Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”


Powrót do kategorii

Założona przez Josepha Bulova w 1875 roku firma „Bulova” to jedna z tych światowych marek zegarkowych, która miała przez minione lata, i nadal ma duży wpływ na branżę zegarmistrzowską. Firma kojarzy się jednoznacznie ze Stanami Zjednoczonymi i taki ma rodowód, jednakże jej założyciel był imigrantem z Czech, który swą pracę i realizację „amerykańskiego snu” rozpoczął w jubilerskim butiku Tiffany`ego. We wspomnianym na wstępie 1875 roku założył już własny biznes. Wprowadził do tworzonej ówcześnie biżuterii wiele udoskonaleń. To pozwoliło uzyskać odpowiedni kapitał do dalszego rozwoju, a także zdobyć wysoką pozycję w branży. W 1911 roku przedsiębiorstwo zmieniło profil działalności. Pojawiają się zegarki i zegary. Firma rozpoczęła ich sprzedaż, ale też i wytwórstwo.

Produkując zegarki, dość szybko w marce Bulova postawiono na standaryzację, co istotnie wpłynęło na zmniejszenie koszów produkcji, ale co ważniejsze, także na koszty eksploatacji i napraw zegarków, a to bardzo pozytywnie zostało odebrane przez klientów. Firma stale się rozwijała, powstawały kolejne kolekcje zegarków naręcznych, powstają także zegary z radiem. Jednakże nie tylko nowinki techniczne i odkrywanie kolejnych nisz, było atutem ówczesnej marki Bulova. Firma wprowadziła innowacje także na polu promocji.

Jako pierwsza firma zegarmistrzowska sięgnęła po reklamę w radiu. Było to w 1926 roku. W 1941 wyemitowano pierwszą, zaaprobowaną przez Federal Communications Commission  reklamę telewizyjną. Także inne formy marketingu nie były obce firmie Bulova.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Charles Lindbergh, słynny pilot przeleciał Atlantyk jako pierwszy. Na jego ręku był zegarek marki Bulova, który stał się momentalnie obiektem pożądania ówczesnych miłośników zegarków. Wiele lat różnych innowacji, produkcji urządzeń pomiarowych i ciągłego rozwoju owocowało osiągnięciami,  które można określić mianem kamieni milowych.

Jednym z nich, który urósł do rangi niemal symbolu marki Bulova, to efekt pracy inżyniera Maxa Hetzela. Opracował on regulator chodu na bazie drgającego 360 razy na sekundę kamertonu. Już w 1960 roku zegarek oparty na tej koncepcji trafia na ręce pierwszych klientów. Bulova Accutron. Ten zegarek rozpoczął także przygodę Bulovy z NASA, której efektem jest między innymi zegarek Bulova Moonwatch. Przez lata firma starała się łączyć nowoczesność i aspekty praktyczne użytkowania zegarka z wyszukanym wzornictwem. Przetrwała trudne dla firm zegarmistrzowskich lata. W 2008 roku firmę przejęła korporacja Citizen. Pod skrzydłami tego cenionego japońskiego producenta firma rozwija się do dziś, nadal zadziwiając. Przykładem może być bardzo płaski, zagięty mechanizm kwarcowy stosowany w modelach „curv”. Jednak historia marki jest na tyle bogata, że na fali modnych reedycji także Bulova ma po co sięgać w przeszłość.

Tak powstała seria Archive, której początek dał zegarek Bulova Lunar Pilot Chronograph, zainspirowany czasomierzem noszonym w historycznej misji na Księżyc, czyli Apollo 15 z 1971 roku. W ubiegłym roku Bulova wprowadziła kolejny model, tym razem to Chronograph C "Stars and Stripes", który nawiązywał do stylu jaki obowiązywał w początkowym okresie eksploracji kosmosu w Ameryce. Teraz Bulova prezentuje następnego przedstawiciela serii - reedycję modelu przeznaczonego do nurkowania.

Wzorem jest zegarek typu diver z bardzo inspirujących, szczególnie w zakresie sportowych zegarków mechanicznych, lat 70-tych XX wieku (pierwowzór widoczny na zdjęciu poniżej).

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Marka Bulova ma nie małe doświadczenie w tej dziedzinie, bazujące także na tym, że była dostawcą solidnych zegarków dla amerykańskiej armii, właśnie w tamtych czasach. Wzorem dla dzisiejszego zegarka był model określany mianem „Devil Diver”, czyli „Diabelski Nurek”.

Oryginalny zegarek przeznaczony do nurkowania na którym oparto koncepcje reedycji wyposażony był w dwubarwną jednokierunkową lunetę, a informacje na tarczy określające odporność na ciśnienie wody opisano jako "666 stóp", zamiast "200 m". Właśnie te 666 uznawane za „diabelską liczbę” spowodowało, że zegarek otrzymał przydomek "Diabelski Nurek" (Devil Diver). Jego design był dokładnie taki jaki ja mam przed oczami myśląc o sportowych zegarkach z tamtych lat.

Teraz postanowiono, jakby to nie zabrzmiało, wskrzesić ten odważny projekt, tworząc zegarek wyglądający jak przeniesiony żywcem z lat siedemdziesiątych, mający wszystkie lubiane cechy tamtego wzornictwa.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Współczesny „Diabelski Nurek” jest znów dostępny z logo Bulova, i to w dwóch wersjach.

Pierwsza to wersja limitowana. Powstała ona w ilości….. a jakże 666 numerowanych egzemplarzy. Model ten szerzej opisywaliśmy w artykule tu - BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver” – dwie wersje „Diabelskiego nurka”.

Do naszej redakcji trafił natomiast drugi model z kolekcji Oceanographer, zegarek nielimitowany, który jest bardzo podobny do pierwowzoru, a jednocześnie różni się od niego niemal w każdym aspekcie.  To bardziej atrakcyjna cenowo, ale nie mniej ciekawa alternatywa dla relatywnie drogiego - jak na ofertę tego producenta - zegarka limitowanego.  Wersja, której nie ograniczono limitacją jest bardziej uwspółcześniona. Zachowując największy atut pierwowzoru, czyli styl, charakterystyczny kształt i proporcje, zmieniono istotnie wymiary.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Koperta zegarka ma 44 mm średnicy i 15 mm grubości wraz wystającym szkłem, co jest jednoznaczne z tym, że mamy do czynienia z dużym zegarkiem, ale to przecież „nurek”, więc powinien być spory. Dodatkowo, jak widać, nadal trend do powiększania zegarków ma się dobrze. Jednak na nadgarstku ta wielość nie jest tak odczuwalna, ponieważ dość szeroka koperta okala niezbyt dużą tarczę, pomniejszoną jeszcze przez obrotową lunetę, co optycznie czyni zegarek mniejszym. Także rozmiar od ucha do ucha jest „sprzyjający” wygodzie ponieważ wynosi tylko 46 mm.

Skoro jesteśmy przy kopercie. Powtórzę - kształt żywcem przejęty z lat 70–tych XX wieku. Można go nazwać poduszkowatym, w kształcie żółwia etc. Obudowa jest w całości polerowana, ma wąskie łukowate boki układające się w dopasowany do nadgarstka profil i spore, widoczne od góry powierzchnie, które są skośnie skierowane w dół, dając właśnie taką wąską zagiętą linię boczną. Zastosowane szkło nie mogło być inne, jak mocno wypukłe, pasujące do stylu i doskonale podkreślające charakter zegarka.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Szkło jest szafirowe i ma nałożoną od wewnątrz powłokę antyrefleksyjną dającą niebieskawą poświatę. Koronka jest wygodna w użytkowaniu, zakręcana i przyozdobiona nazwą firmy. Nie jest duża, ale operuje się nią bardzo sprawnie dzięki dość gęstym i ostrym nacięciom ułatwiającym pewnych chwyt. W momencie gdy koronka jest zakręcona, jest tak w około 1/3 zanurzona w kopercie, co w pewnym stopniu sprawia, że jest chroniona, dlatego nie było konieczności stosowania wypustek czy innych osłaniających elementów mogących zaburzyć linię koperty. Wkręcany dekiel jest pełny, a jego powierzchnię wykorzystano do umieszczenia podstawowych informacji o tym modelu.

W moim odczuciu brakuje tutaj czegoś ekstra, np. graweru – jakiegoś elementu, dla którego chciałoby się czasem także od tej strony zerknąć na ten zegarek.  Pod deklem znajduje się japoński mechanizm firmy Miyota, prawdopodobnie model 8215.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Oznacza to, poza możliwością skalkulowania atrakcyjnej ceny, także pewność dla posiadacza, bo to bardzo dobry, trwały i sprawdzony mechanizm, choć niespecjalnie zaawansowany techniczne. To typowy przedstawiciel grupy tzw. „koni roboczych”. Poza wskazaniem podstawowym, czyli godzin i minut oraz sekund odliczanych centralnym sekundnikiem, oferuje jeszcze wskazanie daty i możliwość dokręcania. Nie ma funkcji stop sekundy.

Teraz warto też spojrzeć na ten zegarek od strony, którą widzimy najczęściej, czyli tarczy.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Okala ją stalowa luneta o średnicy 41,5 mm. Ma ona lekko wystający, ryflowany element, który znacznie ułatwia obracanie nią, zapewniając pewny chwyt, a sama luneta komponuje się z wyglądem zegarka. Średnica lunety pod nim to 40 mm. Wkładka lunety jest dwukolorowa, czarno-czerwona. Kolorem czerwonym zaznaczono pierwsze 15 minut. Wkładka ma naniesioną skalę minutową za pomocą kresek, i cyfr arabskich co 5 minut. Z obu stron wkładki widać wąskie, polerowane części lunety tworzące jakby wewnętrzny i zewnętrzny pierścień.

Luneta obraca się tylko w lewo, w trybie 120 pozycji, czyli 120 „klikowym”. To precyzyjna i pewna praca bez luzów, taka, jaką lubimy chwytając obrotowy pierścień nurkowego zegarka.

Po przydługim wstępie przechodzimy do tarczy.  Jej projekt jest bardzo bliski pierwowzorowi. Jest utrzymana w kolorze matowo-czarnym. Jakby w tle, na drugim planie widzimy nadrukowany czerwonym lakierem okrąg i dwie linie krzyżujące się w centralnej części, dające widok, jakby celownika, jaki widzimy np. w lunecie montowanej na karabinie.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Wewnątrz okręgu rozmieszczono charakterystyczne, ciekawe indeksy godzinowe, będące jakby wycinkami walca w których umieszczono punkty wykonane z masy luminescencyjnej. Są one takie same, jak w wersji limitowanej, i jak w pierwowzorze. Przyglądając się dalej widzimy, iż na ich wewnętrznej krawędzi utworzono kolejny okrąg, który powstał z subtelnych, namalowanych na biało znaczników minutowych. W dolnej połowie tarczy, drobnym drukiem umieszczono informację o rodzaj naciągu, pod nim napis „snoorkel” i jeszcze niżej napis 666 feet, czyli poziom wodoodporności, od której wziął się przydomek Devil Diver.

Po drugiej stronie, pod godziną 12-tą jest nakładane trójwymiarowe logo Bulova utrzymane stylem w konwencji lat 70-tych. Na godzinie 15-tej zamieszczone jest okienko datownika wskazującego dzień miesiąca otoczone ramką. Nad okienkiem, na szkle, ale od wewnątrz, przyklejono prostokątną lupkę ułatwiająca odczyt. Ostatnim elementem wartym przyjrzenia się są wskazówki.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Jak przystało na zegarek typu „diver”, wskazówki muszą zapewniać dobrą czytelność, nawet w słabych warunkach oświetlenia i widoczności. W modelu Oceanographer Automatic „Devil Diver” udało się to doskonale. Przy osi wskazówki są czarne. Po bardzo krótkim czarnym odcinku wskazówki stają się białe i wypełnione zielonkawą masą luminescencyjną.

Także polerowany sekundnik ma pod koniec okrągły element z luminescencyjnym punktem. Wskazówki są odpowiednio szerokie, choć niezbyt długie, ale tutaj z racji mocno wystających indeksów godzinowych pasują dobrze pod tym względem, dlatego nie mam zastrzeżeń, mimo, że lubię jak najdłuższe ramiona wskazówek.

W ciemności tarcza wygląda czytelnie, a opisywane wyżej indeksy dają bardzo atrakcyjny efekt, rozpraszając światło emitowane przez masę luminescencyjną.  

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Ostatni element, który należy opisać i ocenić to bransoleta. Również świetnie dobrana do stylu zegarka. Bransoleta wykonana jest z trzech rzędów obłych ogniw, co daje atrakcyjny efekt wizualny. Ogniwa środkowe są szczotkowane, a zewnętrzne polerowane.

Bransoleta dzięki możliwości ruchów na boki świetnie układa się na ręce dając wrażenia jak typowe bransolety typu jubilee, więc doskonałe dopasowanie do nadgarstka nie dziwi. Jednocześnie pewnie utrzymuje zegarek na miejscu, nie dając wrażenia masywności, którego nie miały bransolety w latach, kiedy królował pierwowzór Devil Divera.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Zastosowane zapięcie jest typowe, z klamrą zwalnianą przyciskami i dodatkowym zabezpieczeniem. Szerokość przy mocowaniu to 20 mm. W zestawieniu z zegarkiem wygląda bardzo dobrze, choć muszę przyznać, że to punkt w, którym jednak czegoś mi brakuje. Pewnie 22 mm mogłoby prezentować się lepiej.

W mojej ocenie zegarek doskonale oddaje ducha i styl zegarków sportowych oraz przeznaczonych do nurkowania tworzonych w latach 70-tych XX wieku. To zaleta tego modelu i zarazem podstawowy cel, który pięknie udało się producentowi osiągnąć. Jednak z racji rozmiarów zegarek ten przypadnie do gustu osobom, które lubią duże, nieco bardziej masywne modele. Zaznaczę jednak po raz kolejny, że budowa zegarka: z szeroką kopertą, lunetą o węższej niż ona średnicy i jeszcze mniejszej tarczy sprawia, że optycznie całość wygląda lekko i daje poczucie mniejszej średnicy niż jest w rzeczywistości.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Ponadto zagięty boczny profil koperty daje nadzieję na dobre dopasowanie się zegarka nawet do skromniejszych nadgarstków. Można więc  powiedzieć, że uwspółcześnienie nie zaszkodziło ogólnemu efektowi. Zegarek ten kusi także atrakcyjną ceną, istotnie niższą niż wersja limitowana, a jednocześnie w pełni oddając efekt jaki chcemy osiągnąć, jeśli pragniemy sprawić sobie współczesny czasomierz podobny do tych z lat 70-tych ubiegłego wieku.

To styl charakterystyczny, ciekawy i dla wielu nostalgiczny. Nielimitowany model Oceanographer Automatic „Devil Diver”, którego zakup będzie mniej kosztowny i łatwy ze względu na dostępność, to wszystko zapewnia dając możliwość obcowania z uniwersalnym zegarkiem o całkiem sporych możliwościach i dobrych parametrach.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”

Cena ustalona na poziomie 3 195 złotych jest moim zdaniem atrakcyjna, biorąc pod uwagę przyciągający uwagę design, dobrą jakość wykonania, dobre parametry techniczne i świetnie prezentujące się, mocno wypukłe szafirowe szkło.

Recenzja: BULOVA Oceanographer Automatic „Devil Diver”
 
Plusy (+) Minusy (-)
 + świetny wygląd  - dekiel bez ciekawych zdobień
 + design bliski pierwowzorowi   - brak możliwości szybkiego poszerzenia bransolety 
 + dobra jakość wykonania   - szerokość przy mocowaniu bransolety 20 mm.
 + dobra luminescencja  
 + wygodna bransoleta  
 + robiące wrażenie szafirowe wypukłe szkło  
 + dobrze skalkulowana cena  


Wszelkie nowości, recenzje zegarków oraz informacje dotyczące Bulova znajdują się zawsze na indywidualnej podstronie marki tu – BULOVA.

Adrian Szewczyk

Tagi:

Magazyn ZIP NR 7

MAGAZYN ZIP NR 7 - odbierz egzemplarz!

ZEGARKI I PASJA NA YOUTUBE

Seiko2

REKLAMA

Doxa

REKLAMA

Partner Czasocholicy

PARTNER

Junghans

REKLAMA

Oris

REKLAMA

Glycine

REKLAMA

Kalendarium ewolucji mechanizmów

Kalendarium ewolucji mechanizmów

Epos

REKLAMA

Aerowatch

REKLAMA

Recenzja: SEIKO Premier Automatic N...
Recenzja: SEIKO Premier Automatic N...
16.10.2018
Recenzja: ROAMER 130 Years Annivers...
Recenzja: ROAMER 130 Years Annivers...
16.11.2018

Podstrony producentów

Zegarki marki Aerowatch
Zegarki marki Alpina
Zegarki marki Atlantic
Zegarki marki Audemars Piguet
Zegarki marki Aviator Swiss Made
Zegarki marki Ball
Zegarki marki Bulova
Zegarki marki Carl F. Bucherer
Zegarki marki Certina
Zegarki marki Chopard
Zegarki marki Citizen
Zegarki marki Czapek Geneve
Zegarki marki Davosa
Zegarki marki Doxa
Zegarki marki Emile Chouriet
Zegarki marki Epos
Zegarki marki Eterna
Zegarki marki Frederique Constant
Zegarki marki Glycine
Zegarki marki Grand Seiko
Zegarki marki Junghans
Zegarki marki Longines
Zegarki marki Maurice Lacroix
Zegarki marki MeisterSinger
Zegarki marki Montblanc
Zegarki marki Omega
Zegarki marki Orient
Zegarki marki Oris
Zegarki marki Polpora
Zegarki marki Rado
Zegarki marki Roamer
Zegarki marki Schaumburg
Zegarki marki Seiko
Zegarki marki Steinhart
Zegarki marki Tag Hauer
Zegarki marki Tissot
Zegarki marki Ulysse Nardin
Zegarki marki Victorinox
Zegarki marki Vostok Europe
Zegarki marki Xicorr
Dołącz do naszego newslettera
i bądź zawsze na bieżąco