To jeden z tych momentów. Dziś po raz pierwszy prezentujemy na naszych łamach Furlan Marri. Wyjątkową markę, która – choć istnieje dopiero od 2021 r. - już zdążyła poruszyć serca wielu entuzjastów zegarków na całym świecie. Przy okazji zastanawiamy się też, jaki jest przepis na sukces zegarkowego mikrobrandu.
A wszystko wskazuje na to, że… Furlan Marri zna odpowiedź.
Mikrobrandy na fali. Jak Furlan Marri wyróżniło się w tłumie?
W ostatnich latach na zegarkowej scenie wyraźnie przybyło mikrobrandów.
Nowe, niezależne marki pojawiają się coraz częściej. Część z nich przyciąga uwagę społeczności świeżym spojrzeniem na design, unikalnym podejściem do detali, a także często przystępną ceną, która pozwala kolekcjonować świadomie i bez dużych kompromisów.
Niektóre z tych inicjatyw znikają jednak równie szybko, jak się pojawiły. Z kolei inne konsekwentnie budują swoją pozycję, zyskując lojalność klientów i uznanie branży. Często zadaję sobie wtedy pytanie: co decyduje o sukcesie takich projektów?
Czy chodzi tylko o wygląd i marketing czy może o coś więcej? Dobrą okazją, by się nad tym wspólnie zastanowić, jest historia marki Furlan Marri – jednej z najciekawszych zegarkowych inicjatyw ostatnich lat, która dziś po raz pierwszy pojawia się na łamach naszego portalu.

Choć powstała stosunkowo niedawno, bo w 2021 roku, marka Furlan Marri już zdążyła wzbudzić spore zainteresowanie wśród kolekcjonerów i pasjonatów zegarków na całym świecie. Za projektem stoją Andrea Furlan i Hamad Al Marri – dwie zupełnie różne osobowości, które połączyła wspólna pasja do klasycznego zegarmistrzostwa.
Furlan, szwajcarski projektant przemysłowy i absolwent renomowanej uczelni artystycznej ECAL. Dorastał w środowisku mocno związanym z zegarkami – już jako nastolatek odziedziczył po dziadku warsztat zegarmistrzowski wraz z zestawem narzędzi i części, które od lat 50. zbierała rodzina.
Al Marri z kolei wychował się w świecie kolekcjonerstwa – jego pierwszym zegarkiem była Omega Seamaster podarowana przez ojca, a z czasem zainteresowanie przerodziło się w regularne śledzenie aukcji i zgłębianie historii poszczególnych modeli.

Pomysł stworzenia wspólnej marki narodził się na początku 2020 roku, w trakcie pandemii – w czasie, który dla wielu był momentem przestoju, dla nich stał się punktem wyjścia do zbudowania czegoś własnego. Założyli Furlan Marri z myślą o zegarkach, które będą przemyślane, starannie zaprojektowane, estetycznie osadzone w stylistyce vintage, ale wykonane zgodnie z dzisiejszymi standardami jakości. I to w cenie, która nie odstraszy mniej zamożnych kolekcjonerów.
Debiut, który zelektryzował branżę. Kickstarter A. D. 2021
Marka Furlan Marri zadebiutowała w marcu 2021 roku kampanią na Kickstarterze. I był to debiut, który szybko przyciągnął uwagę branży. Marka nie próbowała konkurować z uznanymi producentami w zakresie rozwiązań technicznych ani komplikacjami konstrukcji mechanizmów. Skupiła się na tym, co wielu kolekcjonerów i kolekcjonerek zegarków ceni: dobrze zaprojektowane koperty, proporcje inspirowane klasykami lat 40. i 50. XX wieku, piękne, wielopoziomowe tarcze z ciekawymi detalami oraz wyraźny hołd dla estetyki starych chronografów typu „neo-vintage”.


W pierwszej serii Furlan Marri zaprezentowało pięć modeli, z których każdy bazował na tym samym schemacie: mechaquartz chronograph z japońskim mechanizmem Seiko VK64, z kopertą o średnicy 38 mm i z fazowaną lunetą, do tego przyciski służące do obsługi stopera typu „tasti tondi”, które przypominały te, stosowane w zegarkach Patek Philippe z połowy XX wieku.
Projekt był przemyślany od A do Z – od delikatnie wypukłego szkła, przez czytelne, symetryczne tarcze z eleganckimi indeksami, aż po skrupulatnie zaprojektowane opakowanie.
Co ważne, mimo inspiracji klasyką, zegarki nie sprawiały wrażenia kopii.

Miały własny charakter, a do tego były oferowane w cenie oscylującej w okolicach 500 franków szwajcarskich. Kampania zakończyła się ogromnym sukcesem – pierwotny cel został osiągnięty w niecałą minutę, a marka ostatecznie zebrała ponad 1,1 miliona franków od kilku tysięcy wspierających.
To był wyraźny sygnał, że na rynku jest miejsce na coś więcej, niż tylko „kolejne microbrandowe chrono”.
Od mechaquartz przez flyback po ultra-simplified perpetual calendar
Po sukcesie pierwszej serii modeli mechaquartz, marka Furlan Marri nie spoczęło na laurach.
W kolejnych miesiącach zespół stopniowo poszerzał ofertę, utrzymując charakterystyczną estetykę inspirowaną klasyką, ale jednocześnie szukając nowych rozwiązań. Jeszcze w 2021 roku pojawiły się kolejne warianty kolorystyczne ich debiutanckich chronografów, m.in. model Havana Salmon z ciepłą, łososiową tarczą, który szybko zyskał status najbardziej pożądanego wśród kolekcjonerów.
Każda nowa wersja była starannie dopracowana – nie chodziło o tworzenie masowych serii, lecz o budowanie zaufania do marki poprzez jakość i spójność.

Wkrótce potem marka zrobiła kolejny, ambitny krok – zaprezentowała linię Swiss-made flyback chronographs, będącą pierwszym mechanicznym chronografem z funkcją flyback w historii Furlan Marri. Flyback to dodatkowa funkcja stopera, dzięki której wskazówka może zostać zresetowana do zera i natychmiast uruchomiona ponownie przez jednokrotne naciśnięcie przycisku, bez konieczności wcześniejszego zatrzymywania wskazówki za pomocą przycisku na godzinie 4.
Projekt powstał we współpracy z Auro Montanarim (znanym również pod pseudonimem John Goldberger) – legendą kolekcjonerstwa vintage – oraz magazynem Revolution.


Nowe modele zegarków bazowały na mechanizmie AMT5100M od La Joux-Perret. Ich wygląd był utrzymany w stylu lat 40., z charakterystycznymi przyciskami typu „tasti tondi”, ale z nowoczesnym wykończeniem – w tym zastosowaniem dekorowanego pasami genewskimi (Côtes de Genève) mechanizmu widocznego przez przeszklony dekiel, tarczami typu „sector dial” i wypukłym szkiełkiem szafirowym, co było rzadkością w tym przedziale cenowym.
Debiut tej serii był kolejnym potwierdzeniem, że Furlan Marri nie boi się sięgać po ambitniejsze rozwiązania techniczne, przy zachowaniu DNA swojej estetyki.
Jeszcze bardziej zaskoczyli w momencie, gdy ogłoszono udział marki w prestiżowej aukcji Only Watch.
Na potrzeby tego wydarzenia w 2023 roku marka Furlan Marri przygotowała wyjątkowy zegarek z komplikacją świeckiego wiecznego kalendarza w skrajnie uproszczonej, minimalistycznej formie. Na pierwszy rzut oka model zachwycał czystością projektu, bez zbędnych ozdobników, w stylistyce przypominającej klasyczne „sector dials”. Jednak jego prawdziwa wartość kryła się wewnątrz.



Furlan Marri połączyła w tym przypadku siły ze znanymi zegarmistrzami: Dominique Renaud i Julienem Tixier (widocznymi na zdjęciu powyżej).
Mechanizm został wykonany w unikalnym układzie modułowym, który pozwala na bardzo kompaktową konstrukcję wiecznego kalendarza. Zaprojektowano go tak, by maksymalnie zredukować liczbę widocznych wskazań, a jednocześnie zachować funkcjonalność. To nie tylko pokaz kunsztu, ale i wyraźna deklaracja, że marka ma chrapkę wkroczyć w świat haute horlogerie.
Krótkie, limitowane serie i edycje na wybrane rynki
Wraz z rosnącą rozpoznawalnością, marka Furlan Marri zaczęła też w międzyczasie eksperymentować z krótkimi, limitowanymi seriami, które szybko znikały z rynku. Warto wspomnieć również o wersjach przygotowywanych na konkretne kraje, czy o współpracy z francuskim artystą Seconde/Seconde, znanym z kreatywnego przekształcania wskazówek zegarków w postacie i symbole.



Każda z tych edycji była dostępna jedynie przez krótki czas i w ściśle określonej liczbie egzemplarzy, co dodatkowo zwiększało ich atrakcyjność w oczach kolekcjonerów.
Kolejna ważna data w tej krótkiej, ale jakże bogatej historii Furlan Marri to rok 2024.
Wszystko za sprawą Disco Volante – nowej linii zegarków mechanicznych w stałej ofercie marki, inspirowanej stylem vintage z lat 30. ubiegłego wieku. Zegarki z tej kolekcja wyróżniają się m.in. płaską, aerodynamiczną kopertą o średnicy 38 mm, mechanizmem z manualnym naciągiem sprężyny (kaliber Peseux 7001) oraz bardzo wysokim poziomem wykończenia, w tym ręcznie dekorowanym mechanizmem widocznym przez przeszklony dekiel.


Z kolei w 2025 roku Furlan Marri postanowiła jeszcze bardziej zbliżyć się do społeczności, która pomogła marce odnieść sukces. Tak powstał Community Design Lab – platforma umożliwiająca kolekcjonerom i fanom bezpośredni udział w procesie projektowania przyszłych modeli.
Jaki jest przepis na sukces zegarkowego mikrobrandu?
Patrząc na historię i rozwój marki Furlan Marri - zamiast klasycznego zakończenia, można pokusić się o próbę odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę decyduje o sukcesie mikrobrandu w tak konkurencyjnej branży, jaką jest zegarmistrzostwo. Oto moje subiektywne przemyślenia.



Po pierwsze – jasna wizja, jakie zegarki chcę tworzyć.
Po drugie – dbałość o detale: od detali tarcz, przez grawerowane dekle, po wskazówki i proporcje kopert, a nawet pudełka.
Po trzecie - dobry stosunek jakości do ceny, który sprawia, że marka zyskuje szerokie grono odbiorców.
Po czwarte – umiarkowana ostrożność, by robić wszystko krok po kroku, połączona z odwagą, by sięgać po innowacje, nawet jeśli oznacza to wyjście poza strefę komfortu mikrobrandu.
I wreszcie – zmysł biznesowy, który pozwala nie tylko tworzyć piękne zegarki, ale też skutecznie zarządzać marką, marketingiem i sprzedażą.
Furlan Marri pokazało, że łącząc te elementy, można nie tylko zdobyć uznanie kolekcjonerów, ale i wyznaczać nowe trendy, udowadniając, że w świecie zegarków nie liczy się wielkość, lecz przede wszystkim jakość, pasja i wizja.
Więcej tego typu publikacji znajdziesz tu: historie marek zegarkowych.
08:25 10.10.2025Historia marek zegarkowych
Przepis na sukces zegarkowego mikrobrandu, czyli historia i fenomen Furlan Marri
Odsłuchaj ten artykuł:
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...
Tagi:
zegarek mechanicznyzegarki kwarcowenietypowe zegarkizegarek męski na bransoleciezegarek hybrydowyzegarki męskie klasycznezegarek męski na paskuchronograf
REKLAMA
Misja Apollo 13 i zegarki Omega - 14 sekund między sukcesem a porażką
Firma Omega tworząc model Speeedmaster chciała nawiązać do motoryzacji, a przede wszystkim do sportów motorowych. W tamtym czasie, 63 lata temu, wpisywało się to w rodząc ...
Zawód Zegarmistrz – rzemiosło dla osób potrafiących panować nad swoim ciałem i umysłem
Zawsze, myśląc o zawodzie zegarmistrza, miałem przed oczyma starszego pana otoczonego przez niezliczone zegarki i zegary, siedzącego w nieco zgarbionej pozycji z lupą prz ...
FIYTA – historia marki i osiągnięcia
Zegarki „Made in China” nadal często wielu osobom kojarzą się zwykle z bytami oferowanymi masowo na znanym chińskim portalu zakupowym. Wpływ na takie postrzeganie produkt ...
Venezianico Nereide Ti-Damascus Limited Edition. Głębia czasu, wyrzeźbiona w tytanie
Dzisiejszy bohater to zegarek marki, która wyrobiła już sobie dobrą opinię. Venezianico Nereide Ti-Damascus. Nazwa zdradza co nieco, jeśli chodzi o użyte materiały, ale t ...
Alchemia stylu - Seiko 5 Sports x Bamford. Japońska niezawodność spotyka brytyjską awangardę
W panteonie zegarmistrzowskich współprac pojawiają się projekty, które są czymś więcej niż tylko sumą swoich części. To wydarzenia, które idą z duchem czasu, łącząc świat ...
Świąteczna kolekcja zegarków Tissot. Pomysł na prezent dla niej i dla niego
Czas świąt to także okres przemyśleń, wspomnień, refleksji i podsumowań. Szczególnie to przyjemne, gdy podsumować można fajną, długą i ciekawą historię w branży, która na ...
Błonie Elektro. Polski projekt i w pełni autorskie zegarki Amper, Wolt i Herc
Wspomnę o tym po raz kolejny, bo po prostu miło o czymś takim mówić czy pisać, że polska firma zegarmistrzowska Błonie cały czas się rozwija. Tak naprawdę, biorąc pod uwa ...
Nadir Watches. Polska marka i jej zegarki po raz pierwszy na AuroChronos 2026
Jednym z największych wydarzeń zegarkowych na naszym rynku jest na pewno festiwal AuroChronos, który w ubiegłym roku spektakularnie powrócił. Teraz, w 2026 roku, znów odb ...
Początek szpiegowskiej drogi: Omega Seamaster Diver 300M Chronograph 007 First Light
Głęboka, aksamitna noc nad jeziorem Como albo chłodny, zamglony poranek w Londynie, gdzie sylwetka Tamizy ledwo odcina się od ołowianego nieba. W takich sceneriach czas p ...
Stowa. Zegarki łączące historię z ponadczasowym designem (AuroChronos 2026)
Większość zegarków w dawnych czasach powstawała z realnej potrzeby - służyły pomocą w wykonywaniu codziennych obowiązków. Dobrym przykładem są modele projektowane specjal ...
Aviator Swiss Made MoonFlight Gemstone Edition. Esencja elegancji Art Deco
Aviator Swiss Made Moonflight to kolekcja przeznaczona dla pań, która jest dla mnie swego rodzaju fenomenem. A to dlatego, że na bazie koperty - chodzi mi oczywiście o je ...
Rosenbusch. Minimalistyczne niemieckie zegarki, które zapadają w pamięć (AuroChronos 2026)
Dziś wyruszamy na spotkanie z marką, która mimo pozornemu minimalizmowi na długo zapada w pamięć. Rosenbusch, bo to o tym niemieckim producencie mowa, jest stosunkowo mło ...









greenlogic.eu