Błonie Automatic - współczesna odsłona

POWRÓT 23.08.2015 Recenzje i testy
Błonie Automatic - współczesna odsłona

Zegarki Błonie to kawał pięknej historii polskiego zegarmistrzostwa. Wiele osób ma do tych czasomierzy spory sentyment, a w świecie hobbystów są one traktowane prawie jak religia. Wielu pasjonatów na różnego rodzaju giełdach czy aukcjach nadal poszukuje egzemplarzy w idealnym stanie z okresu rozkwitu przedsiębiorstwa przypadającego na lata sześćdziesiąte ubiegłego stulecia. Niestety, jak wiele polskich marek z tego okresu tak i Błonie nie przetrwały próby czasu. W roku 1969 w zakładach zakończona zostaje produkcja zegarków mechanicznych a mimo dalszej, bardzo opłacalnej produkcji drukarek (która nie byłaby możliwa bez „kindersztuby” zdobytej przy zegarkach) w konsekwencji przemian ekonomicznych w Polsce i świecie w roku 2003 ogłoszona zostaje upadłość przedsiębiorstwa.

Po jedenastu latach od zakończenia działalności firmy grupa pasjonatów postanowiła ponownie reaktywować markę Błonie. Co z tego wyszło? O tym postaram napisać się poniżej.

Trzeba przyznać, że marketingowego punktu widzenia wskrzeszenie marki Błonie było strzałem w dziesiątkę. Nie można wymyśleć sobie lepszego startu dla młodej firmy w okresie bumu na produkty made In Poland niż rozpoznawalna nazwa mocno zakorzeniona w naszej historii. Niestety, nazwa ta niesie za sobą też pewnego rodzaju brzemię związane z jej tradycją oraz przede wszystkim sporą grupą pasjonatów marki. Nie ukrywajmy, że miłośnicy są wyjątkowo ciężkim przeciwnikiem. Potrafią oni bowiem bezlitośnie wypunktować każde, nawet najmniejsze potknięcie czy niedopatrzenie i prawie nigdy nie da się ich zadowolić na w stu procentach.

Oczywiście, spora rzesza fanów ma też swoje dobre strony. Wiele osób tylko z powodu sentymentu i to nieraz nie pytając o cenę potrafi zakupić dany produkt o czym już niejednokrotnie przekonały się już różne firmy z branży zegarmistrzowskiej. Wróćmy jednak do marki Błonie o której w pewnym okresie medialnie zrobiło się bardzo głośno.

Chłopaki do sprzedaży swoich produktów przygotowali się perfekcyjnie. Kampania reklamowa na facebook’u, obecność w prasie, wywiady z właścicielami w największych polskich mediach internetowych - to wszystko spowodowało, że wiele osób nie związanych z światem zegarkowym zainteresowało się nowym, starym produktem. Nawet kilku moich znajomych, którzy nigdy nie wykazywali większego zainteresowania zegarkami zapytało mnie o tą właśnie markę. Niestety na forach reaktywacja firmy nie została przyjęta zbyt ciepło. Co było dokładnie przysłowiową kością niezgody postaram się wyjaśnić ciut później. Kiedy więc dostałem od producenta propozycję aby przeprowadzić test ich pierwszego produktu, który to wywołał tak wiele kontrowersji i zamieszania nie mogłem z niej nie skorzystać.

Po otrzymaniu paczuszki i zdjęciu kartonowej osłonki moim oczom ukazało się podłużne, drewniane pudełeczko w mocno czerwonym kolorze z delikatnym białym logo. Po uchyleniu wieczka w końcu mogłem sam zobaczyć o co w świecie zegarkowym było tyle krzyku. Chwilowo jednak powstrzymałem się przed zdjęciem folii i nieśmiertelnej zawieszki z numerem limitacji z zegarka i zobaczyłem co jeszcze można znaleźć w otrzymanym zestawie.

Jak wcześniej wspominałem, producent potrafi zadbać o odpowiednią otoczkę swojego produktu. Instrukcja obsługi wydrukowana w kilku językach na kredowym papierze oraz gratisowy drugi pasek na pewno potęgują pozytywne pierwsze wrażenie. Czas w końcu jednak skupić się na samym zegarku.

Tak jak się spodziewałem po dostępnych już w sieci zdjęciach Błonie pomimo niewielkich rozmiarów na ręku wydają się dość spore. O ile 40mm średnicy w przypadku zegarka z gatunku „smart casual” nikogo nie powinno dziwić to rozmiar od ucha do ucha wynoszący jedynie 43mm jest sporym zaskoczeniem. Dodatkowo niewielka wysokość wynosząca jedynie 12mm do szczytu lekko wypukłego szafirowego szkła oraz praktyczny brak lunety także optycznie powiększają odbioru zegarka na ręku. Te specyficzne i rzadko spotykane proporcje koperta zawdzięcza swojej bardzo ciekawej trzyczęściowej konstrukcji. Środkowy element rozszerza się lekko ku górze co umożliwiło projektantom na dość szybkie zagięcie krótkich uszu zegarka.

W efekcie tego zabiegu spoglądając na niego z góry nie mamy drażniącej wiele osób przerwy pomiędzy paskiem a kopertą. Do samej jakości wykonania także nie powinniśmy mieć żadnych zastrzeżeń. Wszystkie powierzchnie w procesie szczotkowania zostały delikatnie zmatowione a wszelkie krawędzie ładnie zaoblone. Całość projektu uzupełnia estetyczna wpisująca się w klimat sygnowana koronka.

Okazuje się, że niewielki rozmiar od ucha do ucha ma też swoje konsekwencje w przypadku paska. O ile na moje 18,5cm w nadgarstku większość standardowej długości pasków pasuje niemal idealnie to ten obecny w testowanych Błoniach zapinam na styk. Osoby z większym niż mój obwodem będą musiały poszukać dla niego alternatywy bo po prostu nie będą mogły skorzystać z obecnych w zestawie dwóch szlufek. Szkoda, bo dołączony do zestawu 20mm wentylowany pasek typu rally jest całkiem niezłej jakości i dobrze wpisuje się do koncepcji zegarka typu smart casual.

Dodatkowo został przeszyty on białą nitką nawiązującą do koloru tarczy a od jego wewnętrznej strony jak i na klamerce nie mogło zabraknąć loga marki. Osoby nie przepadające za „dziurawymi” paskami, a wbrew pozorom takich nie brakuje na pewno ucieszy obecność w zestawie drugiego czarnego klasycznego paska, który w zamierzeniu producenta ma nadać Błoniom bardziej oficjalnego i eleganckiego charakteru.

Mnie osobiście jednak to połączenie nie specjalnie przypadło do gustu bo efekt zamiast być elegancki w moim odczuciu wydaj się być zbyt staroświecki a zegar zatraca gdzieś swój cały pazur.

Czas w końcu skupić się na tarczy naszego testowego egzemplarza. Już na pierwszy rzut oka widać tu inspirację historycznym modelem marki Błonie jakim był Zodiak. Charakterystyczna stylistyka przecinających się na przedłużeniu indeksów godzinowych linii tworzy lekko nostalgiczny bauhausowy klimat. Cztery nakładane polerowane indeksy także dobrze wpisują się w ten spójny projekt. Do tego dochodzi jeszcze lekko wypukła powierzchnia samej tarczy, ładne czarne logo, informacja o zastosowaniu automatycznego mechanizmu oraz proste czytelne wskazówki. Wszystko wydaje się być spójne gdyby nie wspomniana na początku wpisu kość niezgody.

Spoglądając na tarczę ponownie można dostrzec pewien mankament wynikający z zastosowanej tu skali, która na pierwszy rzut oka wydaje się być minutową. Projektant chcąc urozmaicić nieco sterylną tarczę pokusił się o dodanie do historycznego projektu pomiędzy indeksami godzinowymi dwóch dodatkowych kreseczek. Szkopuł polega na tym, że większość środowiska zegarkowego w tej kwestii jest dość ortodoksyjna i tej nietypowej nowej skali w żaden sposób nie jest w stanie zaakceptować. Całe fora aż zadrżały przez słynne dwie kreseczki za dużo bądź za mało.

To właśnie z tego powodu marka nie została zbyt miło przyjęta przez pasjonatów marki oraz na forach zegarkowych. Trzeba także uczciwie przyznać, że owa decyzja projektanta wpłynęła niestety negatywnie na czytelność i precyzję wskazań samego czasomierza choć wizualnie sama tarcza prezentuje się całkiem przyzwoicie.

Spoglądając przez szklany zakręcany dekiel widać ducha postępu. Do tej pory nigdy w żadnym historycznym modelu nie zastosowano mechanizmu z naciągiem automatycznym. W nowej odsłonie producent pokusił się o zamontowanie sprawdzonego japońskiego wyrobu jakim jest Miyota w wersji 8215. Ta dość prosta, łożyskowana na 21 kamieniach konstrukcja od citizena charakteryzuje się pracą balansu wynoszącą 21600 wahnięć na godzinę, rezerwą chodu przekraczającą 40 godzin oraz przede wszystkim bezawaryjną pracą. Mamy tutaj również możliwość ręcznego dokręcenia sprężyny a i koszty ewentualnego serwisu także nie powinny spędzać nam snu z powiek.

Niestety, należy wspomnieć również, że w mechanizmie tym referencyjnie znajduje się koło datownika. Ponieważ na tarczy nie zdecydowano się zastosować okienka daty to do ustawienia godziny musimy koronkę odsunąć do drugiej pozycji. Jest to dla mnie dość irytująca cecha na którą zawsze zwracam uwagę. Cieszy za to fakt, że producent pokusił się o zastosowanie autorskiego charakterystycznego czerwonego wahnika. Takim drobnym akcentom zawsze mówię zdecydowane tak!

Czas na odrobinę refleksji wynikającej z mojej przygody z nowym wypustem reaktywowanej marki Błonie. To co przede wszystkim mocno mnie zaskoczyło to niesamowita uniwersalność testowanego zegarka. Pomimo dość eleganckiej tarczy pasował on niemal do wszystkiego. Równie dobrze prezentował się on zarówno w towarzystwie t-shirta i krótkich spodenek jak i wystając spod mankietu eleganckiej koszuli. Spora zapewne w tym zasługa zastosowanego paska typu rally, który to skutecznie przełamywał formalną atmosferę dodając przy tym sportowego ducha. Kolejnym zaskakującym aspektem jest już wspomniana wcześniej czytelność samego zegarka.

Okazuje się bowiem, że nasz mózg jest niesamowitym tworem i pomimo zastosowanej tu dość specyficznej skali ani razu nie miałem problemu z odczytem aktualnej godziny. Zresztą, sami przyznacie, że rzadko kiedy macie potrzebę odczytać czas co do sekundy i w większości przypadków wystarcza nam dokładność do plus minus kilku minut a z takim odczytem na pewno nie będziecie mieli problemów.

Na koniec nie wolno również zapominać, że mamy tu do czynienia z zegarkiem mechanicznym, w którego to naturze już leży pewna dobowa odchyłka wskazań.

Ze testowany zegarek przyjdzie nam zapłacić 1670 zł i przyznać muszę, że nie jest to kwota mała. Po części na pewno rekompensuje ją niewielka limitacja wynosząca 500 sztuk jak i całkiem niezła otoczka oferowanego produktu. Niestety, takie marki jak Xicorr czy G.Gerlach pokazują nam jednak, że podobnej klasy produkt da się zaoferować trochę taniej.

Oczywiście, oceniając ten zegar należy mieć również na uwadze fakt, że jest to pierwszy komercyjny produkt reaktywowanej marki Błonie, a jak wiadomo początki nigdy nie są łatwe. Pomimo kontrowersyjności testowanego modelu mój kredyt zaufania udało się producentowi zdobyć. Jeżeli kolejne zegarki z logo Błonie będą trzymały podobny poziom wykonania i będą przy tym choć minimalnie mniej dyskusyjne to może szykować się nam całkiem ciekawy, kolejny gracz na polskim rynku zegarkowym.

Autor: Jacek Słanina


Polecamy także:

Girard-Perregaux: „Tourbillon Three Bridges 150 Anniversary” – patent na dzieło sztuki!
Girard-Perregaux: „Tourbillon Three Bridges 150 Anniversary” – patent na dzieło sztuki!
“Gdy coś jest dobre, to po co to zmieniać”. Hasło to każdy z nas zna, ale w przypadku branży zegarmistrzowskiej nie jestem jego zwolennikiem. Każdy z nas, zegarkomaniaków, jest z pewnością zdania, że zmiany w zegarkach zawsze są pożyteczne, potrzebne ...
Steinhart - Marine Regulateur Black & White (nowość 2017)
Steinhart - Marine Regulateur Black & White (nowość 2017)
Całkiem niedawno mieliśmy okazję testować zegarek marki Steinhart model Marine Chronometer II. Piękny klasyczny zegarek z białą, czytelna tarczą. Zrobił na mnie dobre wrażenie - jednakże wiele osób jako zarzut stawia jego niebagatelne wymiary. 44 mm ...
DOXA GrandeMetre Blue Planet® Chronometer - trzy wzory tarcz, by ukazać piękno natury
DOXA GrandeMetre Blue Planet® Chronometer - trzy wzory tarcz, by ukazać piękno natury
W 2014 roku Doxa obchodziła swoje 125 lecie istnienia na rynku producentów zegarków. Dobrze znana, szczególnie w gronie osób interesujących się historią zegarmistrzostwa marka, świętowała jubileusz swojej działalności poprzez przygotowanie limitowany ...
Zawód Zegarmistrz – rzemiosło dla osób potrafiących panować nad swoim ciałem i umysłem
Zawód Zegarmistrz – rzemiosło dla osób potrafiących panować nad swoim ciałem i umysłem
Zawsze, myśląc o zawodzie zegarmistrza, miałem przed oczyma starszego pana otoczonego przez niezliczone zegarki i zegary, siedzącego w nieco zgarbionej pozycji z lupą przy oku i pracującego nad naprawą pięknego i skomplikowanego czasomierza. Zdjęcie ...
Aerowatch 1942 Butterfly Limited Edition - Nieskończony efekt motyla
Aerowatch 1942 Butterfly Limited Edition - Nieskończony efekt motyla
Cyfra osiem od wieków kojarzona jest jako znak doskonałości i symbol nieskończoności (wszak w matematyce cyfra 8 w pozycji leżącej to znak nieskończoności właśnie). Szczególne znaczenie przypisują jej wyznawcy chrześcijaństwa ze względu na konotacje ...

Tagi:

ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU

Alpina

REKLAMA

Seiko SeikoSeiko

REKLAMA

Partner KMIZ

PARTNER

Glycine

REKLAMA

Doxa

REKLAMA

Kalendarium ewolucji mechanizmów

Kalendarium ewolucji mechanizmów

Aerowatch

REKLAMA

Junghans

REKLAMA

Epos

REKLAMA

Instagram

Zegarki i pasja na Instagramie

Maurice Lacroix Pontos Retro - rece...
Maurice Lacroix Pontos Retro - rece...
28.05.2015
Recenzja - Xicorr F125p Akropolis
Recenzja - Xicorr F125p Akropolis
28.08.2015

Podstrony producentów

Brand - Aerowatch
Brand - Alpina
Brand - Atlantic
Brand - Audemars Piguet
Brand - Aviator Swiss Made
Brand - Balticus
Brand - Bulova
Brand - Carl F. Bucherer
Brand - Certina
Brand - Chopard
Brand - Citizen
Brand - Czapek Geneve
Brand - Davosa
Brand - Doxa
Brand - Epos
Brand - Eterna
Brand - Frederique Constant
Brand - Glycine
Brand - Junghans
Brand - Longines
Brand - Maurice Lacroix
Brand - MeisterSinger
Brand - Movado
Brand - Omega
Brand - Orient
Brand - Oris
Brand - Polpora
Brand - Rado
Brand - Roamer
Brand - Schaumburg
Brand - Seiko
Brand - Steinhart
Brand - Tag Hauer
Brand - Tissot
Brand - Ulysse Nardin
Brand - Victorinox
Brand - Vostok Europe
Brand - Xicorr
Dołącz do naszego newslettera
i bądź zawsze na bieżąco