projektowanie. A z tego zrodził się kolejny polski producent zegarków.
Droga do prototypu i filozofia „wytworzone w Polsce”
Nazwa marki – Zegarki RP – wprost nawiązuje do tożsamości narodowej, ale też do inicjałów założyciela i właściciela manufaktury – Pana Remigiusza Pękali z Łodzi.
Zanim model Admirał Unrug przybrał ostateczną formę zaprezentowaną na AuroChronos Festival 2026, projekt przeszedł przez długą ewolucję inżynieryjną. Droga do ideału wymagała stworzenia aż dwudziestu wcześniejszych prototypów kopert. Pierwsze z nich, wycinane testowo w aluminium, pozwalały krok po kroku eliminować wady konstrukcyjne i dopracowywać unikalną geometrię szlifów, aż produkt zaczął w pełni spełniać rygorystyczne oczekiwania twórcy.


Głównym założeniem Zegarków RP jest maksymalna lokalność produkcji. Poza mechanizmem, marka nie korzysta z gotowych komponentów, każdy najmniejszy element został od zera narysowany i wymyślony przez jej właściciela, a następnie wykonany w kooperacji z rodzimymi specjalistami.
Czas i honor zamknięte w kruszcu – Admirał Unrug
Są przedmioty, które kupuje się po to, by bezdusznie odmierzały upływające godziny. I są dzieła ludzkich rąk, które powstają z głębszej potrzeby – by stać się materialnym nośnikiem tożsamości, opowieści i pamięci. Gdy patrzycie na premierowe dzieło rodzimej manufaktury Zegarki RP – model Admirał Unrug – natychmiast staje się jasne, że mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem. To nie jest zwykła rzemieślnicza rekonstrukcja ani kolejny modny zegarek mechaniczny w stylu retro. To namacalna ciągłość dziejów, w której historia nie została jedynie powierzchownie opisana, lecz dosłownie przetopiona i uwięziona w strukturze metalu.
Admirał Józef Unrug - człowiek z żelaza i morskiej piany
Zegarek ten ma surowy, niemal mistyczny charakter i żeby to zrozumieć, musimy cofnąć się do epoki, w której słowo „honor” ważyło więcej niż ludzkie życie. Inspiracją i duchowym patronem pierwszego projektu Zegarków RP jest admirał Józef Unrug – postać, której życiorys brzmi jak gotowy scenariusz do porywającego filmu historyczno-przygodowego.


Urodzony w arystokratycznej rodzinie o głębokich korzeniach, Unrug karierę wojskową rozpoczynał w niemieckiej marynarce wojennej, gdzie podczas I wojny światowej dowodził flotyllą okrętów podwodnych. Gdy jednak Polska odzyskała niepodległość, bez wahania porzucił prestiż oraz pewną przyszłość w Kaiserliche Marine, by natychmiast zgłosić się do budowy struktur raczkującej Marynarki Wojennej odrodzonej Rzeczypospolitej.
Wydał wówczas własny majątek na zakup pierwszego polskiego statku hydrograficznego – ORP Pomorzanin. Ponieważ Niemcy nie chcieli sprzedać rządowi polskiemu okrętu, kupił go w 1919 na swoje nazwisko – wówczas kapitan marynarki Józef Unrug, któremu nie odmówiono, gdyż był również niemieckim szlachcicem. Zaokrętował załogę i przypłynął okrętem do Polski, jeszcze z nazwą „Wotan”, ale już pod polską banderą.
Jako dowódca Floty i Obszaru Ufortyfikowanego Hel w 1939 roku, zapisał się w historii jako człowiek o niezłomnym kręgosłupie moralnym. Pomimo całkowitego odcięcia na półwyspie przez przeważające siły niemieckie, kapitulował jako jeden z ostatnich punktów oporu w kraju, dbając przede wszystkim o bezpieczeństwo swoich podwładnych. Najbardziej uderzający akt jego niezłomności dokonał się jednak w niewoli. Unrug, doskonale władający językiem niemieckim, jako swoim pierwszym językiem z lat dzieciństwa i służby, w oflagach kategorycznie odmówił rozmawiania z oprawcami w ich mowie. Zamawiając niemieckie gazety, ostentacyjnie kazał tłumaczyć je sobie na język polski. Twierdził, że 1 września 1939 roku zapomniał języka niemieckiego. Oficerowie Wehrmachtu, dawni koledzy z akademii marynarki, bezskutecznie próbowali namówić go do przejścia na stronę III Rzeszy, oferując najwyższe stanowiska dowódcze i stopień admirała Kriegsmarine.

Admirał pozostał wierny polskiemu orłowi do samego końca, spędzając resztę życia na emigracji w skrajnie skromnych warunkach. Stał się uniwersalnym symbolem konsekwencji i wierności własnym zasadom w obliczu najcięższych prób dziejowych.
Dlaczego Admirał Unrug? Wybór podyktowany jest osobistą fascynacją założyciela, postacią polskiego admirała, poza tym Pan Remigiusz ma też morski „background” – jest aktywnym instruktorem żeglarskim.
Koperta przetopiona z historii
Patrząc na zegarek RP Watches Admirał Unrug wzrok przykuwa jego potężna koperta o zdecydowanych liniach. Jej boki charakteryzują się geometrycznymi szlifami, które bezkompromisowo łamią światło. Surowa bryła nie jest dziełem przypadku – formy najpierw obrabiane są na ultranowoczesnych maszynach CNC, by następnie trafić na stół rzemieślniczy, gdzie ludzka ręka nadaje im ostateczny szlif poprzez drobiazgowe polerowanie, satynowanie i dopieszczanie ostrych krawędzi.


Jednak to, co najistotniejsze, kryje się w samej molekularnej strukturze materiału. Koperta oraz wybrane detale konstrukcyjne zostały odlane z autorskiego, unikalnego stopu srebra i mosiądzu, który manufaktura przygotowuje całkowicie ręcznie w tradycyjnym procesie hutniczym.
Do tygla trafia fizyczne srebro pozyskane z autentycznych, przedwojennych polskich monet 10-złotowych oraz mosiądz pochodzący z autentycznych łusek po nabojach do dział Boforsa wz. 36 kalibru 40 milimetrów. Efektem tego mariażu jest metal o głębokiej, ciepłej barwie, która balansuje na granicy zgaszonego złota i spatynowanego brązu.


Powierzchnia koperty niemalże „żyje” – reaguje z otoczeniem, powietrzem i dotykiem właściciela, obiecując, że z biegiem lat pokryje się szlachetną patyną - znakiem czasu, indywidualnym dla każdego egzemplarza. Zwieńczeniem koperty jest misternie ząbkowana, masywna luneta, której równomierne nacięcia przywodzą na myśl mechaniczne elementy wyposażenia dawnych okrętów podwodnych lub precyzyjne pokrętła przyrządów nawigacyjnych.
Tarcza zegarka jak z mennicy
Pod wypukłym szafirowym szkłem kryje się tarcza, która stanowi serce wizualnej narracji tego modelu. Nie znajdziemy tu gładkiego, seryjnego lakieru. Tarcza wycinana jest z surowej, srebrnej blachy, a następnie prasowana i kształtowana przy użyciu specjalnie zaprojektowanych matryc menniczych. To właśnie ta technika pozwala uzyskać specyficzną strukturę powierzchni.


Centralna część tarczy urzeka surowym, matowo-srebrzystym wykończeniem, na tle którego dumnie, acz nienachalnie prezentuje się wygrawerowana nazwa „UNRUG” oraz stylizowany, geometryczny logotyp „RP” na godzinie dwunastej. Indeksy i zdobienia również są efektem tłoczenia.
Pierścień otaczający tarczę został ozdobiony głębokim, giloszowanym wzorem geometrycznym przypominającym marynarskie sploty lin lub militarne ordynki. Indeksy godzinowe zredukowano do minimalistycznych, wypukłych punktów, z wyjątkiem godziny szóstej, gdzie subtelnie naniesiono symboliczną, pięcioramienną gwiazdę admiralską.

Niezwykle plastycznym elementem są wskazówki o finezyjnym, retro-klasycznym kształcie, zakończone subtelnymi okręgami (typu Breguet). Ich delikatna, złocista barwa idealnie koresponduje z kolorem stopu koperty.
We współpracy z lokalnymi polskimi rzemieślnikami i artystami
Zegarki RP stawiają na absolutną transparentność rzemieślniczą. Choć serce tego czasomierza stanowi sprawdzona, trwała i wysoce precyzyjna konstrukcja mechaniczna dostarczana przez zewnętrznego, renomowanego producenta, cała reszta projektu to manifest polskiej szkoły mikro-inżynierii. Każdy komponent – od autorskich wskazówek, przez koronkę z dumnym tłoczeniem „RP”, aż po lity dekiel z wizerunkiem admirała Unruga, powstaje we współpracy z lokalnymi polskimi rzemieślnikami i artystami.

Świadomy swoich możliwości oraz realiów rynkowych, twórca nie próbował na siłę konstruować własnego mechanizmu „in-house”, co dla początkującego, niezależnego mikrobrandu byłoby barierą nie do przeskoczeni. Aby zapewnić absolutną bezawaryjność, zegarek wyposażono w renomowany, szwajcarski mechanizm Sellita SW200 1b z automatycznym naciągiem i w wersji bez datownika. Pozwoliło to zachować idealną symetrię tarczy, na której okienko daty nie zaburza historycznej kompozycji. Co kluczowe, nad ostatecznym procesem pasowania elementów oraz końcowym montażem i regulacją każdego egzemplarza czuwa doświadczony, polski mistrz zegarmistrzostwa.
Zegarek mocowany jest na grubym, mięsistym pasku wykonanym z najwyższej jakości skóry naturalnej w głębokim odcieniu czekoladowego brązu, przeszywanym woskowaną nicią. Pasek idealnie wtapia się w masywne uszy koperty, zapewniając doskonałą ergonomię na nadgarstku, mimo wyraźnego ciężaru samego zegarka. Klasyczna sprzączka paska została odlana z tego samego autorskiego stopu mosiądzu i srebra menniczego, spajając całą kompozycję w spójne dzieło sztuki użytkowej.
Metalowy nieśmiertelnik wojskowy
O dbałości o każdy, nawet najmniejszy detal świadczy unikalny zestaw akcesoriów towarzyszących zegarkowi, nawiązujący do wojskowej tradycji.
Certyfikat autentyczności oraz karta gwarancyjna (opiewająca na okres aż 5 lat) przybrały formę autentycznych, metalowych nieśmiertelników wojskowych z wybitymi danymi technicznymi, numerem limitacji egzemplarza (np. 07/89) oraz datą premiery, zawieszonych na militarnym sznurku obok repliki historycznej, oficerskiej szabli Marynarki Wojennej.

Pudełko zegarka Admirał Unrug utrzymane jest w duchu marynistycznym – wykonywane w Polsce z olejowanego drewna, które swoją fakturą i zapachem ma przypominać deski pokładowe historycznych okrętów, a wnętrze wyściełane jest eleganckim, granatowym aksamitem, nawiązującym do barw marynarskich mundurów.
Unikalna opieka serwisowa
Ta polska manufaktura oferuje unikalne także podejście do klienta, rzadko spotykane w tej klasie cenowej. Ze względu na to, że autorski stop mosiężno-srebrny naturalnie i nieuchronnie wchodzi w reakcję z ludzkim naskórkiem oraz tlenem (pokrywając się patyną), producent oferuje w okresie gwarancji niezwykłą usługę dodatkową, jaką jest możliwość dwukrotnego darmowego odesłania zegarka na tzw. zegarkowe SPA.

W ramach tej procedury manufaktura profesjonalnie oczyszcza stop, odświeża szlify i polerowania, przywracając czasomierzowi pierwotny, salonowy blask – chyba że właściciel woli zachować unikalną patynę, będącą zapisem jego własnych podróży i historii.
Zegarki Admirał Unrug oraz ich twórcę, Pana Remigiusza, mogliście spotkać na AuroChronos. Polecam zapoznanie się z obszerną relacją z tegorocznej edycji festiwalu, wraz z dużą liczbą zdjęć: Relacja AuroChronos 2026. Mamy w Polsce prawdziwe święto pasji do zegarków!








greenlogic.eu