Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych i twórcą zegarów astronomicznych

POWRÓT 30.05.2018 Wywiady i rozmowy
Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych i twórcą zegarów astronomicznych

Maciej Kopyto, Zegarki i Pasja (ZiP): Jak wszedł Pan na ścieżkę zegarmistrzostwa?

Franciszek Wiegand (FW): Kiedy byłem jeszcze małym chłopcem, to mój ojciec już wtedy  chwalił się wśród znajomych, że jak będę miał 5 lat to będę reperował pierwsze budziki. Ojciec był bardzo opiekuńczy i bardzo mu zależało abym tak jak on, również został zegarmistrzem. Natomiast mnie interesowały silniki spalinowe, które wraz z ojcem budowałem. Ale ojciec sprytnie mi podsuwał elementy zegara warsztatowego (astronomiczny).

Mogę powiedzieć, że mną manipulował w sensie pozytywnym. Wykonywałem prace związane z silnikami spalinowymi i zegarem precyzyjnym z wahadłem sekundowym równocześnie. Potem na wiele lat odłożyłem prace związane z tym zegarem. Ale pewnego dnia przyszedł znajomy ojca, kolekcjoner starych zegarów. W czasie dyskusji pochwaliłem się, że ja właśnie taki zegar robię, ale jest jeszcze niedokończony. Pokazałem zegar, a on od razu wyraził chęć kupna. Natomiast ja po przeanalizowaniu tego, iż poświęciłem mu już wiele godzin pracy, poczułem do niego wielki sentyment. To był dalszy bodziec, który sprawił, że samodzielnie zrobiłem pierwszy zegar. Drugim bodźcem był zegar z regulatorem wiedeńskim, którego renowację wykonałem. To zaważyło, że polubiłem zegarmistrzostwo.


ZiP: Dlaczego wybrał Pan akurat ten zawód?

FW: Miałem często okazję przy warsztacie ojca stać, słuchać, obserwować, śledzić jego ruchy i nawyki. Dobrze zapamiętałem jego dociekliwość i podziw dla tradycyjnego zegarmistrzostwa. Jego odpowiedzialność, rzetelną i fachowo dobrze wykonaną usługę. Mechanizm zegarka jest precyzyjnym urządzeniem pomiarowym, delikatnym i skomplikowanym. Te małe elementy czasomierza podlegające naprawie zaczęły mi imponować.

Dalszy krok w tym kierunku, to podjęcie pracy w zakładach przemysłowych, gdzie najdokładniejszą komórką zajmującą się pomiarami są laboratoria. W takich jednostkach przepracowałem w sumie 20 lat dzieląc ten okres po połowie na dwa różne laboratoria, przy czym w tym drugim byłem na stanowisku kierowniczym. Jak widać, cały czas miałem do czynienia z precyzją, więc zegarki stały się nieodłącznym elementem i pasją życia.  


Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

ZiP: Czy może Pan choć pokrótce przedstawić swoją drogę do zdobycia Dyplomu Zegarmistrza?
Jaką sztukę czeladniczą, jaką mistrzowską Pan wykonywał?


FW: Kiedy byłem w wojsku Izba Rzemieślnicza w Katowicach wysłała pismo do mojej jednostki z prośbą o udzielenie mi urlopu okolicznościowego celem przystąpienia do egzaminu czeladniczego. Zdanie przeze mnie tego egzaminu było marzeniem mojego ojca, który liczył także po cichu, że gdy będę w mundurze to komisja egzaminacyjna popatrzy na mniej bardziej łaskawym okiem. Zdając egzamin musiałem zabrać ze sobą tokarkę oraz wałek naciągowy w stanie surowym do zegarka kieszonkowego, który to surowy wałek przygotował mi ojciec. „Sztuczka” z mundurem z całą pewnością wiele mi pomogła, bo zdałem egzamin z wynikiem pozytywnym 22. październik 1962 roku.

Jeśli chodzi natomiast o pracę mistrzowską, to gdy pracowałem w państwowym zakładzie przemysłowym sytuacja mi sprzyjała, bo dalej mogłem realizować swoje liczne plany i projekty. Wszystko to, jak uważam obecnie, okazało się nieodzowne w moich dalszych pracach prowadzących do przysposobienia do rzemiosła zegarmistrzowskiego. Wówczas w porównaniu z moimi kolegami z tytułami zegarmistrzowskimi, w niczym nie ustępowałem im wiedzą, a nawet byłem lepszy w różnych dziedzinach, dlatego z pewną ambicją postanowiłem przystąpić do egzaminu. Ponadto założyłem, że gdyby mi się nie powiodło to będę zdawał do skutku. Jako zadanie na egzaminie praktyczny dostałem do wykonania mostek balansowy do zegarka kieszonkowego. Otrzymałem informację, że ze sprzętem zegarmistrzowskim mam się stawić u pana Kaszowskiego w mieszkaniu. Tak też uczyniłem. Po chwili rozmowy na tematy zawodowe przystąpiłem do rozpakowania sprzętu. Pan Kaszowski powiedział wtedy - wystarczy, proszę zostawić. Byłem przekonany, że oblałem i zapytałem o co chodzi? Usłyszałem: „widzę, że pan potrafi. Wobec powyższego zapytałem po czym poznaje - po pana ruchach. Do dziś mile to wspominam. Egzamin zdałem 14 lipca 1987 roku.


ZiP: Czy pamięta Pan swój pierwszy, samodzielnie skonstruowany zegar i/lub zegarek?

FW: Od ojca często słyszałem o zaletach i precyzji najdokładniejszych zegarów mechanicznych, zwanych warsztatowymi, służącymi do „przechowywania czasu”. To były niezbędne w dobrych zakładach zegarmistrzowskich wzorce, które funkcjonowały  przed rozpowszechnieniem sygnałów radiowych. Pracę nad budową zegara astronomicznego rozpoczyna się od sporządzenia rysunku technicznego, dokumentacji technicznej, oraz planu czynności. Ojciec podziwiał firmy, które specjalizowały się w produkcji najwyższej klasy zegarków i miałem do nich wielki sentyment. Dowiedziałem się, że zegarek kieszonkowy najwyższej klasy renomowanej firmy „Glashutte Lange & Sohnne” posiada zegarmistrz w Bytomiu.

Pojechałem do niego myśląc o nabyciu tego zegarka. Niestety zostałem potraktowany dosyć chłodno, ale mimo wszystko miałem zegarek przez chwilę w rękach. Natomiast jego sprzedaż nie wchodziła w rachubę. Po dłuższym czasie otrzymałem wiadomość, że mogę już z przedpłaty odebrać samochód Fiat 126p. Wracając tym samochodem z Tych pomyślałem, że wstąpię do wspomnianego zegarmistrza i może teraz powiedzie się transakcja wymiany: samochodu na zegarek. Pan zegarmistrz nawet nie miał ochoty ze mną rozmawiać. W tym momencie pomyślałem, że jak nie da się kupić to sobie taki zrobię. Tak też uczyniłem, tak powstał mój pierwszy samodzielnie skonstruowany zegarek.      


Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

ZiP: Może się Pan poszczycić tytułem Mistrza Rzemiosł Artystycznych - proszę opowiedzieć naszym Czytelnikom, co trzeba zrobić, aby otrzymać to zaszczytne miano.   
                                                                                 
FW: Przede wszystkim  trzeba sprawdzić swoje możliwości, poznać stopień zaawansowania zawodowego i to można najlepiej sprawdzić poprzez czynny udział w wystawach, konkursach, które są miarą wszelkich sukcesów i osiągnięć. Ja z pasją pracowałem na to całe życie. Następnie należało to udokumentować, podsumować odrębnym pismem zawierającym uzasadnienie mojej wieloletniej działalności, co zajęło mi wiele czasu w gromadzeniu i segregowaniu dokumentacji.

To jeszcze nie wszystko, bo to otworzyło przede mną bramy uznania dla rzemieślników artystów. Los się do mnie uśmiechnął – znalazłem się wśród jego wybrańców.

Powszechnie wiadomo, że miarą wszelkich sukcesów i osiągnięć są zdobywane nagrody, podziękowania i dyplomy. Faktem też jest, że każdy człowiek ma jakiś talent, przy czym jeden go wcześnie odkryje, drugi później, a trzeci wcale. Dlatego aspirując do tytułu Mistrza Rzemiosł Artystycznych musiałem przedstawić mój zawodowy dorobek życia co potwierdzone musi być w aktach i dokumentach. Takie informacje  wysłałem do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego potwierdzone odrębnym pismem uzasadnienia wieloletniej działalności w branży zegarmistrzowskiej. Ciekawostką może być fakt, że całe  akta przygotowane do wysyłki ważyły 7kg.


ZiP: Jest Pan znany z budowania wspaniałych zegarów astronomicznych, które można także podziwiać obecnie w Pana mini Muzeum w Tarnowskich Górach. Dlaczego zdecydował się Pan w swej drodze zawodowej na tworzenie zegarów, a nie zegarków naręcznych?

FW: Zegarki ręczne oprócz wielu zalet i uroku mają też swego rodzaju wadę - gabarytowo są stosunkowo małe. Natomiast zegary duże, wiszące przy odpowiedniej aranżacji mogą decydować o wystrój wnętrza.

Są to dwa światy mikro i makro.


Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

ZiP: Jak długo trwa stworzenie takiego zegara? Czy wszystkie jego elementy tworzy Pan samodzielnie?

FW: Na to pytanie nie można jednoznacznie odpowiedzieć, bo nigdy nie zajmuję się zegarem w sposób ciągły - od początku do końca jego kreacji. Często z różnych przyczyn odchodzę od tego zegara i zajmuję się innym zagadnieniem np. innego rodzaju wychwytem, modelami wychwytu. Poza tym mam jeszcze wiele projektów nie skończonych. Jest nim choćby zegar  z wolnym wychwytem sprężynowym typu Riefler.

Mam niby gotowe obrabiarki mojej konstrukcji - nieosiągalne w handlu, a nieodzowne przy budowie moich zegarów, ale mam jedną także tokarkę specjalnej konstrukcji, która do tej pory jest nie skończona.

Ona czeka w kolejce na chwilę mojego czasu wolnego.


ZiP: W pana domu od niedawna istnieje mini Muzeum Zegarmistrzostwa. Co skłoniło Pana do jego kreacji?

FW: Do stworzenia własnego muzeum przekonał mnie widok małego muzeum na Teneryfie. Wysoko w górach na tak zwanym pustkowiu znajdowało się malutkie muzeum regionalne. Od razu pomyślałem dlaczego takie nie może powstać w moim domu. Przecież dysponuję odpowiednim lokalem, mam duże doświadczenie z licznych wystaw, a przede wszystkim i co wydaje się najistotniejsze, chcę uratować od zapomnienia ginący zawód zegarmistrza, oraz bogate doświadczenie dwóch pokoleń zegarmistrzów.

Każdy zwiedzający będzie mógł na żywo porozmawiać ze mną – inicjatorem muzeum i twórcą części z eksponatów. Pragnę żeby każdy zwiedzający wyszedł z mojego muzeum wzbogacony wiedzą o sztuce zegarmistrzowskiej. By doznał tak technicznego jak i artystycznego jej aspektu.


Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

ZiP: W swojej praktyce zegarmistrzowskiej wykonuje Pan zupełnie nietypowe prace. Przykładem może być choćby wykonywanie rubinowych kamieni łożyskowych i palet kotwicy.

Czy informacji o sposobie i możliwościach wykonywania takich prac szuka Pan w literaturze, czy też podejmuje Pan próby praktyczne? Jak przebiega szlifowanie kamieni rubinowych, a jak wiercenie w nich otworów?


FW: Do poznania tych nietypowych prac zmusiła mnie chęć wyprodukowania zegara precyzyjnego. Zegar, aby zaliczyć go do precyzyjnych powinien posiadać łożyska rubinowe co najmniej w zespole wychwytu. Są to łożyska na czopach kotwicy i na kole wychwytowym, oraz najbardziej pożądane - rubinowe palety kotwicy.

Byłem przekonany, że szlifowanie i wiercenie rubinów, który po diamencie jest najtwardszym minerałem jest barierą nie do przeszkodzenia. Jednak zwykły przypadek sprawił, że otrzymałem od znajomego większą liczbę rubinów, które kształtem i gabarytowo idealnie mi odpowiadały, jedynie szkopuł polegał na braku otworów. Cała moja wiedza na temat obróbki rubinów polegała na tym, że do tego muszą być użyte proszki diamentowe.

Po przygotowaniu odpowiedniego oprzyrządowania do wiercenia otworów o średnicy 1,1 mm i stosunkowo niewielu próbach udało mi się wywiercić otwór. Następne wyzwanie, które też należy zaliczyć do trudnych było polerowanie wywierconych otworów. Wiercenie i polerowanie jednego otworu zajęło mi ponad trzy godziny.


Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

ZiP: Czy może Pan zdradzić Czytelnikom, co uważa Pan za swój największy zawodowy sukces, oraz wskazać wydarzenie bądź projekt, który nie udało się Panu zrealizować po Pana myśli?

FW: Uważam się za człowieka szczęśliwego i wszystkie przedsięwzięcia których się podejmowałem, nawet te najmniejsze sprawiły mi ogromną radość. Proszę jednak pamiętać, że w życiu też są porażki, które mocno przeżywam. Tymi ostatnimi na szczęście się nie zrażam, bo one są dla mnie wezwanie i sprawdzianem, czy potrafię rozwiązywać problemy. 
             
Kolejne zamierzenie, które chciałbym urzeczywistnić i jakie pozwolę sobie tu przedstawić, dotyczy samego wejścia do muzeum zegarmistrzostwa, a konkretnie rzecz biorąc frontonu fasady domu. Wydaje się, że na wysokości mniej więcej trzech metrów, powinienem w centralnym miejscu, tuż nad wejściem, ustawić dzwonnicę z tarczą zegarową. Dla tej konstrukcji, zawsze o pełnej godzinie od lewego narożnika będzie wysuwała się mała postać (figurka z młotkiem w ręku).Postać ta, w momencie dochodzenia wskazówki minutowej do pełnej godziny, wejdzie kilka stopni wyżej  (schodami nad zegar), tak aby dosięgnąć młotkiem dzwonu i rozpocząć wybijanie właściwej, aktualnej godziny. Natomiast druga postać, usytuowana z prawej stronie, szybkim i zdecydowanym krokiem będzie zmierzać w kierunku zegara z podniesioną ręką, aby tym gestem oznajmić wybijającemu zakończenia bicia w dzwon. Na koniec tej ceremonii, obydwie figury powrócą na swoje miejsca. Jeszcze raz zaznaczam, że to są moje marzenia, ale pocieszam się tym, że marzenia lubią się spełniać. Jednak moje marzenia – i  chwała Bogu – na tym się nie kończą.


ZiP: Jest Pan także autorem publikacji i książki. Czy może Pan wspomnieć o tych dokonaniach – do kogo są skierowane i dlaczego nasi Czytelnicy powinni po nie sięgnąć?

FW: Wszystko zaczyna się od małych rzeczy i gdyby ktoś mi powiedział, że ja napiszę książkę, to bym ze śmiechu parsknął. Pierwsza moja publikacja w formie książkowej znalazła się w gronie ponad 200 prac nadesłanych z całego kraju, które rywalizowały w Konkursie Złotego Smoka o tytuł najlepiej opracowanego wydawnictwa roku 2007. Uznanie jurorów i przyznanie drugiej nagrody, zyskał mój katalog prac zegarmistrzowskich za perfekcję druku, doskonałość techniki drukarskiej, a przede wszystkim wartość kompozycji, szatę graficzną i estetykę tego opracowania.

W międzyczasie moja kolekcja wzrosła o modele wychwytu, zegar wieżowy, zegary z wolnym wychwytem sprężynowym i obciążnikowym i tak naprawdę, to chciałem tylko ten katalog rozszerzyć o wspomniane wyroby. W drukarni oznajmiłem, że będę się starał, żeby w następnym konkursie mój katalog zdobył pierwsze miejsce. Stało się jednak inaczej - powstała książka pt. „Historia zegara precyzyjnego”.

Zawsze staram się oceniać ludzi po czynach i dlatego gdy kilku wydawców zaproponowało napisanie artykułów o temacie zegarmistrzowskiej, a nawet  współpracę chętnie się jej podejmowałem. Między innymi pisałem do gazet takich jak: „Baltic Juweller”,  „Mały Gość Niedzielny”,  „Gość Gliwicki”, „Rynek Jubilerski”, „Gems&Juwelery”, Zegarki & Biżuteria”. W tym ostatnim czasopiśmie napisałem cała serię artykułów z zakresu zegarmistrzostwa. Tam też opisałem fenomen artystyczny jaki zawarty jest nie tylko w mechanizmie, ale również w dekoracjach na jego obudowie. Nie chcę być nieskromny, ale w tym czasopiśmie należę nawet do zespołu redakcyjnego.      

   
Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

Rozmowa z Franciszkiem Wiegandem – Zegarmistrzem, Mistrzem Rzemiosł Artystycznych oraz twórcą zegarów astronomicznych

ZiP: Na koniec pytanie, które z pewnością nurtuje nie tylko mnie: czy na co dzień nosi Pan zegarek kwarcowy czy mechaniczny?       
                           
                                                                               
FW: Obecnie rzadko noszę zegarek, jedynie na specjalne okazje zakładam zegarek ręczny marki „Wiegand”. Natomiast często jadąc rowerem zakładam na każdą z rąk zegarek z automatycznym naciągiem i wskazaniem rezerwy chodu - obserwuję w czasie jazdy który z nich szybciej nakręci sprężynę do pełna.

ZiP: Bardzo dziękuję za rozmowę!

Maciej Kopyto
Redakcja Zegarki i Pasja


Wywiad w wersji skróconej ukazał się w drukowanym kwartalniku Zegarki i Pasja w czwartym kwartale 2017 roku.

Wersja elektroniczna tego numeru kwartalnika jest stale do pobrania tu - Magazyn Zegarki i Pasja nr 4

Polecamy także:

Seiko w Polsce: plany i wyzwania! Wywiad z Patricio Testartem, Marketing & Sales Manager Europe
Seiko w Polsce: plany i wyzwania! Wywiad z Patricio Testartem, Marketing & Sales Manager Europe
Wywiad z Patricio Testartem, Marketing & Sales Manager Europe Maciej Kopyto (Zegarki i Pasja - ZiP): Zadam pytanie, które być może nieco Pana zaskoczy: czy tak duża, powszechnie rozpoznawana globalna marka jak Seiko musi się jeszcze reklamować? Patri
Recenzja: Seiko Presage Automatic Chronograph Special Edition (SRQ025J)
Recenzja: Seiko Presage Automatic Chronograph Special Edition (SRQ025J)
Początki Seiko opisywaliśmy już przy okazji prezentacji zegarków z linii Presage oraz w wielu innych artykułach, niemniej warto wspomnieć choć w bardzo dużym skrócie historię tego producenta. Seiko to japońska firma, założona w 1881 roku przez Kintar
Kalendarium Ewolucji Mechanizmów – unikatowy projekt zegarkowy, teraz także w wersji angielskiej!
Kalendarium Ewolucji Mechanizmów – unikatowy projekt zegarkowy, teraz także w wersji angielskiej!
Kalendarium ewolucji mechanizmów to autorski i unikatowy projekt zegarkowy tworzony przez redakcję portalu Zegarki i Pasja od końca 2015 roku. W dniu dzisiejszym udostępniamy Czytelnikom i fanom tradycyjnego zegarmistrzostwa wersję anglojęzyczną Kale
Pre-Basel 2018: Carl F. Bucherer - Manero Peripheral (43 mm)
Pre-Basel 2018: Carl F. Bucherer - Manero Peripheral (43 mm)
Znów się powtórzę – Carl F. Bucherer model Manero Chronograph mógłby być dla mnie idealnym zegarkiem codziennym. Ale niewątpliwie cała linia Manero to „strzał w dziesiątkę” tej działającej już od 130 lat rodzinnej firmy. Oferowane przez tę manufaktur
Recenzja: Invicta Speedway Automatic model 25848
Recenzja: Invicta Speedway Automatic model 25848
Turbina to ostatnio całkiem popularne słowo. Głownie dlatego, że aktualnie oferowane samochody ze względu na dziwne ekotrendy są wyposażone w to urządzenie poprawiające parametry silników, które są coraz to pomniejszane do absurdalnie małych rozmiaró

Tagi:

Magazyn ZIP NR 5

MAGAZYN ZIP NR 5 - wydanie rocznicowe!

ZEGARKI I PASJA NA YOUTUBE

REKLAMA

ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU

Glycine

REKLAMA

Junghans

REKLAMA

Partner Czasocholicy

PARTNER

Seiko2

REKLAMA

Epos

REKLAMA

Oris

REKLAMA

Doxa

REKLAMA

Kalendarium ewolucji mechanizmów

Kalendarium ewolucji mechanizmów

Aerowatch

REKLAMA

Instagram

Zegarki i pasja na Instagramie

Wywiad z Jean-Sébastien Bolzli: Aer...
Wywiad z Jean-Sébastien Bolzli: Aer...
07.05.2018

Podstrony producentów

Brand - Aerowatch
Brand - Alpina
Brand - Atlantic
Brand - Audemars Piguet
Brand - Aviator Swiss Made
Brand - Bulova
Brand - Carl F. Bucherer
Brand - Certina
Brand - Chopard
Brand - Citizen
Brand - Czapek Geneve
Brand - Davosa
Brand - Doxa
Brand - Emile Chouriet
Brand - Epos
Brand - Eterna
Brand - Frederique Constant
Brand - Glycine
Brand - Junghans
Brand - Longines
Brand - Maurice Lacroix
Brand - MeisterSinger
Brand - Montblanc
Brand - Movado
Brand - Omega
Brand - Orient
Brand - Oris
Brand - Polpora
Brand - Rado
Brand - Roamer
Brand - Schaumburg
Brand - Seiko
Brand - Steinhart
Brand - Tag Hauer
Brand - Tissot
Brand - Ulysse Nardin
Brand - Victorinox
Brand - Vostok Europe
Brand - Xicorr
Dołącz do naszego newslettera
i bądź zawsze na bieżąco