• Zegarki marki Ball
  • Zegarki marki Swiss Military
  • Zegarki marki Roamer
  • Zegarki marki Rado
  • Zegarki marki Festina
  • Zegarki marki Seiko
  • Zegarki marki Aviator Swiss Made
  • Zegarki marki Nomos
  • Zegarki marki Aerowatch
  • Zegarki marki Edifice
  • Zegarki marki Alpina
  • Zegarki marki Tissot
  • Zegarki marki Fiyta
  • Zegarki marki Orient Star
  • Zegarki marki G-SHOCK
  • Zegarki marki Epos
  • Zegarki marki Oris
  • Zegarki marki Certina
  • Zegarki marki Vostok Europe
  • Zegarki marki Yema
  • Zegarki marki Davosa
  • Zegarki marki Bulova
  • Zegarki marki Orient
  • Zegarki marki Frederique Constant
  • Zegarki marki Citizen
  • Zegarki marki Hanhart
  • Zegarki marki CIGA design
  • Zegarki marki Rotary
  • Zegarki marki Mudita
  • Zegarki marki Michel Herbelin
  • Zegarki marki Eberhard
  • Zegarki marki Squale
  • Zegarki marki Perrelet
  • Zegarki marki Luminox
  • Zegarki marki Atlantic
  • Zegarki marki Junghans
  • Zegarki marki Omega

Rozmowa z Nielsem Eggerdingiem, CEO Frédérique Constant – jak pogodzić accessible luxury, ambicje manufakturowe i rosnące aspiracje kolekcjonerów na świecie i w Polsce


Czasem możemy odnosić mylne wrażenie, że nasz polski rynek zegarkowy odbiega od tak zwanego „zachodniego” pod wieloma względami. Faktycznie, przez wiele lat tak było, co miało związek chociażby z historią naszego kraju i ustrojem politycznym, jaki panował przez dekady. Jednakże w latach dziewięćdziesiątych nastały demokracja i kapitalizm, a potem dołączyliśmy do wspólnoty państw europejskich, co przełożyło się na standard życia i naszą stale rosnącą zamożność jako społeczeństwa. 

Także w aspekcie tak zwanej świadomości zegarkowej przeszliśmy długą drogę. Najlepszy dowód na to jak długą, stanowi bardzo krótka odpowiedź Nielsa Eggerdinga, CEO marki Frédérique Constant, której udzielił na moje pytanie: „jak wyglądała Polska kiedyś, a jak wygląda dziś?”. Odpowiedział: „to jak noc i dzień”. A skąd to wie? Otóż marka Frédérique Constant obchodzi w tym roku dwudziestopięciolecie obecności w Polsce! Ta ważna rocznica była powodem kameralnego spotkania na początku października w Warszawie, podczas którego miałem okazję odbyć ciekawą rozmowę z Nielsem.

Dzięki niej dowiecie się między innymi, gdzie dziś według CEO Frédérique Constant przebiega granica między zegarkiem przystępnym cenowo a luksusowym, czy tworzenie mechanizmów „in-house” nadal ma sens, oraz jak zmienił się polski rynek przez tych dwadzieścia pięć lat. Zapraszamy do lektury. 

…

Maciej Kopyto, Zegarki i Pasja: Nagrywanie zapasowe włączone. Test, test… tak, działa. Korzystam z dwóch dyktafonów, bo kiedyś jeden z nich wyłączył się po ośmiu minutach. To było naprawdę bolesne doświadczenie.

Niels Eggerding, CEO Frédérique Constant: Mogę sobie wyobrazić.

W takim razie zaczynajmy. Dziękuję za spotkanie, bardzo się cieszę, że możemy dziś porozmawiać.

Ja również bardzo się cieszę, że tu jestem.

Od początku filozofia marki Frédérique Constant opiera się na idei dostępnego luksusu (z ang. accessible luxury). Często podkreślacie, że luksus nie powinien być zarezerwowany wyłącznie dla wąskiej grupy odbiorców. Czy jednak w świecie, w którym koszty produkcji i ceny szwajcarskich zegarków stale rosną, tę ideę nadal da się utrzymać?

Tak, choć staje się to coraz większym wyzwaniem, szczególnie jeśli chcemy utrzymać ceny na dotychczasowym poziomie. Jednakże wraz ze wzrostem skali działalności zyskujemy mocniejszą pozycję w negocjacjach z dostawcami. Niemniej mimo wszystko jest dziś trudniej niż kiedyś.

Mogę sobie wyobrazić.

Coraz trudniej utrzymać obecne ceny, a przy tym nie rezygnować z jakości wykonania ani z tego, co oferuje sam produkt.

Gdzie w takim razie przebiega dziś granica między zegarkiem przystępnym cenowo a luksusowym?

Rozmawialiśmy o tym już wcześniej, więc to pytanie mnie nie zaskakuje. Nasza marka ma dziś trzydzieści osiem lat. Nie jesteśmy już młodzi, przeszliśmy okres dorastania i wkroczyliśmy w dojrzałość. A dojrzała marka nie może działać pochopnie i zakładać, że samo zrobienie czegoś oznacza sukces. Musimy znacznie uważniej zastanawiać się nad tym, co robimy i w jaki sposób.

Dwadzieścia lat temu idea dostępnego luksusu doskonale odpowiadała ówczesnym realiom. Dziś sama definicja luksusu niepostrzeżenie się zmieniła. Mój syn ma dwadzieścia jeden lat i dla niego zegarek Citizen za pięćset euro może już być luksusem. Gdzie zatem przebiega granica? 

To właśnie jest kluczowe pytanie.

Dla mnie luksus zaczyna się w chwili, gdy rodzi się pragnienie posiadania danego zegarka. Oznaczenie Swiss Made jest pewnym potwierdzeniem jego luksusowego charakteru. Genewa stoi na samym szczycie tej hierarchii: to jedno z najdroższych miast świata, a my mamy tam fabrykę o powierzchni sześciu tysięcy metrów kwadratowych, ponosimy wysokie koszty pracy i mimo to wciąż oferujemy zegarki w podobnym przedziale cenowym jak dwadzieścia lat temu. Ostatecznie jednak o luksusie przesądza przede wszystkim jakość produktu.

Liczą się więc ograniczona dostępność, pochodzenie i jakość. Wszystkie te elementy budują luksus. 

Nie da się więc zamknąć go w jednej kwocie. Nie można powiedzieć, że zaczyna się od tysiąca albo od stu tysięcy euro?

Nie. Dla każdego ta granica przebiega gdzie indziej.

Tak, ja też uważam, że to sprawa indywidualna.

Dokładnie tak. Dla wielu osób pewne marki i określony poziom cenowy to już coś absurdalnego. Nie luksus, lecz wręcz szaleństwo: trudno uwierzyć, że ktoś wydaje na zegarek takie pieniądze, a jednak.

Rozmowa z Nielsem Eggerdingiem, CEO Frédérique Constant

Rozmowa z Nielsem Eggerdingiem, CEO Frédérique Constant

Powiedziałeś niedawno w jednym z wywiadów, że utrzymywanie przystępnych cen wywiera presję na model biznesowy Frédérique Constant. Jak długo można go utrzymać bez podnoszenia cen?

Dopóki rośniemy, jesteśmy w stanie sobie z tym radzić. A rozwijamy się bardzo dynamicznie. Ten rok jest rekordowy, już teraz wyprzedzamy założony plan.

No tak, w sumie, jak to powiedziałeś, to wydaje się oczywiste. Czyli pomaga skala biznesu?

Zdecydowanie. Rośniemy w Europie, między innymi w Polsce, Francji, Wielkiej Brytanii i we Włoszech. 

A Stany Zjednoczone?

Rynek amerykański wręcz eksploduje!

Do Stanów jeszcze wrócimy. Szczególnie interesuje mnie obecnie Polska, ale czytałem, że macie już albo wkrótce będziecie mieć pięćset pięćdziesiąt punktów sprzedaży w USA.

Już je mamy.

Czy Stany Zjednoczone są obecnie Waszym największym rynkiem?

Tak, to nasz największy rynek. W tym roku rośnie o pięćdziesiąt dwa procent, a w przyszłym planowany jest kolejny wzrost, tym razem przekraczający sześćdziesiąt procent.

A Indie?

Indie również rosną bardzo szybko. W tym roku podwajają wynik.

Z tego, co wiem, mieliście tam siedemdziesiąt lokalizacji.

Obecnie mamy około dziewięćdziesięciu punktów sprzedaży.

Czyli jeszcze więcej.

Tak, sytuacja zmienia się tam niezwykle szybko. Najpierw otwierają dwadzieścia nowych salonów, potem kolejnych dwadzieścia pięć, a my wciąż pozyskujemy nowych partnerów. Tempo rozwoju jest ogromne.

A więc faktycznie oferujecie „dostępny luksus” szerokiej grupie odbiorców.

Tak, przede wszystkim przedstawicielom klasy średniej. W Polsce czy Hiszpanii grupa osób o średnich dochodach staje się coraz liczniejsza i silniejsza, a jej siła nabywcza rośnie. To dla naszej marki bardzo korzystne zjawisko.

To prowadzi do kolejnego tematu. W jednym z ostatnich wywiadów, we wrześniu tego roku, mówiłeś, że około dziewięćdziesięciu trzech procent biznesu pochodzi z segmentu wolumenowego, a siedem procent z kolekcji Manufacture. Jak budować prestiż marki, jeśli zdecydowana większość działalności Frédérique Constant nadal opiera się na produktach wolumenowych?

To pewna nieścisłość. Chodzi o to, że modele zegarków z segmentu haute horlogerie stanowią siedem procent naszego wolumenu. W naszym modelu biznesowym to wystarcza. Produkujemy ich właśnie tyle i choć moglibyśmy sprzedać więcej, świadomie nie zwiększamy produkcji. Zegarki Manufacture budzą pożądanie, a dzięki temu rośnie postrzegana wartość całej marki.

Klient może przyjść po Worldtimera, a przy okazji zauważyć Classics Carrée za siedemset dziewięćdziesiąt pięć euro i spontanicznie pomyśleć, że kupi go na przykład dla żony czy syna. W ten sposób prestiż budowany przez najbardziej wyjątkowe modele promieniuje na całą kolekcję.

Rozumiem. Mówiłeś też, że większość klientów nie przywiązuje dużej wagi do tego, czy mechanizm powstał wewnątrz manufaktury. Dlaczego więc nadal inwestujecie miliony w rozwój własnych kalibrów?

To dobre pytanie. Inwestujemy w nie, ponieważ chcemy naprawdę dotrzeć do koneserów zegarków. Dziesięć lat temu ich wpływ był mniejszy niż dziś. Obecnie tworzą własne platformy i kanały w mediach społecznościowych, stając się opiniotwórczymi przewodnikami dla szerokiego rynku. Jeśli chcemy przekonać masowego odbiorcę, najpierw musimy przekonać właśnie ich. A zegarkiem kwarcowym ich nie przekonamy. Koneser szuka czegoś wyjątkowego i właśnie tu kluczową rolę odgrywa kolekcja Manufacture.

Niedawno rozmawiałem z Dieterem Pachnerem, prezesem Certiny. Rozmawialiśmy między innymi o docieraniu do młodszych odbiorców. Chciałbym poznać także Twoją perspektywę na ten temat. Kluczowe pytanie – czy młodzi ludzie nadal chcą tradycyjnych szwajcarskich zegarków?

Tak, zdecydowanie. Widzimy to bardzo wyraźnie, choć młodzi zachowują się inaczej niż wcześniejsze pokolenia. Społeczeństwo zmienia się dziś tak szybko, że nasze własne doświadczenia nie zawsze są dobrym punktem odniesienia.

A jak definiujesz młodych ludzi?

Mam na myśli pokolenie Z i millenialsów. To dla nas najważniejsze grupy. Millenialsi już są naszymi klientami, a pokolenie Z dopiero wchodzi w świat dóbr luksusowych. 

Mam dwudziestojednoletniego syna, więc obserwuję to z bliska. Jednocześnie to grupa, do której najtrudniej dotrzeć. Najważniejsza jest dla niej autentyczność, wszystko musi być prawdziwe. Młodzi znów chętnie odwiedzają sklepy, choć naturalnie łączą zakupy stacjonarne z internetem. Dorastali, obserwując rodziców kupujących online, a sami chcą produktu dotknąć, przymierzyć go i poczuć. Doceniają marki, ale znacznie chętniej niż wcześniejsze pokolenia sięgają też po rzeczy z drugiej ręki.

Ogromne znaczenie mają dla nich przejrzystość oraz dobra relacja jakości do ceny. Potrafią ją ocenić lepiej niż wcześniejsze pokolenia, bo mają dostęp do niemal nieograniczonej wiedzy w internecie.

Dokładniej sprawdzają produkty?

Zdecydowanie. Są o wiele bardziej świadomi. Chcą dostać więcej, wydając mniej. Niekoniecznie marzą o domu czy samochodzie, ale kiedy już coś kupują, chcą mieć pewność, że dokonują właściwego wyboru. I mają narzędzia, żeby to sprawdzić. Właśnie dlatego nasza marka tak dobrze do nich pasuje.

Dwadzieścia lat temu, kiedy sam byłem po dwudziestce, nie mieliśmy takich możliwości. 

No właśnie. Po prostu szło się do sklepu. Dziś Frédérique Constant bardzo dobrze wpisuje się w nowe realia. Oferujemy dostępny luksus i rzeczywiście jesteśmy bardziej przystępni niż wiele innych marek. Otwarcie mówimy o tym, jak działamy, i że pracujemy na niższych marżach. Naszą fabrykę w Genewie, o powierzchni sześciu tysięcy metrów kwadratowych, można nawet zwiedzać w grupach.

Z przyjemnością bym ją zobaczył.

W takim razie oficjalnie zapraszam. A kiedy przyjedziesz, chętnie zaproszę również na lunch.

Bardzo dziękuję.

Rozmowa z Nielsem Eggerdingiem, CEO Frédérique Constant

Wspomniałeś przed chwilą, że Twój syn ma dwadzieścia jeden lat. Co dla współczesnego dwudziestolatka oznacza „pierwszy poważny zegarek”? Wielu z nas pamięta moment, gdy kupiło swój pierwszy naprawdę ważny czasomierz. Co to znaczy dla dzisiejszego młodego człowieka?

Jego pierwszym zegarkiem był Citizen. Co ciekawe, moim także.

Nie sądzę, żeby to był przypadek, biorąc pod uwagę związek Frédérique Constant z Grupą Citizen (śmiech).

Dokładnie (śmiech). Oczywiście ma też zegarek Frédérique Constant, chociaż właściwie bardziej lubi Alpinę. Pierwszy był jednak Citizen. Od siedemnastego do dwudziestego pierwszego roku życia służył w wojsku i niedawno zakończył służbę. Kupił sobie Garmina, bo bardzo interesuje się sportem i kondycją. Zapytałem go wtedy: „Jak mogłeś kupić Garmina?”. Jednak przez moją pracę syn patrzy na zegarki w dość szczególny sposób, więc nie wiem, czy jest reprezentatywnym przykładem.

Co ciekawe, niedawno przyszedł do mnie z pytaniami od dwóch koleżanek zainteresowanych modelem Manchette. To pokazuje, że zmiana już się dokonuje, a media społecznościowe i influencerzy naprawdę działają. Wiedziały, że pracuję dla Frédérique Constant, więc powiedziały mu po prostu: „Chcę tę Manchette”.

To interesujące. Jeszcze do tego wrócimy. Twój syn jest jednak szczególnym przypadkiem, bo pracujesz w branży zegarkowej i naturalnie wywierasz na niego wpływ. 

A czym jest Twoim zdaniem „pierwszy poważny zegarek” dla przeciętnego dwudziestoletniego Europejczyka? Powinien być mechaniczny czy kwarcowy?

Myślę, że dla nich znacznie ważniejszy jest wygląd. Bardzo podobają im się zegarki w stylu vintage. Widać to choćby na przykładzie Classics Carrée, prostokątnego modelu inspirowanego stylistyką Cartiera, wycenionego na siedemset dziewięćdziesiąt pięć euro. Pięć lat temu wprowadziliśmy go na rynek z mocną kampanią, a dziś wśród młodszych klientów jest jednym z najpopularniejszych modeli.

Za siedemset dziewięćdziesiąt pięć euro można dziś kupić kurtkę, dżinsy albo buty. Za tę samą kwotę można też spontanicznie kupić nasz zegarek. I właśnie tak często zachowują się młodzi klienci: znacznie częściej podejmują taką decyzję pod wpływem impulsu.

Już wcześniej spotkałem się z podobną obserwacją, którą dzielili się moi rozmówcy. 

A jak pogodzić młodszych klientów z dotychczasową grupą odbiorców Frédérique Constant, czyli osobami po czterdziestce? Jak połączyć młode pokolenie z ludźmi w moim wieku? Mam czterdzieści dwa lata.

Moje podejście jest proste: około siedemdziesięciu procent kampanii medialnych kierujemy do pokolenia Z. Pozostałe trzydzieści procent skupia się na haute horlogerie i sztuce zegarmistrzowskiej, a więc bardziej przemawia do millenialsów i klientów o większej sile nabywczej. Trzeba jednak pamiętać o jednym: każdy chce czuć się młodo. Strategia komunikacji powinna więc się skupiać na młodszej publiczności. Kobiety są na to szczególnie wrażliwe, mężczyźni nieco mniej. Obecnie zegarki damskie odpowiadają średnio za czterdzieści pięć procent naszego biznesu.

Aż czterdzieści pięć procent? To bardzo dużo.

Tak, czterdzieści pięć procent. Ten udział zmieniał się na przestrzeni lat. Młodszy charakter modeli Moneta, Manchette i Carrée, współpraca z influencerami oraz konsekwentne kampanie komunikacyjne przyciągają również starsze kobiety, ponieważ one także chcą czuć się młodziej.

To interesujące. Wierzę, że taki mechanizm działa.

Działa. W segmencie pokolenia Z rośniemy o trzydzieści pięć procent.

Przejdźmy więc do Manchette. Dzięki tej kolekcji Wasza marka dotarła do młodszych odbiorców, a sam projekt stał się jednym z największych sukcesów w ciągu czternastu lat Twojej pracy w firmie. Czy powodzenie Manchette oznacza, że przyszłość Frédérique Constant będzie mniej klasyczna, a bardziej skoncentrowana na designie?

Nie. Zawsze pozostaniemy marką klasyczną. Musimy jednak być odważniejsi i lepiej odpowiadać na potrzeby odbiorców. Bardzo uważnie słucham konsumentów, a mój zespół stale monitoruje opinie pojawiające się w mediach społecznościowych.

Wyprzedziłeś moje kolejne pytanie. Chciałem Cię właśnie za moment zapytać, czy w 2026 roku prezes luksusowej marki powinien bardziej słuchać własnych ekspertów czy klientów na Instagramie?

Klientów. Zdecydowanie.

To znaczy, że dobrze przygotowałem pytania.

Tak, widać, że masz dużą wiedzę. Co miesiąc zespół przedstawia mi podsumowanie opinii z mediów społecznościowych. Dzięki temu wiem, jak przyjęto nowy produkt i jakie budzi reakcje. Dużo podróżuję i jeszcze więcej słucham. Organizujemy wiele wydarzeń dla klientów VIP, podczas których mogę rozmawiać z konsumentami. Takie spotkanie odbędzie się również dziś wieczorem. To niezwykle cenne, bo pozwala mi lepiej zrozumieć, czego ludzie naprawdę chcą.

Do młodszej grupy trudniej dotrzeć, ale dysponujemy aplikacją rejestrującą sprzedaż detaliczną. Każdy sprzedany zegarek musi zostać w niej zarejestrowany, dzięki czemu możemy zobaczyć profil osoby kupującej produkt.

Czy klient może również przekazać tam swoją opinię?

Tak, może, choć musi wyrazić zgodę na wykorzystanie danych.

Nie wiedziałem o tym. Świetne rozwiązanie.

Bardzo zależy mi na tym, by wiedzieć, kto kupuje nasze zegarki i jakie modele wybiera. Dzięki temu możemy znacznie precyzyjniej docierać z konkretnymi modelami, takimi jak Manchette czy Moneta, do właściwych odbiorców. To daje nam też przestrzeń, by projektować odważniej.

Mechaniczna Moneta jest znakomita. Piękny zegarek. Nie widziałem jej jeszcze na żywo, znam jedynie wersję kwarcową.

Mówisz o nowym modelu mechanicznym?

Tak, dokładnie. Jestem stary, dlatego kocham zegarki mechaniczne (śmiech).

Nadal jesteś najmłodszą osobą przy tym stole, więc nie jest aż tak źle (śmiech).

Rozmowa z Nielsem Eggerdingiem, CEO Frédérique Constant

Chciałbym teraz zapytać o Grupę Citizen. Marka Frédérique Constant nie jest już niezależna w tradycyjnym znaczeniu, ponieważ od 2016 roku należy do Citizen Group. Około dziewięćdziesięciu procent zegarków Frédérique Constant wykorzystuje mechanizmy Sellita lub La Joux-Perret. Citizen jest właścicielem Miyoty w Japonii i La Joux-Perret w Szwajcarii. Jak dużą przewagę daje Frédérique Constant dostęp do producenta mechanizmów należącego do tej samej grupy?

Ogromną, znacznie większą, niż większość osób zdaje sobie sprawę. W ciągu najbliższych dwóch, trzech lat wyraźnie pokażemy, jak wykorzystujemy tę synergię.

Jeśli dobrze pamiętam, macie już trzydzieści pięć własnych kalibrów.

Tak, mamy trzydzieści pięć własnych kalibrów. Korzystamy z maszyn CNC La Joux-Perret przy produkcji komponentów. Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że coraz ściślej współpracujemy przy projektowaniu i rozwijaniu mechanizmów, dzięki czemu możemy robić to w znacznie bardziej konkurencyjnej cenie.

W coraz bardziej konkurencyjnym otoczeniu trzeba dawać klientowi więcej wartości. I właśnie to pokażemy w przyszłym roku. Przygotowujemy wiele nowości, w tym naprawdę innowacyjne rozwiązania. Jednym z nich jest niedawno wprowadzony mechanizm kwarcowy zasilany energią słoneczną. W segmencie mechanizmów mechanicznych zaprezentujemy natomiast coś naprawdę przełomowego.

Jeśli dobrze rozumiem, Citizen pozwala Wam zaoferować rozwiązania, których inne marki z podobnego segmentu nie byłyby w stanie dostarczyć.

Tak. Będziemy niezwykle konkurencyjni.

Trudne pytanie: gdzie kończy się autonomia Frédérique Constant a zaczyna strategia Citizena?

Mamy bardzo dużą autonomię. Współpracuję z nimi już od dziesięciu lat.

A więc to jubileusz.

Tak, rzeczywiście. Nie zawsze było łatwo, ale ogromną zaletą Japończyków jest to, że budują współpracę na zaufaniu i relacjach oraz myślą długoterminowo. Są lojalni i pozostawiają nam dużą niezależność.

Zaufanie wymaga jednak wzajemnej otwartości. Bardzo szczerze rozmawiam z nimi o naszym aktualizowanym trzyletnim planie. Włączam ich w ten proces i dzielę się założeniami, a oni ufają, że właściwie pokieruję biznesem.

Czyli nie ma presji?

Presja jest zawsze. Dopóki jednak rośniemy i osiągamy dobre wyniki, wszystko jest łatwiejsze. Kiedy wzrostu zaczyna brakować, sytuacja naturalnie się komplikuje.

No tak, to zrozumiałe. Chciałbym teraz porozmawiać o obecności marki w Polsce, ponieważ spotykamy się z okazji dwudziestopięciolecia Frédérique Constant na naszym rynku. To już ćwierć wieku.

Polska jest jednym z naszych najstarszych rynków.

Miło to słyszeć. 

A co się zmieniło przez te dwadzieścia pięć lat? Jak wyglądały początki, a jak sytuacja przedstawia się dziś?

Mogę porównać Polskę sprzed piętnastu lat z tą dzisiejszą. To jak noc i dzień. Kraj przeszedł od dawnego wschodnioeuropejskiego stylu do znacznie bardziej zachodniego i wyrafinowanego podejścia. Odwiedziłem niedawno nowe centrum handlowe w pobliżu lotniska, naprawdę piękne miejsce. Widać, że luksus coraz śmielej wchodzi do Polski, a to dopiero początek. My także musimy to dostrzegać. 

Polska jest bramą między Europą Wschodnią a Zachodnią. Dotąd to Wiedeń był miejscem, w którym koncentrował się luksus, ale sądzę, że Polska stanie się kolejnym kluczowym rynkiem w tej części Europy, szeroko otwartym na największe marki luksusowe. Tego procesu nie da się zatrzymać. Jeśli jakaś marka dziś lekceważy Polskę, problem leży po jej stronie, nie po stronie polskiego rynku.

Radykalnie zmieniła się również struktura handlu detalicznego. Jeszcze dziesięć czy dwanaście lat temu było znacznie więcej niezależnych salonów zegarkowych. Dziś jest ich dużo mniej, bo rynek mocno się skonsolidował. Podobnie stało się z niezależnymi dystrybutorami, których obecnie niemal się już nie spotyka. My nadal działamy w klasycznym modelu dystrybucji, choć staje się on coraz rzadszy. A przecież mówimy o zmianach, które zaszły w ciągu zaledwie jednej dekady.

Wszystko dzieje się bardzo szybko.

I w dobrym kierunku. W statystykach eksportowych FH Polska zajmuje wysoką pozycję pod względem potencjału wzrostu. To naturalnie sprawia, że marki coraz uważniej przyglądają się temu rynkowi.

A czym polski klient różni się od klienta z Europy Zachodniej albo Stanów Zjednoczonych?

Rynek amerykański także staje się coraz bardziej wyrafinowany. Nie chciałbym jednak zbyt kategorycznie opisywać polskiego konsumenta. Ogólnie polscy klienci mają bardzo europejskie podejście. Wyraźna różnica jest taka, że Francuzi i Włosi znacznie częściej wybierają stylistykę vintage.

W Polsce klienci częściej mają mocniejszą budowę, a ich gust zegarkowy pozostaje nieco bardziej zdecydowany, można powiedzieć: bardziej muskularny.

To ciekawe. Proporcje zegarków różnią się więc w zależności od kraju.

Tak. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych. Model o średnicy trzydziestu siedmiu czy trzydziestu ośmiu milimetrów nie przyjmie się tam równie dobrze, bo większy zegarek jest po prostu bardziej widoczny. 

W Ameryce wszystko musi być XXL albo XXXL. Czyli jeśli przygotujecie model trzydziestopięciomilimetrowy…

Proszę, spójrz, mój nadgarstek wcale nie jest mały, a mimo to standardowe bransolety są dla mnie duże. Tymczasem w USA trzeba do nich dodawać kolejne ogniwa.

Nigdy wcześniej o tym nie myślałem. Przygotowując zegarki, niekoniecznie tworzy się przecież osobne wersje dla poszczególnych rynków.

Czasami potrzebne są inne paski, trzeba też uważnie dobierać rozmiary. Rynki naprawdę się różnią. W Stanach Zjednoczonych oferujemy inne zegarki.

Ten sam model, tylko…

Nie, czasem są to zupełnie inne modele, projektowane specjalnie z myślą o tamtejszym rynku. To się opłaca, bo jeśli amerykański zespół naprawdę wierzy w dany projekt, potrafi bez trudu sprzedać cztery tysiące egzemplarzy. Przy takiej skali stworzenie przeznaczonego dla nich zegarka ma sens.

To ogromny rynek.

Ogromny. Ważną rolę odgrywają też strefy duty-free i statki wycieczkowe. Pływa ich około stu dwudziestu, a na każdym może przebywać od pięciu do dziesięciu tysięcy osób, które podczas rejsu kupują zegarki. Skala tego biznesu jest naprawdę niewiarygodna.

Większy może więcej – można rzec (śmiech). 

Tak, im większy, tym więcej.

Rozmowa z Nielsem Eggerdingiem, CEO Frédérique Constant

Rozmawia nam się znakomicie, ale powoli musimy zmierzać do końca, bo czas zaczyna nas gonić. To dobry moment, żeby zapytać: jak ważną rolę w budowaniu rynku odgrywa lokalny dystrybutor marki?

Niezwykle ważną. Jako marka jesteśmy bardzo lojalni wobec naszych partnerów detalicznych. Z Vladimirem współpracuję od piętnastu lat (Vladimir Kalensky, właściciel firmy Janeba – przyp. redakcji), czyli od początku mojej pracy w firmie. Wspólnie z nim, zaufanym partnerem, zbudowaliśmy markę w Polsce. Bez nich byłoby to bardzo trudne, bo na lokalnym rynku trzeba mocno stać obiema nogami na ziemi.

I właśnie tutaj duże grupy często popełniają błąd. Nie mają lokalnych partnerów ani odpowiedniej sieci detalicznej, a mimo to próbują samodzielnie zdobywać rynek. Otwierają butiki, które nie osiągają oczekiwanych wyników, generują wysokie koszty stałe i cały model przestaje się spinać. Dlatego bardzo się cieszę, że w kolejnych latach nadal będziemy wspólnie rozwijać markę.

To dobra wiadomość. Wiąże się również z tym, o czym mówiłeś wcześniej: rynki różnią się między sobą, a lokalny dystrybutor lepiej rozumie i czuje specyfikę własnego kraju.

Zgadza się.

Jak ważny jest polski rynek dla Frédérique Constant i czego marce nie udało się tutaj jeszcze osiągnąć? To moje ostatnie pytanie.

W Polsce notujemy solidny wzrost, ale wciąż widzę przestrzeń na więcej. Możemy działać skuteczniej, zwłaszcza w obszarze marketingu. Planujemy mocniej zaznaczyć tu swoją obecność i stworzyć odpowiednią platformę komunikacji.

Ogólnie jestem jednak bardzo zadowolony. Mamy dobry model działania, rozbudowaną sieć punktów sprzedaży i silną obecność w formule shop-in-shop. Lojalność zespołów sprzedażowych jest naprawdę imponująca. Oczywiście zawsze chcemy zwiększać świadomość marki. Jeśli komuś już na tym nie zależy, to chyba tylko Rolexowi.

Czy właśnie to jest głównym celem w Polsce? Zwiększanie świadomości marki?

Tak. Nie mówię, że nie chciałbym butiku, ale niekoniecznie potrzebujemy kolejnych punktów sprzedaży. Najważniejsza jest dla mnie lepsza rotacja produktów w już istniejącej sieci.

Na zakończenie z reguły proszę moich rozmówców o kilka słów skierowanych do naszych czytelników. Co chciałbyś powiedzieć odbiorcom magazynu „Zegarki i Pasja”?

Przede wszystkim dziękuję, że przeczytali ten wywiad. 

Zachęcam, żeby eksplorowali markę i odwiedzili nasze salony, poznali Frédérique Constant z bliska, a potem napisali w komentarzach pod wywiadem, co o niej sądzą. Naprawdę chciałbym poznać ich opinię.

Świetnie. Nikt wcześniej nie odpowiedział mi w ten sposób. Zwykle na koniec słyszę przekaz sprzedażowy, a Ty zadałeś czytelnikom otwarte pytanie. Bardzo mi się to podoba. Dziękuję.

Dziękuję. Bardzo interesująca rozmowa. Znakomicie przygotowana.

Miło mi to słyszeć. Jeszcze raz dziękuję.

Więcej ciekawych rozmów tu: wywiady o zegarkach i z osobami ze świata zegarków.


Tagi:

Certina - Premium

REKLAMA

Dołącz teraz - zaloguj się!

ZEGARKI I PASJA NA YOUTUBE

JDM 420

REKLAMA

Luminox 420

REKLAMA

Kruk 420

REKLAMA

Alpina 420

REKLAMA

Epos 420

REKLAMA

Bulova 420

REKLAMA

G-SHOCK 420

REKLAMA

Atlantic 420

REKLAMA

Premiera Eberhard & Co. Scafograf 2...
19.10.2026

Podstrony producentów

Zegarki marki Aerowatch
Zegarki marki Alpina
Zegarki marki Atlantic
Zegarki marki Aviator Swiss Made
Zegarki marki Ball
Zegarki marki Bulova
Zegarki marki CIGA design
Zegarki marki Certina
Zegarki marki Citizen
Zegarki marki Davosa
Zegarki marki Eberhard
Zegarki marki Edifice
Zegarki marki Epos
Zegarki marki Festina
Zegarki marki Fiyta
Zegarki marki Frederique Constant
Zegarki marki G-SHOCK
Zegarki marki Hanhart
Zegarki marki Junghans
Zegarki marki Luminox
Zegarki marki Maurice Lacroix
Zegarki marki Michel Herbelin
Zegarki marki Mudita
Zegarki marki Nomos
Zegarki marki Omega
Zegarki marki Orient
Zegarki marki Orient Star
Zegarki marki Oris
Zegarki marki Perrelet
Zegarki marki Polpora
Zegarki marki Rado
Zegarki marki Roamer
Zegarki marki Rotary
Zegarki marki Seiko
Zegarki marki Squale
Zegarki marki Swiss Military
Zegarki marki Tissot
Zegarki marki Vostok Europe
Zegarki marki Yema
Dołącz do naszego newslettera
i bądź zawsze na bieżąco