Po krótkim, niespełna dwugodzinnym locie, lotnisko w Bergamo wita nas wschodzącym słońcem w przyjemnie ciepły poranek, jakże inny od ostatnich, mroźnych dni w Polsce. Przede mną jeszcze około 50 kilometrów, zanim dotrę do stolicy Lombardii.
Mediolan w lutym 2026 roku nie przypomina żadnego innego miasta na świecie. Powietrze jest rześkie, nasycone aromatem świeżego espresso i tą specyficzną, elektryzującą energią, którą przynoszą ze sobą Zimowe Igrzyska Olimpijskie.
“OMEGA House” w Galerii Vittorio Emanuele II
Moja przygoda rozpoczyna się w samym sercu Mediolanu, w miejscu, które jest symbolem włoskiej elegancji – Galerii Vittorio Emanuele II, sąsiadującej z gotycką Duomo St. Maria Nascente di Milano. To tutaj, w słynnej Restauracji Cracco prowadzonej przez wybitnego szefa i ambasadora marki - Carlo Cracco, marka Omega stworzyła swój pierwszy w historii „Zimowy Dom”.



Przekraczając próg Ristorante Cracco, nie od razu wkraczamy do świata Omegi.
Najpierw trafiamy w sam środek klimatycznego, włoskiego lokalu, z gwarem rozmów prowadzonych przy stolikach na których stoją filiżanki espresso i cappuccino.
Dom Omega zajmuje wyższe kondygnacje, gdzie dostać się możecie windą, po okazaniu ważnego w danym dniu „Day Pass”.
„Witamy w naszym olimpijskim azylu” – usłyszałem wkraczając z windy do pomieszczenia na pierwszym piętrze, w którym zorganizowana jest ekspozycja urządzeń i technologii pomiarowych Omega stosowanych podczas Igrzysk Olimpijskich.
- Czy jedli panowie już lunch? Właściwie najpierw chciałem obejrzeć całą ekspozycję, ale zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, zostałem zaproszony na drugie piętro, na lunch i filiżankę wspaniałej kawy. Rzeczywiście, to był dobry pomysł, żeby nabrać nieco energii przed powrotem do podziwiania wystawionych piętro niżej urządzeń.


Drugie piętro, z podłogą wyłożoną miękką, tłumiącą dźwięk kroków wykładziną, stolikami i miękkimi kanapami w czerwieni i beżu, to świetnie zaaranżowana przestrzeń do rozmów i relaksu. Dwuosobowe stoliki, dyskretne oświetlenie, ciepłe drewno i promienie słońca sączące się przez kopułę galerii i wpadające przez wysokie okna budują niemal domową, intymną atmosferę. Zdecydowanie pierwsze skojarzenie to salon w domu, a nie restauracja.
Wejścia strzeże astronauta, który właśnie powrócił z księżycowej misji – to nawiązanie do kolejnej specjalności Omega – podboju kosmosu.

Na ścianach, w podświetlonych witrynach, prezentowane są najnowsze dzieła zegarmistrzowskie szwajcarskiej marki, które zdają się pilnować czasu w tym wyjątkowym miejscu. Możecie tu podziwiać każdą aktualną kolekcję zegarków marki Omega: Seamaster, Speedmaster, Constellation oraz De Ville.


Goście relaksują się na pluszowych fotelach i kanapach, śledząc zmagania sportowców na wielkich ekranach TV. Widok zawodników walczących o ułamki sekund w biegu na nartach, hokeistów o krążek na lodowisku, czy milimetry w curlingu, w otoczeniu tak wytwornego wnętrza, robi niesamowite wrażenie.
Detale dopracowane do perfekcji – od złotych emblematów Ω i świec na stolikach, przez świeże, białe i czerwone kwiaty, poduszki z logo Omega, zdjęcia ambasadorów na ścianach, aż po zapach świeżo mielonej kawy, która smakuje tu jak nigdzie indziej.



Wyjście na taras pozwala spojrzeć w górę na kopułę, pod którą zawieszono logo Zimowych Igrzysk Olimpijskich Milano Cortina 2026, lub w dół, na przepływający krzyżującymi się alejkami tłum klientów i turystów przystających co chwilę, żeby robić zdjęcia.



Gwar i szum alejek na parterze prawie tu nie dociera.
To, co jednak najbardziej przykuło moją uwagę w Domu OMEGI, to historia zaklęta w przedmiotach. Omega pełni rolę oficjalnego chronometrażysty Igrzysk Olimpijskich już po raz 32 (!), zatem ma sporo do pokazania i do opowiedzenia.
Historia zaklęta w przedmiotach
Wracam na pierwsze piętro, do sali z ekspozycją poświęconą olimpijskiemu chronometrażowi, na centralnie ustawionym stole jest makieta elektronicznej bramki startowej, innowacji wprowadzonej przez Omega właśnie we Włoszech w 1956 roku.
Oprócz tego oczywiście pistolet startowy (działający!), Quantum Timer, czujniki, kamera Photofinish, na ścianie zaś mapa z wizualizacją historii pomiarów olimpijskich Omegi.




W gablotach historyczne stopery - mój wzrok przykuwa stoper mechaniczny z napisem „Olympic 192” – surowy, stalowy, z wyraźnymi przyciskami, które musiały być obsługiwane przez pewne dłonie sędziów sprzed dekad. Całość zamknięta w masywnej obudowie. Obok znajduje się inny model, upamiętniający Igrzyska w Innsbrucku i Montrealu z 1976 roku. Te mechaniczne cuda techniki, z czerwonymi obudowami i misternymi tarczami, uświadamiają, jak długą drogę przeszliśmy od ręcznego pomiaru odcinków czasu z użyciem stoperów do dzisiejszej ery cyfrowej.
Na ścianie w głębi wisi duet olimpijskich dzwonów Milano Cortina 2026, jeden olimpijski, drugi paraolimpijski, a za nimi w kolejnych gablotach zegarki Omega – edycje związane z Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi 2026, oraz znicz olimpijski, taki sam, jaki dotarł do Mediolanu na ceremonię otwarcia.



Jeśli chodzi o zegarki, to mamy tu oczywiście dwa Speedmastery 38, które opisywaliśmy już wcześniej - alpejski „Speedy”, czyli nowa Omega Speedmaster „Milano Cortina 2026”, oraz model Seamaster 37 mm Milano Cortina 2026, który również już szczegółowo przedstawiliśmy , a także Seamaster Diver 300m Milano Cortina 2026.
Dom OMEGA to nie tylko zegary, zegarki i czas, to przede wszystkim ludzie, którzy tworzą atmosferę tego miejsca, zarówno ci z Omega, jak i ci z Ristorante Cracco. Niemal od razu dociera do mnie, dlaczego wybrano to miejsce – tu pasja i jakość przelatają się i łączą, czuć to na każdym kroku, goście nie są tu podejmowani, ale rozpieszczani.



Uprzejmość i uśmiech towarzyszy wam tutaj od progu, każdy jest traktowany, jakby był stałym gościem, a nie osobą, która pierwszy raz odwiedza restaurację.
Kuchnia jest tutaj wspaniała – dania są pyszne i dopracowane wizualnie i znakomicie podane, jeśli zdarzy Wam się być w okolicy, spróbujcie homara i risotto milanese, lepszego nigdy nie jadłem. Espresso i Tiramisu smakują tu jak nigdzie indziej, w końcu to włoskie specjalności, więc nie może być inaczej. Przy deserze można tez porozmawiać z innymi gośćmi, dziennikarzami, sportowcami, przyjaciółmi marki, głównie z Włoch, ale są też Niemcy i Szwajcarzy. Przedstawiciele Omegi chętnie rozmawiają o ekspozycji, technologiach i zegarkach, ale też o sporcie – czuć, że łączy nas wspólna pasja i wyznanie jakości. Miło jest słuchać profesjonalistów, którzy kochają, to co robią.
W tym miejscu zapraszamy na krótkie wideo nakręcone w taki sposób, aby oddać atmosferę tego miejsca, bez technicznych sztuczek, tylko tak jak tam jest:
Czas nieubłaganie mija, a chcielibyśmy jeszcze odwiedzić Pawilon Omega, więc pora się pożegnać z naszymi gospodarzami.
Interaktywny świat - pawilon OMEGA
Jest piękne słoneczne popołudnie, więc spacerem udajemy się na Piazza San Babila, gdzie stanęła nowoczesna, drewniana konstrukcja – Pawilon OMEGI. To zaledwie 500 metrów ulicą Vittorio Emanuelle II na północny wschód. O ile Dom OMEGI był miejscem ekskluzywnego relaksu i spotkań dostępnym tylko dla przyjaciół marki, o tyle Pawilon to dynamiczna, interaktywna przestrzeń otwarta dla każdego fana sportu.
Już przed wejściem powitały nas historyczne zdjęcia, układające się w 94-letnią opowieść o innowacjach. Oficjalne otwarcie Pawilonu, w którym uczestniczyli Raynald Aeschlimann (Prezydent OMEGI), Kirsty Coventry (MKOl) oraz Alain Zobrist (OMEGA Timing), zapowiadało wyjątkowe emocje. Pan Aeschlimann powiedział wtedy coś, co zapadło mi w pamięć: „Odwiedziny tutaj to najlepszy sposób, aby dogłębnie zrozumieć naszą rolę... pokazać technologie, które umożliwiają rywalizację na takim poziomie”.



Wewnątrz Pawilonu sportowe emocje były dosłownie na wyciągnięcie ręki. Największe kolejki ustawiały się do autentycznego bobsleja olimpijskiego. Dzięki technologii VR mogłem usiąść w jego ciasnym wnętrzu i prawie poczuć to samo, co czują zawodnicy pędzący lodową rynną. To doświadczenie pozwala zrozumieć, dlaczego pomiar każdego ułamka sekundy jest tak kluczowy – przy tej prędkości sekunda to wieczność.


Kolejną niespodzianką była instalacja poświęcona narciarstwu dowolnemu. Dzięki zaawansowanemu oprogramowaniu AI, można stanąć przed kamerą, a system wygeneruje obraz, na którym wykonujesz mistrzowski skok. Ta unikalna pamiątka, którą można pochwalić się też w platformach społecznościowych, pokazuje, jak marka łączy tradycję z najnowszą technologią.
Magia danych i technologia przyszłości
Jako pasjonat techniki, najwięcej czasu spędziłem przy ekspozycji dotyczącej łyżwiarstwa figurowego. OMEGA nie tylko mierzy tu czas, ale rejestruje zróżnicowane dane w czasie rzeczywistym: wysokość skoku, czas spędzony w powietrzu, a nawet liczbę obrotów, prędkość kątową wirowania i prędkość przy lądowaniu. To niesamowite, że technologia potrafi tak precyzyjnie rozebrać na czynniki pierwsze ludzki ruch.
W Pawilonie wyeksponowano również najnowocześniejszy sprzęt, który pracuje teraz na arenach w Mediolanie i Cortinie. Możecie dotknąć elektronicznego pistoletu startowego, który zamiast huku wystrzału emituje impuls świetlny i dźwiękowy, zapewniając każdemu zawodnikowi identyczne warunki startu. Tuż obok jest kamera Photofinish - urządzenie potrafiące zarejestrować tysiące klatek na sekundę, by ostatecznie rozstrzygnąć spór o to, kto pierwszy przeciął linię mety.


Wszystkie te urządzenia – od jaskrawoczerwonych skrzynek pomiarowych, przez specjalistyczne czujniki montowane przy butach narciarskich, aż po fotokomórki – tworzą system, bez którego współczesne Igrzyska nie mogłyby istnieć.
Nie sposób tu wszystkiego opisać i wymienić, ale wszystkie technologie pomiaru czasu Omega możecie szczegółowo poznać czytając nasze opracowanie: Od walizki ze stoperami do AI. Omega chronometrażystą Igrzysk Milano Cortina 2026. Warto.
Pawilon OMEGI będzie dostępny dla zwiedzających codziennie, w godzinach od 10:00 do 22:00, aż do zakończenia Igrzysk Paraolimpijskich w połowie marca 2026 roku. Co ważne, wejście do tej krainy technologii i historii jest całkowicie nieodpłatne, co czyni ją obowiązkowym punktem na mapie każdego, kto odwiedza Mediolan w tym czasie.
Time is not enough
Wizyta w Domu OMEGI i pawilonie to nie była tylko wycieczka po świecie luksusowych zegarków. To była lekcja o tym, że za każdym medalem, za każdym rekordem świata, stoi sztab ludzi i technologia, która nie zna kompromisów. Marka Omega udowadnia, że precyzja to nie tylko liczby – to emocje, dziedzictwo i marzenia sportowców, które trwają dokładnie tyle, ile potrzeba, by stać się legendą. Omega mierzy sekundy, które prowadzą do wieczności, do chwały zwycięzców, mistrzów olimpijskich.

Idąc wieczorem ulicami Mediolanu, spojrzałem na swój zegarek. Sekunda po sekundzie, Igrzyska trwały dalej, a ja wiedziałem, że każda z tych sekund jest odmierzana z pomocą najbardziej zaawansowanej obecnie techniki i najwyższą na dziś precyzją.
Jako redakcja „Zegarki i Pasja” dziękujemy Omega Polska za umożliwienie odwiedzenia Domu Omegi w Mediolanie.
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje o nowościach marki Omega - zegarki Omega.
Więcej najnowszych informacji z branży i świata zegarków tu: wiadomości branżowe.









greenlogic.eu