Osiemnastowieczny warsztat zegarmistrzowski w paryskiej pracowni Ferdynanda Berthoud, na ścianie, z dala od blasku syczącej lampy oliwnej, wisi wysoki zegar o niezwykłej tarczy. Jego jedna wskazówka, długa i chuda, obiega ją całą odmierzając wyłącznie minuty, godziny chowają się w skromnym okienku, a sekundy tykają dyskretnie gdzieś z boku, jakby nie chciały przeszkadzać. To regulator – instrument, któremu nie wolno było się mylić, bo to on rozstrzygał spory. Do niego porównywano chód kieszonkowych zegarków klientów, jego wskazania zapisywano w księgach obserwatoriów, jemu ufali marynarze, zanim wyruszyli w rejs, w którym błąd nawigacyjny mógł kosztować życie całej załogi. Rozdzielenie wskazań nie było kaprysem estetycznym – to była chirurgiczna dokładność zastosowana do tarczy zegara, tak by oko mistrza w ułamku sekundy wyłowiło właściwą cyfrę bądź liczbę, bez błądzenia wzrokiem między nakładającymi się na siebie wskazówkami.
Minęło dwieście lat, warsztat zniknął, oliwna lampa ustąpiła miejsca diodowemu oświetleniu, ale idea regulatora – tego zegara, który jest wzorcem, zanim stanie się ozdobą – przetrwała i trafiła w ręce ludzi z Fleurier, w kantonie Neuchâtel, gdzie luksusowa marka Chopard od trzech dekad buduje od podstaw własne mechanizmy.
W 2026 roku, świętując jubileusz trzydziestolecia Manufaktury, Chopard sięga po ten sam, pozornie surowy koncept i ubiera go w garnitur współczesnej haute horlogerie.

Koperta wykonana 18-karatowego białego złota, tarcza o poświacie księżycowego srebra i mechanizm, który wystarczy nakręcić raz, by nie myśleć o nim przez dziewięć dni. To L.U.C 1963 Heritage Regulator – limitowana do 25 sztuk reinterpretacja jednego z klasyków kolekcji L.U.C, zaprezentowana z okazji trzydziestych urodzin marki w Fleurier.
L.U.C
Louis-Ulysse Chopard miał zaledwie dwadzieścia cztery lata, gdy w 1860 roku, w miejscowości Sonvilier, założył własny warsztat zegarmistrzowski. Jego zegarki szybko zdobyły zaufanie kolei szwajcarskich, ceniących sobie punktualność ponad wszystko, a z czasem – także carskiego dworu w Rosji, ponoć sam Mikołaj II miał zostać klientem marki na początku XX wieku. To dziedzictwo – rzemieślnicza precyzja, która wykracza poza dekorację i staje się funkcją – zostało wskrzeszone w latach dziewięćdziesiątych, gdy Karl-Friedrich Scheufele postanowił, że marka znana dotąd głównie z jubilerskiego przepychu potrzebuje własnej, w pełni niezależnej manufaktury mechanizmów. Tak powstała linia L.U.C, a inicjały założyciela symbolizują najbardziej ambitny projekt w historii firmy.
Pierwszy mechanizm oznaczony jako kaliber 96.01-L, płaski i z naciągiem za pomocą mikrorotora, zadebiutował w 1996 roku i już rok później znalazł się w zegarku L.U.C 1860. Od tamtej pory każdy mechanizm noszący te trzy litery powstaje w całości w murach manufaktury we Fleurier.
Zegar mistrzów zamknięty w kopercie
Regulatory zajmują w historii Chopard miejsce szczególne, niemal sentymentalne.
W L.U.CEUM, prywatnym muzeum marki we Fleurier, do dziś przechowywane są historyczne zegary regulatorowe sygnowane przez takich mistrzów jak wspomniany Ferdynand Berthoud czy Blondeau – twórców, dla których separacja wskazań nie była stylistycznym wyborem, lecz warunkiem koniecznym precyzji. To właśnie te muzealne eksponaty stały się źródłem inspiracji, gdy w 2006 roku, z okazji dziesięciolecia Manufaktury, Chopard po raz pierwszy zminiaturyzował ideę regulatora do rozmiaru koperty na nadgarstek – zadanie samo w sobie karkołomne, bo mechanizm zaprojektowany do wielkogabarytowego, wolno bijącego zegara trzeba było „upakować” w przestrzeń liczącą kilkadziesiąt milimetrów.

Zdjęcie: Chopard L.U.C Regulator z 2015 roku

Zdjęcie: Chopard L.U.C Regulator z 2015 roku
Koncepcja powróciła w 2015 roku w postaci L.U.C Regulator – dużej, 43-milimetrowej koperty z kalibrem L.U.C 98.02-L z dziewięciodniowym zapasem energii. Teraz, w 2026 roku, ten sam mechanizm wraca w znacznie bardziej uniwersalnej, 40-milimetrowej odsłonie – jakby manufaktura postanowiła udowodnić, że precyzja i elegancja nie muszą być okupione rozmiarem.
Światło zamknięte w białym złocie
Patrząc na L.U.C 1963 Heritage Regulator mam wrażenie absolutnej dyscypliny i porządku. Koperta wykonana z 18-karatowego białego złota mierzy 40 mm średnicy i zaledwie 10,30 mm grubości. Jej powierzchnie prowadzą ze sobą świadomy dialog: boki koperty wykończono pionowym szczotkowaniem, które rozprasza światło w delikatną, matową poświatę, podczas gdy fazowana, wypolerowana luneta zintegrowana z obudową oraz górne powierzchnie uch działają jak zwierciadła, łapiące i odbijające każdy promień światła. Ten kontrast – matowa szorstkość przy krawędziach, lustrzany błysk na płaszczyznach – sprawia, że koperta „oddycha” w zależności od ruchu ręki - raz jest cicha i powściągliwa, chwilę później skrzy się odbitym światłem.

Koronka, również wykonana z białego złota, ma 7 mm średnicy i wygrawerowane logo L.U.C na czole – detal, który normalnie ginie w cieniu, a jednak tutaj nadaje nawet temu najbardziej funkcjonalnemu elementowi koperty rangę podpisu. Po przeciwnej stronie koperty, na godzinie ósmej, chowa się dyskretny, wtopiony w linię koperty przycisk korekcyjny służący do niezależnej regulacji wskazania funkcji GMT, nie zaburzając przy tym pracy mechanizmu.

Szkiełko jest szafirowe i pokryte powłoką antyrefleksyjną z obu stron – dzięki temu srebrzysta tarcza pod spodem zachowuje pełną czytelność, niezależnie od oświetlenia oraz kąta patrzenia. Przeszklony szafirowy dekiel mocowany sześcioma śrubkami, zamienia kopertę w małą gablotę wystawową. Wodoszczelność została ustalona na 30 metrów – parametr symboliczny, jasno komunikujący, że to zegarek mechaniczny do salonu i biura, a nie sportowych wyczynów, ale wystarczająco pewny, by nie bać się przypadkowego kontaktu z wodą.
Tarcza jako mapa czasu
Zegarek typu regulator z definicji dzieli informacje o czasie inaczej niż klasyczny zegarek trzywskazówkowy, a mimo to model L.U.C 1963 Heritage Regulator sprawia wrażenie zaskakująco spokojnej, niemal minimalistycznej kompozycji – i to jest jego wieka zaleta.
Centralnym punktem tarczy jest wydłużona wskazówka minutowa w kształcie dauphine, wykonana z rodowanego białego złota. Jej fasetowane, trójkątne w przekroju ramię ma dodatkowy podział, żeby przełamać wrażenie długiej, jednostajnej linii i to ona, a nie mała wskazówka godzinowa, rządzi tarczą, wskazując minuty na zewnętrznym „torze kolejowym” z naniesionymi co pięć jednostek dużymi, granatowymi cyframi i liczbami arabskimi (05, 10, 15… aż do 60). To odwrócenie hierarchii typowej dla zwykłego zegarka – tu minuta, nie godzina, zajmuje centrum sceny – i jest to najbardziej rozpoznawalny podpis wizualny każdego regulatora.

Wokół tej osi rozmieszczono trzy okrągłe liczniki, każdy zbudowany w tej samej, przemyślanej konwencji wykończenia: matowy środek otoczony pierścieniem ozdobionym szlifem ślimakowym. Na godzinie trzeciej odczytamy godziny – licznik z cyframi od 1 do 12 i cienką, trójkątnie zakończoną wskazówką, trochę w stylu liczników samochodowych. Na godzinie szóstej umieszczono małą sekundę, a w jej dolnej części wycięto okienko datownika – rozwiązanie oszczędne w formie, a jednocześnie eleganckie, bo nie wymaga osobnego miejsca ani przełamania symetrii tarczy. Na godzinie dziewiątej rezyduje 24-godzinny wskaźnik GMT z niebieską wskazówką i wewnętrznym podziałem, który sam w sobie jest ciekawy: dolna połowa licznika pokryta jest „promieniami słońca”, górna – delikatnymi poziomymi „liniami nocy”, tak by jednym rzutem oka, bez czytania liczb, rozpoznać, czy wskazywana godzina to dzień czy noc na drugim końcu świata.
Komplet wskazań domyka indykator rezerwy chodu na godzinie dwunastej – łukowaty, otwarty od góry segment podzielony na wartości od 0 do 8, z cienką wskazówką odmierzającą, ile jeszcze energii zostało w sprężynach, których w tym modelu są aż cztery. Nad nim, tuż pod samym wskaźnikiem, literami o szeryfowym kroju umieszczono sygnaturę „L.U. Chopard” i słowo „Chronometer”.

Tło całej tej kompozycji stanowi tarcza w odcieniu srebra, wykończona szlifem słonecznym – powierzchnia, która w zależności od kąta padania światła potrafi wyglądać chłodno i metalicznie, albo niemal perłowo, z delikatnymi smugami jaśniejszego blasku rozchodzącymi się promieniście od centrum. Wszystkie druki – cyfry na torze minutowym, słowo „Swiss Made” tuż nad godziną szóstą, oznaczenia liczników – wykonano w głębokim, granatowym kolorze, który koresponduje ze wskazówką GMT i tworzy spójną, dwubarwną paletę: srebro i granat, chłód metalu i głębia nocnego nieba. To właśnie ta gra faktur i barw sprawia, że mimo sześciu niezależnych wskazań tarcza nie przytłacza. Każda informacja ma swoje miejsce i styl, dzięki czemu wzrok intuicyjnie „wie”, gdzie szukać danej wskazówki czy okienka.
Na nadgarstku
Zegarek wizualnie dopełnia pasek wykonany ze skóry aligatora w głębokim, granatowym odcieniu z ton ciemniejszymi przetłoczeniami oraz przeszyciami wykonanymi czarną nicią – to rzemiosło typowe dla najwyższej półki szwajcarskiego zegarmistrzostwa - nic tu nie krzyczy, a jednak dotyk i wzrok od razu rozpoznają jakość. Całość zapinamy klasyczną klamrą z tego samego, etycznego, 18-karatowego białego złota co koperta, co domyka materiałową spójność zegarka od koronki po sprzączkę.

Dlaczego etycznego? Ponieważ Chopard jako pierwszy dom jubilerski na świecie zobowiązał się w 2018 roku do stosowania wyłącznie złota o w pełni udokumentowanym, odpowiedzialnym pochodzeniu.
Mechanizm L.U.C 98.02-L, czyli co Chopard ma wspólnego z Audi
Odwracamy zegarek, szafirowe okienko w deklu odsłania prawdziwy powód, dla którego ten regulator zasługuje na miejsce w rozmowie o wysokim zegarmistrzostwie. To mechanizm kaliber L.U.C 98.02-L nakręcany ręcznie, zaprojektowany, opracowany i zmontowany w całości w murach manufaktury Fleurier, złożony z 244 elementów, o średnicy 30,40 mm i grubości zaledwie 4,90 mm. To kluczowe wartości, bowiem przy tak smukłej konstrukcji osiągnięcie dziewięciodniowej rezerwy chodu byłoby zwyczajnie niemożliwe bez rozwiązania, które Chopard traktuje niemal jak swój podpis technologiczny – opatentowanej technologii Quattro.

Zamiast jednego, wielkiego bębna sprężyny, inżynierowie z Fleurier zastosowali cztery oddzielne, ułożone w stos i połączone szeregowo. Rozwiązanie to pozwala upakować w sumie 1,885 metra sprężyny napędowej – długość, która w tradycyjnym, pojedynczym bębnie wymagałaby drastycznego zwiększenia rozmiarów mechanizmu. Cztery mniejsze sprężyny, pracujące jedna po drugiej niczym sztafeta przekazująca sobie pałeczkę energii, dają dwie wymierne korzyści: po pierwsze, wspomniane 216 godzin, czyli dziewięć pełnych dni autonomii bez konieczności ponownego naciągu, po drugie, bardziej stały, wyrównany dopływ energii do wychwytu przez cały ten czas. W praktyce oznacza to, że amplituda balansu – a więc i dokładność chodu – pozostaje bardziej stabilna zarówno tuż po naciągnięciu sprężyn, jak i w ostatnich godzinach przed wyczerpaniem zapasu mocy, zamiast osłabiać się stopniowo od początku do końca.
Balans oscyluje w rytmie 28 800 wahnięć na godzinę (4 Hz), więc w tej kwestii nie ma żadnych kompromisów i osadzony jest na 39 kamieniach – rubinowych łożyskach widocznych przez szkło dekla jako drobne, czerwone punkty, rozsiane po całej powierzchni mostków. Same mostki pokryto wzorem Côtes de Genève – które mienią się różnymi odcieniami zależnie od kąta padania światła. Złocone koła zębate oraz grawerowania kontrastują ze srebrnym tłem mostków.

Na deklu znajdziemy również wygrawerowany kursywą podpis „Louis-Ulysse Chopard” – hołd złożony założycielowi bezpośrednio na kopercie zegarka. Złotymi literami zaś, wokół jednego z kluczowych kamieni, wyryto napis „L.U. Chopard – Genève Swiss”, a wokół drugiego informację „Adjusted to heat, cold, isochronism and five (5) positions”, świadectwo tego, że mechanizm był regulowany nie w jednej, lecz w pięciu pozycjach i w różnych warunkach otoczenia, dokładnie tak, jak wymagałaby tego tradycja dawnych zegarów-regulatorów z warsztatów.
Mechanizm został poddany dwóm wymagającym niezależnym weryfikacjom, jakie oferuje szwajcarskie zegarmistrzostwo. Pierwsza to certyfikat chronometru przyznawany przez COSC, zaś druga to Poinçon de Genève – Genewska Pieczęć, jedno z najstarszych i najbardziej prestiżowych oznaczeń w historii zegarmistrzostwa, wprowadzone w 1886 roku.

Nie certyfikuje ona wyłącznie samego mechanizmu, lecz cały zegarek, narzucając rygorystyczne kryteria dotyczące niezawodności, jakości wykończenia oraz pochodzenia – montaż, regulacja i kopertowanie muszą odbywać się w granicach kantonu genewskiego. Połączenie obu certyfikatów w jednym zegarku to rzadkość nawet w segmencie wysokiej klasy zegarmistrzostwa i stanowi namacalny dowód, że narracja o dziedzictwie regulatorów ma twarde i mierzalne pokrycie.
Wzorzec czasu
Wracamy myślą do owego osiemnastowiecznego warsztatu, do zegara na ścianie, któremu ufano bezwarunkowo. Chopard L.U.C 1963 Heritage Regulator o nr ref. ref. 161993-1001 nie jest jego kopią – jest raczej odpowiedzią na pytanie, jak wyglądałby ten sam ideał precyzji, gdyby przenieść go przez dwieście sześćdziesiąt lat historii zegarmistrzostwa i zamknąć w kopercie, którą można nosić na nadgarstku każdego dnia.

Wyprodukowany w zaledwie dwudziestu pięciu egzemplarzach, dostępny wyłącznie w butikach Chopard, ten zegarek jest ostoją pewności i przejawem niezwykłej finezji z jaką rozdziela wskazania na tarczy, wyrażoną w dziewięciu dniach, przez które można o nim zapomnieć, i w tysiącach drobnych decyzji rzemieślniczych, które sprawiają, że patrząc na niego, mamy wrażenie obcowania z bardzo precyzyjnym instrumentem, będącym jednocześnie najwyższej próby męską biżuterią.
Cena L.U.C 1963 Heritage Regulator 161993-100 to około 200 000 złotych.
09:25 02.11.2026Zegarki
Chopard L.U.C 1963 Heritage Regulator. Czas rozłożony na czynniki pierwsze
Tagi:
zegarek mechanicznyzegarki męskie mechanicznezegarek męski na paskueleganckie zegarkizłoty zegarekzegarki szwajcarskieprestiżowe zegarkizegarki męskie eleganckieluksusowe zegarkizegarki męskie klasycznezegarek do garnituru
REKLAMA
Zegarki i Pasja
24 tys. obserwujących
Q&A na „Zegarki i Pasja” - Ty pytasz, my odpowiadamy
Rozpoczynamy nową przygodę na łamach portalu "Zegarki i Pasja" – tworzymy sekcję Q&A, czyli Pytania i Odpowiedzi! Chcemy, aby nasz serwis branżowy był miejscem, w którym ...
Wskazania realizowane na tarczy zegarka. Część 2 (dodatkowe wskazania związane i niezwiązane z pomiarem czasu)
Poza pomiarem czasu, oraz w różnoraki sposób przekazywanym informacjom o czasie bieżącym, prezentacji danych kalendarzowych i astronomicznych, o których była mowa w pierw ...
Czy powstanie zegarkowego przemysłu z ZSRR to zasługa firmy LIP?
Oferta zegarków francuskiej firmy Lip jest bogata i warta poznania, tym bardziej, że zegarki te dostępne są także w Polsce. Na pewno przyjdzie czas na szczegółowe przedst ...
Wideo recenzja Venezianico Nereide Verdigris. Mozaika barw i cicha, nieustanna metamorfoza!
Zapraszamy do obejrzenia video recenzji zegarka Nereide Verdigris, marki Venezianico. Nasz redakcyjny kolega Adrian prezentował ten model niedawno w formie klasycznej rec ...
Orient World Map 75th Anniversary. Symbol aspiracji i marzeń o odkrywaniu świata
Marka Orient, od momentu powstania w 1950 roku, budowała swoją rynkową pozycję jako jeden z najbardziej kreatywnych i zarazem niezależnych producentów zegarków mechaniczn ...
Księżyc ukazany na dwa różne sposoby! Chronoswiss Rise of the Moon
Niektóre marki zegarmistrzowskie nie próbują i nie chcą podążać za trendami. Zamiast tego konsekwentnie tworzą własny, rozpoznawalny świat. Jedną z takich marek niewątpli ...
Orient i Orient Star, Aviator Swiss Made oraz Vostok Europe. Japonia, Szwajcaria i Litwa w jednym miejscu (AuroChronos 2026)
Dzisiejszy artykuł będzie miał nieco nietypowy charakter. Ta nietypowość wynika z tego, że będzie on dotyczył aż czterech marek. Chciałbym jeszcze napisać, że ze sobą zup ...
Venezianico Nereide Verdigris. Fascynująca ewolucja metalu na przestrzeni czasu
Meccaniche Veneziane to włoska marka zegarmistrzowska, której pojawienie się kilka lat temu przyjąłem bardzo entuzjastycznie. A to z tego powodu, że stylistyka tych zegar ...
Chopard L.U.C 1963 Heritage Regulator. Czas rozłożony na czynniki pierwsze
Osiemnastowieczny warsztat zegarmistrzowski w paryskiej pracowni Ferdynanda Berthoud, na ścianie, z dala od blasku syczącej lampy oliwnej, wisi wysoki zegar o niezwykłej ...
Wideo recenzja: Aviator Polska Edycja V - Kpt. Pil. S. Skarżyński. Duma z bycia Polakiem!
Zapraszamy do obejrzenia video recenzji zegarka Polska Edycja V - Kpt. Pil. S. Skarżyński marki Aviator Swiss Made. Nasz redakcyjny kolega Adrian prezentował ten model ni ...
G-SHOCK Bold Camo. Zegarki podkreślające streetwearowe DNA japońskiej marki
G-SHOCK Bold Camo to nowa seria zegarków inspirowana modą uliczną, która rozwija streetwearowe DNA tej japońskiej marki. Nie mamy jednak do czynienia z linią, a raczej z ...
Fascynacja... strachem! Top 5 niezwykłych zegarków na Halloween
Zapewne nie będzie przesadą stwierdzenie, że strach to uczucie, które towarzyszy ludziom od zarania dziejów. Jego podstawową funkcją jest nasza ochrona, ponieważ to właśn ...









greenlogic.eu