Przez ostatnich kilkanaście lat działalności wydawnictwa „Zegarki i Pasja” miałem przyjemność uczestniczyć w podróżach organizowanych przez marki zegarmistrzowskie oraz wielu eventach związanych z premierami nowych zegarków. Tego typu wydarzenia są bardzo istotne dla ich organizatorów, dlatego wszystkie w których uczestniczyłem – przynajmniej dotychczas – były zawsze przygotowane na najwyższym poziomie i z dużą dbałością o detale.
Czy to podróż do fabryki zegarków w Japonii, premiera nowych modeli na wysokości niemal 3 tysięcy metrów na Matterhorn, czy też rejs barką po Wiśle w centrum Warszawy – każde z tych wydarzeń było świetnym doświadczeniem, dopiętym na ostatni guzik i zapadającym w pamięć.
Tego samego spodziewałem się również po premierze nowości marki Certina, na którą otrzymaliśmy zaproszenie, a który to event odbywał się w Szwajcarii, w połowie czerwca 2026. I nie zawiodłem się. Było to doskonale zorganizowane, rozbudowane i dobrze zaplanowane wydarzenie, co postaram się przybliżyć w relacji. Natomiast podczas dwóch dni spędzonych w Zurychu, wraz z grupą dziennikarzy z całego świata, co najmniej dwukrotnie udało się ekipie z Certiny zaskoczyć mnie swoją kreatywnością, co z entuzjazmem kwitowałem głośnym… „WOW”!
Rozmowa z nowym CEO i polski rynek globalnym liderem
Relacjonując dotychczasowe wyjazdy, staram się zawsze najwierniej oddać ich klimat i przebieg. Dlatego celowo wspominam również o poszczególnych etapach podróży. Tym razem event Certiny odbywał się w Zurychu, aby się tam pojawić, wpierw musiałem z Katowic dojechać do Krakowa – tam wsiąść w samolot, którym doleciałem do Kopenhagi, a następnie drugim lotem do mojej docelowej destynacji. Wyruszyłem z samego rana we wtorek, 16 czerwca, a na lotnisku w Zurychu byłem około godziny 14.30. Potem jeszcze przejazd z lotniska do hotelu i po niemal 8 godzinach podróży byłem na miejscu. W pokoju przywitały mnie drobne upominki oraz plan wycieczki!


Na wtorek, czyli w dzień przyjazdu, zaplanowana była wspólna kolacja z wszystkimi gośćmi zaproszonymi przez markę Certina do uczestnictwa w tym evencie, a także czas na rozmowę z Dieterem Pachnerem - CEO marki Certina, dla tych dziennikarzy, którzy wyrazili chęć.
Ja również zgłosiłem chęć przeprowadzenia wywiadu, tym bardziej, że w 2024 roku miałem przyjemność rozmawiać z poprzednim CEO Certiny, Markiem Aellenem. Byłem więc ciekaw, jak pan Dieter, który pełni rolę zarządzającego Certiną od lipca 2025 roku, zapatruje się na zaangażowanie marki w padel, jak postrzega obecną sytuację rynkową, co sądzi o branży i jej podejściu do młodych klientów, oraz oczywiście jakie ma plany i wizję dalszego rozwoju.
Okazało się, iż chętnych do przeprowadzenia wywiadu było tak dużo, że rozmowy zostały rozłożone na dwa dni, ale mój slot czasowy – mimo lekkiego poślizgu, został utrzymany na wtorek. Nasza rozmowa trwała niespełna pół godziny, a z jej treścią będziecie mogli zapoznać się już niebawem.


Oficjalna kolacja zaplanowana była na kolejny dzień, tak więc ta wtorkowa przebiegała bardziej na luzie. Była to świetna okazja do poznania innych uczestników, rozmów na przeróżne tematy, oczywiście także zegarkowe.
Co ciekawe, w trakcie kolacji dowiedzieliśmy się od Marty Jóźwiak, Senior PR&Marketing Managerki marki Certina w Polsce, a zarazem naszej wspaniałej opiekunki wyjazdu, że w tym roku polski rynek stał się globalnie numerem 1 w zakresie sprzedaży zegarków Certiny! Można śmiało rzecz – Brawo my 😊!
Odkrywamy historię i filary marki Certina
Agenda na środę zapowiadała się bardzo intensywnie, bowiem był to dzień na który zaplanowana została oficjalna premiera tegorocznej nowości marki Certina. Zanim jednak popołudniu udaliśmy się na łódź zacumowaną na Jeziorze Zuryskim, gdzie odbyła się cała ceremonia, przedpołudnie spędziliśmy na odkrywaniu historii tej szwajcarskiej firmy zegarmistrzowskiej.
W podróży w czasie zdecydowanie pomogła nam nietypowa przestrzeń, w której ekipa Certiny zorganizowała całą serię stacji, gdzie podzieleni na grupy przystawaliśmy, by odkrywać kolejne etapy rozwoju tej marki, ważne dla niej modele zegarków oraz kamienie milowe, jak system DS.



Użyłem słowa „stacje” nie bez przyczyny, ponieważ w hotelu w którym mieszkaliśmy, jedno piętro było istnym hołdem dla szwajcarskiej kolei oraz jej historii.
Okazało się bowiem, że wielką pasją właściciela hotelu jest właśnie kolej szynowa, w związku z tym jedno piętro zostało urządzone niczym małe muzeum kolejnictwa, łącznie z imitacją przedziałów oraz dużą liczbą archiwalnych przedmiotów – zdjęć, biletów, walizek podróżnych, lamp, sygnalizatorów świetlnych, starych foteli…, a nawet z mini salą kinową.



To miejsce zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Miało niespotykany klimat.
A organizatorzy eventu doskonale wykorzystali tę przestrzeń, by osadzić w niej opowieść o osiągnięciach oraz najważniejszych momentach w historii marki Certina.
Stolik z kultowymi modelami vintage Certiny i system DS
Wspomnianych stacji było pięć.
Każda w innym miejscu i prezentująca inny etap w dziejach tego szwajcarskiego producenta. Ja prywatnie bardzo lubię i cenię tę markę, w mojej kolekcji zegarków vintage mam obecnie cztery Certiny - modele: Blueribbon Automatic, Biostar Electronic (elektromechaniczny), C-Tronic Chronolympic (kamertonowy) oraz DS-2 Automatic „Day-Date” ze skrótami dni tygodnia po polsku. Ten ostatni zegarek opisywałem zresztą także na łamach ZiP w dziale „zegarki vintage”.
Wspominam o nich dlatego, że wśród historycznej podróży przez dekady osiągnięć Certiny były także dwa „przystanki”, gdzie mogliśmy na żywo zobaczyć archiwalne modele tej marki.


Były to zegarki naprawdę ciekawe, niektóre bardzo rzadko spotykane lub po prostu unikatowe, jak chociażby wiekowa „Grana” z dolną sekundą. Wśród prezentowanych nam modeli były między innymi Certina Antimagnetic „Sub second”, DS-2 Automatic z tarczą w kolorze czerwonym, DS-2 Super PH 500M, DS-2 Super PH 1000M i DS-3 Super PH 1000M z tarczami w kolorze żółtym, DS-2 Chronolympic Automatic czy też DiaMaster Automatic.
Tak naprawdę każdy z nich mógłby być bohaterem osobnego artykułu, bo są to zegarki nie tylko atrakcyjne wizualnie, ale także posiadające ciekawe tła historyczne. Muszę się pilnować, aby moja dusza miłośnika vintage nie przejęła teraz kontroli nade mną, bo relacja z premiery nowych zegarków przerodzi się w opis… tych archiwalnych. Więc by uniknąć tej pułapki, pokażę Wam na zdjęciach te wymienione modele Certiny, a wspomnę krótko tylko o dwóch.


Pierwszy z nich to DS-2 Super PH 500M. Dlaczego akurat ten? Ponieważ egzemplarz, który mieliśmy okazję widzieć, został odkupiony przez markę Certina w 2017 roku od nurka biorącego udział w projektach Tektite I i II w latach 1969 i 1970, odbywających się w Stanach Zjednoczonych.
Zegarek około 70-letni, po którym widać, iż był mocno użytkowany - substancja luminescencyjna na wskazówkach miejscami już się wykruszyła, a mimo tego w pełni sprawny i czytelny.




Do zegarka dołączony był certyfikat autentyczności oraz archiwalne zdjęcia z projektu Tektite.
Niesamowity, autentyczny kawałek historii.
Drugi ciekawy model vintage to Certina DiaMaster, która ma zupełnie inną stylistykę. To model – można by rzec – dużo bardziej casualowy, który powstał we współpracy z marką Rado.



Jest on o tyle ciekawy, że nosił go, a zarazem promował znany i niepokonany Muhammad Ali.
Ale pora ruszać dalej. Wspomniane przystanki historyczne, z archiwalnymi modelami zegarków, doprowadziły nas do małej sali kinowej. Tu mieliśmy okazję obejrzeć krótki film prezentujący ważne wydarzenia w dziejach marki Certina, w tym także naprawdę fascynującą opowieść szefa ekspedycji na szczyt góry Dhaulagiri, który na nadgarstku miał wówczas Certinę DS.


Skoro padły już te dwie symboliczne litery, to kolejna stacja poświęcona była oczywiście autorskiemu systemowi DS, który marka Certina opracowała w 1959 roku i stosuje go w swoich zegarkach do dziś. Ba, nie tylko stosuje, ale także stale rozwija.
Nie będę tu opisywał szczegółów jego działania, gdyż zajęłoby to znów sporo miejsca, poza tym przygotowaliśmy niedawno świetny materiał na ten temat: Od DS do DS Concept Extreme Shock Resistance. Historia i ewolucja systemu Certiny.
Ostatnia stacja to współczesne modele zegarków Certina, które zapewne już dobrze znacie i kojarzycie większość lub nawet wszystkie z nich, ponieważ opisywaliśmy je na przestrzeni lat.
I tak oto dotarliśmy do cloue programu – premiery tegorocznej kolekcji „diverów”.
Jezioro Zuryskie i zaskakująca premiera Certiny DS Super PH 2000M
Środa, 17 czerwca 2026 roku, była w Zurychu bardzo upalna – niebo było błękitne i niemal bezchmurne, a słońce operowało tak intensywnie, iż w cieniu było ponad 30 stopni, jak zresztą zapowiadały prognozy pogody.
Po zakończeniu opisanej wcześniej części historycznej, która odbyła się w hotelu, wszyscy uczestnicy wydarzenia zostali zaproszeni do autobusu, który przewiózł nas do mariny nad Jeziorem Zuryskim. Tam czekała na nas łódź, na której miała się odbyć premiera.



Woda w marinie była tak czysta, że wyraźnie było widać dno, a jej turkusowy kolor pięknie korespondował z pomarańczową burtą statku „Steinschiff”, który zabrał nas na pokład.
Zaskoczenie nr 1. Zobaczymy zegarki, dopiero jak je… wyłowimy
Jezioro Zuryskie leży na północnym wschodzie Szwajcarii, w kantonach Zurych, St. Gallen i Schwyz. Można uprawiać na nim różne sporty wodne, a na nabrzeżu jest wiele kąpielisk. Jest to jezioro polodowcowe, piąte co do wielkości w Szwajcarii. Jego zlewisko ma 1829 km², a powierzchnia 88,7 km². Pod kątem zegarków nurkowych, na których premierę czekaliśmy, warto podać jeszcze parametry dotyczące głębokości: średnia wynosi 49 metrów, a maksymalna 143 metry.
Kiedy wszyscy już weszliśmy na pokład, statek odcumował i wyruszyliśmy w rejs.


Tu czekała na nas wszystkich niespodzianka, a zarazem pierwsze duże zaskoczenie, o którym wspominałem na wstępie. Otóż po przywitaniu wszystkich gości, członkowie ekipy Certiny poprosili, aby zgłosiły się cztery osoby, które będą miały pewne zadanie do wykonania.
Choć na statku było kilkadziesiąt osób, nikt z gości nie wiedział wówczas, o co może chodzić, więc początkowo nie pojawił się… żaden ochotnik. Wówczas, przy wsparciu moich wspaniałych koleżanek i kolegi z Polski, postanowiłem, że ja się zgłoszę! Moja decyzja ośmieliła pozostałych, bo zaraz po tym pojawiło się kolejnych trzech śmiałków, a więc mieliśmy komplet czterech osób.
Jak się okazało, ekipa Certiny podeszła do tej premiery bardzo kreatywnie - świetnie budując i dawkując napięcie, a zarazem skupiając uwagę wszystkich na premierowym modelu DS Super PH 2000M. Jako, że to rasowe „divery” o ekstremalnej klasie wodoszczelności, to abyśmy mogli zobaczyć każdą z czterech wersji tego zegarka, wpierw każdy z ochotników musiał… wyłowić ją z jeziora!



Na szczęście nie musieliśmy wskakiwać do jeziora i nurkować, aby wydobyć cztery skrzynki z zegarkami (choć biorąc pod uwagę temperaturę, było to bardzo kuszące), ponieważ zostały one przymocowane do bojek unoszących się na wodzie. Umieszczenie zegarków w skrzynkach i ich zatopienie to genialny pomysł (choć nie taki prosty do wykonania), a zarazem zaskakujący!
Naszym zadaniem było złapanie i wyłowienie każdej z czterech pomarańczowych bojek, do których na kilkunastometrowej linie przymocowane były specjalne siatki ze skrzynkami.



Mimo, iż to zadanie wydawało mi się bardzo proste, okazało się znacznie trudniejsze do wykonania niż sądziłem. Manewrowanie statkiem w taki sposób, aby ustawić go burtą do małej boi stanowiło wyzwanie dla kapitana – który poradził sobie z nim jednak perfekcyjnie.
Natomiast złapanie bosakiem żeglarskim niedużej boi z pokładu poruszającego się statku, choć z pozoru banalne, okazało się zadaniem bardzo trudnym. Podjąłem dwie próby i dopiero za drugą, i to tylko dzięki pomocy pani bosman, udało nam się „upolować” ostatnią z czterech bojek.



Kiedy to opisuję, można może odnieść mylne wrażenie, iż cała ta ceremonia trwała kilka czy kilkanaście minut. Otóż nie. Sam proces wyławiania każdej z czterech bojek trwał co najmniej kilka minut. A ponieważ każda z nich została umieszczona w innym miejscu jeziora, po wyłowieniu jednej musieliśmy płynąć ok 20-30 minut zanim dotarliśmy do kolejnej.
Dlatego napisałem, że ekipa Certiny świetnie budowała napięcie, bo praktycznie przez cały rejs trwający około trzy godziny, wszyscy uczestnicy stale wypatrywali kolejnych bojek, a potem kibicowali ich „poławiaczom” podczas prób ich schwytania. Następnie uwagę przyciągał cały proces otwierania ociekających wodą siatek ze skrzyneczkami, w których osadzone na piankach, mokre i zimne, znajdowały się poszczególne wersje zegarka Certina DS Super PH 2000M.



Ja miałem zaszczyt wyłowić ostatnią z czterech bojek, a że model ten przygotowano także w specjalnej, limitowanej wersji STC (Sea Turtle Conservancy), to ten zegarek został na sam koniec.
Certina DS Super PH 2000M - zegarek ekstremalny
Niedawno, bo jeszcze w czerwcu, Marcin obszernie opisał ten ciekawy, nowy zegarek nurkowy marki Certina, a artykuł opatrzyliśmy wieloma zdjęciami na żywo, które miałem okazję wykonać właśnie podczas relacjonowanej premiery. Nie będę więc teraz ponownie – nomen omen - zagłębiał się w opis cech wizualnych czy aspektów technicznych tego zegarka.
Wspomnę tylko ogólnie, iż każda z czterech wersji DS Super PH 2000M ma kopertę wykonaną z tytanu, ceramiczny pierścień lunety, zawór helowy, mechanizm Powermatic 80 z automatycznym naciągiem - oferujący ponad 3 dni rezerwy chodu i wyposażony w antymagnetyczną sprężynę włosową, oraz zapewnia ekstremalną klasę wodoszczelności do poziomu aż 2000 metrów. Do tego każdy zegarek już w fabrycznym zestawie ma pasek i bransoletę, także wykonaną z tytanu.


Brzmi nieźle, prawda?
Trzy nielimitowane wersje Certiny DS Super PH 2000M różnią się kolorami tarcz - do wyboru jest wersja biała, czarna oraz żółta. Natomiast ten model w specjalnej, limitowanej do 1959 sztuk edycji ma turkusową tarczę ze szlifem słonecznym i gradientem, gumowy pasek w kolorze turkusowym oraz inaczej wyglądający dekiel, zawierający m. in. informację o limitacji.
W mojej opinii wszystkie są świetne. Moim faworytem jest wersja STC, a także z tarczą w kolorze czarnym i z pomarańczowymi akcentami w stylu vintage. Polecam szczegółowy opis tego modelu wykonany przez Marcina, znajdziecie go tu: Certina DS Super PH2000M. Najbardziej ekstremalny zegarek Certiny!
Zaskoczenie nr 2. Certina „podarowała” mi… żółwia!
Po świetnym rejsie oraz emocjach związanych z połowem zegarków, statek obrał kierunek na marinę. Zacumowaliśmy w innymi miejscu, aby móc spacerem przejść nabrzeżem w kierunku restauracji Woschi, w której miała się odbyć oficjalna kolacja oraz podsumowanie wydarzenia.



Wybór lokalu oczywiście także nie był przypadkowy, gdyż miał on prestiżową gwiazdkę Michelin.
W przemiłej atmosferze pięknie zaaranżowanego wnętrza restauracji Woschi, w akompaniamencie wybornego jedzenia i perfekcyjnej obsługi, wysłuchaliśmy krótkiego przemówienia pana Dietera - CEO marki Certina, oraz mieliśmy okazję podzielić się wrażeniami z całego dnia. Naszą uwagę przyciągały także tajemnicze, małe buteleczki z liścikami w środku, które ustawione były przy karteczkach z imieniem i nazwiskiem każdego z gości.
I tu zostałem zaskoczony przez ekipę Certiny po raz drugi!


Po przemowie pana Dietera, zostaliśmy poproszeni o otwarcie buteleczek i wyciągnięcie liścików.
Okazało się, iż każdy z gości otrzymał…

… certyfikat adopcji żółwia. Co tu dużo mówić – po prostu WOW!
O ile pomysł z wyławianiem zegarków uznaję za naprawdę świeży i kreatywny, to pomysł, aby w tak wspaniały sposób nawiązać do dziedzictwa marki Certina i połączyć to ze szczytnym celem wsparcia i ochrony żółwi uważam po prostu za genialny. Ja stałem się dumnym opiekunem adopcyjnym żółwicy Scarlett 😊
Zakończenie, podziękowania i dalsze działania
Tak oto dobiegł końca środowy wieczór, po dniu pełnym wrażeń, emocji i niespodzianek.
W czwartek rano po śniadaniu ruszyliśmy wszyscy w drogę powrotną do Polski. Tym razem miałem już bezpośredni lot z Zurychu do Krakowa, także podroż była nieco krótsza, choć do domu, do Katowic, i tak dotarłem dopiero popołudniu.
Ta premiera zegarków z pewnością zostanie w mej pamięci na długo – był to event doskonale przygotowany, obfitujący w dawkę wiedzy na temat tej szwajcarskiej marki, ale też dawkę emocji, z racji opisanych niespodzianek. Serdecznie dziękuję Marcie oraz całemu międzynarodowemu zespołowi marki Certina za zorganizowanie tak świetnego wydarzenia!


Niebawem zaprezentujemy wspomnianą na wstępie rozmowę z CEO marki Certina.
Staramy się także, aby pozyskać do recenzji nowy model DS Super PH 2000M, więc mamy nadzieję, że będziemy mogli niedługo podzielić się z Wami szczegółowym opisem i opinią o tym modelu.
Więcej ciekawych informacji tego typu prezentujemy tu: wiadomości z branży zegarkowej.







greenlogic.eu