Jeśli nie jesteś szwajcarską marką z długą historią i tradycjami, masz dwa wyjścia – albo naśladować marki mainstreamowe, albo pójść własną drogą. Norweski Straum wybrał to drugie, i każdym modelem udowadnia, że zaawansowane wzornictwo przemysłowe w połączeniu z głęboką fascynacją naturą może stworzyć produkt, który broni się nie tylko estetyką, ale i dobrą jakością wykonania.
Od wzornictwa do mechaniki
Marka Straum narodziła się w Oslo, a jej założycielami są dwaj doświadczeni projektanci przemysłowi: Lasse Rostad oraz Øystein Helle Husby. Zanim zdecydowali się na stworzenie własnej marki zegarkowej, przez lata prowadzili studio projektowe, pracując nad skomplikowanymi produktami dla różnych branż. To doświadczenie stało się kluczowe – Straum nie jest kolejną marką typu „modowego”, lecz efektem inżynieryjnego podejścia do formy.


Nazwa „Straum” w języku norweskim oznacza „strumień” lub „nurt”. Odnosi się to zarówno do przepływu czasu, jak i potęgi norweskiej natury – rzek, lodowców i prądów morskich, które rzeźbią tamtejszy krajobraz. Założyciele postawili sobie za cel stworzenie zegarków, które będą „nowoczesnymi klasykami” – przedmiotami trwałymi, ergonomicznymi i wizualnie unikalnymi.
Straum od początku unikał chodzenia na skróty. Zamiast korzystać z gotowych katalogów podzespołów, marka projektuje niemal każdy element od podstaw – od specyficznych krzywizn koperty, przez autorskie tarcze o głębokiej teksturze, aż po klamry pasków. Centralnym punktem ich projektów jest gra światła na powierzchniach, co ma nawiązywać do surowego, ale pięknego, skandynawskiego krajobrazu. W przyszłym roku marka Straum skończy 10 lat.
Początek
Inauguracyjnym modelem tej niezależnej norweskiej marki był Opphav, a słowo to znaczy po norwesku początek, więc nazwa jak najbardziej trafiona dla zegarka, który wprowadził markę na „zegarmistrzowskie salony”. Jest to model typu „everyday watch”, który łączy elegancję z surowością.


Koperta o średnicy 41 milimetrów wykonana jest ze stali szlachetnej 316L. Charakteryzuje się dynamiczną linią z wyraźnie zarysowanymi, polerowanymi krawędziami, które kontrastują ze szczotkowanymi płaszczyznami. Całość wieńczy wypukłe szkło szafirowe typu „box” z wielowarstwową powłoką antyrefleksyjną, co nadaje zegarkowi retro-nowoczesnego sznytu i optycznie powiększa tarczę. Krótkie ucha opadają stromo w dół, tak, że z boku zegarek wygląda jakby się na nich opierał.
Koronka również ma specyficzny kształt, jest kanciasta, ale jej boczne powierzchnie są wgłębione, naśladując wzór na cyferblacie.
Unikalna struktura tarczy
Cyferblat Opphav ma unikalną, trójwymiarową strukturę inspirowaną formacjami skalnymi i ruchem wody. Jest ona tłoczona, a następnie pokrywana wieloma warstwami lakieru, co daje efekt głębi (fumé), gdzie kolor jest najjaśniejszy w centrum i ciemnieje ku krawędziom. Brak okienka daty pozwala zachować idealną symetrię.


Masywne wskazówki godzinowa i minutowa mają środek wypełniony sporą ilością substancji luminescencyjnej, zaś sekundnik ma podłużny fosforyzujący marker. Bardzo ciekawym elementem wyglądu tego modelu są jego indeksy, bowiem parzyste są długie, oparte o brzeg tarczy, przechodzące przez zewnętrzny pierścień i zachodzące na centralną część cyferblatu, zaś nieparzyste są krótkie, ułożone na skraju pofalowanego, centralnego obszaru tarczy.
Projektanci wykorzystali sprawdzony, szwajcarski mechanizm Sellita SW200-1 z naciągiem automatycznym w wersji Elaboré, która regulowana jest w trzech pozycjach zapewniając dokładność chodu w przedziale od 7 do 20 sekund na dobę. To sprawdzony i łatwy w serwisowaniu mechanizm łożyskowany na 26 kamieniach, którego balans wykonuje 28 800 wahnięć na godzinę, a rezerwa chodu wynosi 41 godzin. Dobry na start, ale nie dla klientów, którzy oczekują czegoś więcej.

Opphav oferowany był na wysokiej jakości skórzanych paskach, które integrują się z uchami koperty, tworząc jedną linię. Koperty wykonywane są z klasycznej stali, stali damasceńskiej lub tytanu, a cyferblaty dostępne są w kilku wersjach kolorystycznych od białej do czarnej.
Jedno z najtrudniej dostępnych miejsc na Ziemi
Podstawią obecnej kolekcji marki jest model Jan Mayen, którego nazwa pochodzi od norweskiej, wulkanicznej wyspy położonej na styku Morza Grenlandzkiego i Morza Norweskiego. Wyspa ta ma charakterystyczny kształt przypominający nieco asymetryczny hantel lub łyżkę. Większa część to Nord-Jan, zdominowana przez gigantyczny masyw wulkaniczny oraz lodowce zajmujące ok. 1/3 powierzchni wyspy, mniejsza zaś to Sør-Jan, charakteryzująca się pagórkowatym terenem i licznymi kraterami wygasłych mniejszych wulkanów.

Najważniejszym punktem Jan Mayen jest Beerenberg, czyli najdalej na północ wysunięty aktywny wulkan nadziemny na świecie o wysokości 2277 m.n.p.m. Jest to potężny wulkan tarczowy, którego szczyt wieńczy krater o średnicy ok. 1,5 km, a jego stoki pokrywają liczne lodowce, z których pięć schodzi bezpośrednio do oceanu. Ostatnie duże erupcje miały miejsce w 1970 i 1985 roku, co dowodzi, że góra wciąż „żyje”.
Od 2010 roku niemal cała wyspa (z wyjątkiem niewielkiego obszaru wokół stacji badawczej i lądowiska dla samolotów) oraz otaczające ją wody są objęte statusem ścisłego rezerwatu przyrody.

Dostęp dla turystów jest bardzo ograniczony i wymaga specjalnych pozwoleń od norweskich władz, przez co Jan Mayen jest jednym z najtrudniej dostępnych miejsc na Ziemi.
Kolejny krok w rozwoju firmy
Natomiast zegarek o nazwie „Jan Mayen” to kolejny krok w rozwoju firmy i jej produktów, krok w stronę zintegrowanych bransolet i gumowych pasków. Koperta jest nieco mniejsza i jeszcze bardziej zwarta, jej średnica to 38,7 milimetrów, co wpisuje się w obecne trendy bardziej komfortowych zegarków sportowych. Konstrukcja wydaje się znakomicie przemyślana pod kątem ergonomii, zegarek jest bardziej zwarty, doskonale dopasowany do większych i mniejszych nadgarstków.



Centralna część obudowy jest okrągła, z krótkimi, krytymi uchami oraz zintegrowaną bransoletą lub paskiem gumowym, które „bezszwowo” integrują się z kopertą. Koperty wykonywane są ze stali lub tytanu. Ząbkowanie koronki nawiązuje do tekstury tarczy, a ucha są przewiercone na wylot.
Tekstura tarczy w tym modelu jest bardziej agresywna, przypominająca zastygłą lawę lub lód lodowca, w zależności od wybranej wersji. Marka Straum zastosowała tu nakładane, polerowane indeksy, co w połączeniu z głęboką teksturą tła tworzy imponujący spektakl wizualny przy zmieniającym się kącie padania światła. Wskazówki są masywne, szerokie z sekcjami wypełnionymi Super LumiNova BWG9 podobnie jak szerokie, nakładane indeksy.
W modelu Jan Mayen norweski producent postawił krok naprzód, stosując mechanizm La Joux-Perret G101. Jest to nowoczesna, szwajcarska konstrukcja z naciągiem automatycznym i imponującą 68-godzinną rezerwą chodu, co pozwala odłożyć zegarek na weekend i założyć go w poniedziałek bez konieczności ponownego ustawiania. Mechanizm pracuje z częstotliwością 4 Hz, czyli 28 800 wahnięć balansu na godzinę. Łożyskowany jest na 24 kamieniach i pozbawiony daty, dlatego na cyferblacie poza wskazówkami i indeksami znajdziemy jedynie logo Straum w formie „niedokończonej” litery S.



Bransoleta to jeden z najmocniejszych punktów tego modelu. Zintegrowana bransoleta ze stali szlachetnej ma ogniwa o unikalnym kształcie, ułożone naprzemiennie, szerokie i wąskie. Jest wyposażona w system szybkiej zmiany oraz precyzyjne zapięcie motylkowe fantastycznie ukryte pod logo marki. Zegarek „Jan Mayen” dostępny jest w kliku kolorach i wzorach cyferblatu, dodatkową atrakcją są edycje specjalne i limitowane.
Straum - naszym zdaniem
Straum to marka, która z sukcesem łączy chłodny, skandynawski minimalizm z architektoniczną dbałością o szczegóły. Dla osoby szukającej czegoś poza głównym nurtem, co jednocześnie oferuje poziom wykończenia znany z znacznie droższych marek, norweski producent jest propozycją wartą rozważenia.
Zegarki można zobaczyć i przymierzyć podczas Aurochronos Festiwal 2026.
AuroChronos 2026 - specjalne ceny biletów dla Społeczności ZiP
Serdecznie zapraszamy do zarezerwowania sobie czasu w maju 2026 już dziś, oraz do zakupu biletów w przedsprzedaży. Partnerem medialnym i wspierającym mecenasem wydarzenia jest "Zegarki i Pasja" — wydawnictwo od lat promujące pasję do zegarmistrzostwa, także niezależnego, promujące rzetelną wiedzę i kulturę zegarkową w Polsce.
Dla zarejestrowanych Czytelniczek i Czytelników "Zegarki i Pasja" przygotowaliśmy specjalne ceny na bilety festiwalowe, dostępne wyłącznie w ramach przedsprzedaży online. Aby skorzystać z oferty:
• wystarczy posiadać konto w panelu ZiP,
• po zalogowaniu przejść do sekcji „Oferty specjalne” w swoim profilu,
• tam dostępne są bilety AuroChronos Festival 2026 w preferencyjnych cenach.
Oferta specjalna dla Społeczności ZiP obowiązuje przez ograniczony czas.
Zegarki Straum będzie można zobaczyć podczas AuroChronos Festival 2026, podobnie jak interesujące modele marki Alexander Shorokhoff Uhrenmanufaktur, o których pisaliśmy tu: Alexander Shorokhoff Uhrenmanufaktur. Zegarki tak wyjątkowe, że trzeba je zobaczyć.
15:00 08.05.2026Zegarki
Straum. Norweska marka i zegarki z fiordów (AuroChronos 2026)
Odsłuchaj ten artykuł:
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...
Tagi:
nietypowe zegarkizegarki męskie mechanicznezegarek mechanicznyzegarki automatycznesrebrny zegarekczarny zegarekzegarek męski na bransoleciezegarek męski na paskuzegarki sportowe
REKLAMA
Roamer zmiennym jest. Relacja z wizyty u szwajcarskiego producenta zegarków – firmy Roamer
W połowie września 2017 na zaproszenie polskiego przedstawiciela szwajcarskiego producenta zegarków Roamer – firmy PHU Jubiler, do Szwajcarii wybrała się grupa przedstawi ...
Misja Apollo 13 i zegarki Omega - 14 sekund między sukcesem a porażką
Firma Omega tworząc model Speeedmaster chciała nawiązać do motoryzacji, a przede wszystkim do sportów motorowych. W tamtym czasie, 63 lata temu, wpisywało się to w rodząc ...
TOP 5 „alternatywnych” zegarków typu pilot
Na internetowej stronie magazynu Watch Time, każdego piątku w zakładce blog pojawiają się seria opracowań sygnowana wspólnym elementem tytułu - „Przyjazny piątek”. W edyc ...
Hanhart. Niemiecki lider w dziedzinie zegarków ze stoperem (AuroChronos 2026)
W niewielkim miasteczku Diessenhof nad Renem, w północno-wschodniej Szwajcarii zegarmistrz Johann Adolf Hanhart siada z piórem i kartką papieru, by przygotować ogłoszenie ...
Mechaniczne arcydzieła Vacheron Constantin “The Quest of Time” z okazji 270 rocznicy powstania manufaktury
Szwajcarska manufaktura Vacheron Constantin świętuję swój wyjątkowy jubileusz 270-lecia istnienia. Z tej okazji premierę miały dwa czasomierze z nieprawdopodobnym zestawe ...
Tajny projekt 304. Czy marka Seagull stworzyła pierwszy chiński chronograf?
Chińskie zegarki na przestrzeni ostatnich lat zyskują coraz większe grono sympatyków, którzy cenią sobie je za dobrą jakość wykonania i przystępną cenę. Niestety, najczęś ...
Doxa SUB 200T Diamonds. Kultowy zegarek dla nurków z kamieniami szlachetnymi
Dziś coś, czego jeszcze nie było. Przedstawiamy zegarek, ale w nieco innym formacie – łącząc redakcje portali „Zegarki i Pasja” oraz „Zegarki i Moda”. Na łamach „ZiM” opu ...
De Bethune 28XS Yellow Tones. Ekskluzywny zegarek w futurystycznym wydaniu
Niezależne, elitarne zegarmistrzostwo rządzi się swoimi prawami. Manufaktury tego typu w żaden sposób nie muszą ulegać trendom czy też spełniać oczekiwań, aby podobać się ...
Straum. Norweska marka i zegarki z fiordów (AuroChronos 2026)
Jeśli nie jesteś szwajcarską marką z długą historią i tradycjami, masz dwa wyjścia – albo naśladować marki mainstreamowe, albo pójść własną drogą. Norweski Straum wybrał ...
Junghans Meister Chronoscope Limited Edition. Prawdziwe perełki w limitowanej edycji
Junghans jako firma ma się zapewne świetnie, natomiast jeśli chodzi o polski rynek to niedawno odbyła się mała rewolucja, związana ze zmianą dystrybutora w naszym kraju, ...
Alexander Shorokhoff Uhrenmanufaktur. Zegarki tak wyjątkowe, że trzeba je zobaczyć (AuroChronos 2026)
Alexander Shorokhoff Uhrenmanufaktur to niemiecka firma zegarmistrzowska produkująca luksusowe zegarki mechaniczne o wysoce artystycznym designie. Siedziba firmy znajduje ...
Pięćdziesiąt lat minęło, czyli jubileuszowy zegarek Raymond Weil “The Fifty”
Pięćdziesiąt lat minęło… tą parafrazą słów tytułowej piosenki z serialu “Czterdziestolatek” chciałbym rozpocząć dzisiejszy artykuł. Oczywiście dobór słów nie jest przypad ...









greenlogic.eu