• Zegarki marki Bulova
  • Zegarki marki Xicorr
  • Zegarki marki Doxa Sub
  • Zegarki marki Michel Herbelin
  • Zegarki marki Certina
  • Zegarki marki Fiyta
  • Zegarki marki Atlantic
  • Zegarki marki Traser
  • Zegarki marki U-boat
  • Zegarki marki Tissot
  • Zegarki marki Omega
  • Zegarki marki Oris
  • Zegarki marki Sturmanski
  • Zegarki marki Fortis
  • Zegarki marki Delma
  • Zegarki marki G-SHOCK
  • Zegarki marki Orient
  • Zegarki marki Aviator Swiss Made
  • Zegarki marki Victorinox
  • Zegarki marki Davosa
  • Zegarki marki Frederique Constant
  • Zegarki marki Orient Star
  • Zegarki marki Ball
  • Zegarki marki Citizen
  • Zegarki marki Grand Seiko
  • Zegarki marki Vostok Europe
  • Zegarki marki Roamer
  • Zegarki marki Aerowatch
  • Zegarki marki Squale
  • Zegarki marki Meccaniche Veneziane
  • Zegarki marki Eberhard
  • Zegarki marki Seiko
  • Zegarki marki Junghans
  • Zegarki marki Błonie
  • Zegarki marki Epos
  • Zegarki marki MeisterSinger
  • Zegarki marki Delbana

Pasja: wspinaczka górska - w uścisku żelaznych perci


Powrót do kategorii

Wskazówka minutowa robi to co pół godziny. Bez wysiłku, bez widocznego zmęczenia, beznamiętnie, przez 30 minut wspina się po kolejnych stopniach tarczy, Po każdej takiej wspinaczce, ze szczytu o nazwie 12 schodzi do podnóża góry na godzinie szóstej, żeby [bez odpoczynku] rozpocząć cykl od nowa. Wielokrotnie, w każdym kolejnym takim cyklu wskazówka minutowa dubluje wskazówkę godzinową. Minionego lata poczułem się jak jedna ze wskazówek zegara.

Było to wtedy, gdy stanąłem pod kilkusetmetrową ścianą, na której poprowadzono via ferratę Monte Albano [Ottorino Marangoni] w rejonie jeziora Garda, do wejścia na tę drogę przygotowywał się jeszcze tylko starszy mężczyzna.

Sądziłem, że piękna, słoneczna pogoda przygna więcej wspinaczy. Dojście z parkingu w miasteczku Mori do miejsca startu ferraty zajęło mi zaledwie pół godziny, ale to wystarczyło, żeby docenić moc wrześniowego słońca w rejonie Gardy. Rozgrzana, eksponowana w kierunku południowego wschodu skała, podnosiła temperaturę i tak bardzo ciepłego już powietrza. Przywitałem się z mężczyzną, który musiał tu przybyć zaledwie kilka chwil przede mną. Właśnie niespiesznie włożył uprząż wspinaczkową, do niej przyczepił dwa karabinki i tzw. slinga – niezbyt szeroką, nylonową taśmę zszytą w pętlę. Używa się jej do asekuracji lub przytroczenia ekwipunku podczas postoju, czy biwaku. Brakowało w jego wyposażeniu ląży – przyrządu służącego do autoasekuracji podczas pokonywania via ferrat. Jej brak w mocno eksponowanych miejscach bez dobrego podparcia może być bardzo niebezpieczny. Zdecydowane ruchy napotkanego wspinacza, mimo wieku rzucająca się w oczy młodzieńcza postura i spokój świadczyły jednak o tym, że wie, co robi.

Pierwsza pionowa partia ferraty Albano była dobrym tej drogi strażnikiem. Bez odpowiedniej techniki i siły można było na niej zakończyć wspinanie. Zajęty zakładaniem sprzętu, nawet się nie zorientowałem, kiedy starszy kolega zniknął za położonym kilka metrów powyżej załomem skały.

Pasja: wspinaczka górska - w uścisku żelaznych perci

Ruszyłem za nim. Ferrata Albano w większości prowadzi pionowo w skale i wymaga sporo siły fizycznej. Za trud odwdzięcza się wspinaczom ukazując co chwila inną, szerszą perspektywę doliny i miasteczka położonego u podnóża tej części masywu Monte Baldo. O moim poprzedniku na tej drodze zdążyłem już zapomnieć, skupiony na pokonywaniu kolejnych trudności lub podziwiając widoki. Na jednej z szerszych skalnych półek, mniej więcej w trzech czwartych szlaku, postanowiłem odpocząć i zaspokoić narastające pragnienie. Widok był wspaniały, choć skała miejscami aż parzyła nagrzana od słońca. Stoję więc przypięty do liny asekuracyjnej z butelką wody w ręku.

Słyszę, że z dołu ktoś nadchodzi: słychać charakterystyczny szczęk aluminiowych karabinków przepinanych między kotwami liny. Po chwili w „kominie” prowadzącym do miejsca mojego postoju pojawia się… mężczyzna, który wchodził przede mną. Zrobiłem mu miejsce, kiedy dotarł do „mojej” półki i – ciągle zaskoczony – mówię, że nie zauważyłem gdzie odpoczywał, kiedy go wyprzedzałem. On na to, że nie odpoczywał, tylko wchodzi… drugi raz!

Zdążył wejść na szczyt, zejść i dogonić mnie jeszcze zanim stanąłem u celu. Musiałem mieć minę, jakbym zobaczył Yeti, bo dodał szybko: jestem wspinaczem, trenuję tutaj. Zdublował mnie jak większa wskazówka zegara tą krótszą. Potem – już na samej górze, w cieniu porastających dość płaski szczyt winorośli – powiedział mi jeszcze, że jest szczęśliwy mogąc żyć w Dolomitach. Zanim zszedłem w dół, na godzinę 6:00, patrząc na okoliczne szczyty po wielokroć przyznałem mu rację.

Wspinacza górska – przygoda i chęć przekraczania własnych granic

Choć nie należę do żadnej formacji czy organizacji związanej ze wspinaczką [odznaki i pieczęcie w książeczce PTTK się nie liczą] góry są ze mną od dzieciństwa.

Pasja: wspinaczka górska - w uścisku żelaznych perci

Pasja: wspinaczka górska - w uścisku żelaznych perci

W Beskidach spędzałem niemal wszystkie wakacje i zimowe ferie. Jako kilkuletnie dziecko przeszedłem z rodzicami większość tatrzańskich szlaków, łącznie z jednym z dwóch w Polsce szlaków nawiązujących do via ferrat, czyli Orlą Percią [jest to bardziej ubezpieczony szlak, niż klasyczna ferrata]. Nigdy się jednak nie wspinałem sportowo. Także aktywność w skalnej ścianie wydawała mi się odległa od koncepcji odbywania górskich podróży, nierozłącznie związanych z przemierzaniem przestrzeni, choćby tylko przez jeden dzień.

W górach nie szukam niczego, czego nie pragnie każdy, kto po nich chodzi: poczucia wolności, zmiany skali, przesunięcia granic, harmonii z naturą. Ważny jest też dystans do rzeczywistości, jaki zapewniają te „kupy kamieni”, jak mawiał o górach nieodżałowany Artur Hajzer. Z czasem jednak tym górskim wędrówkom, dostępnym w ramach weekendowego wypadu czy krótkiego urlopu, zaczęło brakować posmaku wyzwania czy choćby przygody, spróbowania się z trudnością, świadomości przekraczania własnych ograniczeń. Nie chodzi o wyprawy w bardziej odległe rejony górskie, bo himalajski trekking zawsze będzie doświadczeniem bez porównań. Ale ile wizyt w Himalajach można zmieścić w „zwykłym” życiu z dwutygodniowymi urlopami?

Pierwszą ferratę przeszedłem przed blisko dekadą w Dolomitach d’Ampezzo i było to wspaniałe odkrycie. Oto dostępna w „samochodowym” zasięgu wędrówka w skalistym, górskim terenie, z elementami konkretnego wspinania z autoasekuracją [bez konieczności angażowania partnera], prowadząca do miejsc czasem tak eksponowanych, że „lufa pod stopami” sięga blisko kilometra. Od tego czasu właściwie nie było roku bez kolejnych ferrat w Dolomitach i w Alpach.

Niewiele rzeczy przynosi porównywalną intensywność doznań i poprawia nastrój w równym stopniu. A wspólne przejścia wzmacniają relację z drugą osobą. Od kilku lat chodzi ze mną nastoletni dzisiaj syn i wiem, że zwłaszcza pierwsze wejścia miały wielkie znaczenie w kształtowaniu jego młodzieńczego charakteru.

Choć w ostatnich latach moda na tę formę wspinania i turystyki górskiej znacznie się upowszechniła i na szlakach można spotkać coraz więcej ludzi, warto może pokrótce powiedzieć czym są ferraty.

Pasja: wspinaczka górska - w uścisku żelaznych perci

Via ferrata, czyli „żelaza droga”

Via ferrata to wynalazek włoski.

W czasie I Wojny Światowej te „żelazne drogi” poprowadzone w Dolomitach, ułatwiały przemieszczanie się wojsk. Wiele z ferrat we Włoszech prowadzi śladem historycznym, o czym świadczą licznie spotykane zabytkowe umocnienia i obiekty, jak schrony czy tunele. Dzisiejsze ferraty to szlaki wspinaczkowe, wyposażone w stałą, najczęściej stalową, linę asekuracyjną, mocowaną do skały co kilka metrów.

W porównaniu z klasyczną wspinaczką, ferraty oferują wyższy komfort psychiczny ze względu na technikę asekuracji i fakt, że trudne partie niemal zawsze pozwalają pozostawać „wpiętym” w linę. Co prawda w porównaniu do klasycznej wspinaczki, odpadnięcie od skały przy wyższym tzw. współczynniku odpadnięcia, oznacza ryzyko poważnych kontuzji wskutek bardzo prawdopodobnego zderzenia ze skałą i działania sił, którym poddane jest ciało, jednak w newralgicznych miejscach zawsze znajduje się jakiś dodatkowy uchwyt lub stopień, przez twórców ferraty celowo przygotowany dla wspinaczy. Dzięki nim poważne upadki należą do rzadkości.

Podobnie, jak w przypadku górskich szlaków czy tras narciarskich, także w przypadku ferrat oznacza się ich skalę trudności. Nie służy jednak temu kod kolorystyczny, ale odpowiednia klasyfikacja. Najbardziej rozpowszechniona jest skala literowa od A (łatwa) do G (najtrudniejsza). Ferrata o trudnościach A może służyć za szkoleniową, przez osoby doświadczone często przechodzona jest bez asekuracji. Ferraty o trudnościach D to ferraty bardzo trudne, często zawierające krótkie odcinki przewieszone [ściana odchyla się od pionu]. Ferraty E to ferraty ekstremalnie trudne, o mocno przewieszonych partiach, których spora część turystów nie jest w stanie przejść. Ferraty o trudnościach F i G pojawiły się dopiero w drugiej dekadzie XXI wieku i są to ferraty sportowe o wyjątkowych trudnościach. Skala A-G skupia się wyłącznie na trudnościach technicznych.

Trzystopniowa skala (1 - łatwa, 2 - średnia, 3 - trudna) opisująca całkowitą trudność ferraty, uwzględnia cztery parametry - trudności techniczne (m.in. urzeźbienie, przewieszenia), trudności kondycyjne (suma podejść i zejść, długość całej trasy), zagrożenia obiektywne (kruchość terenu, zagrożenie lawinowe, szczeliny lodowcowe), trudności psychiczne (ekspozycje na trasie).

Pasja: wspinaczka górska - w uścisku żelaznych perci

Pasja: wspinaczka górska - w uścisku żelaznych perci

Wybierając się na szlak, zawsze warto przestudiować topografię terenu i skalę trudności dla poszczególnych partii ferraty. Nawet łatwa w większości przebiegu trasa, może zawierać trudny fragment. Ponadto wiele ferrat jest jednokierunkowych i wejście na szlak oznacza brak możliwość powrotu. Dlatego w górach zawsze, a na ferratach w szczególności, trzeba być przygotowanym na konieczność spędzenia w terenie czasu dłuższego, od zakładanego, oraz na każdy wariant pogody.

Na dobre i na złe

W 2018 roku ferrata o nazwie Ski Club 18 [stopień trudności D], prowadząca na szczyt Faloria w Cortinie d’Ampezzo, miała być w dzień wyjazdu miłym zwieńczeniem pobytu. Ta stosunkowo krótka 3-3,5 godzinna droga, prawie w całości poprowadzona w pionie, z początkiem blisko miasteczka, bez czasochłonnego dojścia i ze zjazdem kolejką, zajęła żonie i mnie prawie siedem godzin.

Już po rozpoczęciu wspinaczki zaczął padać deszcz. Śliska, mokra skała spowalniała nas niemiłosiernie, a grzmoty burzy krążącej nad szczytem płoszyły ptaki bytujące w ścianach masywu. Ich nagłe skrzeczenie odbijało się echem wśród skał. Zimny metal asekuracji i ciężki od wody sprzęt też nie pomagały. Kiedy po około czterech godzinach dotarliśmy na szczyt, oberwanie chmury unieruchomiło kolejkę, którą planowaliśmy wrócić do miasteczka.

Nieopodal górnej stacji kolejki znajduje się opuszczona budowla, która zagrała dom głównego bohatera filmu „Cliffhanger” z Sylvestrem Stallone. Czekając zziębnięty, aż grube jak powrozy strugi deszczu ustaną, przypomniałem sobie sceny w których heros biegał po tych górach zimą w samym t-shircie. Do wagonika mogliśmy wsiąść dopiero trzy godziny później.

Pasja: wspinaczka górska - w uścisku żelaznych perci

Pasja: wspinaczka górska - w uścisku żelaznych perci

Sylvester zdążyłby w tym czasie zapewne zdobyć wszystkie trzy Tofany…

Czy wspinaczka ma cokolwiek wspólnego z zegarkami?

Po pierwsze już w samej nazwie „via ferrata” pojawia się nazwa pierwiastka, który łączy wspinaczkę ze światem zegarków. Stalowe kotwy, liny asekuracyjne, klamry i drabiny przerzucone nad rozpadlinami lub szczelinami nie reprezentują stopnia szlachetności i wykończenia stali równego kopertom i bransoletom zegarków, ale jedne i drugie łączy bazowy pierwiastek - żelazo.

Do tego nowoczesne zegarki sportowe podnoszą znacznie bezpieczeństwo w górach dzięki dodatkowym wskazaniom: predykcja pogody, wysokościomierz czy system lokalizacji jak GPS czy Glonass. W krytycznej sytuacji niektóre z nich mogą nawet zaalarmować służby ratunkowe.

Na via ferratach to pożądany kompan.

Nawet, jeśli koperta takiego zegarka jest… wykonana z tworzywa sztucznego.

Artykuł ukazał się w drukowanym piśmie – Magazyn Zegarki i Pasja NR 15

Rafał Czechowski


Tissot - Premium

REKLAMA

Magazyn ZIP NR 16

MAGAZYN ZIP NR 16 - odbierz egzemplarz!

ZEGARKI I PASJA NA YOUTUBE

Janeba serwis 420

REKLAMA

Qclock Two 420

REKLAMA

Doxa 420

REKLAMA

GRAND SEIKO 420

REKLAMA

Laco 420

REKLAMA

Epos 420

REKLAMA

Janeba Showroom 420

REKLAMA

Aukcje: „Watches Online: The New Yo...
Aukcje: „Watches Online: The New Yo...
28.07.2021
Marka Greubel Forsey eliminuje pask...
Marka Greubel Forsey eliminuje pask...
11.08.2021

Podstrony producentów

Zegarki marki Aerowatch
Zegarki marki Atlantic
Zegarki marki Aviator Swiss Made
Zegarki marki Ball
Zegarki marki Bulova
Zegarki marki Błonie
Zegarki marki Certina
Zegarki marki Citizen
Zegarki marki Davosa
Zegarki marki Delbana
Zegarki marki Delma
Zegarki marki Doxa Sub
Zegarki marki Eberhard
Zegarki marki Epos
Zegarki marki Fiyta
Zegarki marki Fortis
Zegarki marki Frederique Constant
Zegarki marki G-SHOCK
Zegarki marki Grand Seiko
Zegarki marki Junghans
Zegarki marki Maurice Lacroix
Zegarki marki Meccaniche Veneziane
Zegarki marki MeisterSinger
Zegarki marki Michel Herbelin
Zegarki marki Omega
Zegarki marki Orient
Zegarki marki Orient Star
Zegarki marki Oris
Zegarki marki Roamer
Zegarki marki Schaumburg
Zegarki marki Seiko
Zegarki marki Squale
Zegarki marki Sturmanski
Zegarki marki Tissot
Zegarki marki Traser
Zegarki marki U-boat
Zegarki marki Victorinox
Zegarki marki Vostok Europe
Zegarki marki Xicorr
Dołącz do naszego newslettera
i bądź zawsze na bieżąco