Wyobraź sobie, że światło przestaje być jedynie elementem tła, a staje się głównym budulcem struktury. Wyobraź sobie materię tak twardą, że ulega jedynie diamentom, a jednocześnie tak przejrzystą, jakby w ogóle nie istniała. We współczesnym świecie granice między inżynierią, sztuką a czystą fantazją regularnie ulegają zatarciu, jednak „zderzenie” dwóch potęg – manufaktury Jacob & Co. oraz motoryzacyjnej legendy Bugatti – przynosi nam niesamowity obiekt, sięgający granicy możliwości niemal w każdym aspekcie.
Najnowsze dzieło tego duetu - Jacob & Co. Bugatti Tourbillon Sapphire Crystal, to nie jest zegarek mechaniczny, choć oczywiście w sensie technicznym i praktycznym tak oczywiście jest. To trójwymiarowy manifest transparentności, w którym każdy ruchomy element, każda sprężyna i każdy z szesnastu mikroskopijnych tłoków zostały wystawione na publiczny podziw, zawieszone w próżni monolitycznej, szafirowej obudowy. To opowieść o okiełznaniu prędkości i zamknięciu jej w klatce o wymiarach mierzonych w milimetrach.
Geny buntu i perfekcji
Ten zegarek wygląda jak obiekt nie z tej ziemi, a przyczyna tego leży w genezie powstania obu marek, które splatają się w tym niewielkim dziele sztuki i inżynierii, których historia to nieustanna ucieczka od przeciętności i rzucanie wyzwania prawom fizyki.
Jacob & Co. Jubiler, który rozmontował grawitację
Firma założona w Nowym Jorku przez Jacoba Arabo od dekad słynie z tego, że dla jego konstruktorów słowo „niemożliwe” stanowi jedynie zaproszenie do dyskusji. Podczas gdy klasyczne, szwajcarskie manufaktury celebrowały dyskretną elegancję, Jacob & Co. wjechał na salony z mechaniczną rewolucją. Ich komplikacje – z wieloosiowymi tourbillonami i astronomicznymi teatrami na czele – nigdy nie chowały się pod matowymi tarczami. Arabo zawsze uważał, że wielka mechanika zasługuje na wielką scenę. Zegarmistrzostwo w jego wydaniu stało się sztuką kinetyczną, spektaklem, który hipnotyzuje od pierwszego spojrzenia.
Bugatti – piękno, prędkość
Z drugiej strony ringu stoi Bugatti – marka stworzona przez Ettore Bugatti, dla którego silnik samochodowy musiał być tak samo piękny, jak rzeźba w Luwrze. Zasada „Jeśli jest porównywalne, nie jest już Bugatti” przetrwała próbę czasu. Od legendarnych modeli Type 35, przez mistyczny Type 57SC Atlantic, aż po nowożytne demony prędkości: Veyrona i Chirona – Bugatti zawsze definiowało szczyt możliwości motoryzacji. Ich samochody nie są po prostu szybkie. Są tektonicznymi przesunięciami w technologii, gdzie luksus spotyka się z siłą zdolną zaginać czasoprzestrzeń.


Inspiracją do stworzenia opisywanego arcydzieła stał się najnowszy triumf inżynieryjny z Molsheim - hypercar Bugatti Tourbillon. Samochód ten zrywa z erą turbodoładowanych silników W16 na rzecz wolnossącego potwora V16 opracowanego wspólnie z Cosworthem, wspomaganego przez trzy silniki elektryczne. Nazwa auta nie jest przypadkowa – to bezpośredni ukłon w stronę haute horlogerie.
Gdy zasiadasz za kierownicą Bugatti Tourbillon, Twoje oczy nie napotykają cyfrowych ekranów, które zestarzeją się za dekadę. Przed Tobą wyrasta tytanowo-szafirowy zestaw wskaźników, wykonany przez szwajcarskich zegarmistrzów, poruszający się z precyzją mechanicznego kalibru.


Kierownica obraca się wokół stałego rdzenia zegarów, dając kierowcy poczucie obcowania z absolutem. Ten wart 4,5 miliona dolarów pojazd potrafi rozpędzić się do oszałamiających 444 km/h. To właśnie tę mechaniczną ortodoksję, ten powrót do analogowego piękna i ekstremalnych osiągów, marka Jacob & Co. postanowiła przenieść na ludzki nadgarstek.
Pokaż swoje wnętrze. Szafirowy monolit
Tradycyjne koperty zegarków wykoane z tytanu, złota czy platyny posiadają jedną fundamentalną wadę - ukrywają przed światem to, co najpiękniejsze. Jacob & Co. Bugatti Tourbillon Sapphire Crystal odrzuca te ograniczenia, oferując pełne 360 stopni przejrzystości.
Koperta o wymiarach 55 milimetrów na 44 milimetry i wysokości 15 milimetrów została w całości wykonana z bloków czystego korundu – laboratoryjnie hodowanego szafiru o najwyższym stopniu czystości chemicznej. Szafir ten plasuje się na 9. pozycji w skali twardości Mohsa, ustępując miejsca wyłącznie diamentowi. Co to oznacza w praktyce? Materiał ten jest niemal całkowicie odporny na zarysowania, ale jego obróbka to piekielne wyzwanie dla inżynierów.

Każda z trzech głównych sekcji – korpus, dekiel oraz górny pierścień – rozpoczynają swoje życie jako lity, surowy blok szafiru. Następnie maszyny sterowane numerycznie, wyposażone w diamentowe frezy, rozpoczynają trwający ponad 800 godzin proces skrawania i kształtowania. Narzędzia muszą pracować ze ściśle skalibrowaną prędkością: zbyt wolna praca powoduje, że materiał stawia destrukcyjny opór, zbyt szybka – generuje naprężenia termiczne, które natychmiast rozsadzają kryształ od środka. Po zakończeniu obróbki mechanicznej powierzchnie są matowe. Dopiero setki godzin ręcznego polerowania za pomocą past diamentowych przywracają szafirowi absolutną klarowność, sprawiając, że krawędzie zaczynają załamywać światło niczym pryzmat, a sama koperta optycznie znika, odsłaniając wnętrze.
Aerodynamika kształtu hypercara
Gdy przyjrzymy się kopercie z boku, natychmiast dostrzeżemy sylwetkę hypercara, kształt zegarka odwzorowuje płynną linię Bugatti, zdominowaną przez charakterystyczną, boczną linię w kształcie litery "C" (Bugatti C-line). Front zegarka wieńczy szafirowa interpretacja podkowiastej atrapy chłodnicy, która płynnie przechodzi w strukturę tarczy. Z boku odnajdziemy miniaturowe okienka, które pozwalają zajrzeć pod „maskę” tego mechanicznego potwora, z kolei tył koperty nawiązuje bezpośrednio do pasów świetlnych i grilla sekcji tylnej prawdziwego samochodu.
Doskonale widać to na krótkim wideo, które warto zobaczyć:
Nawet detale wykonane ze złota i tytanu, łączące poszczególne elementy konstrukcyjne, zostały wkomponowane tak, by przypominać elementy luksusowego podwozia.
Koronka na godzinie szóstej naśladuje pokrętło wyboru trybów jazdy z kokpitu Bugatti – ma metalowo-szafirową strukturę, z nacięciami ułatwiającymi chwyt. Co ciekawe, koronka nie służy do ustawiania czasu. Zamiast tego z szafirowego spodu wyłania się specjalny, składany uchwyt, nawiązujący do dawnych zegarków kieszonkowych, służący do regulacji wskazówek.
Cyferblat jako deska rozdzielcza
Również tarcza Bugatti Tourbillon Sapphire Crystal nie jest jak typowe cyferblaty zegarków naręcznych – to trójwymiarowy model, który wprost odwzorowuje kokpit i deskę rozdzielczą samochodu z Molsheim. Zrezygnowano tu z tradycyjnej hierarchii wskazań na rzecz trzech niezależnych, symetrycznych modułów, które wyglądają jak wycięte z deski rozdzielczej i zawieszone w powietrzu.
| Wskaźnik | Położenie | Funkcja | Odpowiednik w samochodzie Bugatti |
| 30-sekundowy latający tourbillon | lewa strona tarczy | niwelowanie wpływu grawitacji, wizualizacja chodu zegarka | wskaźniki temperatury, stopnia naładowania akumulatora oraz poziomu paliwa |
| Centralny licznik retrograde | centrum tarczy | wskazanie godzin i minut w układzie retrograde (powrotnym) | obrotomierz oraz prędkościomierz |
| Podwójny wskaźnik rezerwy chodu | prawa strona tarczy | monitorowanie energii chodu zegarka oraz automatu | wskaźniki mocy silnika spalinowego oraz elektrycznych |
Gra świateł i detali
Zależnie od wybranej wersji kolorystycznej – limitowanej do zaledwie jednej unikatowej sztuki w każdym wariancie – wskaźniki są wykończone w głębokiej, hipnotyzującej zieleni, ulubionym odcieniu manufaktury lub w jasnobłękitnym odcieniu "baby blue", będącym osobistym faworytem Jacoba Arabo. Powierzchnie tarcz posiadają delikatny szlif, który pod wpływem słońca tańczy i mieni się metalicznymi refleksami.

Wskazówki, zaprojektowane specjalnie dla tej edycji przez Jacob & Co., srebrne w wersji niebieskiej i złote w wariancie zielonym, ostro kontrastują z kolorowymi ringami i gwarantują czytelność. Pośrodku centralnego wskaźnika widzimy krwistoczerwone logo Bugatti – ten sam emaliowany znaczek, który zdobi maski samochodów opuszczających fabrykę w Molsheim.
Mechanizm kaliber JCAM55. Mechaniczne serce V16
O ile koperta jest szafirowym teatrem, o tyle wystawiana w nim sztuka to popis czystego geniuszu zegarmistrzowskiego. Ręcznie nakręcany mechanizm JCAM55 składa się z 557 precyzyjnie wykończonych komponentów, łożyskowany jest na 74 rubinowych kamieniach, a balans zamknięty w klatce tourbillonu pracuje z częstotliwością 21 600 wahnięć na godzinę (3 Hz).
Po lewej stronie tarczy nieustannie obraca się latający tourbillon.
Marka Jacob & Co. wyposażyła ten model zegarka w swój najszybciej oscylujący w historii organ regulacyjny – wykonuje on pełny obrót wokół własnej osi w zaledwie 30 sekund, podczas gdy standardowe tourbillony zwykle obracają się o 360 stopni w ciągu minuty. Ten niespokojny, niemal euforyczny taniec balansu pod szafirowym mostkiem ma bezpośrednio nawiązywać do przyspieszenia hypercara i jego prędkości maksymalnej. Oglądanie go przez szafirową ściankę bocznej koperty sprawia wrażenie, jakbyśmy patrzyli na pracującą turbinę.
Główny, centralny licznik czasu to techniczny majstersztyk. Zarówno wskazówka godzinowa, jak i minutowa poruszają się po łuku o rozpiętości 270 stopni. Kiedy wskazówka minutowa dociera do 60 minuty, a godzinowa do godziny 11., nie kontynuują one ruchu po okręgu. Widać to także na krótkim wideo:
W ułamku milisekundy następuje gwałtowne zwolnienie blokady i obie wskazówki za sprawą sprężyn bocznych błyskawicznie odskakują z powrotem do pozycji zero, by natychmiast rozpocząć swoją wędrówkę na nowo. Godzina nie przesuwa się płynnie – wskazówka godzinowa wykonuje precyzyjny, natychmiastowy skok dokładnie w momencie, gdy mija kolejne 60 minut.
Pracujący silnik V16
Najbardziej spektakularnym elementem zegarka jest miniaturowy, w pełni funkcjonalny automat imitujący silnik V16. W poprzednich wersjach bloki silnika były wykonywane z metalu. Tutaj inżynierowie Jacob & Co. poszli o krok dalej, cały blok silnika został wyrzeźbiony z jednego kawałka przezroczystego szafiru.
Wewnątrz tego krystalicznego korpusu wywiercono 16 idealnie gładkich cylindrów. Gdy naciśniesz przycisk zintegrowany z koronką zegarka, uruchamiasz mechaniczny spektakl. Przez kolejne 20 sekund miniaturowy, stalowy wał korbowy – będący jednym z najdłuższych i najbardziej skomplikowanych elementów w historii zegarmistrzostwa – zaczyna wirować. Napędza on 16 miniaturowych tłoków wykonanych z tytanu, które zaczynają poruszać się w górę i w dół w idealnej, precyzyjnie zaprogramowanej sekwencji pracy prawdziwego silnika spalinowego.

Dopełnieniem tej iluzji jest potężny układ wydechowy. Po obu stronach szafirowego bloku silnika zamontowano miniaturowe kolektory dolotowe i rury wydechowe (łącznie 16 rurek), pokryte powłoką PVD w kolorze zielonym lub niebieskim – dopasowanym do motywu przewodniego czasomierza. Wizualny efekt pracujących tytanowych tłoków, otoczonych kolorowymi kolektorami i widocznych z każdej możliwej strony przez szafirową obudowę, jest - cóż tu dużo mówić – po prostu niesamowity.
Mechanizm ten ma dwa odseparowane źródła energii, ukryte w oddzielnych bębnach sprężyny, lecz „ładowane” za pomocą tej samej koronki, obrót w prawo nakręca sprężynę główną zegarka, obrót w lewo – sprężynę napędzającą system automatu.

Rezerwa chodu zapewnia imponujące 80 godzin nieprzerwanej pracy. Z kolei pełne napięcie sprężyny automatu pozwala na przeprowadzenie aż 20 pełnych, 20-sekundowych sekwencji pracy silnika V16. Stan naładowania obu tych systemów możemy w każdej chwili odczytać na prawej tarczy, gdzie mniejsza i większa wskazówka precyzyjnie wskazują poziom rezerwy energii.
Pasek i ultralekkie zapięcie
Tak zaawansowany technicznie i kosztujący 1 200 000 dolarów czasomierz nie mógłby istnieć bez odpowiedniego mocowania. Jacob & Co. Bugatti Tourbillon Sapphire Crystal wyposażono w zintegrowany, wymienny pasek z zaawansowanego technologicznie kauczuku.
Konstrukcja paska odzwierciedla elementy aerodynamiczne samochodu Bugatti. Jego powierzchnia posiada charakterystyczne, głębokie przetłoczenia i żaluzje, które nie tylko świetnie wyglądają, redukując optycznie masę paska, ale również zapewniają wentylację nadgarstka podczas noszenia. Kolorystyka paska – nasycona zieleń brytyjska lub kultowy francuski błękit wyścigowy – idealnie koresponduje z elementami wykończenia mechanizmu, tarcz oraz układu wydechowego miniaturowego V16.

Pasek wieńczy ultralekkie, a zarazem niezwykle wytrzymałe zapięcie zatrzaskowe. Łączy ono w sobie luksus 18-karatowego różowego złota (w wersji zielonej) lub tytanu w wersji niebieskiej z zaawansowaną mechaniką zabezpieczającą przed przypadkowym rozpięciem. Zapięcie trzyma zegarek pewnie na nadgarstku, stabilizując dość pokaźną, szafirową bryłę i sprawiając, że mimo swoich gabarytów zegarek wydaje się niezwykle ergonomiczny.
Mechaniczna odyseja
Jacob & Co. Bugatti Tourbillon Sapphire Crystal to coś więcej niż pokaz siły dwóch luksusowych marek. To rzadko spotykany przypadek, kiedy „kosmiczna” technologia i zegarmistrzowska ortodoksja łączą się, by stworzyć produkt o charakterze czysto emocjonalnym. Zegarek ten urzeczywistnia marzenie, które w świecie motoryzacji, przynajmniej na razie, jest niemożliwe do spełnienia – tworzy w pełni przejrzyste nadwozie, pozwalające bez ograniczeń kontemplować piękno czystej mechaniki.

Wykonanie zaledwie dwóch unikatowych sztuk, co zapisano na tabliczce z tyłu zegarka - Piece Unique - sprawia, że jest to jeden z najbardziej ekskluzywnych obiektów kolekcjonerskich współczesnej ery. To triumf nad twardością materii, hołd dla prędkości bez granic i przede wszystkim – szafirowy wytwór inżynierii, który nie tylko odmierza czas, ale pulsuje w rytmie szesnastu tytanowych tłoków.
Więcej niecodziennych modeli tej luksusowej marki opisujemy tu: zegarki Jacob & Co.







greenlogic.eu