Bulova to firma z amerykańskim rodowodem, która może poszczycić się historią nie krótszą oraz nie mniej chwalebną niż wielu szwajcarskich producentów dbających o akcentowanie swoich korzeni i osiągnięć. Tak – już pisałem to przy okazji ostatniej recenzji. Pisałem także o założycielu – Josephie Bulova – emigrancie z Czech, jak i o wielu sukcesach oraz perypetiach własnościowych Bulovy, aż do znalezienia się pod bezpiecznymi skrzydłami Citizena. To się oczywiście nie zmieniło. Zmienił się obiekt recenzji – choć nie tak bardzo, bo jest kilka wspólnych cech.
Poprzednio zajęliśmy się czasomierzem Bulova Automatic 97A109. Zegarek, który jest duży, wyrazisty i rzucający się w oczy z powodu widocznego balansu, złotego koloru koperty uzyskanemu dzięki powłoce PVD oraz sporemu rozmiarowi.
Nasz dzisiejszy bohater ma całkiem odkryty mechanizm, kopertę w takim samym kolorze i również jest duży.


Koperta Bulova 98A177 Automatic Skeleton ma aż 46,3 mm średnicy. W tym miejscu podobieństwo się kończy.
Czasomierz jest zaprojektowany w zupełnie innym stylu.
Jest przeznaczony dla osób, które szukają w zegarku różnych cech, ale na pewno nie dyskrecji. Kształt koperty przywodzi na myśl techniczny, industrialny styl. Proste linie, płaszczyzny ustawione pod różnym kątem wobec siebie, uszy zintegrowane w zasadzie z kopertą, nietypowo zamocowany, również zintegrowany, gumowy pasek – tworzą klimat zegarka sportowo nowoczesnego. Może trochę w stylu Hublot, ale oczywiście z własnym charakterem.

Gdyby nie wspomniane wcześniej uszy, można by opisać kopertę jako okrągłą.
Taka jest jej główna cześć. Uszy po zewnętrznej krawędzi są bardzo łagodnie i płynnie wypuszczone. Boczne powierzchnie o kształcie utworzonym przez ten zabieg są polerowane na wysoki połysk, a końce łagodnie skierowane ku dołowi, schodząc lekko poniżej linii dekla.
Wystając bardzo niewiele poza obrys, jaki tworzyłby okrąg wpisany w kopertę, gwarantuje dobre ułożenie nie tylko na dużych nadgarstkach. Wymiar od ucha do ucha to 53 mm – czyli sporo, ale zwykle zegarki o takiej średnicy osiągają poważniejsze wyniki. Moja 42 milimetrowa Eterna Kontiki ma ten wymiar na poziomie nie całe 3 mm mniejszym, a 43 milimetrowy Revue Thommen dokładnie taki, jak recenzowana dziś Bulova.
Nie jest więc źle, tym bardziej, że grubość zegarka to niespełna 13 mm.



To mniej nawet, niż aspirującego, mimo wymiarów, do miana eleganckiego zegarka tej marki z poprzedniej recenzji. W sumie, jak widać na zdjęciach, nasza Bulova układa się dobrze, dobrze wygląda i w żaden sposób nie można powiedzieć, iż nie jest komfortowa w ewentualnym codziennym użytkowaniu. Pomaga płaski zakręcany i przeszklony dekiel.
Jest on stalowy, bez powłoki PVD. Na obrzeżu naniesiono podstawowe informacje o zegarku.
Na szkle od wewnętrznej strony nadrukowano nazwę i logo firmy. Widoczne wokół dekla części koperty są szczotkowane i łagodnie profilowane pod kształt nadgarstka.

Z drugiej strony, od góry koperty, także mamy powierzchnie szczotkowane.
W górnej i dolnej części mamy ustawiona skośnie powierzchnię zintegrowanych uszu. Linią ustawioną pod kątem ok 45% pooddzielano je od głównej powierzchni koperty. Takie ułożenie staje się charakterystycznym elementem projektu tej obudowy zegarka i determinuje jego styl. Podkreśla go polerowana, dość szeroka luneta w opalizująco grafitowym kolorze. Luneta jest stalowa z powłoką PVD, ale opisywany kolor do złudzenia przypomina ceramiczne elementy stosowane w zegarmistrzostwie.
To atrakcyjny akcent, pasujący do ogólnego wizerunku tego czasomierza, dobrze skomponowany z kolorem różowego złota koperty.


Na godzinie 2-giej umiejscowiono koronkę z obu stron osłoniętą wypustkami.
Jej obwód jest większy niż wysokość boku koperty co oznacza, że bardzo wygodnie chwyta się ją i operuje nią w razie konieczności. Można ją odciągnąć tylko do jednej pozycji ponieważ mechanizm oferuje wyłącznie wskazanie czasu. Skoro jesteśmy jeszcze przy kopercie, kolejnym elementem do przedstawienia wydaje się być pasek.
Jak pisałem jest zintegrowany. To bardzo estetycznie wygląda i podkreśla nowoczesny charakter zegarka.
Pasek jest czarny gumowy. Jest odpowiedniej grubości i odpowiednio miękki.
Pewnie trzyma, nielekki przecież, zegarek na nadgarstku.



Skład mieszanki z jakiej został wykonany sprawdza się tak pod kątem wygody jak i pozostałych walorów użytkowych. Szczególnie mam tu na myśli dość częstą bolączkę tego typu pasków – czyli łapanie „pyłkowatych” zabrudzeń. Tutaj to zjawisko jest zminimalizowane.
Zapięciem jest standardowa, ale całkiem ładna klamra na pin w kolorze koperty.
Wygrawerowano na niej kamerton Bulovy.
Przechodząc do tarczy nadal jesteśmy na etapie opisu, i pewnie oceny, dokonywanej przez każdego z nas zdolności designerskich jakimi wykazali się inżynierowie Bulovy. Mimo, że nie jestem miłośnikiem rozwiązań typu „skeleton”, to jednak tarczę uznaję za mocny punkt testowanego czasomierza. Szkieletowanie w nim po prostu pasuje i, mimo niemal w pełni widocznego mechanizmu, nie wysuwa się ono tak jednoznacznie na pierwszy plan.
Mechanizm jest niejako tłem dla rozwiązań ponad nim.



Dobrze wyglądają nakładane indeksy w kolorze różowego złota. Mniej więcej na 1/5 swojej długości – po zewnętrznej stronie - są one osłonięte skośne ustawionym pierścieniem dystansującym, który wykorzystano do naniesienia podziałki minutowej.
Każdy indeks to wydłużony prostokąt w naniesioną po środku linią z masy luminescencyjnej. Indeks godziny 12-tej jest skrócony, ponieważ zdublowano go dużą, wyraźną rzymską dwunastką, która jest bardzo misternie wykonana. Końce - górny i dolny tego indeksu - są jakby szerokim fazowaniem z polerowanym wykończeniem, a płaska górna cześć jest szczotkowana. Także indeks godziny 6-tej lekko skrócono, ponieważ nachodzi na niego pierścień w kolorze indeksów, który okala obszar nad pracującym kołem balansowym.



Pierścień jest szczotkowany z polerowanymi krawędziami.
Nadrukowano na nim informacje o rodzaju naciągu i ilości kamieni łożyskujących. Dolna część tego okręgu jest połączona z pierścieniem na którym naniesiono indeksy, a od góry jest on osadzony na dwóch jakby ramionach, wychodzących ze wspomnianego pierścienia na wysokości godziny 3-ciej i 9tej. Po drugiej stronie tarczy mamy zastosowane podobne rozwiązanie. Utworzono coś w rodzaju mostka wyprowadzonego z linii indeksów godziny 11-tej i 1-szej i okalający od spodu opisywany wcześniej indeks godziny 12-tej.
Dolną cześć owego mostka użyto do nadrukowania białym kolorem nazwy firmy.
Do całości dobrze dobrano wskazówki, które są dość szerokie, mniej więcej do połowy ażurowane, a w częściach zewnętrznych wypełnione masą luminescencyjną.


Mimo szkieletowania, złoty kolor na tle srebrzystego mechanizmu i grafitowych elementów tarczy zapewnia dobrą czytelność. Wąska wskazówka sekundowa zakończona jest akcentem w postaci czerwonego zabarwienia końcówki.
Główną część tarczy stanowi przestrzeń, przez którą widać mechanizm, który dla właściwego efektu ma ażurowane płyty i mostki, tak by zostało wywarte jak najlepsze wrażenie.
To spory plus dla miłośników szkieletowanych zegarków, ale jak pisałem, cały projekt tarczy, jej pełen wizerunek powoduje, że szkieletowanie mimo, iż jest wyraźne, widoczne to nie dominuje i przez to zegarek może przypaść do gustu osobom sceptycznie nastawionym do takich rozwiązań.
Mechanizm to ceniona konstrukcja firmy Miytoa oznaczona jako 8N26, łożyskowany jest on na 21 kamieniach i pracuje z częstotliwością oscylacji balansu wynoszącą 21 600 wahnięć na godzinę. Rezerwa chodu to minimum 42 godziny.



Mechanizmy bazowe tej należącej, jak i Bulova, do Citizena marki są znane z trwałości i długowieczności. Jest to nieskomplikowany mechanizm. Ma on automatyczny naciąg, możliwe jest także ręczne dokręcanie, ale nie ma funkcji stop sekundy ani żadnej innej komplikacji konstrukcji poza centralnym sekundnikiem.
Tyle, że ten zegarek nie potrzebuje dodatkowych atrakcji.
Mogłyby wręcz być elementem powodującym przesyt. Tutaj ograniczenie wskazań do czasu podstawowego jest właściwym rozwiązaniem. Od spodu widzimy w tym mechanizmie skromne wykończenie. Powycinane elementu są wykończone matowo choć z fazowanymi krawędziami, wahnik jest bardzo prosty i ażurowany.
Styl surowy, prosty, ale pasujący d całości.

Podsumowując – 98A177 Automatic Skeleton to kolejny model marki Bulova dla osób zdecydowanych na czasomierz, który na pewno nie jest skromną, subtelną ozdobą nadgarstka. To zegarek, który dobrze widać, który chce być podziwiany. Styl, jak pisałem techniczno-industrialny. Sposób wykończenia koperty podkreśla ten charakter, a złoty kolor trochę łagodzi to wrażenie. Zegarek mimo wielkości jest całkiem wygodny na co dzień.
Oczywiście nie jest to czasomierz bez wad. Po pierwsze stylistyka i kolorystyka są skierowane do konkretnych odbiorców. Mechanizm, co jest oczywiście jasne od początku, nie jest dziełem sztuki zegarmistrzowskiej, szczególnie w aspekcie wykończenia i dekoracji – ale akurat surowy charakter doskonale pasuje do wizerunku zegarka.

Jedyne do czego bym się „przyczepił” i nie mogę znaleźć wytłumaczenia dla tego zjawiska, to widoczny od strony dekla pierścień stabilizujący mocujący mechanizm, który wykonany jest z białego plastiku. Nie rzuca się to w oczy, ale zaglądając głębiej widzimy go niestety. Taki element nie jest niczym złym – tyle, że nie powinien być widoczny, a jeśli go widzimy – lepsze wrażenie zrobiłby, gdyby wykonano go z metalu.
Nie mniej to dobrze wykonany zegarek z pewnym i trwałym mechanizmem, o charakterystycznym stylu, oferowany przez uznanego producenta.

Szafirowe szkło i wodoodporność na poziomie 10 atm zapewniają wystarczający poziom „bezpieczeństwa”. Dla kogoś, kto szuka wyrazistego nowoczesnego zegarka, a koperta w złotym kolorze oraz szkieletowanie są elementami podnoszącymi atrakcyjność – to Bulova 98A177 jest idealnym wyborem w atrakcyjnej cenie (cena katalogowa 1950 złotych).
Wszelkie nowości, recenzje zegarków oraz informacje dotyczące Bulova znajdują się zawsze na indywidualnej podstronie marki tu - Bulova.
Autor: Adrian Szewczyk
15:15 26.06.2017Recenzje i testy
Recenzja: Bulova 98A177 Automatic Skeleton
REKLAMA
„Chronografy – ukryte piękno”. Wyjątkowa książka o zegarkach?
Wyjątkowość to jeden z najbardziej nadużywanych w ostatnich latach terminów. O wyjątkowych produktach, promocjach lub filmach czytamy i słyszymy na każdym kroku. Mówią na ...
Epizod 5. Napęd - sprężyna w bębnie
Moduł napędu jest silnikiem o ograniczonym zasobie energii. Jego zadaniem jest, zgromadzenie zapasu energii potencjalnej, która uzyskiwana jest poprzez napięcie sprężyny ...
Sylwetki wielkich zegarmistrzów: Florentine Ariosto Jones – IWC
W odległości 300 mil od Nowego Yorku, w stanie New Hampshire, znajduje się miasteczko Rumney, gdzie piętnastego lutego 1841 roku urodził się Florentine Ariosto Jones, Syn ...
Nomos Club Sport neomatik Worldtimer Night Navigation. Nietypowy zegarek z przydatną funkcją
Nomos to niemiecka manufaktura z Glashütte, której zegarki mechaniczne o stonowanej estetyce na trwałe zapisały się w świadomości pasjonatów zegarmistrzostwa. Przez wiele ...
Rolex Land-Dweller. Premiera, która wywołała poruszenie w zegarkowym świecie
Jedna z najgłośniejszych premier branży zegarmistrzowskiej ostatnich lat. Nowość, która momentalnie przyciągnęła uwagę kolekcjonerów, fanów marki i miłośników zegarków na ...
Recenzja: Epos Timeless 3511 Automatic. Casualowy zegarek z kopertą o rzadko spotykanym kształcie
Na polskim rynku marka Epos, jak i portal Zegarki i Pasja od niemal samego początku istnienia podążają równolegle. Mam tutaj na myśli sytuację, w której na łamach naszego ...
Neo Digiteur Granit i Sand. Marka Chronoswiss wskrzesza swą ikonę!
Chronoswiss wskrzesza swą ikonę. Po dwudziestu latach od swojego debiutu, marka przedstawia model Neo Digiteur - nowoczesny hołd dla oryginału stworzonego na początku lat ...
Hanhart. Niemiecki lider w dziedzinie zegarków ze stoperem (AuroChronos 2026)
W niewielkim miasteczku Diessenhof nad Renem, w północno-wschodniej Szwajcarii zegarmistrz Johann Adolf Hanhart siada z piórem i kartką papieru, by przygotować ogłoszenie ...
Fiyta Azur Dragon. Futurystyczny zegarek i potęga Lazurowego Smoka
Fiyta to chińska marka zegarkowa, która w sumie, można powiedzieć, z podniesioną głową rywalizuje na otwartym, światowym rynku zegarmistrzowskim. To nie jest firma wypusz ...
Zenith DEFY Skyline Chronograph Black Ceramic. Nowoczesna, mroczna kontynuacja obranej drogi
Chronograf z legendarnym mechanizmem El Primero. Trwały, lekki i gładki w dotyku. A teraz dodatkowo #allblack. O czym mowa? O zaprezentowanym podczas LVMH Watch Week 2026 ...
Nowy certyfikat COSC Excellence Chronometer Certified. Rewolucja czy ewolucja?
Przez lata skrót COSC był dla wielu miłośników zegarków mechanicznym odpowiednikiem znaku jakości. Certyfikat chronometru stał się czymś więcej niż tylko formalnym potwie ...
Pierwszy zegarek mechaniczny marki Casio! Wideo recenzja Edifice EFK-100 Automatic
Zapraszamy do obejrzenia video recenzji zegarka EFK-100 Automatic marki Edifice. Nasz redakcyjny kolega Adrian prezentował ten model niedawno w formie klasycznej recenzji ...









greenlogic.eu