Gdyby prawa współczesnego marketingu i chłodne kalkulacje biznesowe miały decydować o obliczu dzisiejszego zegarmistrzostwa, ten zegarek nigdy by nie powstał. Po jednej stronie barykady stoi bowiem podmiot, którego całe DNA przesiąknięte jest nostalgią, klasycznymi proporcjami „mid-century” i ciepłym, romantycznym blaskiem minionej epoki. Po drugiej – manufaktura tworząca awangardowe rzeźby na nadgarstek, przypominające statki kosmiczne, które bez mrugnięcia okiem mogłyby sekundować międzygalaktycznym podróżom w XXII wieku.
Jednak branżę zegarkową, u jej samych podstaw, wciąż napędzają ludzie, a nie arkusze kalkulacyjne i algorytmy AI. Wszystko zaczęło się w 2021 roku w paryskiej siedzibie jednej z marek, gdzie przy lampce wina i pasjonujących dyskusjach spotkali się młodzi, niezależni wizjonerzy. Iskra przyjaźni, jaka wówczas rozbłysła między założycielami, doprowadziła do niezwykłego, artystycznego incydentu w sercu Paryża.
Oto przed nami Baltic x SpaceOne Seconde Majeure – owoc tej nieoczywistej unii, zegarek, który w brawurowy sposób godzi tradycyjne, niemal XIX-wieczne techniki rzemieślnicze z radykalną architekturą tarczy i mechaniczną komplikacją skaczącej godziny (sautante).

To mariaż przeszłości z jutrem, zamknięty w na wskroś współczesnej, paryskiej formie.
Od ducha vintage po kosmiczną awangardę
Zrozumienie fenomenu i genezy Seconde Majeure będzie łatwiejsze, kiedy przyjrzymy się markom, które postanowiły połączyć swoje skrajne filozofie.
Historia marki Baltic to opowieść głęboko osobista. Etienne Malec, założyciel firmy, nie stworzył jej wyłącznie jako biznesowego konceptu, inspiracją była niezwykła kolekcja zegarków jego zmarłego ojca – fotografa, kolekcjonera i pasjonata, który skrupulatnie dokumentował każdy posiadany przez siebie czasomierz w specjalnym notesie. Ten notes stał się dla Maleca swoistym testamentem i estetycznym kompasem, a także biznesową inspiracją.
W 2017 roku marla Baltic zadebiutowała na platformie Kickstarter modelami Bicompax 001 oraz HMS 001. Efekt? Absolutna rewolucja w segmencie mikrobrandów.

Zamiast planowanych 65 000 EUR zebrano ponad pół miliona, a puryści zakochali się w idealnych proporcjach, wypukłych szkłach i tarczach typu „sector dial”. Baltic udowodnił, że klasyczne, neovintage'owe piękno nie musi kosztować fortuny, stając się z czasem szanowaną, globalną marką z ekskluzywnymi salonami w Paryżu, Londynie i Nowym Jorku.
Destrukcja linearnego czasu
Na przeciwległym biegunie odnajdujemy SpaceOne – markę powołaną do życia przez Guillaume'a Laideta (utalentowanego przedsiębiorcę i stratega, znanego z rewitalizacji marek Nivada Grenchen czy Vulcan) oraz Théo Auffreta. Auffret to postać w tym układzie kluczowa - niezależny, genialny paryski zegarmistrz, laureat prestiżowych nagród, człowiek posiadający rzadką, organiczną intuicję inżynieryjną i rzemieślniczą.


Marka SpaceOne zrodziła się z chęci wyrwania się z okowów tradycyjnego wskazywania czasu. Ich projekty, inspirowane opływowymi kształtami statków kosmicznych i erą „Space Age”, odrzuciły tradycyjne wskazówki na rzecz obracających się dysków, cyfrowych wskazań i futurystycznych kopert wykonanych z tytanu czy karbonu.
Kiedy te dwa odmienne wektory spotkały się przy 10 Place des Victoires w Paryżu – w oficjalnym atelier Théo Auffreta – narodził się pomysł, by stworzyć coś, co nie będzie ani typowym Baltic-em, ani czystym SpaceOne. Powstał pomost spinający tradycję i futuryzm.
Projekt i taniec kontrastów
Koperta Seconde Majeure to ekspresja zegarmistrzowskiej dyscypliny i dojrzałości projektowej. Wykonano ją ze stali 904L, stopu trudniejszego w obróbce niż standardowa stal 316L, lecz charakteryzującego się po polerowaniu wyjątkowym, głębokim blaskiem oraz wyższą odpornością na korozję. To stop, którego często używają marki Ball oraz Rolex.


Wymiary koperty - 38,5 milimetra średnicy oraz 47,5 milimetra od końca do końca ucha przy 12,3 milimetra grubości - sprawiają, że zegarek ten leży na nadgarstku z niezwykłą, klasyczną wręcz lekkością. Ucha koperty są mocno zakrzywione i zdecydowanie opadają ku dołowi, dzięki czemu koperta naturalnie otula przegub dłoni.
Wykończenie powierzchni to subtelny taniec kontrastów: boki koperty oraz powierzchnie uch zostały poddane precyzyjnemu, satynowemu szczotkowaniu, które przełamuje szeroka, wklęsła luneta o lustrzanym, perfekcyjnym polerowaniu. To właśnie to wklęsłe wyprofilowanie rantu sprawia, że światło nie ślizga się po zegarku w sposób monotonny, lecz załamuje się, potęgując trójwymiarowość całej konstrukcji.
Triumf ergonomii i mechaniki
Najbardziej intrygującym elementem sylwetki zegarka Baltic x SpaceOne Seconde Majeure jest bez wątpienia umiejscowienie koronki. Zamiast klasycznej pozycji na godzinie 3., odnajdujemy ją na samej górze obudowy, na godzinie 12,, gdzie została głęboko i harmonijnie wcięta w obrys koperty pomiędzy uchami. Ta decyzja nie była jednak wyłącznie stylistyczną fanaberią, mającą na celu uzyskanie idealnie symetrycznej linii bocznej. Jej obecność na szczycie wynika bezpośrednio z unikalnej konstrukcji wewnętrznej zegarka.


Aby zmieścić zaawansowany, autorski moduł skaczącej godziny opracowany przez Théo Auffreta i połączyć go pionowo z bazowym mechanizmem, osie przekładni musiały zostać zorientowane w ściśle określony sposób. Przeniesienie koronki na godzinę 12. pozwoliło na optymalne rozmieszczenie punktów mocowania modułu i zachowanie pożądanej, kompaktowej grubości koperty. Co niezwykle istotne w codziennym użytkowaniu tego zegarka mechanicznego, ta nietypowa lokacja wymagała specjalnego podejścia do kwestii paska.
Zastosowano tutaj beżowy pasek z Alcantary®, dostarczony przez renomowaną manufakturę Delugs. Posiada on specjalnie zakrzywione teleskopy, dzięki temu idealnie dopasowuje się do półkolistego wycięcia koperty wokół koronki, z jednej strony pozostawiając optymalną przestrzeń na swobodne operowanie palcami podczas nakręcania czy ustawiania czasu, z drugiej zaś eliminując nieestetyczną pustkę między paskiem a kopertą w dolnej sekcji zegarka.
Mechaniczny spektakl
Tarcza Seconde Majeure jest zupełnie niezwykła, projektanci całkowicie zrezygnowali tu z tradycyjnego pojęcia cyferblatu jako płaskiej, metalowej płytki z nałożonymi indeksami. Tarcza tego zegarka jest jednocześnie elementem nośnym struktury (płytą główną modułu) oraz sceną fascynującego spektaklu.


Wzrok momentalnie przyciąga surowa, wykonana z jednej bryły nowego srebra płyta o ciepłym, szampańsko-złotym odcieniu. To materiał uwielbiany przez niszowe, niezależne manufaktury zegarmistrzowskie „high-end” za swój szlachetny sposób starzenia się i głębię wizualną. Nowe srebro to nazwa materiału będącego stopem miedzi, cynku i niklu, i poza nazwą nie ma nic wspólnego ze srebrem, jest to rodzaj mosiądzu o wysokiej zawartości niklu.
Nad tą metalową rzeźbą poruszają się dwa całkowicie transparentne dyski z szafiru, na które naniesiono minimalistyczną i na wskroś futurystyczną typografię cyfr. To genialne posunięcie stylistyczne: cyfry dosłownie lewitują nad mechanicznym sercem zegarka, nie przesłaniając jego fascynującej architektury. Wskazanie czasu realizowane jest w sposób przywodzący na myśl legendarne historyczne regulatory lub kultowe systemy typu „Star Wheel”.
Aktualna godzina prezentowana jest w okienku na wysokości godziny 12. Przezroczysty dysk godzinowy obraca się dyskretnie pod spodem, a cyfra staje się w pełni czytelna i wyraźna dopiero wtedy, gdy nasuwa się nad specjalną, zaczernioną sekcję tła, tworząc doskonały kontrast. Wraz z nadejściem 60-tej minuty, tarcza godzinowa gwałtownie przeskakuje o jedną pozycję do przodu, czyli mamy tu do czynienia ze wskazaniem „jumping hour”.
Tę nietypową tarczę, oraz tło powstania zegarka, prezentuje krótkie wideo:
Jak widzieliście, minuty odczytujemy za pomocą szafirowego dysku minutowego, który obraca się wokół centralnej osi, a aktualny czas wskazuje precyzyjnie wyznaczony biały marker umieszczony pośrodku jasnego obramowania nad ciemnym łukiem w dolnej części tarczy.
Nad tym pozornie statycznym krajobrazem dominuje potężna, długa, centralna wskazówka sekundowa o klasycznym profilu. To właśnie ona – poruszając się płynnym, powolnym ruchem dyktowanym częstotliwością 28 800 wahnięć balansu na godzinę – nadaje zegarkowi dynamiki i swoistego dramatyzmu, stając się tytułową „Główną Sekundą” – „Seconde Majeure”.
Cały ten spektakl zachodzi pod lekko zakrzywionym, szafirowym szkłem powleczonym powłokami zapobiegającymi powstawaniom odblasków na spodniej stronie.
Co wybierasz? Brushed czy Charbonné
Zegarek Baltic x SpaceOne Seconde Majeure oferowany jest w dwóch radykalnie odmiennych wersjach wykończenia spodniej sekcji tarczy, które definiują charakter całego egzemplarza:
Wersja Brushed charakteryzuje się nienagannym, surowym, pionowym szczotkowaniem metalowej powierzchni. Sprawia wrażenie uporządkowanego świata, podkreślając industrialny i techniczny aspekt projektu.

Wersja Charbonné to z kolei kawał tradycyjnego rzemiosła, technika dekoracyjna wyciągnięta wprost z XIX-wiecznych zapomnianych podręczników tworzenia zegarów precyzyjnych. Dolna część tarczy jest poddawana ręcznej obróbce za pomocą kawałka naturalnego węgla drzewnego.


Proces ten jest niezwykle czasochłonny – wymaga od zegarmistrza w atelier Théo Auffreta do trzech godzin drobiazgowej, fizycznej pracy nad każdym pojedynczym egzemplarzem. Wynikiem jest unikatowa, nieregularna struktura, która w zależności od kąta padania światła jawi się raz jako głęboko matowa, wręcz grafitowa czarna otchłań, by za chwilę rozbłysnąć metalicznymi, srebrzystymi refleksami. Nie ma dwóch takich samych tarcz z wykończeniem Charbonné.
Napęd obrotowych dysków. Soprod P024 z autorskim modułem
Pod pięknym, pełnym i pionowo satynowanym deklem mocowanym śrubami, z dumnym grawerem „MANUFACTURĖ PAR AUFFRET & Cie – 10 PLACE DES VICTOIRES – PARIS”, kryje się przemyślana i wysoce niezawodna symbioza mechaniczna. Podstawę mechaniki zegarka stanowi szwajcarski mechanizm Soprod P024 z naciągiem automatycznym.
Wybór tego kalibru, będącego alternatywą dla mechanizmów ETA 2824 czy Sellita SW200, był posunięciem bardzo pragmatycznym. Pracując z częstotliwością 28 800 wahnięć balansu na godzinę i oferując rezerwę chodu na poziomie 42 godzin, gwarantuje on nie tylko bezawaryjność i precyzję chodu, ale również łatwość serwisowania i zapewnienie mocy niezbędnej do zasilenia komplikacji.

To, co dzieje się na tarczy jest jednak głównie zasługą rozwiązania wymyślonego, zaprojektowanego i zbudowanego od podstaw przez Théo Auffreta. Konstrukcja ta opiera się na trzech kluczowych, doskonale widocznych od strony tarczy komponentach:
• Centralne Koło Sterujące (Mobile de Commande Central) - element ten wykonuje jeden pełny obrót w ciągu dokładnie 60 minut, czerpiąc energię z przekładni chodu mechanizmu bazowego.
• Gwiazda Godzinowa (Étoile des Heures) - specjalnie wyprofilowane koło zębate w kształcie gwiazdy o 12 ramionach, które odpowiada za pozycjonowanie dysku godzinowego.
• Sprężyna Przeskakująca (Sauté) - subtelne, idealnie zakrzywione ramię ze sprężyną dociskową.
Mechanika tego procesu jest spektaklem cierpliwości i nagłego uwolnienia energii. Przez całą godzinę Centralne Koło Sterujące obraca się powoli i zbiera energię. Dokładnie w 60. minucie jego ramię wchodzi w interakcję z ramieniem Gwiazdy Godzinowej.


Następuje gwałtowne zwolnienie blokady sprężyny, która z dużą siłą i precyzją popycha Gwiazdę o jeden ząbek do przodu. W ułamku sekundy w okienku na godzinie 12. pojawia się nowa liczba, oznaczająca kolejną godzinę.
To miniaturowy spektakl inżynieryjnego geniuszu, który zachwyci każdego miłośnika mechaniki precyzyjnej i wizualizacja upływu czasu w formie nawiązującej do obrotu czy to ziemi czy też ciał niebieskich.


Projekt tak bezkompromisowy jak Seconde Majeure nie mógł zostać umieszczony w standardowym, sztampowym pudełku. Dołączone do zegarka etui oraz pudełko to autonomiczne dzieła sztuki użytkowej, które doskonale korespondują z duchem całej współpracy.
Szczęśliwe zderzenie dwóch zegarkowych kultur
Baltic x SpaceOne Seconde Majeure to coś więcej niż udany produkt – to fenomenalny projekt i pokaz możliwości, jakie niesie ze sobą niezależne zegarmistrzostwo. Zegarek ten rzuca wyzwanie skostniałym regułom rynkowym, udowadniając, że w ramach jednego projektu można połączyć romantyzm retro z odważnym spojrzeniem w przyszłość.
Dzięki zaangażowaniu Théo Auffreta i implementacji technik takich jak Charbonné czy mechanizm sautante, klienci otrzymują produkt o cechach rzemiosła najwyższej próby haute horlogerie, zachowujący jednocześnie racjonalny pułap cenowy. To bezkompromisowy, paryski traktat o przyjaźni, pasji i nieustannym definiowaniu sposobu pomiaru czasu.


Baltic x SpaceOne Seconde Majeure w 2026 roku kosztuje 2 500 Euro w wersji ze szczotkowaną tarczą Brushed, bądź 3 500 Euro w wersji z ręcznie wykańczanym cyferblatem Charbonné.







greenlogic.eu