W zegarkowym świecie, od czasu do czasu pojawiają się modele, które nie tylko są znakomitymi zegarkami i odmierzają czas, ale same stają się jego częścią, bądź to definiując standardy techniczne, albo stając się kultowymi z racji wyglądu, bądź też zastosowań. Wspomnę tu chociażby takie modele jak Rolex Cosmograph Daytona, Blancpain Fifty Fathoms Audemars Piguet Royal Oak czy Omega Speedmaster Professional. Nie każda marka ma szczęście posiadać taki model w swoim dorobku, niemiecki Hanhart jest jednym z producentów, którzy znaleźli się w tym gronie.
Zegarek, który przetrwał próbę czasu
Gdy w połowie lat 50. XX wieku niemieckie siły zbrojne (Bundeswehra) poszukiwały niezawodnego chronografu dla swoich pilotów, wybór padł na manufakturę Hanhart. Tak narodził się model 417 ES – zegarek, który przetrwał próbę czasu, i jest dziś jednym z poszukiwanych okazów kolekcjonerskich.
Ponieważ marka Hanhart nie należy do zegarkowego mainstreamu, pozwólcie, że w kilku słowach przybliżę Wam jej historię. Firma została założona przez Johanna Hanarta w 1882 roku i od tego czasu nieprzerwanie buduje swoją reputację jako pionier w dziedzinie chronografów naręcznych i stoperów.
Siedziba marki znajduje się w Gütenbach w Schwarzwaldzie, gdzie do dziś odbywa się projektowanie, produkcja oraz precyzyjna regulacja każdego egzemplarza. Jest to jedna z nielicznych firm, która po dziś dzień wytwarza mechaniczne stopery.

Zdjęcie: archiwalny model Hanhart 417 ES
Chronograf 417 ES, będący protoplastą dzisiejszego Heritage Flyback, był konstrukcją bezkompromisową, ponieważ taki musiał być z uwagi na wysokie wymagania postawione przez zamawiającego – czyli wspomnianą już niemiecką armię. Jako oficjalny zegarek pilotów Bundeswehry, musiał oferować nie tylko perfekcyjną czytelność, ale przede wszystkim niezawodność w warunkach przeciążeń i zmian ciśnienia.
Kluczową cechą tamtego zegarka była funkcja Flyback, nazywana "szybkim przełącznikiem", która pozwalała pilotom na natychmiastowe rozpoczęcie nowego pomiaru czasu bez konieczności zatrzymywania i zerowania mechanizmu. To właśnie ta funkcja, po latach przerwy, wraz z modelami 417 ES Flyback i Heritage Flyback, powróciła do flagowej kolekcji Hanhart.
Wierność historii i ochrona mechanizmu
Nowy Hanhart 417 ES Flyback debiutuje w dwóch wariantach rozmiarowych, co jest ukłonem zarówno w stronę ortodoksyjnych kolekcjonerów i fanów tradycji, jak i osób preferujących współczesne standardy, lub obdarzonych masywniejszymi nadgarstkami. Wersja o średnicy 39 mm odpowiada dokładnie historycznym proporcjom oryginału z lat pięćdziesiątych. Jest to propozycja dla osób ceniących klasykę i nawiązanie do ducha tamtej epoki. Model ten ma kopertę amagnetyczną, przez co konieczne stało się zastosowanie pełnego, stalowego dekla.

Dla tych użytkowników, którzy oczekują bardziej wyrazistego i współczesnego formatu zegarka, Hanhart przygotował wersję o średnicy 42 mm.
Oprócz większego rozmiaru koperty, model ten wyróżnia się deklem ze szkłem szafirowym, który pozwala na podziwianie kunsztownie wykończonego mechanizmu Sellita AMT.

Oba warianty koperty wykonane są z wysokiej jakości stali szlachetnej, a większość ich powierzchni jest szczotkowana, jedynie przejścia pomiędzy górnymi i bocznymi elementami obudowy są polerowane. Charakterystycznym elementem jest radełkowana luneta, która obraca się płynnie w obu kierunkach i ma czerwony znacznik pozycji – znak rozpoznawczy marki Hanhart. Kopertę wieńczy mocno wypukłe szkło szafirowe o kształcie „glassbox”, z wewnętrzną powłoką antyrefleksyjną, które imituje wygląd dawnych szkieł hesalitowych, oferując jednocześnie współczesnej klasy odporność na zarysowania.
Legenda czerwonego przycisku
Najbardziej ikonicznym detalem tego chronografu jest czerwony przycisk stopera.


Wiąże się z nim romantyczna legenda o pilocie, którego ukochana pomalowała przycisk lakierem do paznokci, by zawsze o niej pamiętał i bezpiecznie wracał do domu. Jakkolwiek ckliwa by ta historia nie była, prawda jest jednak bardziej pragmatyczna. Jaskrawy kolor miał zapobiegać przypadkowemu zresetowaniu stopera przez pilota, co w trakcie nawigacji lotniczej mogło mieć fatalne skutki.
W nowym modelu przycisk wykonano z nowoczesnego materiału HyCeram® – hybrydowego materiału polimerowo-ceramicznego, dającego głęboki, czerwony kolor i wysoką trwałość.
Lotniczy rodowód i wzór czytelności
Lotnicze korzenie zegarka widać niemal w każdym jego szczególe, ale to, co najbardziej cenię w „lotnikach” to ich niezrównaną czytelność. Nic w tym dziwnego. Dziś w dobie autopilotów, elektroniki, radarów, ILS, glass cockpit’ów i wszelkich innych rozwiązań ułatwiających pilotowi pracę, zegarek na ręku jest dla pilota tylko gadżetem, często oczywiście podkreślającym fakt przynależności do grona ludzi, którzy potrafią pilotować, ale bez wielkiego znaczenia praktycznego.
Kiedyś jednak zegarek naręczny był dla pilota rzeczywistym narzędziem, dlatego musiał dokładnie wskazywać czas, być bezproblemowy w obsłudze i zapewniać perfekcyjną czytelność nawet w warunkach, gdy promienie słońca ponad chmurami baz przeszkód penetrowały wnętrze kabiny.



Tarcza zegarków 417 ES Heritage Flyback to wzór czytelności i historycznej wierności.
Czarny, matowy cyferblat w układzie bicompax ma dwa totalizatory, małą sekundę na godzinie 9. oraz licznik 30-minutowy na godzinie trzeciej. Marka Hanhart zdecydowała się na „reaktywację” jej historycznych czcionek i logotypu, co nadaje temu modelowi charakteru vintage.
Wszystkie istotne dla odczytu czasu oznaczenia są w kolorze białym, pozostając w idealnym kontraście z matową czernią cyferblatu. Na samum skraju znajduje się podziałka sekundowo minutowa z dłuższymi kreskami co pełną minutę oraz liczbami co 5 minut (lub sekund). Nieco bliżej środka nałożone są oznaczenia godzin namalowane substancją luminescencyjną Super-LumiNova® X2 C3, zapewniającą czytelność zegarka w słabym świetle i ciemności. Z uwagi na układ wskazań tego chronografu, nie znajdziemy na tarczy cyfr 3. i 9. Wskazówki małego sekundnika i licznika 30-minutowego mają różne kształty, żeby nie dało się ich przypadkiem pomylić, nawet w sytuacji silnego stresu.


Wskazówki minutowa i godzinowa mają kształt strzykawek (syringe) i - podobnie jak liczby godzin - wypełnione są Super-LumiNova®. Co jest ciekawe i nietypowe, również sekundnik typu liść (leaf), o mocno wydłużonej końcówce, wypełniony jest na znacznej długości substancją luminescencyjną.
Zegarek nie ma datownika, ponieważ jest to informacja nieistotna dla pilota, natomiast wprowadzająca niepotrzebne „zakłócenie” czytelności wskazań. W dolnej części cyferblatu, nad godziną szóstą, znajdziemy jeszcze informację o wstrząsoodporności zegarka i kluczowej w tym modelu funkcji Flyback, zaś u samego dołu tarczy napis „GERMANY”, wskazujący jego pochodzenie.
Pasek lub bransoleta
Uzupełnieniem klasycznej stylistyki 417 ES Heritage Flyback jest pasek wykonany z miękkiej skóry bydlęcej z białymi przeszyciami i podkładką, która nawiązuje do historycznego modelu tej niemieckiej marki, z klasyczną sprzączką zdobioną historycznym logo firmy.

Można wybierać spośród trzech kolorów: czarnego, ciemnobrązowego i jasnobrązowego.
Producent przewidział również opcję solidnej, trzyrządowej bransolety wykonanej ze stali nierdzewnej, z bezpiecznym zapięciem zatrzaskowym. O ile będzie ona na pewno trwalsza od paska, to nie jest tak stylowa jak pasek, na którym zegarek ma nieporównywalnie więcej uroku.
Mechanizm AMT 5100 M i cnota punktualności
To, co sprawia, że model Heritage Flyback jest wyjątkowy nie tylko wizualnie, ale również technicznie to mechanizm, który kryje się w kopercie. Zegarek wyposażono w wysokiej klasy mechanizm AMT 5100 M z naciągiem manualnym, będący dziełem działu Manufacture AMT firmy Sellita.

Jest to konstrukcja, która zaspokoi potrzeby wymagających użytkowników. Ten ręcznie nakręcany mechanizm z funkcją stopera z kołem kolumnowym łożyskowany jest na 23 kamieniach, a jego balans pracuje z częstotliwością 28 800 wahnięć na godzinę (4 Hz). Do tego oferuje bardzo dobry poziom rezerwy chodu wynoszący 58 godzin.
Po prawej stronie koperty znalazło się całe „centrum sterowania” funkcjami dodatkowymi zegarka – spora koronka, delikatnie ząbkowana i opatrzona stylizowanym logo Hanharta, oraz przyciski uruchamiania i zatrzymywania (na godzinie 2.) oraz zerowania stopera (na pozycji godziny 4).
Zwykle na dźwięk słowa „punktualność” myślimy - Szwajcaria, choć u mnie to słowo wywołuje raczej skojarzenia z Japonią i jej legendarnymi pociągami. Zapominamy często jednak o niemieckiej dokładności i skrupulatności, która stała się przyczynkiem do powstania zagłębia zegarmistrzowskiego w miejscowości Glashütte. Marka Hanhart nie jest w tej kwestii wyjątkiem, i narzuca sobie rygor dokładności, który wykraczają poza rynkowe standardy, oraz to, co oferuje dostawca mechanizmu.


Każdy mechanizm jest regulowany w sześciu pozycjach, w Gütenbach. Specyfikacja zakłada odchyłkę w granicach od zera do +8 sekund na dobę. Co istotne, Hanhart kategorycznie nie dopuszcza opóźnień (sekund na minusie) w głównych pozycjach pracy zegarka. Filozofia marki mówi jasno, że właściciel Hanharta nigdy nie może spóźnić się z winy swojego zegarka. Jakże bliska jest mi ta dewiza!
O chronografach słów kilka
Ponieważ nie każdy zetknął się z kwestiami budowy i rozwiązań stosowanych w chronografach, czyli zegarkach ze stoperem, postaram się przybliżyć nieco to zagadnienie, baz zbytniego wchodzenia w szczegóły techniczne i skupiając się bardziej na stronie użytkowej. Do sterowania uruchamianiem, zatrzymywaniem i zerowaniem mechanicznego chronografu wykorzystuje się najczęściej jedno z dwóch rozwiązań: krzywkę lub koło kolumnowe. Każde rozwiązanie ma swoje zalety i wady, zwolenników i przeciwników. W modelu Hanhart 417 ES Heritage Flyback producent postawił uważanie za bardziej „szlachetne” rozwiązanie, stosując mechanizm kaliber AMT5100 M z klasycznym kołem kolumnowym.
Koło kolumnowe
Koło kolumnowe w systemie sterowania stopera to rozwiązanie uznawane za bardziej wyrafinowane pod względem inżynieryjnym. Centralnym elementem sterującym jest tu małe koło zębate z pionowymi słupkami (kolumnami). Gdy naciskamy przycisk stopera koło obraca się, a dźwignie „wskakują” w przestrzenie między kolumnami lub opierają się na ich krawędziach, uruchamiając odpowiednie funkcje. Nie chodzi tu wyłącznie o wygląd, ale również o to, jak pracują przyciski, jak wyczuwalny jest punkt zadziałania, czy jak dużej siły trzeba użyć do wywołania określonej reakcji.


Zaletą rozwiązania z kołem kolumnowym to precyzja i „kultura pracy”, uruchomienie stopera wymaga mniej siły i kończy się wyczuwalnym, delikatnym „kliknięciem”. Konstrukcja ta minimalizuje również ryzyko gwałtownego „skoku” wskazówki sekundowej chronografu w momencie startu, a dla purystów Koło kolumnowe jest wizualnie bardziej atrakcyjne i często eksponowane przez przeszklone dekle, jak ma to miejsce w wersji 417 ES Heritage Flyback 42 mm.
Wady tego rozwiązania to wyższy koszt produkcji oraz bardziej skomplikowany mechanizm, który jest trudniejszy do regulacji i naprawy.
System krzywkowy
System krzywkowy, spopularyzowany między innymi przez mechanizmy takie jak Valjoux 7750, zastępuje pionowe kolumny płaską krzywką (często w kształcie zbliżonym serca lub nieregularnego wieloboku). Jest to rozwiązanie prostsze i tańsze w produkcji, zaprojektowane z myślą o niezawodności i optymalizacji kosztów.
System krzywkowy jest niezwykle odporny na uderzenia i trudne warunki użytkowania, części są prostsze do wykonania, a regulacja mechanizmu przez zegarmistrza jest mniej czasochłonna. Niestety, nie ma róży bez kolców, więc ta prostota okupiona jest pewnymi niedostatkami. Przede wszystkim przyciski często działają „twardo”. Pierwsze naciśnięcie (start) wymaga zwykle znacznie większej siły niż kolejne (stop), w niektórych zegarkach miałem wrażenie, że zaraz doprowadzę do zgięcia jakiegoś elementu, a wskazówka stopera nadal nie ruszała.
Krzywki są zazwyczaj płaskimi kawałkami metalu, które nie tworzą takiego „spektaklu” jak obracające się koło kolumnowe, często barwione na niebiesko, żeby nawet laik od razu mógł jest znaleźć.
Zastosowanie koła kolumnowego w połączeniu z funkcją Flyback (umożliwiającą natychmiastowy restart jednym przyciskiem) powoduje, że Hanhart 417 ES Heritage gra w wyższej lidze, a użytkownik ma wrażenie, że każde uruchomienie, zatrzymanie czy zerowanie stopera jest nie tylko natychmiastowe i precyzyjne, ale ma też odczucie obcowania z wyższej jakości urządzeniem technicznym.
Po co komu ten Flyback?
Do czego może służyć ta funkcja stopera, poza oczywistą chęcią zaimponowania innym swoim zegarkiem, który „może więcej” i chwytliwe słowo „flyback” w nazwie? Otóż w standardowym chronografie proces pomiaru nowego odcinka czasu wymaga wykonania trzech oddzielnych kroków:
1. Zatrzymanie stopera (górny przycisk),
2. Zresetowanie wskazówek do zera (dolny przycisk),
3. Ponowne uruchomienie pomiaru (górny przycisk).

Funkcja Flyback eliminuje tę zwłokę, gdy stoper pracuje, wystarczy jedno naciśnięcie dolnego przycisku i wskazówka sekundowa w ułamku sekundy powraca do zera do zera i natychmiast rusza ponownie, bez potrzeby zatrzymywania mechanizmu.
Przyjrzyjmy się, bardzo pobieżnie jak odbywała się nawigacja lotnicza w latach 50-tych ubiegłego wieku, zanim pojawiły się systemy radionawigacyjne, a potem satelitarne.
Czas to dystans
W czasach, gdy piloci Bundeswehry otrzymywali pierwsze egzemplarze Hanharta 417 ES, ich główną metodą orientacji w przestrzeni i wyznaczania kierunku była nawigacja zliczeniowa. Czas to dystans.
Polega ona na obliczaniu aktualnej pozycji na podstawie znanego punktu wyjścia, prędkości lotu, kursu i – co najważniejsze – czasu. Lot odbywał się po punktach zwrotnych, pilot prowadził samolot z punktu A do B, z B do C, z C do D, itd. W odróżnieniu jednak od nawigacji morskiej, nie mógł łatwo wyznaczyć swojego położenia na podstawie namiaru na punkty orientacyjne, bo w powietrz ich nie ma. A nawet gdyby były, to pozycja samolotu zmienia się zbyt szybko, żeby dokonać tego w sposób precyzyjny i wiarygodny. Pozostawało zatem liczenie dystansu przebytego od znanego punktu.
Wyobraźcie sobie pilota, który musi lecieć zgodnie z takim planem: „3 minuty kursem 220 stopni, potem skręt na kurs 180 stopni i 4 minuty 40 sekund lotu, następnie skręt na kurs 210 i 5 minut 20 sekund lotu”. Gdy mijały pierwsze 3 minuty, pilot musiał w tym samym momencie wykonać manewr skrętu i zresetować stoper, by mierzyć kolejne 4:40 minuty, potem znowu zresetować stoper i odmierzyć 5:20. Z funkcją Flyback robił to jednym kliknięciem w momencie rozpoczęcia skrętu. Błąd pomiaru był bliski zera.

Samolot lecący z prędkością 1080 km/h pokonuje w ciągu sekundy 300 metrów, gdyby za każdym razem pilot „tracił” tylko 2 sekundy na wyzerowanie i ponowne uruchomienie stopera, to po 10 zwrotach błąd wyznaczenia pozycji wynikający z samego zerowania stopera wyniósłby 6 kilometrów.
Również podczas lądowania przy ograniczonej widoczności piloci wykonywali procedury podejścia, które opierały się na ściśle odmierzonych czasach trwania poszczególnych faz lotu. Flyback pozwalał na błyskawiczne przechodzenie między kolejnymi etapami odliczania.
Kokpity samolotów bojowych były ciasne (i nadal są), pełne wibracji, a piloci działali pod wpływem przeciążeń, mając na dłoniach grube skórzane rękawice. Trafienie palcem w przycisk trzy razy z rzędu było znacznie trudniejsze i bardziej obarczone ryzykiem błędu niż pojedyncze naciśnięcie dolnego przycisku chronografu. Rozwiązanie Flyback zostało stworzone właśnie na potrzeby nawigacji lotniczej, w czasach, gdy nie istniały systemy radionawigacyjne czy satelitarne.
Mimo, że dziś taka funkcja nie ma już tak istotnego znaczenia praktycznego, to pilotów i marynarzy nadal uczy się nawigacji zliczeniowej, na wypadek awarii systemów elektronicznych.
Naszym zdaniem: Hanhart 417 ES Heritage Flyback
Przywrócony do produkcji, odświeżony model 417 ES Heritage Flyback to kawał dobrej roboty wykonanej przez Hanharta. Marka stanęła na wysokości zadania i nie wypuściła „po prostu” zegarka o podobnym wyglądzie, ale wprowadził model z wszystkimi funkcjami takimi, jakie posiadał zegarek z 1954 roku. Dla tych, którzy jak ja są zwolennikami klasyki jest wersja 39 mm, zaś dla tych, którym zegarki vintage wydają się za małe, producent ma większy, 42-milimetrowy wariant z przeszklonym deklem, przez który można podglądać pracę chronografu z kołem kolumnowym i funkcją Flyback.
Warto zobaczyć jak ten model w wersji 39 mm prezentuje się na krótkim wideo:
Hanhart 417 ES Heritage Flyback to chronograf, który nie jest zegarkiem w stylu retro, tylko modelem, który kontynuuje historię modeli ze stoperem tej niemieckiej marki. Poprzez połączenie historycznych detali, takich jak karbowany pierścień lunety i czerwony przycisk, z nowoczesnym mechanizmem, firma stworzyła ciekawy produkt odwołujący się do jej dziedzictwa. To czasomierz, który może spodobać się zarówno pilotom, jak i pasjonatom awiacji, szukającym w zegarmistrzostwie autentyczności i duszy, zwłaszcza, jeśli są fanami rytuału ręcznego nakręcania zegarka.


Zegarek Hanhart 417 ES Heritage Flyback, niezależnie od rozmiaru koperty, kosztuje około 11 000 złotych za wersję na pasku i 12 000 złotych za wariant z bransoletą. My zdecydowanie rekomendujemy wybór paska, ale oczywiście decyzja należy do Was. Model będzie dostępny także w Polsce
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje o nowościach tej marki tu: zegarki Hanhart.









greenlogic.eu