W świecie współczesnego zegarmistrzostwa, gdzie granica między luksusem a narzędziem często się zaciera, marka Ball zajmuje miejsce szczególne. Nie jest to jedynie producent zegarków, to strażnik dziedzictwa, które ukształtowało współczesny transport kolejowy. Model Engineer III Marvelight Chronometer to typowy przedstawiciel tej filozofii – zegarek, który na pierwszy rzut oka emanuje elegancją, ale pod stalową powłoką skrywa technologię godną bunkra atomowego.
Dziedzictwo zapisane stalą i parą
Cofnijmy się na moment do 19 kwietnia 1891 roku, kiedy to w Kipton, w stanie Ohio, dochodzi do tragicznego zderzenia dwóch pociągów. Powód? Zegarek jednego z konduktorów spóźnił się o cztery minuty. Ta katastrofa zmieniła historię USA i dała początek misji Webba C. Balla.
Webb C. Ball, mianowany Głównym Inspektorem Czasu, wprowadził rygorystyczne standardy Official Railroad Standard (ORRS). Zegarek kolejowy nie mógł się spóźniać, musiał być czytelny w każdych warunkach i odporny na wstrząsy. To właśnie z tego etosu wywodzi się linia Engineer.


Podczas, gdy aktualna linia Engineer Hydrocarbon to ekstremalne tool-watche dla nurków i odkrywców, a Engineer II stawia na klasykę, Engineer III jest najbardziej nowoczesną i wyrafinowaną interpretacją „zegarka inżynierskiego”. To kolekcja zaprojektowana z myślą o współczesnych wyzwaniach – nie tylko wstrząsach, ale przede wszystkim wszechobecnych polach magnetycznych. Marvelight w tej rodzinie pełni rolę modelu typu GADA (Go Anywhere, Do Anything) – jest równie odpowiedni do garnituru, co do pracy w ekstremalnym środowisku technicznym.
Engineer III Marvelight Chronometer
Koperta modelu Marvelight Chronometer (referencja NM9026C-S46C) to majstersztyk ergonomii i metalurgii. Marka Ball zdecydowała się na zastosowanie tutaj stali szlachetnej 904L. Większość marek używa stali 316L, która jest w 99% zastosowań wystarczająco wytrzymała. Stal 904L, spopularyzowana przez markę Rolex, zawiera dodatkowe ilości chromu, molibdenu i miedzi. Dzięki temu jest niemal całkowicie odporna na korozję kwasową i międzykrystaliczną. Ale dla użytkownika najważniejszy jest aspekt wizualny: 904L po wypolerowaniu uzyskuje wyjątkowo głęboki, "lodowy" połysk, który odróżnia go od standardowych zegarków.
Koperta zegarka ma średnicę 40 milimetrów, co jest „złotym standardem” współczesnej elegancji. Przy grubości wynoszącej 13.15 mm i odległości między końcami uch (lug-to-lug) 46.6 mm, model ten idealnie przylega do nadgarstka, chowając się bez trudu pod mankietem koszuli.



Gładki, polerowany na wysoki połysk pierścień lunety stanowi ramę dla tarczy, nie przytłaczając jej. Zakręcana koronka, z wyraźnym logo RR (Railroad) na czole, jest wystarczająco duża i solidna, co ułatwia operowanie nią nawet w rękawiczkach, a jej zakręcanie zapewnia wodoszczelność do 100 metrów. Koperta o smukłym profilu ma w całości powierzchnie wykończone polerowaniem.
To, co niewidoczne, jest tu być może najważniejsze. Wewnątrz koperty znajduje się pierścień z MuMetalu (stopu niklu, żelaza, miedzi i molibdenu), który chroni mechanizm przed polami magnetycznymi o natężeniu do 80,000 A/m (1,000 Gaussów). W dobie wszechobecnych źródeł pól magnetycznych ta ochrona jest istotna dla precyzji chodu, zwłaszcza dla osób, które używają zegarka np. w halach produkcyjnych, gdzie stykają się z wszelkiego rodzaju urządzeniami.



Od spodu kopertę zamyka ozdobny, pełny, stalowy i wkręcany dekiel, którego powierzchnia jest dekorowana motywem lokomotywy, nawiązującym do historii marki Ball, oraz nosi oznaczenia dotyczące funkcji i parametrów modelu Ball Engineer III Marvelight Chronometer.
Fragment meteorytu Gibeon w kolorze szarym
Tarcza modelu Marvelight to jeden z najciekawszych punktów tego zegarka, wykonana jest ona bowiem z obrobionego fragmentu meteorytu Gibeon w kolorze szarym, co gwarantuje, że nie ma dwóch identycznych egzemplarzy na świecie.
Meteoryt Gibeon to słynny meteoryt żelazny, którego nazwa pochodzi od miasta w Namibii, gdzie został odkryty. Fragmenty meteorytu Gibeon pokrywają obszar o wymiarach około 120 na 390 km na pustyni Namib, i jest to jedno z największych znanych pól rozrzutu meteorytów. Rdzenna ludność używała fragmentów tego meteorytu do wyrobu narzędzi i grotów włóczni.


Jest to meteoryt żelazny, oktaedryt, złożony głównie z żelaza i niklu, z niewielkimi śladami kobaltu i fosforu. Szacuje się, że powstał 4,5 miliarda lat temu, a na Ziemię spadł w czasach prehistorycznych (ok. 3,3 miliona lat temu), rozpadając się w atmosferze. Pochodzi najprawdopodobniej z jądra asteroidy, która znajdowała się między Marsem a Jowiszem. Po przecięciu i wypolerowaniu ukazuje charakterystyczny, złożony wzór Widmanstättena, powstały w wyniku bardzo wolnego stygnięcia w kosmosie. Ten właśnie wzór możemy podziwiać na tarczy testowanego przez nas zegarka.
Wodorowe światło
System podświetlenia trytowego (H3) to sygnatura marki Ball. Zamiast tradycyjnej masy luminescencyjnej (jak Super LumiNova), która wymaga naświetlenia i z czasem blednie, Ball stosuje mikro-rurki z gazem trytowym. Tryt, będący izotopem wodoru, reaguje z powłoką luminescencyjną wewnątrz szklanej rurki, emitując stałe światło przez około 25 lat, bez żadnego zewnętrznego źródła zasilania.

Na tarczy Marvelight znajdziemy rurki typu „baton” – są one znacznie szersze i bardziej płaskie niż w innych modelach. Dzięki temu powierzchnia świecenia jest znacząco większa. Wersja którą otrzymaliśmy do recenzji ma jedenaście indeksów w kolorze zielonym i jeden żółty (na godzinie dwunastej). Dostępna jest też druga opcja, gdzie każda godzina ma rurkę w innym kolorze, tworząc na nadgarstku efekt tęczy.
Wskazówki godzinowa i minutowa mają kształt „dauphine”, zaś wąski sekundnik ma prostokątny marker trytowy oraz przeciwwagę ozdobioną logo Ball, czyli dwoma przeciwsobnie ustawionymi literami R. W „naszej” wersji wskazówki „świecą” na zielono. Tarczę chroni szkło szafirowe z wewnętrzną powłoką antyrefleksyjną. Charakterystycznym elementem jest lupa zwana „cyklopem” nad datownikiem na godzinie trzeciej. Powiększa ona datę 1.5-krotnie, co w zamyśle ułatwia odczyt daty, chyba, że patrzymy na zegarek pod kątem, wówczas raczej utrudnia.



Tak czy owak jest to ciekawy akcent, który znany jest między innymi z Rolexów.
Solidność, którą czuć
Bransoleta Marvelighta wykonana jest z także ze stali 904L. Jest to konstrukcja złożona z dwóch rodzajów ogniw - szerszych o kształcie litery H, szczotkowanych i węższych prostokątnych, polerowanych. Ogniwa są pełne i precyzyjnie spasowane, sprawiają bardzo solidne wrażenie, całość waży sporo i czuć to na nadgarstku, ale żadną miarą ta waga nie przeszkadza. To solidny, męski zegarek mechaniczny, który taki właśnie ma być i ma go być czuć. Zapięcie jest typu motylkowego, ukryte, co nadaje zegarkowi biżuteryjnego charakteru.



Choć brakuje tu mikroregulacji, Ball dołącza krótsze, tzw. „pół-ogniwa”, pozwalające na idealne dopasowanie obwodu.
Brakuje tu też niestety blokady zwalnianej przyciskami, bransoletę zapinamy dociskając po prostu ogniwa do haczykowych zaczepów a rozpinamy ciągnąc za brzegi bransolety w okolicach zapięcia. Nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie i do mnie zupełnie nie przemawia.



Znakomicie rozwiązane jest natomiast skracanie bransolety – mamy tu do czynienia z wkrętami, nie potrzeba mieć żadnych specjalnych umiejętności, wystarczy mały płaski wkrętak i lupa. Trochę szkoda tylko, że marka Ball nie zastosowała systemu szybkiej zmiany, jeśli chodzi o mocowanie bransolety do koperty.
Mechanizm BALL RR1103-C
Zegarek Ball Engineer III Marvelight Chronometer wyposażono w mechanizm BALL RR1103-C z naciągiem automatycznym, bazujący na sprawdzonej architekturze (ETA 2824-2 lub Sellita SW200-1), ale poddany modyfikacji i certyfikacji.
Konstrukcja ta spełnia wymogi COSC i ma certyfikat chronometru, co oznacza, że jego dokładność chodu zawiera się w przedziale od -4 do +6 sekund na dobę. Zależnie od wersji bazowego kalibru, jest on łożyskowany na 25 albo 26 kamieniach i pracuje z częstotliwością 28 800 wahnięć balansu na godzinę. Rezerwa chodu jest absolutnie standardowa, to 38 godzin, i jest to zupełnie wystarczająco dla zegarka do codziennego użytku.


Ball zaimplementował tu również rozwiązanie o nazwie Amortiser®, czyli opatentowany system ochrony przed wstrząsami. Specjalny pierścień absorbujący wstrząsy otacza mechanizm, absorbując energię uderzeń bocznych. Zegarek wytrzymuje uderzenia o sile 5,000 G.
Doświadczenia obcowania z zegarkiem
Użytkowanie Ball Engineer III Marvelight to doświadczenie obcowania z produktem „over-engineered” – zaprojektowanym powyżej standardowych potrzeb. Pierwsze, co zauważasz, to waga. Stal 904L jest gęstsza, co daje przyjemne poczucie solidności. Zegarek jest idealnie wyważony. Lubię zegarki, które czuć na nadgarstku, więc dla mnie do duża zaleta. Jest też smukły i świetnie leży, zapinasz i zapominasz. Jego design jest zachowawczy, dopóki nie wejdziesz do słabiej oświetlonego pomieszczenia. Wtedy trytowe rurki zaczynają swoją magię. W przeciwieństwie do zegarków z masą luminescencyjną, Marvelight nie gaśnie podczas długiego seansu w kinie czy nocnej jazdy samochodem. To kolejny wielki plus.
Cyferblat z meteorytu daje też oczywiście poczucie obcowania z przedmiotem absolutnie wyjątkowym, w końcu jego historia rozpoczęła się cztery i pół miliarda lat temu.


Mechanizm jest znakomicie wyregulowany, po pierwszych dwóch dobach użytkowania zegarka odchyłka wyniosła 1 sekundę na plus, po kolejnych trzech zegarek „spieszył się” o 4 sekundy w warunkach normalnego użytkowania i odkładania w różnych pozycjach. Znacząco lepiej od zakładanej dokładności, widać, że marka Ball przyłożyła się do kalibracji mechanizmu.
Jakość wykonania zegarka jest w mojej ocenie wzorowa – wszystkie powierzchnie są pięknie wypolerowane lub wyszczotkowane, koronka odkręca się i zakręca z przyjemnym i wyczuwalnym oporem, ustawianie godziny i daty jest precyzyjne, nie ma ty zbędnych luzów. Wskazówka godzinowa idealnie trafia w indeksy, zegarek jest perfekcyjnie czytelny w dzień i w nocy. Skracanie lub wydłużanie bransolety jest łatwe, nawet dla osób nie obeznanych z zegarmistrzostwem i dla osoby o podstawowym poziomie sprawności manualnej nie powinno stanowić wyzwania.
Czy model ten ma jakieś wady? Tak, według mnie dwie.
Zapięcie bransolety jest – w mojej opinii – nie najszczęśliwiej zaprojektowane, o ile zapinanie nie stanowi problemu, o tyle rozpinanie to trochę mocowanie się z bransoleta i dynamiczne „odskakiwanie” wypinanej bransolety. Widziałbym tu raczej klasyczne rozwiązanie z bocznymi zatrzaskami. Druga kwestia - lupka mająca ułatwić odczyt daty bardziej przeszkadza niż pomaga, jest za duża i wręcz uniemożliwia odczyt daty przy spojrzeniu na tarczę pod większym kątem.
Miałbym tez dwa życzenia dotyczące tego zegarka – zastosowanie systemu szybkiej zmiany bransolety i paska, co dziś staje się już standardem, oraz wydłużenie rezerwy chodu, wśród wielu cech, które klasyfikują zegarek do klasy „premium” ta zdecydowanie ciąży do klasy „basic”.


To jednak nie zmienia faktu, że zegarek Ball Engineer III Marvelight to dobry wybór dla osoby, która chce mieć jeden, uniwersalny zegarek mechaniczny wysokiej jakości, szczególnie jeśli pracuje w stechnicyzowanym środowisku o podwyższonym poziomie emisji elektromagnetycznych (np. obrazowanie medyczne) lub np. większego narażenia na czynniki korozjogenne (np. marynarze).
Zegarek ten sądzę, że spodoba się również tym, którzy cenią autentyczną historię danej marki zegarmistrzowskiej, która nie musi udawać nikogo innego, oraz osobom, które pracują nocą w terenie lub często przebywają w miejscach o ograniczonym dostępie światła.
Nasz werdykt
Ball Engineer III Marvelight Chronometer to „cichy bohater” rynku luksusowego. Oferuje sporo cech premium - materiały (stal 904L), parametry (80000 A/m) i precyzję (COSC), za które u innych producentów trzeba zapłacić znacznie więcej. To zegarek mechaniczny, który nie krzyczy o swoim prestiżu, ale udowadnia go przy każdym spojrzeniu na tarczę – zwłaszcza po zmroku.


Za cenę 14 350 złotych, którą trzeba zapłacić w 2026 roku za Ball Engineer III Marvelight Chronometer, oczekiwałbym jednak mechanizmu o dłuższej rezerwie chodu i lepszego rozwiązania zapięcia bransolety.
Natomiast wybór zegarka wykonanego ze stali 904L, takiego jak Ball Engineer III Marvelight, to wejście do elitarnego klubu. Przez lata ten stop był niemal wyłącznie domeną marki Rolex, a Ball jest jedną z niewielu manufaktur, która oferuje go w znacznie bardziej przystępnej cenie.
| Co nam się podoba? | Co można poprawić? |
| + materiał koperty – stal 904L | - dość krótka rezerwa chodu (38 godzin) |
| + system podświetlenia trytowego | - nie najlepsze rozwiązanie zapinania bransolety |
| + tarcza wykonana z fragmentu meteorytu | |
| + mechanizm z certyfikatem COSC |
Superstal – prawdy i mity
Dla tych z Was, którzy dotarli aż do tego miejsca, przygotowaliśmy krótkie porównanie stali 904L do „zwykłej” i najbardziej powszechnej 316L. Choć obie są stalami nierdzewnymi (austenitycznymi), różnią się składem chemicznym, co przekłada się na ich właściwości fizyczne i estetyczne.
Tabela porównawcza stal 316l (standard) i stal 904l (superstop)
| STAL | 316l (standard) | 904l (superstop) |
| główne zastosowania | chirurgia, przemysł spożywczy, 95% zegarków | przemysł chemiczny, zegarki premium (Rolex Oystersteel, Ball) |
| zawartość niklu (ni) | ok. 10–14% | ok. 23–28% |
| zawartość chromu (cr) | ok. 16–18% | ok. 19–23% |
| dodatek miedzi (cu) | nie | tak (poprawia odporność na kwasy) |
| odporność na korozję | bardzo wysoka | ekstremalna (również na kwasy i sól) |
| połysk po polerowaniu | srebrzysto-szary, ciepły | bielszy, "lodowy", głębszy blask |
| twardość (HRB) | ok. 95 (nieco twardsza) | ok. 90 (nieco bardziej plastyczna) |
| cena surowca | standardowa | 2-4 razy wyższa |
Fakty i mity o stali 904L
Fakt. Odporność na "pitting" (korozję wżerową) - dzięki wysokiej zawartości molibdenu i miedzi, stal 904L jest niemal całkowicie niewrażliwa na działanie wody morskiej i potu. W przypadku 316L, po latach ekspozycji na sól bez płukania, na powierzchni mogą pojawić się mikroskopijne wżery. W 904L to praktycznie niemożliwe.
Mit. Stal 904L zawsze wygląda jak nowa - to często powtarzany mit – stal 904L nie jest bardziej odporna na rysy niż 316L. W rzeczywistości jest ona minimalnie bardziej „miękka”, co sprawia, że łatwiej łapie drobne ryski typu hairline. Jednak to właśnie ta plastyczność pozwala na uzyskanie gładszego, lustrzanego polerowania.


Superstal jest hipoalergiczna - kolejny mit - jeśli masz bardzo wrażliwą skórę i alergię na nikiel, uważaj. 904L ma go prawie dwa razy więcej niż 316L. Choć stal ta nie uwalnia niklu łatwo, u osób z silną alergią może wywołać reakcję szybciej niż standardowa stal chirurgiczna.
Jak dbać o zegarek ze stali 904L?
Na koniec jeszcze kilka porad, jak dbać o zegarek ze stali 904L. Otóż zegarek wykonany z tego typu stali starzeje się z godnością, ale jego „lodowy” blask wymaga odrobiny uwagi. Pot, naskórek i kurz działają jak pasta ścierna między ogniwami bransolety. Jeśli nosisz zegarek codziennie, umyj go co 3-4 tygodnie w letniej wodzie z dodatkiem łagodnego mydła (lub płynu do naczyń bez silnych kwasów owocowych). Pływanie w morzu lub basenie to krytyczny moment dla każdego zegarka. Nawet jeśli 904L jest superodporna, chlor i sól pozostawiają osad, który matowi polerowane powierzchnie i może niszczyć uszczelki. Zawsze płucz zegarek pod bieżącą, słodką wodą natychmiast jak najszybciej po wyjściu z wody.
Jeśli na polerowanych powierzchniach pojawią się mikorysy, możesz użyć ściereczek typu Cape Cod. To nasączone specjalnym preparatem ściereczki, które świetnie radzą sobie z odświeżaniem stali 904L. Używaj ich tylko na elementach polerowanych, jeśli zastosujesz je na elementach szczotkowanych (matowych), zniszczysz ich strukturę i zaczną one nieestetycznie błyszczeć.
Sprawdź też nasze pozostałe publikacje dotyczące tej marki tu: zegarki Ball.









greenlogic.eu