Zegarek na wysokości przelotowej

POWRÓT 01.01.2014 Zegarki marki Glycine
Zegarek na wysokości przelotowej

Czy miejscem właściwym dla zegarka Airman marki Glycine, jest wysokość przelotowa? Oczywiste, ze tak, ale… przeważnie w miłym cieple samolotowego kokpitu. Dobrze, ale czy tenże kokpit jest zegarkowi na pewno niezbędnie potrzebny?

O swoim zegarku i wyprawie w Himaleje opowiada Paweł Kopacz. Miejscem właściwym dla Airmana jest wysokość przelotowa, oczywiste... ale przeważnie w miłym cieple kokpitu. Czy kokpit jest mu potrzebny? Spytałem o to Piotra, kiedy się spotkaliśmy przy okazji oględzin innej Glicynki, która chodziła mi po głowie /Piotr - Piotr Sobota – przedstawiciel marki Glycine w Polsce. przyp administratora/. Czy Airman ze swoją wodoodpornością 20 atm zniesie dekompresję, ale nie taką jak przy wynurzeniu, czy aby mu szkiełka nie wywali? Była akurat okazja to sprawdzić, ale wymagało to dłuższej podróży. Chiny. Muztagh Ata. Samotnie położony wysoki siedmiotysięcznik. Przeprowadziłem z Airmanem krótką rozmowę „Ja jadę, a ty?” Milczenie uznałem za zgodę . Piotr podłapał temat, spotkaliśmy się niebawem ponownie, dostałem jeszcze małą flagę i obietnicę całkiem przyjemnej zniżki na kolejną Glicynkę jeśli flaga załopocze na wierzchołku. Po trzech przelotach i trzech dniach podróży lądowej, wytrzęsieni solidnie na wertepach Karakorum Highway, widzimy górę znad jeziora Kara-kol.

ZDJ1Airman na wyprawę pojechał na firmowej, bardzo wygodnej gumie. Szczęściem przy dojeździe, ani na podejściu do bazy, nie zmoczyło nas ani razu. Za to obficie zapyliło, bo to wietrzne, pustynne tereny.

ZDJ2

Miejsce testowania w pełnej okazałości widziane z Subashi, gdzie kończy się droga jezdna. W ciepłym świetle zachodzącego słońca łagodny profil wygląda zapraszająco. Jednak w rzeczywistości widać ogrom, a kiedy wyżej wzmaga się wiatr, słychać zduszony odległością, ale potężny dźwięk, taki który słyszy się uchem i czuje całą resztą ciała. Baza leży za schodzącym nisko jęzorem lodowca w centralnej części zdjęcia.

ZDJ3

Wokół bazy, położonej ok. 4400m, wiją się moreny usiane skałami o bajecznych kolorach, raj dla zbieraczy minerałów, to ostatnie miejsce gdzie zdejmowałem zegarek do zdjęć. Wyżej byłem już bardziej zajęty radzeniem sobie z samym sobą w procesie aklimatyzacji - przepraszam więc za monotematyczność – dalej tylko nadgarstkowe! Airman pokazywał mi czas miejscowy i czas polski (miło mieć wyobrażenie co się dzieje teraz w domu, to pomaga jak się ogólnie mniej chce). ZDJ4

Długie godziny spędzane niekiedy samotnie pozwalają zatopić się w pytaniach, na które nie ma jasnych odpowiedzi. Dlaczego podejmujemy się inicjatyw, których realizacja popycha nas do długotrwałych rozłąk, prób doprowadzenia swojego ustroju za granice kompensacji i „po co to wszystko?” ZDJ5

Słońce wschodzi w „jedynce”. Ok. 5400m. 525hPa. Nieco ponad połowa tego nam dobrze znanego ciśnienia. Już inny świat. Pierwszej nocy budzi poczucie duszności. Rozpinam namiot, z suwaka sypie się na twarz szron, żeby wychylić głowę nie muszę się nawet przesuwać, silny mróz, nie setki, ale tysiące gwiazd, widać je jak u nas za miastem przez lornetkę, droga mleczna to nie jaśniejszy pas, a mrowie osobnych punkcików... Otwierane po raz pierwszy opakowanie Ketonalu wystrzeliwuje korkiem jak szampan. Nabrzmiała otwierana saszetka z kawą rozpuszalną rozpyla ją dookoła. Śniadanie przygotowywane rękami wysuniętymi ze śpiwora, w rękawiczkach. Słońce wzeszło – czas iść.

ZDJ6 ZDJ7

Droga ku „dwójce” początkowo monotonnie w górę, po lewej widoczne namioty „jedynki” i jęzor lodowca spływającego spomiędzy Muztagh Ata i Koksai Peak ZDJ8

Z okolicznych gór wyróżnia się Kongur Shan, najwyższy w paśmie Kunlun, tu na horyzoncie spowity niemal całkiem chmurami.

ZDJ9

Przy bezwietrznej pogodzie słońce potrafi być straszliwe. W tym czystym powietrzu, lustrzanej powierzchni wokoło, do pewnej wysokości na słońcu człowiek czuje się jak w piecu. A przed słońcem trzeba się chronić, bo same kremy, nawet najlepsze niespecjalnie dają efekt. Jest się więc jak w piecu, ale szczelnie domkniętym! I jakoś oddychać ciężej, jeszcze w masce... Zbliżamy się do strefy szczelin.

ZDJ10

Śnieżynki tańczą kiedy powieje. Krajobraz jest nieco ciekawszy, trzeba więcej patrzeć pod nogi. Muztagh Ata jest technicznie łatwą górą, jednak ilość częściowo i całkiem ukrytych szczelin jest duża mimo, że praktycznie przez trzy poprzednie tygodnie nie było świeżego opadu.

ZDJ11

Powyżej strefy szczelin, dalej już do samego szczytu tylko lodowe pustkowia, ale do wierzchołka jeszcze prawie dwa kilometry w pionie... ZDJ12

Widok w dół spod „dwójki”. Dojście z transportem w końcowej fazie, katorga. Czuje się każdy kilogram w plecaku osobno. Często się przystaje. Ale też jest na czym zatrzymać wzrok.

ZDJ13

„Dwójka”. Ok. 6100m. 480hPa. Pierwsza czynność po dojściu – pół godziny bezczynności Leżenie plackiem w przedsionku namiotu. Gapienie się na horyzont między nogami, na Airmana Tutaj się już w sumie nie doznaje poczucia regeneracji. Odpoczywa się o tyle, że przez kilka godzin snu człowiek się nie męczy ruchem. Ale po przebudzeniu myśli o wyjściu z namiotu. Ruch kosztuje siły, ale samopoczucie w ruchu jest lepsze. Poza tym trudno jest spać ciągiem dłużej niż godzinę. Budzi czy to zimno, czy kaszel własny, kogoś śpiącego obok, pragnienie i wyschnięte gardło.

ZDJ14

Atak szczytowy. Po krótkim, urywanym śnie-letargu. „Trójka” (ok. 6900m, 430hPa) zostaje w dole, w ślimaczym tempie, słońce jeszcze nie wstało. Czuje się przeraźliwe zimno, choć jest „tylko” -20st.C i wieje wiatr ok.40 km/h. W wyniku różnych mechanizmów na pograniczu fizjologii i patofizjologii marznie się znacznie szybciej niż w takich samych warunkach w niskich górach. Pojawienie się słońca na tej wysokości nie przyniesie już poczucia gorąca, ale jest czymś, na co się bardzo czeka.

ZDJ15

Już cytrynowo... coraz wyżej, ale odmiana względem poprzednich dni, idzie się na lekko, w plecaku tylko termos, baton energetyczny, zapasowe rękawice, folia NRC i czołówka. W kieszeni aparat i flaga.

ZDJ16

Mijają godziny, choć poczucie czasu jest inne, zdaje się jakby godziny były najwyżej kwadransami. Horyzont robi się płaski.

ZDJ17

Udało się Muztagh Ata 7546m. 397hPa. Zdejmuję rękawicę tylko na moment, robiąc zdjęcie mojemu nadgarstkowemu towarzyszowi, ściskam ją między udami, żeby wiatr jej nie porwał.

ZDJ18

Na szczycie spędzam może pięć minut, może piętnaście. Niby nic nie pogania, jest pięknie i warunki dobre, ale przez skórę czuje się, że nie jest to miejsce, w którym można dłużej pozostawać Zegarek spisał się fantastycznie, co jakiś czas odkręcałem mu koronkę w celu wyrównania ciśnienia. Nie odnotowałem zaburzeń odchyłów chodu.

Paweł Kopacz

Polecamy także:

Testujemy: BRISTON Clubmaster Diver Automatic
Testujemy: BRISTON Clubmaster Diver Automatic
Pasję zegarkową każdy z nas przeżywa na swój sposób. Różne elementy zegarka są ważne, a niektóre kluczowe, to sprawa często indywidualna. Ja, jak każdy, mam swoje zegarkowe preferencje czy wręcz fetysze w postaci np. odpowiedniej długości wskazówek, ...
Amfiteatr w Świnoujściu oraz korty opanowała plejada gwiazd i zegarki Glycine
Amfiteatr w Świnoujściu oraz korty opanowała plejada gwiazd i zegarki Glycine
W dniach 1 i 2 lipca na kortach tenisowych Ośrodka Sportu i Rekreacji „Wyspiarz” w Świnoujściu odbył się XIV Morski Turniej Tenisowy Gwiazd. Tym razem do rywalizacji przystąpiło aż 20 zawodników, a zawody odbyły się w deblu. Na listach startowych zag ...
TAG Heuer w najnowszym filmie Kingsman: The Golden Circle!
TAG Heuer w najnowszym filmie Kingsman: The Golden Circle!
Zegarki TAG Heuer - a w zasadzie Heuer, gdyż wówczas tak brzmiała nazwa marki - pojawiły się pierwszy raz na srebrnym ekranie w 1970 roku, gdy Steve McQueen wystąpił w filmie Le Mans z modelem Monaco na nadgarstku. Po niemal 50 latach przerwy czasomi ...
AVIATOR Swiss Made - MIG-35
AVIATOR Swiss Made - MIG-35
Czasomierze Aviator Swiss Made regularnie pojawiają się na naszym portalu, szczególnie wtedy, gdy mamy do czynienia z nowościami tej marki. Dziś mamy okazję zaprezentować nowe wersje modelu, który powstał jako próba oddania hołdu jednemu z lepszych r ...
Zegarek PZL 23 Karaś
Zegarek PZL 23 Karaś
Już jakiś czas temu, polski producent zegarków – firma G.Gerlach zapowiedziała, że będzie poszerzała swoją ofertę zegarków inspirowanych awiacją. Właśnie teraz, na rynku pojawia się kolejny zegarek lotniczy marki G. Gerlach – dedykowany samolotowi pr ...

ZNAJDŹ NAS NA FACEBOOKU

Seiko SeikoSeiko

REKLAMA

Doxa

REKLAMA

Partner KMIZ

PARTNER

Aerowatch

REKLAMA

Kalendarium ewolucji mechanizmów

Kalendarium ewolucji mechanizmów

Glycine

REKLAMA

Alpina

REKLAMA

Junghans

REKLAMA

Epos

REKLAMA

Instagram

Zegarki i pasja na Instagramie

Historia marki Glycine
Historia marki Glycine
01.01.2014
Baselworld 2014: Nowości  od Glycin...
Baselworld 2014: Nowości od Glycin...
28.03.2014

Podstrony producentów

Brand - Aerowatch
Brand - Alpina
Brand - Atlantic
Brand - Audemars Piguet
Brand - Aviator Swiss Made
Brand - Balticus
Brand - Bulova
Brand - Carl F. Bucherer
Brand - Certina
Brand - Chopard
Brand - Citizen
Brand - Czapek Geneve
Brand - Davosa
Brand - Doxa
Brand - Epos
Brand - Eterna
Brand - Frederique Constant
Brand - Glycine
Brand - Junghans
Brand - Longines
Brand - Maurice Lacroix
Brand - MeisterSinger
Brand - Montblanc
Brand - Movado
Brand - Omega
Brand - Orient
Brand - Oris
Brand - Polpora
Brand - Rado
Brand - Roamer
Brand - Schaumburg
Brand - Seiko
Brand - Steinhart
Brand - Tag Hauer
Brand - Tissot
Brand - Ulysse Nardin
Brand - Victorinox
Brand - Vostok Europe
Brand - Xicorr
Dołącz do naszego newslettera
i bądź zawsze na bieżąco