• Zegarki marki Doxa
  • Zegarki marki Xicorr
  • Zegarki marki Roamer
  • Zegarki marki Omega
  • Zegarki marki Glycine
  • Zegarki marki Tissot
  • Zegarki marki Alpina
  • Zegarki marki Victorinox
  • Zegarki marki Certina
  • Zegarki marki Vostok Europe
  • Zegarki marki Atlantic
  • Zegarki marki G-SHOCK
  • Zegarki marki Carl F. Bucherer
  • Zegarki marki Aerowatch
  • Zegarki marki Armin Strom
  • Zegarki marki Epos
  • Zegarki marki Ball
  • Zegarki marki MeisterSinger
  • Zegarki marki Citizen
  • Zegarki marki Aviator Swiss Made
  • Zegarki marki Seiko
  • Zegarki marki Traser
  • Zegarki marki Montblanc
  • Zegarki marki Davosa
  • Zegarki marki Czapek Geneve
  • Zegarki marki Steinhart
  • Zegarki marki Perrelet
  • Zegarki marki Bulova
  • Zegarki marki Grand Seiko
  • Zegarki marki Longines
  • Zegarki marki Squale
  • Zegarki marki Frederique Constant
  • Zegarki marki Oris
  • Zegarki marki Orient

Wywiad: Jerzy Dudek o piłce nożnej, pasjach i... zegarkach


Powrót do kategorii

Maciej Kopyto, Zegarki i Pasja (ZiP): Nasze wydawnictwo nazywa się „Zegarki i Pasja”, więc o zegarkach... porozmawiamy za chwilę. Zacznijmy od pasji. Czy piłka nożna to dla Ciebie pasja, czy bardziej praca? Jakie są Twoje pasje?

Jerzy Dudek (J.D.): Piłka nożna zawsze była dla mnie pasją. Na szczęście dla mnie przekształciła się także w mój zawód. Stała się moją pracą. Wydaje się, że to najlepsze połączenie, kiedy możesz pracę łączyć z pasją. Oczywiście wraz z rozwojem kariery wyzwania są większe i większa odpowiedzialność za to, co robisz. Gra w drużynie dotyczy zespołu, grupy osób, więc momentami bywa trudno. Natomiast to była dla mnie i jest w dalszym ciągu wielka przygoda, czyli jak najbardziej pasja.

Inne moje pasje?

Prawie od 10 lat jestem pasjonatem golfa. Nauczyłem się grać w golfa w Madrycie. Kiedyś mieszkałem w Anglii i w ogóle nie interesował mnie ten sport. Natomiast wtedy, w Madrycie, za namową zawodników, między innymi Gutiego, wspaniałego zawodnika Realu Madryt, nauczyłem się grać w golfa. W kolejnych latach to zainteresowanie  przekształciło się wręcz w moją namiętną pasję. Po zakończeniu profesjonalnej gry w piłkę nożną zainteresowałem się także wyścigami samochodowymi. Brałem udział w zawodach w pucharze golfa, będąc ambasadorem jednego ze sponsorów. Brałem udział w wyścigach 24-godzinnych w Dubaju i Barcelonie.

Więc mogę uznać, że wyścigi też są w jakiejś mierze moją pasją.


ZiP: Zapewne gra na najwyższym poziomie dostarczała Ci sporo adrenaliny. Czy odczuwasz teraz, po zakończeniu kariery, brak tych emocji? Starasz się szukać tych emocji gdzieś indziej?

J.D.: Na pewno każdy sportowiec po zakończeniu kariery szuka nowej swego rodzaju namiętności i zajęć niosących ze sobą emocje. Ja po zakończeniu zawodowego grania w piłkę zacząłem szukać właśnie takich możliwości realizacji siebie i szukania adrenaliny. Ktoś patrzący z boku na grę w golfa może pomyśleć, że tam nie ma takiej adrenaliny, nie ma emocji, nie ma wielkich napięć. Jednak ten sport dostarcza bardzo wiele takich wrażeń. Emocje są jedynie bardziej stonowane, nie są tak uzewnętrzniane jak w sportach drużynowych. Są to też trochę inne emocje. Równie mocne.

Natomiast wiadomo, że nie da się tego porównać z adrenaliną towarzyszącą i kibicom, i zawodnikom podczas wielkiego meczu piłkarskiego czy w trakcie wyścigów samochodów.


ZiP: Kiedy zacząłeś profesjonalne ściganie?

J.D.: Pamiętam swój pierwszy wyścig na torze w Poznaniu, wtedy rzeczywiście miałem taką adrenalinę, taki zastrzyk adrenaliny, że ciężko było kontrolować emocje. Pamiętam, kiedy wypadłem z toru, uderzając w bandę. Taka adrenalina, że nie można zdać sobie z tego sprawy.

Z tego powodu kierowcy wyścigowi zachowują się w sposób niekontrolowany, zaczynają różnego rodzaju pojedynki bokserskie – można powiedzieć. Oczywiście te emocje są bardzo duże. I ta adrenalina po prostu wyzwala te emocje. Wydaje mi się, że już do końca będę szukał tej rywalizacji, tych emocji, takiej właśnie adrenaliny.


ZiP: Czy masz jeszcze jakieś zajęcie, o którym nie wiemy?

J.D.: Gram też w drużynie hokeja na lodzie artystów polskich. I tam też mamy duże możliwości rywalizacji. Hokej to bardzo szybka gra, a i o adrenalinę nie jest trudno.

Cały czas poszukuję też dla siebie nowych wyzwań. Dosłownie rok temu wziąłem udział w zawodach biegowych na… Saharze. Do wyboru były odcinki 30- i 50-kilometrowe. Ja wybrałem ten krótszy – 30-kilometrowy. Udało mi się ukończyć ten etap. Byłem bardzo, wręcz mega, zmęczony. Praktycznie przez trzy tygodnie dochodziłem do siebie. Ale tak jak powiedziałem, ta chęć rywalizacji, udowodnienia samemu sobie, że jesteś w stanie to zrobić w takich trudnych warunkach, przewyższa czasem racjonalne myślenie.


Wywiad: Jerzy Dudek o piłce nożnej, pasjach i... zegarkach

ZiP: Co imponuje Ci w sporcie, szczególnie w piłce nożnej, a co w świecie sportu najbardziej Ci się nie podoba, najbardziej doskwiera?

J.D.: W piłce nożnej na pewno podoba mi się ta zespołowość, współpraca między formacjami, poszczególnymi zawodnikami w różnych częściach boiska. Takie zgranie zespołowe, praca zespołowa. Na pewno podoba mi się poznawanie różnych ludzi, którzy grają w jednym zespole, oraz możliwość obserwacji, jak reagują i zachowują się, mając zupełnie różne charaktery. Oczywiście piłkę nożną trzeba kochać, ale wtedy jest to też spełnienie marzeń. Gra zawodowo w piłkę nożną to jest to, o czym marzą pewnie wszystkie dzieciaki.

Ja też marzyłem – marzenie się spełniło, i to mi się zawsze podobało.

Mówi się, iż piłka nożna była kiedyś sportem biedniejszych sfer. Dzisiaj jest chyba zupełnie na odwrót. Kiedyś nie było takiej komercji jak dzisiaj. Dzisiaj dzieciaki mają troszkę inny dostęp do tego typu rozwoju osobistego. Ja też miałem, powiedzmy, trochę łatwiej niż wcześniejsze pokolenia zawodników. Dzisiaj piłka nożna jest częścią pewnego biznesu, również inwestycji w swoje dziecko. Ja traktowałem to zawsze jako wielką zabawę. Również chęć udowodnienia sobie i innym, że jestem czegoś wart.

Natomiast co mi się w piłce nożnej nie podoba, to… czasami bezsensowna krytyka jest tym, co doskwiera najbardziej w zawodowej piłce. Szczególnie ze strony ludzi, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia. Żyjemy jednak w takim świecie, że każdy może zabrać głos i wypowiedzieć się na temat dowolnej dziedziny życia, nie tylko sportu. Nawet jeśli ma znikomą wiedzę w jakimś temacie. Mimo wszystko każdy może „grać” eksperta i wypowiadać się, w tym przypadku o piłce, w bardzo kontrowersyjny sposób. Najgorsze, że opinie zrównoważone raczej nie są zauważane, a te kontrowersyjne, te na granicy hejtu, są wszechobecne. I to jest to, co mi doskwiera, że ludzie anonimowi wypowiadają się bardzo często w sposób bezpardonowy i z kompletnym brakiem szacunku do zawodników i ich pracy.


ZiP: Przejdźmy zatem do tematu zegarków.

Nie spytam Cię, czy nosisz zegarek na co dzień, tylko czy na co dzień, regularnie interesujesz się światem zegarków? Czytasz portale branżowe, prasę? Jaki aspekt zegarmistrzostwa najbardziej Cię zafascynował?

J.D.: Na co dzień noszę zegarki Citizena. Różne modele zegarków, w zależności od pory dnia i okazji. Czy czytam portale branżowe? Czasami czytam, obserwuję konkurencję Citizena i sprawdzam, jak wyglądają inne zegarki dostępne na rynku.

Niedawno byłem u znajomego w Warszawie, który rozebrał moje zegarki na części pierwsze i uświadomił mi, jakie cechy charakteryzują tak zwane dobre zegarki, jak wyglądają ich mechanizmy. Przybliżył mi historię niektórych moich zegarków, szczególnie tych, które dostałem jako prezenty za osiągnięcia sportowe, np. za mistrzostwa w Hiszpanii czy za wygranie Ligi Mistrzów. Są to zegarki dedykowane, wykonane w ograniczonej liczbie, i fajnie było dowiedzieć się o nich czegoś więcej niż tego, jakiej są marki i ewentualnie ile kosztowały.

To są naprawdę dosyć ciekawe, warte poznania kwestie techniczne – dowiedzieć się, jak w zegarkach dochodzi do zmiany np. datownika czy też jak wyglądają poszczególne fazy Księżyca. Bo są też modele z takimi wskazaniami, i interesowało mnie, jak te zegarki wyglądają „od środka”, jak odmierzają czas i pokazują wskazania. To są dosyć ciekawe rzeczy. I czasami lubię też poświęcić na to czas.


ZiP: Jaką zatem rolę w Twoim życiu odgrywa czas i zegarek?

J.D.: Czas odgrywa w życiu nas wszystkich bardzo dużą rolę.

Mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą i… jest w tym dużo prawdy. Odmierzając upływ czasu, dostrzegamy, jak on bardzo szybko ucieka. Im się głębiej nad tym zastanawiamy, to ten czas naprawdę nie ma dla nas litości i ucieka nam bardzo szybko, jeśli nie umiemy z niego korzystać.

Ja lubię od czasu do czasu zerknąć na nadgarstek, jeśli mam dobry zegarek... Muszę powiedzieć, że ostatnio przy okazji współpracy z marką Citizen przygotowaliśmy specjalny, limitowany w liczbie 500 sztuk, „dudkowy” model, który jest naprawdę bardzo fajny. I lubię sobie na niego popatrzeć, jak się przesuwają poszczególne wskazówki. Ale ja się też sporo przemieszczam w różnych strefach czasowych, dużo podróżuję, więc jest dla mnie istotne, żeby dobrze zarządzać czasem i nim gospodarować. Bo wiem, jak on szybko ucieka. Wszyscy mamy takie poczucie, że ten czas szybko leci, czasami… za szybko.


Wywiad: Jerzy Dudek o piłce nożnej, pasjach i... zegarkach

Wywiad: Jerzy Dudek o piłce nożnej, pasjach i... zegarkach

ZiP: Na co dzień korzystasz z zegarków mechanicznych czy kwarcowych? Które są Ci bliższe i dlaczego?

J.D.: To w zależności od okazji.

Korzystam zarówno z zegarków mechanicznych, jak i kwarcowych. Mam zegarki kwarcowe Citizena, wiadomo, że one są już niemal „bezobsługowe” – tak chyba mogę to nazwać – nie wymagają żadnego manipulowania czy nastawiania. Są zasilane światłem, a nastawiane dzięki synchronizacji radiowej i w zależności od tego, gdzie jesteśmy, wskazania przestawiają się automatycznie, wystarczy tylko zmienić strefę czasową.

Mam kilka zegarków mechanicznych, które rzeczywiście są fajne, natomiast jeśli się ich nie nosi długi czas, to trzeba je nastawiać samemu. Trzeba też uważać na nie i zadbać o ich serwis, żeby funkcjonowały przez długie, długie lata. Czasami bywa to – nie chcę powiedzieć, że uciążliwe – wadą niektórych zegarków mechanicznych, że jeśli się ich długo nie nosi, to zanim mechanizm zacznie pracować, bywa, że po kilka razy jeszcze trzeba je zdjąć z ręki i nakręcić.

Tak jak powiedziałem, korzystam z różnych zegarków w zależności od okazji. Natomiast nie mam specjalnie bliższego mi rodzaju mechanizmu zegarka. Zegarki mają dla mnie przede wszystkim odmierzać czas. Dodatkowo mają dobrze pasować do stroju i okazji. I to jest bardzo, bardzo ważne w moim życiu codziennym.


ZiP: W XXI wieku możemy swobodnie funkcjonować bez zegarków naręcznych. Czy zegarek to dla Ciebie męska biżuteria, praktyczne urządzenie codziennego użytku, a może dyskretna oznaka statusu materialnego?

J.D.: Zegarek jest dla mnie nie tylko biżuterią. Nie da się ukryć: tak samo jak zakładamy marynarkę czy poszetkę albo krawat, tak samo dobieramy do stroju odpowiedni zegarek, o odpowiedniej wielkości, kolorystyce i charakterystyce. Więc tak, to jest absolutnie część mnie, można powiedzieć.

Czy można funkcjonować bez zegarka? Pewnie można. Wszędzie mamy prezentowany czas – w telewizorze, w dekoderze, w telefonie komórkowym… wiele urządzeń wskazuje aktualny  czas. Więc tutaj nie ma żadnego problemu. Ja do tego jeszcze mieszkam w miejscowości, gdzie aktualny czas jest sygnalizowany biciem dzwonów u miejscowych dominikanów, którzy codziennie rano robią to o wpół do szóstej. No, może nie biją tak precyzyjnie, jak to kiedyś miało miejsce w odmierzaniu np. czasu przyjazdów i odjazdów pociągów. Jednak mniej więcej tę konkretną godzinę jestem w stanie rano rozpoznać.

Dla mnie zegarek musi być oczywiście funkcjonalny, musi być sportowy, musi nadawać się do wielu aktywności. Ja jestem multisportowy, więc te zegarki muszą mieć odpowiednią wytrzymałość i muszą sprostać moim wymaganiom. Jak do tej pory wszystkie zegarki, które miałem, spełniały te oczekiwania.


ZiP: Wróćmy jeszcze na chwilę na boisko.

Obserwując mecze piłki nożnej i przyglądając się zawodnikom, nigdy nie widziałem zegarków na ich nadgarstkach. Czy jest to zabronione przepisami, czy jest jakiś inny powód?


J.D.: Faktycznie, biżuteria jest zakazana na boiskach piłkarskich i jest to sprawdzane dosyć szczegółowo przez sędziego. Zegarki również nie mogą być na nadgarstkach graczy. Na boisku piłkarskim nie ma zegarków oprócz tego, z którego korzysta sędzia odmierzający czas gry. Posiadanie zegarka zawsze było zakazane ze względu na to, że czasami w pojedynkach, szczególnie mówię tutaj o sportach drużynowych, gdzie jest kontakt z drugim zawodnikiem, można nieumyślnie doprowadzić do jakiegoś uszkodzenia ciała czy twarzy. Więc tak, w piłce nożnej jest to zakazane.

Nie można używać biżuterii. Nawet nie można mieć obrączki na palcu – musisz ją zdjąć, a jeśli nie można jej zdjąć, to musi być zaklejona plastrem. Żadna biżuteria nie może być w czasie meczu pokazywana. Łańcuszki na szyi czy na nadgarstkach muszą być zdjęte i  zostawione w szatni.

My ewentualnie możemy mieć takie małe GPS-y, które są ukryte pod koszulką, czasami je widać nad numerem z tyłu. One dokonują różnego rodzaju pomiarów – zliczają liczbę przebytych kilometrów czy też prędkość albo parametry przyspieszenia. To są dane bardzo ważne dla trenerów. Wcześniej to też było zakazane, ale teraz jest ogólnie dostępne i można z tego korzystać.


ZiP: Porozmawiajmy więc o zegarku sędziego.

J.D.: Tak, sędziowie mają zegarki, oczywiście. Ale główny dostaje też sygnały od sędziego bocznego, ewentualnie od sędziego technicznego. Od tego ostatniego do niedawna była to najczęściej informacja, ile minut ewentualnie sędzia ma doliczyć do pierwszej połowy czy do końca spotkania. Dzisiaj sędziowie mają już pełen kontakt między sobą, mają mikrofony, mają różnego rodzaju blendki na nadgarstkach.

Dziś, nawet jeśli czasami mają kontakt wzrokowy dosyć utrudniony, jeden czy drugi sędzia zawsze może zasygnalizować potrzebę interwencji w inny sposób. Jak wiadomo, dzisiaj mamy też system wideoweryfikacji. Dzięki informacji od sędziego technicznego sędzia główny może zatrzymać grę, może zweryfikować swoją, tak dobrą, jak i błędną decyzję. Potwierdzić poprawność zagrania zawodnika i podjąć decyzję, która musi być zgodna z zasadami piłki nożnej. W kwestii zegarka – tak jak mówiłem – jedynym zegarkiem na boisku jest zegarek sędziego głównego.


ZiP: Sędzia ma swój zegarek, którym mierzy czas spotkania. Czy dodatkowo dostaje jakiś sygnał od sędziego technicznego co do chwili odgwizdania końca meczu. Od czego zależy decyzja o przedłużeniu gry?

J.D.: Oczywiście, że spotkania są przedłużane. Teraz wręcz stało się to normalne, ale też jest związane z przepisami. Wiadomo, czy jest tak zwana gra na czas. Pilnujemy swojego korzystnego rezultatu i czasami spowalniamy tę grę. Jeżeli piłka jest w stałym fragmencie, czyli stoi, jeśli przykładowo bramkarz ma wybić rzut wolny i zwleka, zwleka, zwleka. Sędzia ma prawo upomnieć go nawet żółtą kartką.

Natomiast jeśli bramkarz ma piłkę w rękach, to jest już określone przepisami, jak szybko piłkę musi wyekspediować. Ma na to sześć sekund. To jest bardzo rzadko stosowane, ale na początku meczu sędzia może czasami chcieć pokazać swoją osobowość. Jeśli w takiej sytuacji bramkarz przesadza z trzymaniem piłki w rękach, to dochodzi do zatrzymania gry. Jest rzut wolny przeciwko drużynie bramkarza przetrzymującego piłkę. Jest to stosunkowo duża kara, bo przewinienie jest w polu karnym, a to może łatwo zakończyć się golem. To dla takich przypadków sędzia ma zegarek, ale pewnie i tak nie na nim odlicza ten okres. To widać gołym okiem. W każdym razie sędzia absolutnie ma prawo w takiej sytuacji przerwać grę i zastosować przywilej korzyści dla drużyny przeciwnej.


Wywiad: Jerzy Dudek o piłce nożnej, pasjach i... zegarkach

ZiP: Jak długo trwał najdłuższy mecz, jaki grałeś? Dlaczego był taki długi?

J.D.: Pamiętam taki mecz. Grałem wtedy w drużynie Real Madryt, a mecz odbył się w Albanii. Nasz prezes był tak uprzejmy, że wysłał naszą drużynę do Albanii. Tam graliśmy mecz pokazowy z miejscowym mistrzem kraju. Był to oczywiście mecz towarzyski. Była telewizja oczywiście, pełen stadion widzów. Wiadomo, jak Real Madryt gdziekolwiek jedzie, do jakiej by nie było części świata, to zawsze jest tam bardzo mocno oblegany przez swoich lokalnych kibiców. Tych kibiców jest na świecie bardzo dużo. Gdy graliśmy w Albanii, bodajże w 30. minucie zgasło światło.

Wygrywaliśmy wtedy 1:0. Zgasło światło, więc zeszliśmy z boiska.

Byliśmy w szatni, nie przesadzając, około dwóch godzin. Już miała być decyzja o przerwaniu meczu. O tym, że możemy się kąpać i uciekać do autobusu i wyjeżdżać do hotelu. Wieczorem mieliśmy wracać do Madrytu. Natomiast miejscowe władze poinformowały nas, że ze względu na fakt, że ten mecz był transmitowany w telewizji, na pewno dojdzie do naprawy oświetlenia. Faktycznie, po ponad dwóch godzinach naprawili oświetlenie. W sumie ten mecz trwał chyba ponad trzy godziny, wliczając w to oczywiście tę awarię oświetlenia.


Dłuższe są mecze, które są rozgrywane w systemie pucharowym, gdzie nie ma rozstrzygnięcia i musi dojść do tzw. dogrywki, czyli przedłużenia meczu, przedłużenia szansy obu drużynom. Musi dojść do rozstrzygnięcia spotkania. Jeśli nie w dogrywce, to mamy rzuty karne. Standardowe mecze kończą się po 90 minutach. Później ewentualnie dochodzi do dogrywki, dwa razy po 15, no i później do rzutów karnych.

Pamiętam sytuację jeszcze z czasów kibica Górnika Zabrze. Górnik na początku lat 70. właśnie rozgrywał spotkanie z drużyną AS Roma. W pierwszym meczu był remis. W drugim meczu był remis. Musiało dojść do trzeciego meczu. To było na stadionie Ernsta Happela w Wiedniu, w Austrii, hmm.. chyba tak, i tam również nie było zwycięstwa żadnej z drużyn. Wtedy nie było zasady rozstrzygania meczów poprzez rzuty karne. W tamtej sytuacji doszło do rzucenia monetą przez sędziego. To on wskazał zwycięstwo Górnika Zabrze. Pamiętam doskonale słowa legendarnego komentatora, pana Ciszewskiego: „Sprawiedliwości stało się zadość!”. Od tego meczu, od tego momentu, UEFA zastanawiała się, co zrobić, żeby nie przedłużać meczów w nieskończoność. Zaczęto szukać innego, bardziej sprawiedliwego rozwiązania niż rzut monetą. Wtedy zdecydowano o rozstrzyganiu meczu w rzutach karnych.


ZiP: Wróćmy ponownie do zegarków.

Jesteś ambasadorem marki Citizen w Polsce. Dlaczego zdecydowałeś się związać z tą właśnie marką?


J.D.: Można powiedzieć, że stało się to z prostych względów. Marka Citizen jest odpowiednią marką dla mnie, można też powiedzieć, że spełnia wszystkie moje… zachcianki, fanaberie związane z funkcjami zegarka. Mam na myśli te wszystkie kwestie, o których wcześniej mówiłem. Jestem dość wymagający. Mój zegarek musi pełnić wiele ról... Musi być częścią mojej garderoby, mojego ubioru. Ale musi być też wytrzymały przy różnego rodzaju nieprzewidzianych zdarzeniach, głównie podczas aktywności i sportu. Wiadomo, chodzi tu o wyścigi. W piłce nożnej, kiedy gram, nie mogę nosić zegarka ze względów bezpieczeństwa, żeby inny zawodnik w kontakcie ze mną nie ucierpiał.

Przez wiele lat współpracy z marką Citizen wypracowaliśmy fajną formułę tej współpracy. I muszę powiedzieć, że jest to dla mnie ciekawe doświadczenie.

Pamiętam wspólną wycieczkę do fabryki w Japonii na zaproszenie właścicieli marki Citizen. Niesłychane doświadczenie – możliwość poznania całego systemu produkcji, całego biznesu, a także wiedza, jak powstawała marka Citizen. Tam, w Japonii, dowiedziałem się między innymi tego, jak marka Citizen krok po kroku zdobywała cały świat.

To było niezwykłe doświadczenie i ta współpraca jest naprawdę bardzo dobra.


Wywiad: Jerzy Dudek o piłce nożnej, pasjach i... zegarkach

ZiP: Czy widząc reklamującego jakiekolwiek produkty sportowca, zwracasz uwagę na to, jakie to produkty?

J.D.: Oczywiście, różnego rodzaju produkty są reklamowane przez twarze osób ze świata sportu czy też osób znanych z show-biznesu. Czasami obserwuję, jak ten marketing działa – na jakie produkty mam zwrócić uwagę, i oczywiście zwracam uwagę na to, co dana osoba reklamuje. Patrzę na to też szerzej.

Czy ta współpraca jest tego warta? Czy jest wsparcie obustronne? Czy zarówno ambasador zyskuje na prestiżu marki, która jest promowana, czy tylko firma, której ambasador staje się jednak jakąś częścią. Czy jest tutaj win-win z obu stron? Czy dana marka i ambasador są w stanie wypromować dany produkt, wzajemnie się wspierając?


ZiP: Orientujesz się, którzy polscy sportowcy są ambasadorami marek zegarkowych?

Na przykład Hołowczyc, Bielecki (alpinista)? Nie jest ich wielu! Jak myślisz, dlaczego?


J.D.: Czasami jak chodzę na zakupy, widzę, które twarze są wykorzystywane do tego, by być ambasadorami marek zegarkowych. W Polsce jest tych twarzy niewiele. Twarze globalne mają działanie światowe. Z drugiej strony myślę, że osoby, które zostały podane w pytaniu, są bardzo charakterystyczne. Moim zdaniem bardzo dobrze pasują one do marek, które promują. Głównie chodzi mi tu o atrakcyjność osoby, o jej charakter. Ważne, by te cechy było skorelowane z charakterem danej marki.

Nie mamy wielu „twarzy zegarkowych”, natomiast te, które są, moim zdaniem – mam nadzieję – spełniają oczekiwania swoich partnerów biznesowych.

Większość marek wspiera się globalnymi twarzami. Nie ma się czemu dziwić, że nie chcą dublować ambasadorów globalnie i lokalnie. Jeśli jednak są to osoby na tyle charakterystyczne w naszym kraju, nie chcę mówić popularne, ale rozpoznawalne, to tak, są one widoczne. Natomiast wiadomo, marka globalna to marka globalna.


ZiP: Twój zegarek w Twoim życiu prywatnym. Co możesz o tym powiedzieć?

J.D.: Obecność zegarka w domu i życiu prywatnym jest dla mnie oczywistością. Nie ma takiej możliwości, że wychodzę z domu bez zegarka. Nie czuję się wtedy dobrze. Muszę mieć ten zegarek na nadgarstku. Nawet nie chodzi o to, że cały czas spoglądam na niego, żeby się nie spóźnić. Po prostu potrzebuję jego obecności.

ZiP: Czy Jerzy Dudek raczej się spóźnia, czy raczej jest na spotkaniach przed umówioną godziną?

J.D.: Jestem osobą bardzo zdyscyplinowaną i staram się zawsze być punktualny. Tego nauczyłem się przez wiele, wiele lat grania w zagranicznych klubach. Tam nie ma po prostu usprawiedliwień dla tych, którzy się spóźniają. Czasami zdarzają się jakieś wypadki losowe, ale raczej musisz umieć je przewidzieć. Są sytuacje, kiedy właśnie zegarek pomaga w tym, żeby się nie spóźnić na ważne spotkanie. To bardzo istotne. Ja nienawidzę spóźniać się na spotkania i oczekuję tego samego od innych.

Z drugiej strony, grając kilka lat w Hiszpanii, zauważyłem, że czasami Hiszpanie potrafią spóźnić się na spotkanie i wydaje się, że jest to nawet w dobrym tonie. Tam nikt punktualnie nie przychodzi na spotkanie czy na kolację. Oni trochę bezstresowo traktują ten aspekt. Jak się spóźnimy, to się spóźnimy, to się nic nie stanie. U nas jest trochę inaczej, w Anglii tak samo, czy w Holandii, gdzie grałem, punktualność była bardzo ważna.

Z Hiszpanii pamiętam Mourinho i niektórych zawodników, którzy rzeczywiście podchodzą bardzo luźno do czasu. Jeżeli mogą się spóźnić 10 minut, to się nic nie stanie. Potem wprowadzają takie zwyczaje na boisku, bo nie mając tej samodyscypliny poza boiskiem, później jest ją ciężko wyegzekwować. Od tych małych, takich podstawowych zachowań musimy zacząć wielki projekt.

W mojej piłkarskiej karierze kilka razy zdarzyło się, że autobus wyjeżdżający na mecz, na lotnisko, bo my zawsze lataliśmy samolotami, nie zabrał jednego czy drugiego zawodnika, który się spóźnił na zbiórkę. Taki zawodnik musiał sam dojechać. Jeżeli zdążył na lotnisko, na samolot samodzielnie, to oczywiście jechał z nami. A jeśli nie, to musiał na własny koszt dolecieć. Oczywiście było to okraszone sporą karą finansową… czego oczywiście zawodnicy nie kryli.

Osobiście staram się zawsze być parę minut przed spotkaniem, żeby się nie stresować i zawsze wziąć pod uwagę to, że jakaś sytuacja na drodze może doprowadzić do spóźnienia. Staram się w jakiś sposób to przewidzieć i brać pod uwagę.


Wywiad: Jerzy Dudek o piłce nożnej, pasjach i... zegarkach

ZiP: Czy w ogóle używasz stopera zegarkowego do pomiaru czasu.
Jeśli tak – w jakiej sytuacji?


J.D.: Dla mnie w zegarku bardzo pożądanym elementem jest wskazówka sekundowa. Sekundy to dla sportu ważny interwał. Wszystkie ćwiczenia, które robimy, zawsze robimy na jakiś krótki okres czasu, później następuje okres regeneracji i odpoczynku, i później znowu pracy. Więc bardzo często używam może nie tyle stopera, ale sekundnika w zegarku, który pomaga mi w jakiś sposób, by jeszcze efektywniej wykonywać moje ćwiczenia sportowe.

Będąc ambasadorem Citizena, bardzo często korzystam z przywileju, że mogę wybrać dedykowane prezenty dla moich przyjaciół czy członków rodziny z kolekcji Citizena. No i muszę powiedzieć, że jest to zawsze bardzo miłe zaskoczenie.

Mówiłem o tym już wcześniej. Mam kolekcję limitowanych, dedykowanych mojej osobie zegarków.

Kilkoro moich przyjaciół także chciało je mieć, więc niektóre zegarki były grawerowane specjalnie dla nich. Teraz gdy się spotykamy w gronie przyjaciół, na jakiejś imprezie okolicznościowej, siedzimy sobie i – co jest fajne – możemy pokazać te zegarki na nadgarstkach.


ZiP: Wiadomo, że zwycięzcy zawodów w nagrodę dostają także zegarki.

Które z zegarków – nagród są dla Ciebie nie tylko pamiątką, ale także fajnym, praktycznym upominkiem? Z których zawodów są to nagrody?


J.D.: Bardzo często jest tak, że sportowcy dostają zegarki jako nagrody. Tego typu prezenty  upamiętniają też konkretne wydarzenia sportowe czy jakieś uroczyste gale. W moim przypadku są to wyjątkowe wydarzenia sportowe, głównie finały, jak choćby finał Pucharu Anglii, Mistrzostwo Hiszpanii czy zwycięstwo w Lidze Mistrzów. W wielu wypadkach sponsorzy obdarowują sportowców zegarkami, które bywają nawet limitowanymi edycjami. I jest tych zegarków na rynku niewiele. Jeden z tych zegarków, który mam za zdobycie mistrzostwa Ligi Mistrzów, został wykonany tylko w liczbie 50 egzemplarzy.

Pamiętam, mieliśmy dyskusję wewnątrz drużyny, kto powinien dostać zegarek z numerem 1 z tych 50. Czy to ma być prezes naszego klubu, czy to ma być bramkarz – Jerzy Dudek. Była gorąca dyskusja. Wiadomo, że postacią numer 1 w klubie jest oczywiście prezes. Jednak zegarki były wręczane zgodnie z numerami na koszulkach, więc ja miałem przyjemność otrzymania zegarka numer 1. Ten wyjątkowy zegarek oczywiście mam do dziś. Jest to dla mnie pamiątka, a czasami, gdy się spotykamy w naszym gronie, to widzę, że niektórzy zawodnicy mają te zegarki cały czas na nadgarstkach. Zdobycie tytułu mistrza w Lidze Mistrzów to dla każdego ważne, a otrzymanie prezentu w postaci zegarka, oprócz potencjalnych korzyści finansowych, jest czymś, co zostaje z tobą praktycznie na całe życie.

Ja miałem, niestety, też bardzo przykry incydent, w którym zegarki brały udział. Było to wtedy, gdy okradziono mój dom. W tych wszystkich rzeczach, które mi skradziono, były pamiątki sportowe, koszulki, były też zegarki. Na szczęście policja stanęła na wysokości zadania. Także zbulwersowani ludzie wspierali policję i ta szybko odnalazła włamywaczy. Na szczęście odnaleziono także zegarki, które dla mnie miały i mają bardziej znaczenie symboliczne i pamiątkową, a nie finansową, wartość.


Maciej Kopyto, ZiP: Bardzo dziękujemy za rozmowę.

Gratulujemy roli ambasadora marki Citizen i życzymy jeszcze lepszego poznania świata zegarków.


Wywiad przeprowadzono w grudniu 2019 roku.

Wywiad w skróconej wersji ukazał się w kwartalniku – Magazyn Zegarki i Pasja NR 12

Tissot - Premium

REKLAMA

Magazyn ZIP NR 13

MAGAZYN ZIP NR 13 - wydanie rocznicowe!

ZEGARKI I PASJA NA YOUTUBE

Matura z wiedzy o zegarkach - Edycja 2
Glycine 420

REKLAMA

Doxa 420

REKLAMA

Aerowatch 420

REKLAMA

Qlock Two 420

REKLAMA

Epos 420

REKLAMA

GRAND SEIKO 420

REKLAMA

Alpina 420

REKLAMA

Rozmowa z Maciejem Jaworskim - twór...
Rozmowa z Maciejem Jaworskim - twór...
15.01.2020
Wywiad: Karol Roman – polski inżyni...
Wywiad: Karol Roman – polski inżyni...
14.05.2020

Podstrony producentów

Zegarki marki Aerowatch
Zegarki marki Alpina
Zegarki marki Armin Strom
Zegarki marki Atlantic
Zegarki marki Audemars Piguet
Zegarki marki Aviator Swiss Made
Zegarki marki Ball
Zegarki marki Bulova
Zegarki marki Carl F. Bucherer
Zegarki marki Certina
Zegarki marki Chopard
Zegarki marki Citizen
Zegarki marki Czapek Geneve
Zegarki marki Davosa
Zegarki marki Doxa
Zegarki marki Emile Chouriet
Zegarki marki Epos
Zegarki marki Eterna
Zegarki marki Frederique Constant
Zegarki marki G-SHOCK
Zegarki marki Glycine
Zegarki marki Grand Seiko
Zegarki marki Junghans
Zegarki marki Longines
Zegarki marki Maurice Lacroix
Zegarki marki MeisterSinger
Zegarki marki Montblanc
Zegarki marki Omega
Zegarki marki Orient
Zegarki marki Oris
Zegarki marki Perrelet
Zegarki marki Polpora
Zegarki marki Rado
Zegarki marki Roamer
Zegarki marki Schaumburg
Zegarki marki Seiko
Zegarki marki Squale
Zegarki marki Steinhart
Zegarki marki Tag Hauer
Zegarki marki Tissot
Zegarki marki Traser
Zegarki marki Ulysse Nardin
Zegarki marki Victorinox
Zegarki marki Vostok Europe
Zegarki marki Xicorr
Dołącz do naszego newslettera
i bądź zawsze na bieżąco